hip-hop.pl »

Nie tylko o Hip-Hop'ie, ale tylko dla Hip-Hop.pl 4

Nie tylko o Hip-Hop'ie, ale tylko dla Hip-Hop.pl 4

Autor: Andrzej Mikołajewski

Okładka do drugiej płyty legendarnej grupy Kaliber 44 należy do najciekawszych projektów graficznych jeśli chodzi o polski rap. Jej autorem jest Kobas Laksa, reżyser i aktor filmu "Sceny z Użycia", który zdobył Grand-Prix na festiwalu Cinema OFF w Poznaniu w 2001 r. Autor klipu do "Rapowego ziarna 2" z pierwszej płyty AbradAba ma na koncie także nagrodę MTV oraz Yacha internautów. Najnowszy jego obraz ilustrujący kawałek dAba "Rap To Nie Zabawa Już", w którym zagrał dawno nie widziany na małym ekranie Joka, jest zrealizowany z poczuciem humoru i fantazją. Zapraszamy do przeczytania wywiadu z tym nietuzinkowym artystą.

Kiedy w 1996 r. kończyłeś poznańską ASP utwór pt. "Twoja głupota przerosła Ciebie" znalazł się na pierwszej polskiej składance hip-hop'owej wydanej przez Sławka Pietrzaka. Jak do tego doszło skoro Twój track nie wiele miał wspólnego z rapem?
Kobas Laksa:
Dla mnie rap to był: KOLOR, rodzaj szajby, na którą zachorowałem po usłyszeniu takich kapel jak Public Enemy czy BDP. Wiedziałem też, że każde miejsce ma swój charakter - zwłaszcza taki kraj jak Polska - zupełnie inny niż USA. Więc to co tam było oczywistą murzyńską zajawką u nas nie miało odpowiednika, ale takie ciągi słowne raperów przypominały mi polskie kłótnie małżeńskie, które słyszałem w domu rodzinnym. Potajemnie nagrałem rodziców podczas jednej z takich kłótni i skleciłem z bitem przygotowanym na jakimś drętwym keyboardzie.

Jak oceniasz późniejszy dokument Marcina Koszałki pt. "Takiego syna urodziłam", który również wykorzystał autentyczne nagrania rodzinnych rozmów?
Kobas Laksa:
Zrobiłem w tym samym czasie "Pojechałem z mamą na pielgrzymkę" - historię przewodniczki autobusu z pielgrzymami jadącymi do Lichenia - w roli przewodniczki moja mama (śmiech). Koszałka zrobił swój film i miał emisję w TV. Ja miałem publiczność organizowaną na małych pokazach. Zabawne, że wiele festiwali kina offowego nie przyjmowało mego filmu do konkursu, tłumacząc się mętnie z niechęci do urażania uczuć religijnych. Koszałkę uważam za bardzo oryginalnego twórcę i świetnego artystę, więc nie sądzę, żeby w ogóle słyszał lub widział moje produkcje. Po prostu podobne pomysły rodzą się w głowach.

W 1998 r. Twoje utwory pojawiły się na stricte "elektronicznym" projekcie pt. "Anal test 0.01", wydanym także przez S.P. Records. Czy nadal eksperymentujesz z taką muzyką?
Kobas Laksa:
Było trochę inaczej. W pewnym momencie w Polsce pojawiła się nowocześnie grzmiąca elektroniczna muzyka. Oparta na minimalnych rozwiązaniach kompozycyjnych i niewiarygodnie sugestywnej sile brzmień. Gdy po raz pierwszy pojawiłem się na dużym dyskotekowym spędzie techno to po prostu przewróciło mi się w głowie na kilka lat. Zacząłem kupować analogowe płyty, organizować i grać imprezy, głównie w rodzinnym Białymstoku, ale też w wielu innych miastach Polski. Wtedy też poznałem kilku twórców takiej muzyki: EHO, CEZ'a, Jacka Sienkiewicza. Do projektu składanki podchodzili nieufnie. Miałem wrażenie narzucania się i ruszania złotego cielca undergroundu. Jednak udało się zebrać kilka ciekawych propozycji i zamknąć w formie CD. Tak przy okazji: "Anal test" to skrót od test analogowy. W S.P. Records miałem plany na kontynuowanie projektów elektronicznych, stworzenia sublabela, który zajmowałby się elektroniką. Ale z różnych powodów nic z tego nie wyszło.

Jaka jest obecnie kondycja progresywnego techno w naszym kraju?
Kobas Laksa:
Już w momencie powstawania "Anal testu" zdawałem sobie sprawę z animozji jakie dzieliły środowisko związane z muzyką elektroniczną. Z wielkiej muzycznej rewolucji zostały tylko okruchy. Towarzyskie animozje, twarde narkotyki i zmiany gustów starzejącego się środowiska rozwarstwiły i rozkleiły scenę. To co teraz widzę to tylko echo tamtych działań. Na dzień dzisiejszy ciekawe wydają mi się eksperymenty związane z szeroko pojętą muzyką improwizowaną (nowym jazzem, nową elektroniką, samplingiem).

Cenię sobie współpracę z dAbem także za duże otwarcie na niestandardowe rozwiązania.

Jak postrzegasz fenomen S.P., która będąc głównie rockową wytwórnią miała znaczący wpływ na oblicze polskiego rapu?
Kobas Laksa:
Co do fenomenu to nie wiem. Znaczący wpływ na polski rap miał Kaliber 44, który w tej wytwórni pojawił się dość przypadkowo. Inne przypadkowe projekty to składanki próbujące zebrać kilka pojawiających się wtedy postaci używających bitów i niezbyt składnych rymów. Nie wiązało się to z żadnymi świadomymi działaniami jakimi może pochwalić się powstałe później Wielkie Joł czy Asfalt. Natomiast czujność S.P. Records w tamtym czasie na nowe rozwiązania muzyczne (w tym Hip-Hop) to niewątpliwie rzecz godna odnotowania.

Na drugim albumie K44 znalazł się Twój remiks "Może tak, może nie...", projektowałeś im okładki oraz reżyserujesz klipy. Co zadecydowało o tej długotrwałej współpracy?
Kobas Laksa:
Kaliber 44 do dziś uważam za najbardziej otwarte głowy tej sceny. Kiedy pojawiłem się w Katowicach podczas nagrywania drugiej płyty poznałem lepiej nie tylko chłopaków, ale też środowisko z jakiego wyrośli. Wychowali się w sercu historyczno-gospodarczego absurdu. Okręg Katowicki ma niewiarygodny potencjał abstrakcji. To słychać także na płytach Paktofoniki oraz produkcjach takich jak: "Eksperyment Psycho". Takie abstrakcyjne zaplecze to świetny potencjał na realizacje twórczych pomysłów. Pokazałem chłopakom swoje rysunki klecone po eksperymentach z LSD i wszystko było jasne. Kolejne produkcje: dla Abra dAba były już bardziej przemyślane, ale choć abstrakcyjne wciąż dbały o spójność działań artystycznych z wizerunkiem i promocją. Dlatego tak istotne jest, żeby teledysk był kontynuacją motywów z okładki. W przypadku ostatniego albumu także motywy promocyjnej sesji zdjęciowej były mocno podporządkowane treści albumu.

Uprzedziłeś moje pytanie dotyczące śląskiego rapu. Czy chciałbyś coś dodać?
Kobas Laksa:
Ostatnio poznałem pełny skład Czarnego Złota - po wstępnych rozmowach zgadaliśmy się, że warto zrobić coś razem. Mam nadzieję, że współpraca dojdzie do skutku.

Druga okładkę K44 podpisałeś jako Kobi-Łan-Kanobi. Podobała Ci się nowa trylogia Lucasa?
Kobas Laksa:
Nie rozumiem pytania (śmiech). Lucas zrobił film dla dzieci. Nie poczułem się zaproszony na ten film. Dużo lepsza była pierwsza część trylogii, czyli druga.

Jesteś autorem cenionych filmów off'owych oraz byłeś realizatorem obrazu w pierwszej edycji programu Big Brother. Jak te różnorakie doświadczenia bywają pomocne przy tworzeniu wideoklipów?
Kobas Laksa:
Big Brother to było niezwykłe przeżycie. Byłem jednym z pierwszych realizatorów obrazu. Obserwowanie na 27 ekranach ludzi zamkniętych w domku z tektury i weneckich luster to fascynujący eksperyment. Inna sprawa, że po wielokrotnym montażu, to co szło na ekran telewizora wyglądało jak popłuczyny po ekstremach jakie się tam wydarzały. Ale nauczyłem się współpracy z wieloosobową ekipą TV i podejmowania szybkich decyzji - niezbędnych podczas realizacji klipów. Pierwsze moje produkcje: "Sceny z użycia" (współrealizacja: Cezariusz Andrejczuk) i "Fikcyjne Pulpety" (Wojtka Koronkiewicza), a także kolejne produkcje: "Strzały", "Pojechałem z mamą na pielgrzymkę" - pomimo wielu błędów, jakie popełniałem na planie były świetną szkołą warsztatu filmowego. Zresztą kolejne klipy też traktuję jako nowość i wyzwanie, za każdym razem z inną ekipą, za każdym razem szukając nowych rozwiązań.

Na dzień dzisiejszy ciekawe wydają mi się eksperymenty związane z szeroko pojętą muzyką improwizowaną (nowym jazzem, nową elektroniką, samplingiem).

Pracowałeś nad scenariuszem klipu do "Piosenki o G." z "Czerwonego albumu" dAba. Dlaczego ten projekt nie został zrealizowany?
Kobas Laksa:
Czekając na kasę na klip i szukając ludzi do realizacji okazało się, że potrzebny jest pomysł na okładkę kolejnego albumu i pomysły na klip do "Emisji Spalin". Siłą rzeczy nie udało się dokończyć projektu o G., a szkoda. Jednym z pomysłów było miasto w kształcie odwróconych muszli klozetowych z rurami wewnątrz, których poruszały się pojazdy w kształcie stolców. Ha! Mam nadzieję, że uda się kiedyś zrealizować ten pomysł mimo wszystko.

Twój pierwszy teledysk dla Abra dAba oraz dla Dreadsquadu łączy stylistyka reggae, która wynika z charakteru utworów. Które elementy rastafariańskiej kultury są Ci szczególnie bliskie?
Kobas Laksa:
Żadne. Kultura rastafariańska nie interesuje mnie bardziej niż każdy inny przejaw działalności ludzkiej. Natomiast niektóre elementy plastyczne: trójkolorowe flagi, motyw lwa, dready czy siedmioramienny listek wydają mi się świetnym motywem do uwiarygodnienia tej muzyki w klipie. Bardziej jako inspiracja niż dyktando. Zwariowany Lee Scratch Perry wydaje mi się bliższy niż sztandarowy Marley.

Na okładkach płyt oraz klipach dAba dominują motywy industrialne, w które wkomponowałeś barwy rasta. Czyli ta synteza to był Twój pomysł a nie sugestia rapera?
Kobas Laksa:
Z Abra dAbem długo rozmawialiśmy o każdej z okładek. O charakterze ogólnym, temacie, przewodnich motywach. Podobnie przy klipie. To są efekty wspólnych rozmów i decyzji. Ostateczny projekt powstaje samodzielnie, ale zawsze poprzedzony jest rozmowami. Cenię sobie współpracę z dAbem także za duże otwarcie na niestandardowe rozwiązania. Tak jak przy klipie "Rap To Nie Zabawa Już" gdzie dAb okazuje się robotem z odpadającą głową, a Joka lata po warsztacie samochodowym jako mucha.

Jak na planie najnowszego teledysku przebiegała współpraca z Joką, który na małym ekranie wystąpił ostatnio sześć lat temu?
Kobas Laksa:
Joka to niezwykły facet. Jego pojawienie się na planie dodało kopa całości. Energia z jaką wystąpił przed kamerą wywołała oklaski ekipy już podczas pierwszego ujęcia. Potem przez kilka godzin wciąż potrafił utrzymać autentyczność i charakter odgrywanej postaci. To prawdziwy szołman z charyzmą i talentem. Czekam na jego solowy projekt!

Które ujęcia z tego klipu okazały się najtrudniejsze do nakręcenia?
Kobas Laksa:
Od początku wiedzieliśmy, że zadanie nie będzie proste. Mieliśmy do nakręcenia 67 ujęć w 12 godzin! To naprawdę trudne. Potem jeszcze dzień w studio - Joka na greenboxie. Bez porządnego scenariusza i storyboardu nie dałoby się tego w ogóle zrobić.

Nie czuję się undergroundowy ani mainstreamowy.

Czy po sukcesie "Rapowego ziarna 2" otrzymałeś jakieś propozycje, które odrzuciłeś ze względów artystycznych?
Kobas Laksa:
Tak. Nie tylko artystycznych. Także finansowych. Animacja i postprodukcja to bardzo trudne i czasochłonne zadanie. Słysząc tekst: zróbmy taniej - zróbmy animacje, chce mi się śmiać. Ale też miałem propozycje, którymi nie byłem zainteresowany zupełnie. Oczywiście jeśli jest ciekawy projekt, możliwość realizacji oryginalnych pomysłów to zawsze chętnie podejmę się nawet jeśli budżet nie jest wysoki. Inna sprawa, że coraz częściej budżety klipów są tak małe, że w zasadzie można je traktować jako interesujące hobby. Dochodzi do sytuacji, w których producent w ogóle nie jest zainteresowany realizacją klipu: budżet 0 złotych (śmiech).

"Bo to Polska, nie elegancja Francja" niestety. Chuck D i KRS One, których zespoły przywołałeś na początku naszej rozmowy są ikonami Hip-Hop'u zaangażowanego społecznie i politycznie. Jaki polski raper poruszający te zagadnienia jest według Ciebie najbardziej przekonujący?
Kobas Laksa:
Nie ma lepszych i gorszych, każdy ma swoje preferencje, talenty, halucynacje. Polski Hip-Hop jest tak zróżnicowany jak polskie społeczeństwo, a tendencje i treści tak wymieszane jak stanowiska w państwowych urzędach. Przekonuje mnie zarówno konserwatywny i chropowaty warszawski rap jak i fantazyjne teksty sceny śląskiej. Jeśli miałbym określić konkretniej to: O.S.T.R. za rzetelność i silne przekonanie co do różnic między dobrem i złem, Sokół za umiejętność przyglądania się detalom, Śliwka za opisy stanów nijakości, Śp. Magik za otwarcie drzwi percepcji, świetnie kontynuowane przez Fokusa i Rahima. Cieszę się też ze współpracy z dAbem, cenię go za otwartość i oryginalność konceptu. Nie sposób też pominąć Gutka (choć trudno nazwać go raperem), przypomniał o sile melodii i śpiewu.

Hip-Hop jest kulturą, która wyrosła na nowojorskich ulicach, a Ty na swoich fotograficznych kolażach często interpretujesz przestrzeń miejską. Z czego wynika ta fascynacja krajobrazem miasta?
Kobas Laksa:
Żyję, pracuję i odpoczywam w mieście. Gdybym częściej pojawiał się na wsi to może spróbowałbym zrobić kolaż wiejski. Ale nie wiele wiem o rolnictwie i życiu małych społeczności. Lubię natłok, miejski chaos, zabudowywaną przestrzeń. Skomplikowany system relacji międzyludzkich i niepewność jutra.

Dlatego uciekłeś z Białegostoku?
Kobas Laksa:
Białystok wydawał mi się miastem. Z perspektywy Nowego Yorku czy Warszawy może niekoniecznie (śmiech). Powód jest zupełnie inny. Białystok to cmentarz talentów. Po latach obserwowania artystycznych truposzy i gasnących energii wyjechałem do Poznania, w którym studiowałem przez 5 lat, potem zagnieździłem się w Warszawie i póki co nie wybieram się dalej.

Czy sztuka graffiti miała jakiś wpływ na Twoje artystyczne poszukiwania?
Kobas Laksa:
Pewnie. Z zazdrością patrzę na ulicznych artystów. Podejmowane przez mnie próby malowania ścian kończyły się porażką. Z zainteresowaniem przyglądam się trendom rozwijającym kulturę kolorowania miasta. Od klasycznych technik po nowatorskie rozwiązania, które coraz częściej dostrzegane są także przez galerie sztuki współczesnej.

Forma bloga jest wygodna, żeby wrzucić zmiksowaną na relaksie fotkę, poczytać komentarze i uwagi.

Od dawna prowadzisz foto-blog. Czy ta dziedzina wirtualnego świata rozwija się równie dynamicznie jak pozostałe ?
Kobas Laksa:
Świat wirtualny to chyba za dużo powiedziane. Od lat nie mam czasu, żeby zająć się stworzeniem strony, na której mógłbym pokazać nowe fotki, prace, fragmenty filmów czy klipy. Forma bloga jest wygodna, żeby wrzucić zmiksowaną na relaksie fotkę, poczytać komentarze i uwagi charakterystyczne dla bloga. To ucho na krytykę i pochlebstwa (śmiech).

Jako artysta undergroundowy nie unikasz tematów tabu. Czy próby ocenzurowania off'owych artystów przez polskich polityków bardziej Ciebie przerażają czy śmieszą?
Kobas Laksa:
Nie czuję się undergroundowy ani mainstreamowy. To kwestia dziennikarskiej nomenklatury i medialnego zainteresowania. Ataki na galerie sztuki i projekty artystyczne to przykład politycznego cwaniactwa i głupoty. Wymachiwanie szablą poprawności to łatwy sposób na pojawienie się w mediach czwartoligowych partii i postaci. Dochodzi do absurdów. Z powodu rozpowszechniania rzekomych treści pedofilskich miała być zamknięta wystawa fotografii Zbyszka Rogalskiego. Skomlenie zaczęło się po artykule w lokalnej gazecie, że Zbyszek fotografuje się z małą Anią na gołym torsie. Ania okazała się: małym tranzystorowym radyjkiem z wesoło wysuniętą antenką.

Należysz do twórców zmieniających często sposób wyrazu. Które medium interesuję Cię jako odbiorcę najbardziej?
Kobas Laksa:
Każda treść wymaga użycia innego medium. Innych rozwiązań formalnych. Jeśli treść i forma idą ze sobą w parze to wszystko gra. Dlatego w zależności od projektu zapraszam do współpracy innych artystów. Korzystam z ich talentów starając się raczej nadzorować charakter całości. Narzucam pewien kształt rozwiązań, nasłuchując co mają do powiedzenia. Inaczej z fotografią - wymaga samodzielności i dyscypliny, ale pozwala też na lot w rewiry, w których nie jestem niczym ograniczony. Może oprócz własnej wyobraźni (śmiech).

Foto: kbx.pl



Informacje o artykule
Data dodania:2006-05-11
Dział / Kategoria: kultura hip-hop / wywiad
Średnia ocena:7.75 (4)
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
Andrzej Mikołajewski Andrzej Mikołajewski rap graffiti breakdanceAndrzej Miko..., 33 lata
mężczyzna

Ostatnie artykuły tego autora:
Nigdy nie wystarczało mi słuchanie muzyki-Mikser
"Poglądy mam wciąż te same..." - wywiad z dAb'em
Kochamy tę muzykę i nie przestaniemy jej robić
Szkic o marihuanie w Hip-Hop'ie
Najważniejsze jest wyczucie rytmu - DJ HEN

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
anonim
Autor: Miejski WRZ   Link do posta
Host: ---.neoplus.adsl.tpnet.pl
14:33:17, 11-05-06
Fajne fotki ;p

rrr
Autor: rrr   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
14:33:35, 11-05-06



spoko ziomuś...pozdro... Lubie wyluzowanych ludzi...

deshcz
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
14:45:04, 11-05-06
he ale foty

www.pimp.end.pl !!!
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
14:45:47, 11-05-06
dobrze, że klipami zaczynają zajmować się profesjonaliści...

Kamikaze_e
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
15:10:43, 11-05-06
Konkretny koleś, wie czego chce i dąży do tego. Dobry wywiad.

CNA
Autor: CNA   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
16:25:47, 11-05-06
dobre foty bo i dobry many je klepie i tak ma być... pozdro

Emas
Autor: Emas   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
16:26:10, 11-05-06
jak zwykle Andrzej Mikołajewski zrobił kozacki wywiad! pozdrawiam i 10 za wywiad !!!

o0lcia
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
18:05:48, 11-05-06
niewidziany ? haha

Andrzej Mikołajewski
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
18:13:06, 11-05-06
dawno niewidziany na małym ekranie Joka....podkreślony fragment zaginął w akcji...

anonim
Autor: hhh   Link do posta
Host: ---.neoplus.adsl.tpnet.pl
18:20:29, 11-05-06
zaje biste fotki szkoda ze nie ma stronki gdzie mozna by bylo sobie ich wiecej po ogladac


o0lcia
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
18:32:07, 11-05-06
chodziło konkretniej o błąd.. : )

Andrzej Mikołajewski
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
19:20:21, 11-05-06
wiem, żartowałem;)
to zwykły chochlik internetowy-jutro pewnie zniknie-bywa;(
a link to http://www.kbx.pl/

o0lcia
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
22:45:23, 11-05-06
: )

Penny
Autor: Penny   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
12:38:28, 12-05-06
Od kiedy to chochliki internetowe sa zwykle ;p? od kiedy to chochliki sa zwykle? ;p widze ze czlowiek który widzi niewidzialnego Joke ma wiecej asów w kieszeni ;)

anonim
Autor: JumpyLBN   Link do posta
Host: ---.lublin.mm.pl
15:41:23, 12-05-06
zajebiscie ze zaczynaja sie tym zajmowac profesjonalisci



Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 3 + 4 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-23-21-34-188.compute-1.amazonaws.com (23.21.34.188). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2014 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies