Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Człowiek demolka - wywiad z Darkiem Krylą

Człowiek demolka - wywiad z Darkiem Krylą

Autor: Sajko

Darek Kryla z Mysłowic to człowiek legenda. 28 lat, żona, dwójka dzieci i cały czas wariat na parkiecie. Praca? Taniec. Pasja? Taniec. Sposób na życie? Breakdance w czystej postaci! Jak sam mówi, kocha walczyć i kopać tyłki "wielkim cwaniakom". Niesamowity na zawodach, niesamowity na co dzień, zresztą, posłuchajcie sami...

Jak długo tańczysz i jak to wszystko się zaczęło?
Darek Kryla:
Breaka tańczę jakieś osiem lat, zaczynałem jak miałem 20 lat. No... będzie gdzieś tIŞ

Słyszałem, że Twoje dzieciaki też ostro z Tobą śmigają?
Darek Kryla:
Z moją mafią to jest tak, że ja ich nigdzie na siłę nie ciągnę. Oni chcą się bawić. Wiesz, dzieci nie zmusisz do niczego. Jak będziesz dziecku kazał, żeby poszło wyrzucić śmieci, to ono ci tych śmieci nie wyniesie. Musiałbyś je ciulnąć w łeb i dopiero pójdzie. A jeśli w formie zabawy zaproponujesz - weź, idź ten kubeł tak zajebiście wypierdol na śmietnik, to wtedy dzieciak to zrobi. Patryk ma sześć lat i bawi się ze mną jakieś trzy lata a Kamil, który ma trzy lata, w zasadzie od urodzenia. Wiesz, oni w sumie obaj zaczynali od urodzenia. Najpierw zaczynali chodzić na rękach, a potem dopiero na nogach [śmiech]. Na takiej zasadzie. Oni wcześnie zaczęli chodzić, bo w ósmym miesiącu i tak jak mówię, najpierw próbowali stawać na rękach, bo coś tam podejrzeli, a dopiero potem na nogach.

Często zabierasz ich na salę?
Darek Kryla:
Wiesz co, głównie w weekendy, a tak to tańczą w domu. To jest tak, że ja wstaję o ósmej rano i już sępy siedzą nade mną i "tato puść muzykę, bo ja chcę tańczyć". I zaczynamy, od razu battelka - czasem trwa piętnaście minut, a czasem od rana do wieczora. Poważnie. No i tak się bawią.

Sami podpatrują, czy tłumaczysz im to i owo?
Darek Kryla:
Wiesz, podstawy możesz im pokazać, a potem to już pozostawiasz resztę ich własnemu rozwojowi. Oni sami czasem coś podłapują, bo oglądają ze mną kasety i widzą, że ktoś tam stanie na nadgarstku, to od razu wiesz - "O! Ja też stanę jakoś na nadgarstku" i wymyślają sobie coś takiego, z własnych pozycji, które przyjdą im do głowy.

Nie obawiasz się o ich zdrowie? Myślisz, że to dobrze, że takie maluchy wpuszczasz na parkiet?
Darek Kryla:
Ze zdrowiem to powiem ci tak. Mogłoby im coś być, gdyby np. Patryk zaczął się teraz kręcić na bani. Wiadomo, miałby problemy z kręgosłupem. A style mają to do siebie, że jeśli on będzie uważał, nie skoczy nagle z czterech metrów na nadgarstek i nic sobie nie zrobi. Figury faktycznie mogą dziecku zrobić krzywdę z tego względu, że powodują nieraz duże problemy w układzie kostnym. Zwłaszcza w młodym wieku, kiedy to wszystko się rozrasta. To tak jak z wadami postawy - jeśli siedzisz cały czas zgięty, to coś ci się dzieje. Myślę, że figury można zaczynać jak się ma 15, 16 lat. W tym wieku już nie dużo brakuje do maksymalnego wzrostu. Człowiek rośnie do 22, 23 roku życia, ale mając szesnaście lat osiąga już prawie maksimum.

Zabierasz swoją mafię na zawody?
Darek Kryla:
No pewnie. Byli ze mną na Breakdance Battle w Katowicach, byli na Kontroli Stylu w Krakowie. Tylko wiesz, oni nie wytrzymują tyle, co dorośli. Oni cały czas skaczą. Wiesz, ktoś wyjdzie, on wyjdzie, ktoś znowu wyjdzie, on dalej chce wychodzić. My się zmieniamy, a oni mogą cały czas, przez dwa dni wychodzić na bitwę, aż w pewnym momencie zasną. Wiesz, nieraz mały przez pół godziny cały czas skacze, aż przychodzi moment, że nawet w trakcie treningu potrafi zasnąć. Za dużo z siebie daje i się spala. Tak samo jest na zawodach - w Krakowie Patryk cały czas naginał, aż usnął. Wstał po piętnastu minutach i skakał dalej:)

Żona nie robi problemów?
Darek Kryla:
Żona jest zadowolona, bo wiesz... Czasem, gdy bierzemy ich na wesele, czy gdzieś indziej i zrobią pokaz, to od razu wszyscy się łapią za głowę. Wiesz, tutaj jakiś bankiecik, wszyscy tańczą w parach, te sprawy, a tu nagle łebek wyskakuje i zaczyna się kręcić na głowie, a wszyscy w szoku. Nie, żona zawsze była za ich tańczeniem.

Jak dotąd, co zaliczyłbyś do swoich najlepszych i najgorszych doświadczeń z tańcem?
Darek Kryla:
Najgorsze doświadczenie? Nie, nie pamiętam najgorszych. A najlepsze? Myślę, że dopiero będą [śmiech]. Myślę, że ostatni Kraśnik był imprezą bardzo w porządku. Wszyscy byli w klimacie. Jeśli chodzi o sukcesy, to nigdy się nad tym nie zastanawiałem...

Widziałeś na pewno popisy Skowrona z Mysłowic, który tańczył breaka w Sextecie, znasz go zresztą osobiście. Co myślisz o tej akcji?
Darek Kryla:
Co ja myślę? Myślę, że to jest sposób na lansowanie się. Jeżeli chłopaczek, który zna zaledwie parę figur, nie ma pojęcia o stylu, robi salto, ściąga spodnie i czasami ściągnie je ze stringami, bo mu się jebnie, no to wiesz... A laski piszczą, bo laski nie mają pojęcia o sprawie. Przy okazji zobaczą tam kawałek pędzla, trochę jego dupy i są posikane. Tam chodzi przecież o dupcenie, a nie żaden prawdziwy Breakdance. No i robi to gościu, który nie ma tak naprawdę pojęcia o tym jak się tańczy, a jedynie jest głodny kasy. To jest koleś, który leci praktycznie cały czas tylko na kasę. Wiesz, ja też swoje z bratem pokazuję za jakieś pieniądze, ale nie za cenę, pokazywania dupy! Czasem tańczymy tak, jak tańczymy i robimy pokazy pod ludzi, takich zwykłych śmiertelników, którzy nie odróżniają breaka, tańczonego na zawodach na zawodach od tego, dla ludzi. Wiadomo, że wtedy to nie jest taki prawdziwy break, tylko jakieś tam elementy, taki w sumie cyrk pod publikę, ale to jest coś innego. A on? On to robi tak jak mówię, dla siana, może też z jakiejś tam chęci podupczenia towaru...

W ogóle nie zależy mu na szacunku wśród bboy'ów? Przecież ten człowiek jest praktycznie skończony.
Darek Kryla:
On by chciał mieć szacunek, ale to jest tak, że chłopaki, którzy z nim trenują na sali w Mysłowicach swoje myślą. Mają jednak nadzieję, że przy nim coś tam jeszcze zarobią. Więc wiesz... próbują jeszcze jakoś tam się uśmiechać itd. On dobrze wie, że wszyscy go teraz mają głęboko, ale stara się robić dobrą minę do złej gry i udawać, że nic takiego się naprawdę nie dzieje. Sextet to było jego pięć minut, które skończyło jego byt w bboy'ingu. Kiedyś parę razy tańczyliśmy razem i było nawet nieźle, ale potem zaczęło się to, co się zaczęło i zobaczyłem jak pewne kwestie wyglądają naprawdę...

Utrzymujesz się głównie z pokazów. Wiem, że jeździcie z bratem po całej Polsce i zagranicy, powiedz o tym coś więcej.
Darek Kryla:
Współpracujemy od paru lat z kilkoma firmami. Szczegóły to nasza tajemnica, ale swoje na tym wyciągam. Na pewno nie mamy na co narzekać. Oni nas znają. To są kontakty z kilku lat, więc o kolejne zlecenia na pokazy nie musimy się martwić.

Poza tym szkółki breaka. Dużo czasu zajmuje Ci taka praca?
Darek Kryla:
Cały tydzień. Od rana do wieczora. Piątki, soboty i niedziele. Muszę nawet czasem zrezygnować z zajęć, bo mam pokazy, nawet kilka dziennie albo kilka dni pod rząd. Są też dłuższe wyjazdy za granicę - nieraz na cały tydzień.

No właśnie, taki hardcore wymaga niezłego kopa, a Ty masz już 28 lat. Bierzesz jakieś odżywki? Co w ogóle myślisz o wspomaganiu się odżywkami?
Darek Kryla:
Odżywki to specyfiki naturalne, pomijając oczywiście jakieś anabole dla kulturystów. Mam na myśli aminokwasy, węglowodany, które nawet należy czasem brać. Przykładowo, jeśli jest konkretny trening z niesamowitym klimatem, to jesteś się w stanie tak wypocić, że na drugi dzień masz zakwasy. Jeśli jednak weźmiesz te odżywki, to nie będziesz miał tego problemu, bo twój organizm szybko się zregeneruje. Zasada jest taka, że te specyfiki, które się zażywa, musisz zażyć dokładnie pół godziny po treningu, bo wtedy twój organizm jest najbardziej chłonny. Tak samo powinno się jeść, pół godziny po treningu. Odżywek na pewno nie trzeba brać w wieku 18 lat, bo wtedy człowiek więcej opiera się na adrenalinie, na samej chęci zrobienia czegoś, ale podejrzewam, że na pewno to nie zaszkodzi. Ja stosuję odżywkę ogólnorozwojową, 65% węglowodanów z jakąś tam częścią białka.

Co Cię wkurza w polskim breaku?
Darek Kryla:
Najbardziej mnie wkurwia, gdy na zawodach pojawiają się "niesamowici" goście, którzy chcą pokazać jacy są zajebiści i chcą cię pojechać, a tak naprawdę nic nie pokazują. Wiesz, takie wieśniackie cwaniactwo gości, którzy pokazują jakieś tam podpatrzone na filmiku knify, zerżnięte gesty. Do tego pokazują, że jedyne co robisz, to kserujesz, a tak naprawdę to oni sami to robią. Czasami też brak tańca. Gdy widać, że koleś wychodzi "raz, dwa, trzy", podejście takie jak do w-fu. A jeśli chodzi o zarabianie na tańcu, to takie biznesowe sprawy. Wiadomo, że zawsze musisz się z człowiekiem dogadać. Człowiek, który chce, żebyś mu coś pokazał, zrobił jakiś show, wcale nie chce za to wybulić. Musisz zawsze go wyczuć, wystartować z kwotą, o której wiesz, że jest za wysoka, ale on nie musi o tym wiedzieć. Musisz wyczaić granicę, a potem wiedzieć, do którego momentu możesz zbić cenę. Gościu będzie ucieszony, że aż o tyle zbił, a tobie tak naprawdę wcale nie chodziło o więcej.

Zdarzyło ci się kiedyś, żeby ktoś zarzucił Ci, że się sprzedajesz, że tańczyłeś kiedyś z cheerliderkami itd.?
Darek Kryla:
Nie, nigdy. A to, że tańczę Z cheerliderkami to nie znaczy, że tańczę JAK cheerliderka. To znaczna różnica.

Dobra... To teraz przyznaj się jak trafiłeś do Bboys Unity.
Darek Kryla:
Jak żeśmy się spiknęli? Pojawiła się propozycja, aby pojechać razem na zawody i tak to się zaczęło. Bboy szalony - Buła, powiedział, że jest taka akcja, no i żeśmy się spiknęli.

No właśnie, co myślisz o tancerzach na Śląsku?
Darek Kryla:
Podoba mi się Rybnik, chłopaki z Konflikt Zone, bardzo spoko, zaczynają wreszcie tańczyć, choć nadal robią "raz, dwa, trzy". Ekipa z Lędzin nazywana przez nas Trzepoki, bo są naprawdę w klimacie, bo są potrzepani, hehe. No... Dzisiaj nie mogłeś ich akurat zobaczyć w klimacie, bo byli po imprezie i są zarżnięci alkoholem, jak któryś pierdnął, to było czuć wódkę [śmiech]. A co tu można zmienić? To wszystko musi się rozwijać, trzeba więcej zawodów. Moim zdaniem, powinny być co tydzień, co dwa... Walki, walki... Wtedy to pójdzie niesamowicie w górę.

A kto by miał organizować te zawody?
Darek Kryla:
Wszyscy... Każdy, kto ma jakiekolwiek możliwości. No patrz, co tydzień zawody. Raz tutaj w Mysłowicach, za dwa tygodnie w Katowicach, potem gdzieś tam znowu. Trzeba puścić taką informację w obieg, do Internetu i już. No dobra, niech to będzie nawet raz na miesiąc, przecież to nie problem.

To kiedy Ty robisz zawody?
Darek Kryla:
Wiesz, propozycji jest wiele, jest możliwość ich zorganizowania i jestem wstanie wydębić kasę. Jest wszystko... Musiałbym jednak nawiązać jeszcze kupę kontaktów z grupami, aby to było tak jak ja tego chcę. Żeby nie dawać info do netu i ściągać wszystkich jak leci, bo nie chcę, aby niektóre grupy przyjechały...

A konkretnie?
Darek Kryla:
No na przykład Progressive Szajs. Oni chyba już nie istnieją, ale są jeszcze zakute elementy, które tam zostały.

Co myślisz o kolesiach, którzy tańczą w różnych dziwnych rzeczach typu pop teledyski, a kiedyś disco polo?
Darek Kryla:
Wiesz co, tak naprawdę niech sobie robią co chcą. To jest jakiś tam środek promocji i forma zarabiania kasy. Będą znani albo z teledysków disco polo, albo z zawodów, to już jest ich wybór. Wiadomo, że potem na zawodach usłyszy taki, co ludzie o nim myślą, ale to nie jest do końca tak. To, że koleś robi chujnię w teledyskach disco polo, to wcale nie znaczy, że nie potrafi tańczyć. Kto wie, co on jest wstanie tak naprawdę pokazać na parkiecie? Też często tańczę jakieś pierdoły pod ludzi, a mogę też pośmigać style, mogę spokojnie jechać na zawody i nie ma problemu. Nie można oceniać człowieka tylko dlatego, że tańczy za kasę. Nie wiadomo jaka jest jego sytuacja finansowa. Chcesz kupić nowe buty to tańczysz i nie ważne czy w disco polo, czy z Kukulską. Jak ci pasuje kasa, to ci pasuje i tyle. To, co ludzie o tobie myślą, to już jest inna sprawa.

Czym różni się dla Ciebie tańczenie dla ludzi od tańca dla siebie?
Darek Kryla:
Jak tańczę dla ludzi, to i tak tańczę dla siebie. Mimo tego, że robię wtedy figury, to wkręcam tam też style. Ostatnio właśnie zauważyłem, że ludzie też łapią style. W Warszawie robiliśmy wielki pokaz na otwarcie fitness clubu i robiłem salta, figury, akrobacje, czyli wiadomo, standardy, które się robi na pokazach. Potem zacząłem też robić style, gięcia, znaczki i ludzie klaskali, bo stwierdzili, że to nieraz są jakieś takie dziwne rzeczy, ale także efektowne. Myślę, że ludzie jeszcze do tego dorosną. Z czasem zaczną rozróżniać i doceniać to, co jest ciekawe, na przykład, stanie na nadgarstku.

Gdzie zatem widziałbyś sposób promocji bboy'ingu wśród normalnych ludzi?
Darek Kryla:
Ja myślę, że wszyscy bboy'e, jak tylko jest ciepło to powinni WYPIERDALAĆ NA CHODNIKI!!! I tam napierdalać i pokazywać to ludziom, bez względu na to, czy się to komuś podoba, czy nie. Obojętnie czy mieszkają na Śląsku, czy gdzieś tam kurwa w Zakopanem z ciupagą... niech skaczą! Bo na razie to wszystko nie ma sensu. Niech wszyscy wypierdalają na ulicę i to pokazują. Czasem po takiej zwykłej, szarej ulicy chodzą sponsorzy, którzy są w stanie zapłacić każdą kasę, żeby wypromować swoją firmę przez takie dziwadła. Im bardziej to jest niesamowite, tym bardziej przyciąga ludzi. No i przede wszystkim, zwykli ludzie zaczynają się tym wtedy jarać i chcą to coraz częściej oglądać, płacić kasę za oglądanie.

Tańczysz już 8 lat, czemu nie sędziujesz zawodów?
Darek Kryla:
Bo tak naprawdę, za mało jestem jeszcze kojarzony w świecie bboy'ów, stosunkowo mało jeżdżę na zawody, więcej jestem na pokazach. Tak jak wiadomo, ja utrzymuję z tego rodzinę. Ciekaw jestem jak sędziują ci, którzy siedzą w jury, bo ja mam swój system.

A konkretnie?
Darek Kryla:
Biorę kartkę i wygląda to tak: gościu wychodzi, zadziwi mnie, jest wielka furora, daję mu plusa. Jeśli drugi gościu wyjdzie i pokaże coś równie dobrego, też robię mu plusa, a jak zrobi chałę to niestety. Najważniejsza jest taneczność.

Nie czujesz się niedoceniany, nieodkryty?
Darek Kryla:
Niedoceniany? Nie, ja tak na to nie patrzę. Tańczę dla siebie i to mi wystarczy. Mnie interesuje tylko to, abym to ja się dobrze bawił, a bawię się dobrze i to mi wystarcza. Jeśli komuś mój taniec się nie podoba, to mam to głęboko.

Jak myślisz, dlaczego Polacy nie są tak dobrzy, aby na równi rywalizować z Zachodem?
Darek Kryla:
Dlaczego? Bo bardzo długo środowisko bboy'ów było w Polsce zamknięte. Generalnie to był rejon Wybrzeża i zachodniej granicy. Jak ktoś dostał jakąś kasetę, to traktował ją prawie jak prywatny skarb i nie dochodziło to dalej, na przykład na Śląsk. Dopiero z czasem... Zobacz, co jest teraz. Co chwilę jakieś zawody. My byliśmy przez długi czas zamrożeni. W Niemczech w tym czasie już się ciulali, jechali ostro.. bitwa za bitwą. A my zaczęliśmy naprawdę prężnie śmigać może od dwóch, trzech lat. Ale jak będziemy prężnie walczyć, to jest to do odrobienia. Wiesz, kurwa, trzeba zasuwać. Latem, gdy jest ciepło, to kurwa na każdym chodniku trzeba napierdalać. Spotkasz jakiegoś bboy'a z przeciwnej ekipy - JEBAJ GO! I dawaj do zajechania, kurwa. Nie ma, że boli - szacuneczek i do domu. Poprawić, co trzeba poprawić i znowu bitwa. Rywalizacja to podstawa, tak to się rozwija.

Jak widzisz zmiany w polskim breaku, które zaszły odkąd Ty zaczynałeś 8 lat temu?
Darek Kryla:
Osiem lat temu nie wiedziałem jak wygląda breakdance. Uczyłem się jakiś figur, ale nie miałem z tym żadnego kontaktu, nie jeździłem na żadne zawody, nie widziałem żadnych kaset. Dopiero po czterech latach treningu, jakiś takich prostych ewolucji z akrobatyki zajarzyłem, że są w tym jakieś zawody. Gdybym wcześniej się na nich znalazł, to pewnie szybciej by to wszystko potoczyło. Wcześniej mógłbym się rozwinąć. Teraz jest sto razy łatwiej, ludzie naginają na każdym rogu. Teraz jest duża rywalizacja. Wielu młodych ludzi zaczyna trenować, wymyślają różne dziwne rzeczy, wyginają się na wszystkie możliwe sposoby. Wiesz, o co mi chodzi - ci młodzi pokazują, że można jeszcze więcej i to dopinguje, nawet starych bboy'ów.

Co byś doradził tym, którzy chcą żyć z tańca?
Darek Kryla:
Trzeba cały czas naginać, pokazywać się na okrągło, aż w końcu ktoś cię zobaczy. A potem wiesz, łapiesz jeden kontakt na jakiejś konkretnej imprezie, potem docenia cię ktoś następny i tak to się rozwija.

Znajdujesz jeszcze czas, aby się rozwijać? Wiesz, przy takim zapierdolu jaki Ty masz od rana do wieczora...
Darek Kryla:
Tak. Gdy siedzę w domu z Patrykiem i mam z nim battelkę, to zaraz mam miliony nowych pomysłów. Mówię ci... To jest tak, że Patryk nie ma ograniczeń. Jak on sobie wymyśli, że gdzieś tam postawi rękę, to to robi. Gdy on staje na ręce, to dla niego nie ma ograniczeń czy stanie tak, czy inaczej, ważne aby stanąć jakoś tak krzywo i coś z tego zrobić, podwinąć jakoś nogę i... Gdy patrzę na niego i jego pomysły, to je zgarniam i przerabiam na swoje [śmiech]. To jest studnia pomysłów. Ostatnio, na przykład, udowodnił mi, że można tak po prostu skoczyć sobie na nadgarstek i się zatrzymać. Przecież to jest kurwa niemożliwe... Wiesz, skacze sobie na rękach, wywija nogami i nagle dup... i stoi powyginany na nadgarstku.

Ile macie miejsca w domu?
Darek Kryla:
Ja wiem, 2 metry na 1,5? Coś takiego.

Jak długo chcesz jeszcze śmigać?
Darek Kryla:
Jak długo będę się tym jarał, jak długo będę zdrowy.

A potem?
Darek Kryla:
Cały czas prowadzę zajęcia z Judo i z Jujitsu, więc prawdopodobnie w tym temacie mógłbym jeszcze coś porobić, bo miałem konkretne osiągnięcia w tej dyscyplinie. Mam dużo ofert, jeśli chodzi o prowadzenie treningów sztuk walki, ale nie biorę ich z braku czasu.

Dlaczego zdecydowałeś się na zarabianie na tańcu, na taką pracę?
Darek Kryla:
Bo nie ma dla mnie normalnej pracy. Nie ma innego takiego zajęcia, które dałoby mi tyle kasy. Za tańczenie w zeszłym miesiącu zarobiłem 7 tys. złotych. Czasem jadę gdzieś na dwa tygodnie i dostaję za to 40 baniek. Co prawda jest zapierdol, ale mnie to pasuje. Potrafię czasem przez 8 godzin cały czas skakać.

Jakiego typu są to pokazy?
Darek Kryla:
Różnie. Ostatnio byliśmy nad morzem prawie trzy tygodnie. Zarobiliśmy kupę kasy. Do tego zajebiste wyżywienie, mieszkanie. A co robiłem? No chociażby skakałem salta na plaży roznosząc ulotki, które zapraszały na imprezę w jakimś klubie. Potem w tym samym klubie, podczas tej imprezy, dawałem pokaz.

Co myślisz o tańczeniu breaka w teatrach?
Darek Kryla:
To jest bardzo spoko. Zobacz zresztą, co dzieje się na BOTY, te wszystkie układy choreograficzne. Kto to układa? Ludzie związani właśnie z teatrem. Artyści. A chłopaki wkładają w to swoje najlepsze numery.

Widziałbyś się na wielkiej scenie?
Darek Kryla:
Jasne, że bym się widział. Bez problemu. Mój brat tańczy teraz w teatrze z chłopakami z Bboys Unity. Napierdala się cały czas ze Skowrona, który też się tam udziela [śmiech]. Podobno kolesie pytają się, za ile by sprzedał dupę.

Powiedz coś o castingach do reklam. Rzeczywiście wszystko jest tam ustawiane z góry?
Darek Kryla:
W castingi nie ma co wierzyć. To jest chujowizna i tyle. Przychodzisz na taki casting i musisz wpłacić 5 PLN za to, że zostajesz zarejestrowany. To wszystko jest bez sensu, bo koleś zgarnia kasę za 100 kandydatów, a i tak nikt potem nie zostaje wybrany. Chyba, że jest to casting do teatru. Kolesie często robią casting po to, aby się nachapać kasy, a wcale nie mają żadnej roli w reklamie do obsadzenia.

Jak to było z Twoim występem w programie "Chwila Prawdy"?
Darek Kryla:
Tańczyliśmy sobie z Bboys Unity na dworcu w Sosnowcu, przyszedł gościu, wziął ode mnie numer, potem zadzwonił i byliśmy w "Chwili Prawdy". Tak to było. Krótko i na temat. Koleś powiedział, że niemożliwe rzeczy zobaczył.

Słyszałem, że w "Chwili Prawdy" pojawił się też Twój ulubieniec Skowron....
Darek Kryla:
No, pojawił się. Widocznie dobrze się wypinał, bo nie wiem jak to zrobił [śmiech]. "Trener" Skowron pojawił się tam przez jakieś układy tajemnicze z kobietą z Renault. On w programie trenował osoby, które miały wykonać zadanie, a nam kazali pokazać te chujowe układy. No i wyszło na to, że my robiliśmy te ciulstwa, a Skowron jest wielkim trenerem, buahahaha!

Co myślisz o widowisku "Opętaniec"?
Darek Kryla:
Zajebista sprawa. Jedyny minus to taki, że ludzie, którzy tam pracują, reżyserzy, podobnie zresztą jak w teatrach, za bardzo się ograniczają. Wiesz, musisz zrobić te i te ruchy i koniec. Nie możesz pokazać wszystkiego, co byś chciał pokazać. Często jest bowiem tak, że to co tobie się podoba i ludziom, którzy tańczą breaka, wcale nie musi się podobać zwykłemu szarakowi, bo tego na przykład nie zrozumie. No a taki show musi się podobać wszystkim.



Informacje o artykule
Data dodania:2004-04-14
Dział / Kategoria: taniec / wywiad
Średnia ocena:nieoceniany
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
Sajko   rap graffiti breakdanceSajko

Ostatnie artykuły tego autora:
Hating po polsku
W moich kręgach...
Poskromić fale
Byle do przodu, czyli breakdance na salonach.
Droga do nikąd

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
anonim
Autor: plakubboy   Link do posta
18:38:17, 23-10-04
ja też jestem z myslowic ale juz tam nie mieszkam i brekaaaa trenuje gdzie indziej musimy zawalczyc na soluweczke kiedy daruś

anonim
Autor: plakubboy   Link do posta
18:38:32, 23-10-04
ja też jestem z myslowic ale juz tam nie mieszkam i brekaaaa trenuje gdzie indziej musimy zawalczyc na soluweczke kiedy daruś

anonim
Autor: plakubboy   Link do posta
18:38:32, 23-10-04
ja też jestem z myslowic ale juz tam nie mieszkam i brekaaaa trenuje gdzie indziej musimy zawalczyc na soluweczke kiedy daruś

anonim
Autor: Karol 18   Link do posta
17:43:00, 15-12-04
CZE wszystkim!!!! Wie ktoś może gdzie można dostać taką maszyne która ułatwia naukę koła thomasa i kola angielskiego??? Jest to tak jagby okrągła pufa ma jakiś 1 m wysokości bardzo ułatwia nauke kola itd. jak ktoś wie niech mi napisze plisse!!!!!!

anonim
Autor: gateX   Link do posta
14:31:11, 01-05-07
:D
uczy nas tańczyć :)

Pan Darek jest najlepszy !!!!

nikt tak dobrze nie tańczy jak on !


anonim
Autor: Oza ;D   Link do posta
11:13:46, 01-11-07
Nasz trener ;) niezłą ma gadke ;D a do tego świetnie tańczy ;)

anonim
Autor: Rafal z kosty   Link do posta
14:27:21, 18-11-07
DAREK JESTES SPOKO NIEZłY WYWIAD (CZEMU JUSZ NIEUCZYSZ W PIOTROWICACH) ????????? POCHODZIł BYM TAM JESZCZE TERAZ NALEżE DO TTTTTTTTKKKKKKKMMMMMM  SłABI JESTESMY BO SłABI ALE DAJEMY Z SIEBIE WSZYSTKO !!!!!!!!!!!!!!!!!!! DZIEKI ZATO CO MNIE NAUCZYłES :p

anonim
Autor: SzymOon   Link do posta
21:41:19, 11-12-07
Jest..Superrr.Normalnie zajefajny ZioOm;]:*..Pozdroo .
EkipKa Bieruń..:P

anonim
Autor: ziomx   Link do posta
10:41:26, 26-04-08
ten gosciu jest zajebisty jak to czytalem ^^ to mi az klama opadla ten gosciu to jest czlowiek demolka

no bo jak patrzylem na zdjecia to nawet moi trenerzy tak nie umia

anonim
Autor: Aguś.!   Link do posta
18:36:45, 14-06-08
Mój przyszły nauczyciel hip-hopu :) już nie mogę się doczekać.! Pozdrowienia Panie Darku.!

3majcie się.!


Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 3 + 4 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-54-234-255-29.compute-1.amazonaws.com (54.234.255.29). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2017 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies