Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Droga do nikąd

Droga do nikąd

Autor: Sajko

Czasy nastały ostatnio burzliwe. Co chwilę pojawia się nowa filozofia na temat tańczenia, na temat tego, co jest tak naprawdę ważne, a co nie. Niby to dobrze, bo z dialogu może wyniknąć tylko coś dobrego ale, czy aby na pewno? Czy w tym wszystkim nie pojawiła się kolejna furtka dla playboyów podszywających się pod breakdance, dla wozaków, którzy w tańcu tym postrzegają jedynie sposób na wylansowanie własnego tyłka?

Niestety, prawda bywa brutalna i tak jest również tym razem. Mimo, że czasy jarania się MusiQ

Czy można z tym walczyć? Można! A nawet trzeba, żeby breakdance rozwijał się, a nie cofał. Kiedy widzę kolesia, który przed rozgrzewką, jeśli już sobie o niej przypomni przed pierwszą bańką, najpierw trzy godziny poprawia chustę, ketę, bluzę i oczywiście kurewsko ciężkie, ale kozackie Superstary, nie muszę zastanawiać się zbyt długo, by uświadomić sobie co za chwilę nastąpi. Thomas - bary - thomas, bańka, 9 i... dupa zbita, bo na tym zwykle kończy się jego repertuar. No chyba, że "rozwój wsteczny" idzie tak daleko, że niektórzy wychodzą jeszcze z handspinem na style i freezy. Ręce znów opadają. Jak w ogóle wytłumaczyć takiemu jego ograniczenie? Jego ewentualny rozwój opiera się wszak jedynie na "dłużej, szybciej, wyżej, bardziej skomplikowanie", nigdy zaś nie przyjdzie mu do głowy słowo INACZEJ.

Nie ma się co dziwić, że przy takim pojęciu o sprawie pojawiają się później pokazy za friko i inne tego typu akcje "bboy" spod znaku dymu i stroboskopów, że dzieciaki, których spotykamy nieraz w pociągu jadącym na jakiś bboy contest zaczynają z nami rozmowę od hasła: "Ej, a skaczecie twisty?" Co jest jednak w tym wszystkim najstraszniejsze? A no pozornie zdawałoby się błahy i nieistotny szkopuł - to, że dla tych ludzi trening jest katorgą, że tak jak sportowcy robią to, aby coś osiągnąć. I nie ważne, czy tym czymś jest dla nich kasa, panienki czy szpan. Ważne jest to, że oni nie czerpią przyjemności z treningów. Z tańczenia może i tak, czasem, jeśli to, co wyprawiają na parkiecie można w ogóle nazwać słowem TANIEC, ale nie z samych treningów, które dla prawdziwych bboyów są ceremonią. Ludzie tacy nie czują ciśnienia, gdy nie mogą któregoś wieczora owinąć nadgarstków starymi bandażami, wbić się w ciuchy, które przetarły niejeden parkiet, wsłuchać się w funk i wpaść w trans, zanurzyć się w narkotycznym stanie roztańczonego ducha, który dla nich jest tylko wysiłkiem, na drodze do "mistrzostw świata".

Ponieważ tekst ten wzbudził wiele emocji, publikujemy jeden z listów od czytelników. No cóź, każdy ma prawo mieć swoje zdanie.
Zapewne jak znam życie nie opublikujecie tego listu na łamach gazety bo za bardzo was zjadę!! Nie chcę być niemiłym kolesiem, ale artykuł pod tytułem "droga do nikąd" jest zajebistą bzdurą! Nie jesteście Bogami hip- hopu i break'a więc nie pieprzcie jak ma się odbywać trening , przy jakiej muzie, i gdzie powinno się go tańczyć! Przecież właśnie chłopaki z Music Instructor, czy Flying Steps wyznaczyli kierunek w muzyce, właśnie dzięki tym ekipom wylansował się break beat i break dance!! Kręce się w klimacie breaka już prawie 4,5 roku, i wiem o nim dużo by powiedzieć, że to co napisaliście jest kompletną bzdurą!! Nie wiem czy wiecie, ale większość kolesi męczyła wszystkie tricki, freezy style i inne elementy włąśnie na parkiecie gównianych dyskotek, a muza jaka do tego przygrywała, to oldskoolowa i lekko zakurzona klasyka, taka jak westbam, members of mayday czy włąśnie Music instructor i Flying steps! A tak poza tym to uważam, że chłopaki ze stepsów, całkiem nieźle dali czadu na każdym jednym Battle'u!! a pozatym jak możecie besztać figury, przecież to jest klasyka, po co mam wymyślać style skoro powery są dla mnie o wiele wiele lepsze i wcale nie muszę, stylować żeby pokazać że mam swój styl i że mogę zrobić wiele więcej niż niejeden kolo który robi style. Nie przeczę że style nie są potrzebne, ale figury są ważniejsze! To jakbyście napisali że muzyka klasyczna jest OK ale Mozart, Chopin i Betowen są w niej zbędni!! To włąśnie od figur zaczął się break, i na nich powinien się kończyć. Pozdrawiam i nakłaniam do przemyśleń przed napisaniem kolejnej bzdury!! [ grzegorz]



Informacje o artykule
Data dodania:2004-04-14
Dział / Kategoria: taniec / felieton
Średnia ocena:nieoceniany
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
Sajko   rap graffiti breakdanceSajko

Ostatnie artykuły tego autora:
Hating po polsku
W moich kręgach...
Poskromić fale
Byle do przodu, czyli breakdance na salonach.
Człowiek demolka - wywiad z Darkiem Krylą

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
anonim
Autor: Rhysio   Link do posta
12:19:33, 29-06-04
Ale ty jestes idiota :P no szkoda gadac. wiesz co jest to pojecie wzgledne... ja naprzyklad slucham metalu ale zawsze bylem nieco uzdolniony fizycznie i tancze dla przyjemnosci ..... twoje zdanie ze bboying (co to kurwa jest?:P) to hiphop... HH to dla mnie najgorsza muzyka na swiecie... co Ci przeszkadza ze styluje sobie jakis metalowiec i nawet nie lazi w spodniach z krokiem w kolanach i nie slucha wogole HH.. idz sie zastrzel

anonim
Autor: Rhysio   Link do posta
12:25:43, 29-06-04
i chyba zazdroscisz krejzi skladowi opisujac ten fragment o powerach banka tomas bary... no moze bary nie. ale to sie liczy... z tych mlodzikow to takie powerki sa ze nie gadaj nawet ze oni nic nie wiedza o tanczeniu bo na pewno taki pawelek ciezko pracowal by to osiagnac. wogole... zabijaja mnie te teksty jak piszesz ze jak ktos cwiczy przy techno to jest ciota a nie bboy... a co to za roznica? sprawa gustu. ja lubie muze w stylu boty2003 a moi koledzy lubia chemical brothers i co?

anonim
Autor: gall anonim   Link do posta
12:48:39, 07-08-04
Rhysiu nie masz racji (poniekad) hip-hop to nie muzyka lecz kultura, muzyka nalezaca do tej kultury jest rap, jestes hip-hopowcem (ale mozesz tego nie uznawac) jezeli wykonujesz chodziazby jeden element (bo jak wiadomo hh sklada sie z wielu elementow) nie musisz sluchac tej muzyki, ale np tak jak w twoim wypadku tanczysz breaka i wcale nie musisz chodzic w spodniach tak jak to ujales z krokiem w kolanach. Jesli chodzi o to do jakiej muzyki tanczyc to masz racje ze jest to kwesti gustu. Tanczysz do takiej muzyki jaka czujesz (slyszysz jakis kawalek i porpstu nie mozesz sie powstrzymac aby nie zrobic jakiejs zaj*** stylowej skladaneczki)

anonim
Autor: Daniel_tojo   Link do posta
17:24:25, 24-09-04
Nie wiem czy jeszcze któś to w ogóle to przeczyta, no ale cóż... Wpadłem przypadkiem na tę stronkę i nie mogłem tego nie skomętować. Sam tańcze breaka. Nie dawno sam dostałem propozycje, abyśmy z miom składem( zaspołem , trudno to nazwać) występowali na róźnych imprezach. Początkowo, jasne! , git ! , tańczymy! , ale po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że to wszystko jakoś się nie trzyma kupy! I tutaj chciałem zaznaczyć, że miałem prawie takie same przemyślenia jak Sajko. Zadłem sobię sprawę, że to już nie jest to samo! Kiedyś, kiedy jeszcze, wiele nie umiałęm, chodziłem sobie na treningi i ćwiczyłem, ćwiczyłem dla siebie, dla włąsnej satyswakcji. Jednak po paru występach stwierdzam , że ludzie wolą widzeć jak gości kręci się na scenie tak szybko, że zaraz odleci, a nie dostrzegają tego , że ktoś wiele ćwiczył i robi mniej efektowne rzeczy, ale robi to z pasją i chce w ten sposób się wyrazić. Jest jeszcze sprawa treningów. To prawda, że trening jest czymś wyjatkowym,(a dla mnie niestety był:( ) bo podczas trenioli zatapiam się w sobie i czujłem jak latam,( kiedy np robię helikopterki , czy bary, jak kto woli). Ważne jest, to że robię to dla siebie i dla wałsnej przyjemności. Mówię , że dla mnie niestety treniol był czymś wyjątkowym, bo niestety te czasy już odeszły! Teraz kiedy zaczeliśmy tańczyć, to nasz głupi trening polega na przeciwiczeniu sałych układów i koniec! Czuję, że przez to wszystko stoję w miejcu i nie rozwijam się, brakuje mi kreatywności, można tu przytoczyć "rozwój wsteczny" , o którym pisze Sajko. Po prostu tak sobie bredze, że mi barkuje dawnych czasów.... DRUGA sprawa! Fakt, faktem, że mnie też nie za bardzo podoba się stwiredzenie, że Miusik Instructor jest kiczowate czy komentarze tego typu. Poniekąt zgadzam się z kontrlistem Grzegorza, że to jest zespół, który coś zapoczątkował i wyznaczył kierunki. Nie podoba mi się też ( DO SAJKO), że tak najeżdżasz na ludzi za to czego słuchają albo do czego tańczą. Ja osobiście też tańczyłęm to electro. ale tańcze także to funk, hip- hop., ale całakiem nie dawno skąbinowałem muze, która na dobry bit, sample, ale ma rónież moce gitarowe riffy. Ja też słucham hip - hopu, ale słucham również innych gatunków muzyczynch. Nie utożsamiam się tak do końca z kulurą hip- hopu, ale sznuję, ją. Uważam,że aby w pełni otworzyć sią na ludzi i zrozumieć ich, trzeba przewinąć się przez wiele gatunków i subkultur, a dopiedo później je krytykować. NIE musisz sie z tym zgadać, ale pomyśl o tym... No to tyle, co chciałem powiedzieć. Jak juz wspominałem na początku, chyba nie wiele osób to kiedykolwoek przeczyta, ale przyznam, że po napisaniu tego zrobiło mi sie jakoś lżej. :-) Pozdrawiam i apeluję ! Ludzie, szanujcie się nawzajem!

anonim
Autor: Broken   Link do posta
19:28:32, 25-11-04
Hmmm, ciekawa sprawa... po przeczytaniu tych tekstów nasuwa mi się pytanie: co lepsze: coraz większa popularność breaka idąca w parze z taką komercją jak music in traktor, flying steps,dyskotekowe pokazy, oraz ogólnym spadkiem poziomu i zanikiem prawdziwego bboyingu, czy może lepszy jest breakdance w czystej postaci, pełen oryginalności i taneczności, ale dla węższego grona osób??? Bo rzecz jest w tym, że ja I wielu wielu innych bboys tańczy bo podjarała się teledyskami music intraktora, f.s. lub oklepanymi powerami innego "playboya" który tez zaczynał przez tych komercyjnych artystów. Z jednej strony zdałem sobie sprawe (po 4 latach "tanczenia") że to co było dla mnie inspiracja to chłam,a zdrugiej gdyby nie ten chłam nigdy bym prawdopodobnie nie miał tak wielkiej radochy, satysfakcji i wielu innych wartosci które dał mi breakdance. Sęk w tym żeby ludzie którzy naprawde wiedzą o co chodzi w bboyingu ( nie zaliczam się do nich) uświadamiali to początkującym - żeby nie wyrastali na playboyów tylko BBOYÓW. Co do "drogi do nikad" w większości zgadzam się ztym co napisał jej autor, ale to co napisał grzesiek mnie rozłożyło... człeku nie trzeba być bogiem hiphopu żeby wiedzieć iż f.s. i m.i. wytoczyli nowy kierunek breaka - tanie plastikowe akrobacje dla hajsu, oraz że breakbit nie wyrósł w zadnym razie z ich muzyki. Poza tym chciałbym zobaczyć jak pokazujesz swój własny, niepowtarzalny styl robiąc ileś tam obrotów powermoves. Jeśli chodzi o muzę to każdy ma swój gust - otym sie nie dyskutuje, jesli jednka chodzi o prawdziwa muze do breaka to nie jest nią ani techno ani metal, wg mnie jest to przede wszystkim funk. No to czekam na konfrontacje :D Pozdro wszystkim i szacunek

anonim
Autor: pykpyk   Link do posta
14:25:01, 21-01-05
ktos napisal ze music instructor zapoczatkowal i wyznaczyl kierunek w tanczeniu. czyli waszym zdaniem breakdance ma 4-6 lat (tak mozna wywnioskowac). kierunek to wyznaczyli RSC tylko ze teraz duzo ludzi odchodzi od tego (czyli robmy to co modne, nie to co nasze)

anonim
Autor: mr.toler   Link do posta
12:13:59, 01-02-05
Szanowne koleżenstwo łamiące i tupiące! Polecę teraz z patosem totalnym, aczkolwiek prawdziwym i szczerym: TAŃCZYMY BO KOCHAMY TANIEC! Jakikolwiek on by nie był. I jeśli wychodzi to z nas i przy tym sprawia radochę (mimo pościeranych i obolałych czasami gnatów) to wszystko jest OK. TANIEC MA SPRAWIAĆ PRZYJEMNOŚĆ!!! A poziom (jego podnoszenie lub regres) jest indywidualną sprawą każdego tancerza - robi to, co uważa za słuszne, a że czasem ktoś nie ma ambicji to jego problem. Była wcześniej mowa na temat muzyki... Ja tu uderzę z innej beczki: Jest taka polska supergrupa rockowa (ja akurat słucham tej muzy mimo tego, że zajmuję się tańcem) SBB - jej nazwę rozszyfrowywano na różne sposoby Silesian Blues Band lub... "SZUKAJ BURZ BUDUJ" To określenie jest moim mottem i motywacją do pracy. Wielu z nas wie o tańcu dużo, ale jeszcze więcej nie wie... Więc SZUKAJMY nowych rozwiązań, BURZMY sterotypy i BUDUJMY nowe wartości!!! A przy jakiej muzyce będziemy to czynić to naprawdę nieistotne... ... i tolerancja dla wszystkich!!!

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 1 + 4 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-54-224-203-224.compute-1.amazonaws.com (54.224.203.224). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2017 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies