Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Breaker's Revenge 2000

Breaker's Revenge 2000

Autor: Cerber

To był początek długiego weekendu. Wiecie tego z pierwszym i trzecim maja, wielkimi narodowymi świętami oraz tysiącem powodów żeby zrobić sobie długie wolne. Mnie to jednak nie dotyczyło - jechałem do Wisły z misją nazbyt ważną, aby popaść w weekendowe rozluźnienie. Samą już podróż nazwać można 12-godzinną pracą, bo czymże jest przejazd wagonem PKP znad morza ku polskim kilkutysięcznikom jak nie harówą w trudzie i znoju. Zajęliśmy jeden z przedziałów wagonu z miejscami leżącymi, lepiej znanym pod pseudonimem kuszetka. Luksusik myślicie sobie - nic bardziej mylnego. Na czymś, co PKP nazywa miejscami leżącymi kurz na pół centymetra, pościel z jakieś pieprzonej waty szklanej, a jarzeniówka działała jak się ją nogą przyciskało, bo jak nie to albo gasła albo dziwnie piszczała jakby coś nam chciała powiedzieć. No, ale olejmy warunki. Czas na skład. Na górze po prawej "Mysza", po lewej od niego Marcin, czyli "Oki Nogi", pod nim, albo raczej na łóżku pod nim Junior, zaraz obok - jego brat Tomek, na dole ja i Mateusz. Dzieciaki to "United Style", ja to "Broken Steps", dwa składy - jedno miasto - jedna familia. Nie znacie ich, nie szkodzi. Jeśli tańczycie i tańczyć będziecie na pewno dadzą o sobie znać, a może nawet w niedalekiej przyszłości staną z wami do bitwy. W Wiśle byliśmy rano. Miasto opanowali już b-boy'e. Wszędzie old school'owe adidasy, grube sznurówki itp. A miasto muszę powiedzieć wymarzone na hulanki i swawole. Zielone, pełne turystów i turystek też, no i te polskie ośmiotysięczniki. Wróćmy jednak do zasadniczego tematu i zdradźmy może moją misję. "Sadi" - organizator imprezy zadzwonił do mnie ze dwa miesiące przed 29 kwietnia i naświetlił sprawę. Szło o b-boy jam, turniej, spotkanie, w którym wyłonieni zostaną najlepsi. Moim zadaniem był przewodniczenie Jury i to była właśnie owa tajemnicza misja. Nie byłem jednak osamotniony w swej pracy. Było całe "BROKEN STEPS", czyli "Jezus", "Koza" i "Solar". A żeby nie padały negatywne głosy o opanowanie składu jury przez jedną tylko grupę dla przeciwwagi dołączy do nas "Sali" ze "SCRAB BEAT". Czy była to kompetentna komisja sędziowska oceńcie sami. Turniej rozpoczął się około 14:00. A zasady były takie: na początku każda z grup miała zaprezentować układ choreograficzny, na co do dyspozycji miała od 5 do 10 minut. Naszym zadaniem po tych pokazach było wyłonienie najlepszych czterech składów, które wejść miały do finału. A finał to oczywiście przepyszna bitwa - główna atrakcja i kwintesencja tego, co w b-boy'ingu najlepsze, jeśli się jego istotę, choć trochę rozumie. Chcecie wiedzieć jak ocenialiśmy. Żadna tajemnica. Po pierwsze przed występami zapowiedzieliśmy, że tym razem inaczej niż miało to zawsze miejsce w Polsce, nie będą najwyżej oceniane figury akrobatyczne, czyli tak zwane Power Moves, ale oryginalność, styl, wszechstronność no i wreszcie taniec - bo b-boying to taniec, a nie dyscyplina sportowa, w której można zdobywać medale. Każdy z sędziów otrzymał do dyspozycji skałę ocen od 0-20. Najniższą oceną było 0, najwyższą 20, a 10 punktów wyznaczało średni poziom. Po występie danej grupy każdy członek jury przydzielał punkty według własnego uznania. Jeśli na przykład ktoś z nas uważał że wszystkie grupy wykazały się słabym poziomem to przydzielał punkty poniżej 10, ktoś inny mógł natomiast uznać poziom za wysoki i przydzielał punkty w okolicach 20. Logicznym jest jednak, że różnice w punktach odzwierciedlały różnice w umiejętnościach i poziomie tancerzy biorących udział w imprezie. Zsumowanie punktów przydzielonych przez wszystkich członków jury doprowadziło do wyłonienia w sposób w miarę jasny czterech finałowych składów. I tak o trzecie miejsce walczyć miały: "READY TO BATTLE" (Bydgoszcz / Stargard Szczeciński) i "SOUTH BEATS CREW" (Żory), o pierwsze natomiast: "DYNAMIC STEPS CREW" (Łódź) i "SSS" (w rzeczywistości łączony skład "HEART ATTACK SQUAD" Ze ¦widnicy, "NORTH SIDE BREAKERS" z Koszalina, na dokładkę jeszcze "Kangur" z Dzierżoniowa i Mariusz z Kędzierzyna). I Można by powiedzieć, że były to grupy, które dość znacznie odbiegły poziomem od pozostałych, choć należy też zwrócić uwagę na dwie ekipy, które otrzymały wyróżnienie za najlepsze układy. Chodzi tu o "NO NAME" (Włocławek) - najlepiej dopracowany i bezbłędnie wykonany układ, oraz "UNITED STYLE" (Szczecin) - najoryginalniejszy, bogaty w dobre pomysły układ, choć wykonanie mogło być o wiele lepsze. Ale wróćmy do naszych finalistów. Bitwa o trzecie miejsce była niestety żenująca i tę opinię podzielało nie tylko jury, ale także większa część widowni. A wina leżała właściwie nie po stronie walczących co w organizacji, która nie przygotowała nawierzchni do tańca. Kafelki na których zebrała się wilgoć stały się właściwie lodowiskiem i mieliśmy raczej do czynienia z tańcem na lodzie niż b-boying'iem. Bardzo przykro mi to stwierdzić wiedząc o najlepszych intencjach organizatora. Trzecie miejsce zdobyło "READY TO BATTLE" (Bydgoszcz / Stargard Szczeciński), choć można powiedzieć że była to ocena wyciągnięta nie po bitwie, a raczej po tym co grupy pokazały wcześniej w eliminacjach. Lepiej było z walką o pierwsze miejsce. Bitwę tę przeniesiono na inną część sali gdzie kafelki nie były wilgotne i wreszcie było na co popatrzeć. W "DYNAMIC STEPS CREW" (Łódź) szczególne poruszenie wzbudzał przede wszystkim "Kaskader", który pokazywał praktycznie same Power Moves, choć przyznać należy, że Twister w różnych kombinacjach w jego wykonaniu wyglądał wręcz niewiarygodnie. A tak poza twister'em pokazał niezły Headspin (czyli banieczka po naszemu), Ninety (czyli łapa), koła, no i oczywiście cały arsenał połączeń tych wszystkich figur. Był w tej ekipie jeszcze jeden koleś, który zwrócił na mnie uwagę swoimi wysokimi łapami w różnych ułożeniach nóg. Było to ciekawe, bo polscy b-boy'e pomijają jakby tę figurę i rzadko można ją oglądać w dobrym wykonaniu. Poziom Łodzi był dobry, nawet bardzo dobry. Zabrakło może nieco oryginalnych styli. Jednak było to zbyt mało by pokonać "SSS". Ta grupa pokazała się już w eliminacjach jednym z lepszych układów, a to co zrobili w bitwie uświadomiło mi wreszcie, że jest jednak w Polsce kilku ludzi z pomysłami, zacięciem i zrozumieniem o co w tym naprawdę chodzi. I nie ma się tu co wdawać w szczególiki. Wszechstronność. To słowo, którego mogę tu użyć. Oni mieli wszystko: style - mniejsze, większe, naprawdę smakowite kąski. Power Moves, proszę bardzo - bańki, koła, dziewiony, łapy, wiatraki, swipes'y, co tylko chcecie, wszystko dobrze łączone i dobrze tańczone. Chcecie szczegółów. "Decu" - bańka na poziomie, inne figury też, świetne style. "¦liwa" - dla mnie najlepsza bańka jaką widziałem na tej imprezie. "Domel" - jest dwa razy lepszy niż wtedy gdy widziałem go ostatni raz, "Kangur" - styl, styl i jeszcze raz styl, "Mysza" - jak zawsze świetny poziom no i mój faworyt Mariusz z Kędzierzyna - to był jego dzień, kto był i docenia styl jaki on reprezentuje ten wie. Inni też świetni, a więc skład jak marzenie. Uff, trochę się rozpisałem, wiem, ale było o czym. Na koniec życzyłbym sobie tylko, aby za rok znów odbyła się impreza w Wiśle, bo to świetne miasto, ale dłuższa - 2 lub 3dniowa i z lepszą nawierzchnią. Mam nadzieję, że "Sadi" weźmie moje słowa do siebie i zmontuje nam kolejne Breakers Revenge, już 2001.

Informacje o reportażu
Data dodania:2004-09-20
Kategoria:Taniec
Licznik odwiedzin:21745
Autor:
Cerber Marcin Cybulski  rap graffiti breakdanceCerber

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 4 + 3 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-54-81-8-73.compute-1.amazonaws.com (54.81.8.73). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2017 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies