Skateshop BlackFriday
Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

19. rocznica kultury Hip-Hop w Polsce

19. rocznica kultury Hip-Hop w Polsce

Autor: Jakuza / Wielkie Joł

Autor: Sulwa

Zulu Nation Poland Chapter prezentuje: 19 Rocznica kultury hip-hop w Polsce. "...Dziś eksploduje wulkan i wyleje się z niego lawa o nazwie HIP-HOP..." I rzeczywiście, eksplodował. Miało być fantastycznie i istotnie tak właśnie było na imprezie zorganizowanej przez Zulu Nation Poland Chapter "19 rocznica kultury Hip-Hop w Polsce". Podróż do Wisły rozpocząłem z Warszawy po północy 23.08 czyli w zasadzie już w sobotę. Tegoż dnia o 10:00 zaczynała się impreza na kortach tenisowych w rodzinnym miasteczku Adama Małysza. Podróż pociągiem okazała się o wiele bardziej sympatyczna niż można było przypuszczać - znalazłem się w przedziale wraz z hip-hop'owcami z Bielska wracającymi w wakacyjnego wyjazdu. Tym sposobem moja eskapada już od samego początku była niezmiernie miła. Po przybyciu na miejsce i odnalezieniu kortów, na których miała się odbyć impreza zdarzyłem tylko położyć plecak i od razu wzięliśmy się za układanie maty dla b-boy'ów którzy mieli tego dnia wystąpić. Zulu King Sadi biegał, krążył, dzwonił, jeździł, tak, aby wszystko było przygotowane jak najlepiej i nie brakowało niczego. W tym samym czasie Zulu King Graff pomagał innych chłopakom w bieleniu płyt wiórowych przeznaczonych na jam graffiti. Powoli, lecz systematycznie przybywało ludzi, a korty w Wiśle stały się śląskim centrum Hip-Hop'u. To było czuć w powietrzu. Emocje, adrenalina, duch rywalizacji... Nie można tego zrozumieć, to trzeba przeżyć. Początkowo liczba osób nie była imponująca, ale nie miało to najmniejszego znaczenia w zasadzie dla nikogo gdyż liczyła się chęć i praca, a nie to czy będzie tam dużo ludzi. Gdy ściany były już przygotowane do malowania, a mata usytuowana w centralnym miejscu placu b-boy'ie dali popis swoich możliwości. Nie trwało to 5 czy 10 minut, lecz przeciągało się w nieskończoność. Występowali kolejno lub w fantastycznych układach. Widać było, że to, co robią płynie prosto z ich serca, że robią to, bo chcą i nie ma tu mowy o żadnym przymusie. Pomimo bolesnych upadków i pewnych niepowodzeń nikt się nie poddawał i prezentował ten wszakże jeden z najbardziej efektownych elementów kultury Hip-Hop. Panowie od puszek rozpoczęli swoją działalność i już po chwili oprócz beatu w głośnikach przerywanego cyklicznymi i gromkimi brawami zapach farby w aerozolu dopełnił hip-hop'owy klimat tej imprezy. Jedni tańczyli, inni malowali, gdzieś słychać było style wolne, human beatbox i co najważniejsze ZERO AGRESJI. Właśnie taki pozytywny klimat był w zamyśle organizatorów z Zulu Nation. Dźwięki dobiegające z kortów tenisowych, spektakularne popisy tancerzy oraz naprawdę wielobarwne prace na przygotowanych płytach ściągnęły na teren wielu ludzi zupełnie nie związanych z hip-hop'em. Nie małe zdumienie na twarzach wczasowiczów wywoływała niemalże każda figura taneczna. Tu i ówdzie do naszych uszu dobiegały komentarze opisujące w samych superlatywach chłopaków, którzy wyciskali z siebie ostatnie krople wody tańcząc nieprzerwanie na słońcu. Starsi panowie dywagowali między sobą na temat graffiti, twierdząc zgodnie, że "...To nawet ładne jest (...) I takie kolorowe, ale jak tak namalują to nic odczytać nie można...". Śmieszne, lecz prawdziwe. Nie było negatywnych ocen. Nie słychać było niezadowolenia. Nawet (co przyznam było nie małym zaskoczeniem) właściciele pobliskich barów gastronomicznych wyłączyli płynącą z ich knajp muzykę i pozwoliliby Wisła tętniła Hip-Hop'em w tempie jak najbardziej breakowym, czyli trochę powyżej 100 BPM. Impreza trwała, trwała i trwała... Taniec i farba musiały zostać uzupełnione przez kolejne elementy Hip-Hop'u. Niesamowity występ Jędrusia na beatbox'ie powalił wszystkich na kolana. I nie ma w tym nic dziwnego gdyż robił to naprawdę genialnie. Do jego popisów przygrywał na gramofonach Dj Kostek, który już od samego przyjazdu do Wisły nie mógł się doczekać by stanąć za swoim sprzętem. Nie dziwię mu się wcale, atmosfera panująca na imprezie była jak najbardziej temu sprzyjająca. Jakiś czas później nadszedł czas na koncerty. I tu niestety było odrobinę gorzej niż podczas prezentacji innych elementów. Nie było źle, lecz niestety poziom występujących raperów pozostawiał wiele do życzenia. Czy ktoś się tym przejął? Oczywiście, że nie! Była dobra zabawa. Co jakiś czas MCs nie wytrzymywali i wyobraźnia przejmowała stery. Wtedy wolne style przyprawiały publiczność raz o śmiech, innym razem o zachwyt. Jedną z osób, które wyraźnie zaznaczyły swoją obecność na scenie był Rufin MC, znany między innymi z Freestyle'owej bitwy w Będzinie. Nietuzinkowe teksty i specyficzny flow najwyraźniej poruszyły nie tylko publicznością, gdyż do lekko wolniejszych utworów swoich sił próbowali także b-boy'e. Momentem który obudził w występujących chyba najwięcej entuzjazmu był przyjazd ekipy Telewizji Polskiej. Wtedy to Zulu King Sadi w odpowiedni sposób, pełny entuzjazmu i energii opisał co się dzieje i pozwoliłby breakdance mówił sam za siebie. To co wtedy się wydarzyło wywołało dreszcz emocji. Po twarzach tańczących chłopaków widać było, że starają się z całych sił. Każdy chciał wypaść jak najlepiej. Największe oklaski wywołały oczywiście najbardziej karkołomne figury lecz występy Graffa, Sadiego z Zulu Nation również zostały nagrodzone sporym aplauzem. Nic w tym dziwnego. Przygotowywali ta imprezę bardzo pieczołowicie i poświęcając jej naprawdę niemalże każdy moment. Celebrowanie Hop-Hop'u. To właśnie miało miejsce. Nic dodać nic ująć. Wieczorem po zakończeniu części oficjalnej nadszedł czas na afterparty. Tu niestety zabrakło już pozytywnego klimatu Zulu Nation. Był Hip-Hop, było dużo ludzi, lecz cała impreza coraz bardziej przypominała melanż niż pozytywny jam. Na pewno wpływ na to miała późna pora, no i sprzyjające okoliczności (tani wstęp i piwko). Kulminacją nieciekawej wieczornej atmosfery był popis jednego gościa który pobił dziewczynę między innymi rytmicznie uderzając jej głową o ścianę garażu. Zdecydowanie przesadził również jego kolega, który pięścią wytłumaczył jednemu z freestyle’owców, że ten był za dobry. Cóż, jak to skomentował jeden z uczestników "...Na początku to było Zulu Nation, wieczorem jednak typowa "warszawska" impreza...". Dokładnie tak było, brakowało tylko panów w skórzanych kurtkach. Następnego dnia po imprezie zostały tylko płyty z wrzutami na terenie kortów i co chwila mijane grupy z całej Polski. Zapytałem Sadiego co powie o samej imprezie, o jego wrażenia: "...Wydaje mi się, że impreza wypaliła, bo nie chodzi tu o imprezę wielotysięczną, chodzi o to, że tu przyjechali ludzie ze Szczecina, Poznania, Zabrza, Rudy Śląskiej, Zawiercia, Katowic, Warszawy, Jastrzębia Zdroju, Włocławka i wielu, naprawdę wielu innych miejsc. Przyjechali po to by się cieszyć Hip-Hop'em, by go celebrować. Przyjechali b-boy'e, przyjechali graffiti masters, przyjechali MCs po to właśnie by cieszyć się Hip-Hop'em. Impreza się skończy, ale oni wrócą do siebie i dalej będą ją pamiętali. Hip-Hop jest w każdym z nich...." I właśnie tak jest, takie imprezy pamięta się długo, bardzo długo... Aż do następnej z nową dawką pozytywnych wibracji. Do zobaczenia na imprezach Zulu Nation. Pokój. Koniecznie odwiedź Zulu Nation w internecie: www.zulunation.com www.zulupoland.com

Informacje o reportażu
Data dodania:2004-09-21
Kategorie:Graffiti, Taniec, Koncert
Licznik odwiedzin:16156
Autorzy:
Jakuza / Wie..., 36 lat
mężczyzna, Warszawa

Sulwa   rap graffiti breakdanceSulwa

Zulu Ghost
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
16:30:59, 21-02-12
okkk

-----------
Ostatnia edycja: 2012-02-21 16:32:30

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 3 + 2 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-54-224-121-67.compute-1.amazonaws.com (54.224.121.67). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2017 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies