Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Razem stanowimy siłę - wywiad ze Slums Attack

Razem stanowimy siłę - wywiad ze Slums Attack

Autor: Mateusz Jędrzejewicz

Dowiedz się więcej o: Peja / Slums Attack, Dj Decks.
Peja: Proces pracy nad płytą to nic innego jak spotkanie dwóch doświadczonych partnerów muzycznych, którzy w międzyczasie budowali właściwą relację na gruncie prywatnym.

Zapraszamy do sprawdzania wywiadu z Peją i Decksem, którzy po pięciu latach przerwy ponownie łączą siły jako Slums Attack i już 5 marca wychodzą na rynek ze swoją "Reedukacją". W prezentowanej rozmowie panowie odchylają nieco rąbka tajemnicy dotyczącej nadchodzącego krążka. Jednocześnie przypominamy, że preorder płyty możecie zamawiać w oficjalnym sklepie internetowym Fonografiki.

Wasza ostatnia wspólna płyta jako Slums Attack ukazała się prawie pięć lat temu. Na marzec 2011 roku zapowiedzieliście premierę długo oczekiwanej "Reedukacji". Na wstępie powiedzcie może dlaczego potrzebowaliście aż pięcioletniej przerwy, by wreszcie zebrać się do nagrania tego materiału?
Peja:
Zupełnie nie potrzebowaliśmy aż tak długiej przerwy. Czas pracy nad płytą od strony realizacyjnej to ostatnie pół roku, z przerwami na koncerty, prowadzenie firmy wydawniczej i rozwój brandu odzieżowego. Czas, który mam nadzieję spożytkowaliśmy we właściwy sposób. Prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie krótszego czasu na realizację albumu, który przez pewną ilość osób już teraz został ogłoszony kultowym (śmiech). Proces pracy nad płytą to nic innego jak spotkanie dwóch doświadczonych partnerów muzycznych, którzy w międzyczasie budowali właściwą relację na gruncie prywatnym. Praktycznie do końca 2008 roku graliśmy wspólne trasy koncertowe jeszcze z płytą "Szacunek ludzi ulicy". Pod koniec tego samego roku wydałem swój pierwszy solowy krążek. Mixtape Darka ujrzał światło dzienne 3 miesiące wcześniej. Decyzję o poszukiwaniach własnej drogi muzycznej podjąłem jakoby za nas obu jeszcze w roku 2007. Od czasu wydania płyty: "N.O.J.A." (2005) moje życie zaczęło w drastyczny sposób ulegać zmianie i ta zmiana w znaczący sposób zaczęła wpływać na działania zespołowe. Stałem się jakby samotnym twórcą, który chadzał własnymi ścieżkami i coraz rzadziej chciał się zrzeszać w jakimkolwiek kolektywie choć nie przypominam sobie aby praca nad "Szacunkiem ludzi ulicy" przebiegała w złej atmosferze. Tym niemniej decyzję o robieniu muzy na własną rękę i sygnowania jej nową nazwą argumentowałem brakiem świeżości i różnicami artystycznymi. Patrząc na to z perspektywy czasu uważam, że Peja solo na bitach innych producentów to nic innego jak kontynuacja moich doświadczeń z beatmakerami z zewnątrz, którzy częściowo byli już obecni zarówno przy płycie "N.O.J.A." jak i "Szacunek ludzi ulicy". Uznałem, że SLU po "Na legalu?" to już nie tylko produkcje Decksa i Peji. Postanowiłem więc zebrać ludzi, których regularnie zatrudniałem na nasze płyty i zrobić materiał tylko, i wyłącznie z nimi. Efektem tej współpracy była płyta: "Styl życia G'N.O.J.A.", której sukces to nie tylko nowatorskie podejście do muzy, ale też i dwuletnia przerwa w emisji krążków. Ludzie chwycili kolejny album Peji. Druga solówka: "Na serio" była tylko potwierdzeniem sprawdzonej recepty na sukces. Dodam tylko, że tej płyty tak naprawdę w ogóle nie było w planach. W tym czasie w moim życiu nastąpił po raz kolejny punkt zwrotny i w momencie premiery pierwszej płyty solowej siedziałem już w studiu i nagrywałem album numer dwa. Oprócz tego, że moje życie wskoczyło na właściwe tory, "Na serio" po części to jakby efekt uboczny mojej niedoszłej współpracy z Kaczorem, z którym planowaliśmy wspólną płytę. Miałem kilka pomysłów na tę płytę, jednak Kaczor w momencie opuszczenia szeregów PDG poinformował mnie, że w planach ma nagranie płyty solowej. Nagrałem więc kolejną płytę, która przedłużyła mój solowy byt o kolejny rok. I w ten w zasadzie niezamierzony sposób zrobiłem moim zdaniem kolejny świetny krążek. W międzyczasie Decks produkował sporo muzy, która tylko na mnie czekała. Powstało studio do którego wystarczyło się przenieść i rozpocząć pracę. W momencie kiedy ludzie na każdym kroku ze ślepym uporem skandowali podczas moich solowych koncertów: "SLU, SLU" nie mogłem tego zignorować i po prostu usiedliśmy z Darkiem, i w selektywny sposób zaczęliśmy kompilować muzę na demo pod "Reedukację". Zresztą nagrywając pierwszą płytę solową określałem nasze czasowe "rozstanie" na rok od premiery solo. Wydałem dwie płyty w ciągu 9 miesięcy jednak na trasie pozostałem całe 2 lata. Uznałem, że to wystarczający okres by powrócić do macierzystej formacji.
Decks:
Hmm.. Jak by tu powiedzieć, nie miałem zbyt dużego wpływu na zaistniałą sytuację (śmiech). Rychu podjął decyzję o solowych projektach i nie byłem w stanie tego zmienić. Może nie do końca mogłem się z tym pogodzić, no ale widocznie tak miało być. Na dzień dzisiejszy mamy w planach kolejną wspólną płytę przed naszymi solowymi projektami. Z punktu widzenia artystycznego to może i lepiej, że była taka przerwa. Odpoczęliśmy od siebie i nagraliśmy kolejny wspólny dobry album.

Po tak długim okresie działania w zespole proces twórczy sprawia Wam jeszcze w ogóle przyjemność? Nie czujecie się już trochę wyeksploatowani? Wasza dyskografia definitywnie do ubogich nie należy...
Peja:
Szczerze powiem, że jeszcze nigdy w mojej całej karierze nie spotkałem się z czymś takim jak brak entuzjazmu podczas nagrywania albumu. Oczywiście istnieje pojęcie tzw. "słabszych dni", ale gdy zaczynamy pracować wspólnie dzień po dniu (a tak zawsze pracuje nam się najlepiej) zaczyna się wytwarzać to "coś", co powoduje, że nadal pojawia się radosny uśmiech i chęć tworzenia. Jeśli pytasz mnie czy okres swojej świetności mamy już za sobą odpowiem, że nie... Dopóki będę podchodził do muzyki tak emocjonalnie jak przy ostatniej sesji, dopóty będę chciał nagrywać kawałki czy to solo, czy z Decksem, czy się to komuś będzie podobać, czy nie. Dopóki będzie się wytwarzać chemia w La Bomba, dopóty SLU będzie miało poczucie robienia czegoś ważnego. Uważam, że obecnie jestem w najlepszym momencie jako tekściarz, rapper i aranżer. Trzeźwo myśląc podążam do przodu z wiarą i nadzieją. Zasadniczo mówi się o artystach hip-hopowych, że zawsze gadają o tym samym. I pewnie coś w tym jest. Sęk w tym, żeby opowiedzieć te same historie, ale za każdym razem w inny sposób - stąd "Reedukacja". Jeśli kiedykolwiek dojdziemy do momentu, że robimy płytę tylko po to aby sprostać oczekiwaniom słuchaczy lub dlatego, że ciąży na nas presja czy jakaś odpowiedzialność, a praca nie będzie nam się układać, po prostu zawiesimy nagrania i poczekamy na lepsze czasy. Jak dotąd przez ostatnią dekadę nie miałem tego typu doświadczeń, a szczerze mówiąc nie miałem czasu się nad tym dłużej zastanawiać. Na dzień dzisiejszy dysponujemy wszystkim, żeby nagrywać dobre albumy. Jeśli zdrowie dopisze, wiara nie ustanie, a wena nas nie opuści, jesteśmy w stanie nadal dobrze się bawić.
Decks:
Po prawie pięciu latach przerwy w pracy zespołowej czułem się prawie jakbym nagrywał pierwszy album. Zespół oczywiście istniał, ale nie nagrywaliśmy wspólnych numerów, może poza kilkoma jak: "Piętnastak" czy "Poznańczyk". Na dzień dzisiejszy nie czuje się wyeksploatowany. Cały czas chętnie siadam do szukania sampli i nie robię tego za "karę", co prawda bywają takie dni, że chcesz odpocząć i nie możesz już słuchać żadnej muzyki, ale to tylko chwilowo.  

Przygodę z rapem zaczynaliście praktycznie od zera, obecnie niemalże każdy słuchacz zna Waszą historie i liczne perypetie towarzyszące dążeniu do upragnionego celu. Dziś płytę realizujcie we własnym La Bomba Studio, a na ścianach wieszacie "złote" i "platynowe" płyty za wcześniejsze wydawnictwa. Czujecie spełnienie? Istnieje jeszcze u Was coś takiego jak parcie na kolejny sukces?
Peja:
Oczywiście, że tak. Nie robię kolejnych premier od niechcenia, nie przyjmuję "złotych" płyt bez entuzjazmu i nie rozmawiam o muzyce w sposób zwyczajny. Oczywiście, że czuję się spełniony i oczywiście, że mam w sobie coś takiego, co pcha mnie do przodu. Cele są ważne. Cele trzeba osiągać. Gdy tylko osiągnę dany cel, obieram kolejny. Jestem przyzwyczajony do sukcesów i w pewnym sensie uzależniony. Mam świadomość życia z tzw. "piętnem sukcesu" i mówią to całkiem serio. Nie ubolewam z tego powodu i nie zamierzam wstawiać tanich gadek, że takie życie mnie przerasta, że ciężko być rapowym vipem i że ciężko dźwigać brzemię człowieka sukcesu. Pieprzyć to! Takie rozterki mogłem mieć po "Na legalu?", kiedy rzeczywiście każdy ważniejszy według mnie news czy sukces rodził wypieki na twarzy. Dziś jesteśmy panami w średnim wieku, którym nie przystoi ekscytować się jak dzieciak. Zamierzamy świętować swoje sukcesy w sposób bardziej dystyngowany niż kiedyś (śmiech). A na poważnie uważam, że każdy twórca lubi być nagradzany za swoją pracę. Wyróżniony, uznany, doceniony. Również finansowo. Reasumując zacytuje jeden z moich wersów: "Sukces dla mnie to standard". Lecz jeśli nawet muzyk żyje sukcesami zawodowymi, człowiek jaki w nas siedzi udziela się na nieco szerszym polu i ma przede wszystkim parcie na godne, dobre życie. I święty spokój.
Decks:
No chyba każdy chce odnosić sukcesy czy to w sporcie, muzyce czy życiu osobistym. Na pewno ustalam sobie jakieś cele w życiu, które chce osiągnąć i jak mi się to udaje to znaczy, że osiągnąłem sukces.  

Wiążecie jakieś szczególne oczekiwania związane z "Reedukacją"? Marzy się Wam kolejne "złoto" do kolekcji?
Peja: Nie będziemy płakać, jeśli tego złota nie będzie. Przecież my tę muzykę nagraliśmy również dla siebie, a nie po to by nas za nią tylko nagrodzono. My się już nagrodziliśmy kończąc tę płytę. Dla mnie nagrodą jest udział zacnych gości, mix White House'ów, wspaniały master i okładka, fakt, że ludzie, którzy nam w tym pomogli mogą czerpać satysfakcję z pracy z nami i podziwiać z nieskrywaną dumą efekt końcowy. I wice wersa. Myślę, że w tym konkretnym przypadku "złoto" nie odnosi się do pojęć z kategorii marzeń, lecz do szufladki pod nazwą pewniak (śmiech). No widzisz lubię czasem być próżniakiem. To takie ludzkie... Przecież to bardzo oczekiwana płyta. Sam wspominałeś o 5 latach. Myślę, że będzie dobrze. Chociaż nie mogę niczego z góry zakładać powiem, że oczekiwania są jak zawsze te same. Zobaczyć podkręcone do granic możliwości dzieciaki, które spijają mi z ust każde słowo na koncertach. Dostać z nimi tej szajby, którą łapią już przy pierwszych dźwiękach zarówno starych jak i tych premierowych numerów... Resztę zweryfikują media.
Decks: Cieszę się z każdej złotej płyty, tak jakbym dostawał ją po raz pierwszy. Obecnie nie mogę się doczekać kiedy dostaniemy złoto za płytę "N.O.J.A", brakuje nam na dzień dzisiejszy chyba z 500 egzemplarzy. A czy mam jakieś szczególne oczekiwania związane z "Reedukacją"? Chyba nie, jestem pewien, że złoto będzie, OLIS będzie, koncerty będą. Czego więcej oczekiwać? (śmiech).  

Peja: Żaden przekaz nie zastąpi brzmienia płyty, żadne urywki wersów zasłyszane ze stołu nie zastąpią prawdziwych utworów. Nawet jeśli dzieciaki spisują ze słuchu cześć zwrotek, kleją bity i robią amatorskie promo, w niczym nam to nie przeszkadza. To po prostu "legalny wyciek"...

Zechcielibyście wyjaśnić genezę tytułu płyty? W jakim sensie i co chcecie poddać tytułowej "Reedukacji'? Rychu, zamierzasz stworzyć na niej nowe oblicze siebie? Powinniśmy spodziewać się znacznej zmiany wizerunku? Nie boisz się utraty grupy dotychczasowych najbardziej konserwatywnych słuchaczy, którzy nie do końca mogą zrozumieć sens tego "zabiegu"?
Peja:
Niczego się nie obawiam. Jeśli dokonuje jakiejś konkretnej zmiany w przekazie, to nie robię tego nagle. Poprzednia płyta to było jakby preludium do "Reedukacji". Wizerunku nie zmienię nigdy, ponieważ go nie posiadam. Włosów nie zapuszczę. Media utrwaliły na stałe pewien wizerunek, więc nawet gdybym był w trasie z teatrem Bolszoj, niektórzy z nich zadbają, aby slogan typu "wróg publiczny nr 1" nadal określał Peję. Podczas gdy ja z Darkiem będziemy wykonywać świetną robotę, pewna część prasy będzie się nudzić czekając na jakieś potknięcie. dzięki któremu będą mogli napisać, że się nie mylili co do mnie. Nadal będę znany tylko ze złego. Nie czarujmy się, o dobrych rzeczach pisać im nie wypada. Trochę to smutne, ale jestem facetem, który miał w życiu większe problemy, niż to, że nie otrzymam nagrody muzycznej znanego tygodnika. Możliwe, że nawet bym nie odebrał. Jeśli chodzi o słuchaczy, a przede wszystkim długoletnich fanów, to uważam, że oni nie będą mieli żadnego problemu z wyłapaniem właściwego przekazu i sensem owego przesłania. Dlaczego? Ponieważ znają mnie od lat i wiedzą jakimi zasadami kieruję się zarówno w życiu, jak i na scenie. Skoro wiedzą, że nie jestem z gruntu zły i przez większość moich twórczych lat staram się opowiadać o rzeczach ważnych, to są przygotowani na taką płytę. Właśnie takiej płyty oczekują. Konserwatywni słuchacze dorastają z naszą muzyką i mają prawo do zweryfikowania tego, co chcę im na tym krążku przekazać. Ten przekaz to nie piącha w brzuch. To po prostu kilka starych jak świat prawd. Jeszcze nigdy nie byłem tak prawdziwy jak na tej płycie. Być może odpowiedź na to pytanie znajdziesz słuchając tych nagrań. Być może nie. Reszta opinii nas nie interesuje. Przecież nie robimy muzyki dla każdego, a mimo tego każdy rości sobie prawo do wypowiedzi na nasz temat. Zauważ, że dzisiaj jest więcej krytyków niż słuchaczy. Na jeden utwór który emitujemy znajdzie się tysiąc lub więcej osób, które uważają, że zrobią to lepiej. W rzeczywistości jednak to my wydajemy kolejną płytę, zagramy kolejną trasę, zrobimy cokolwiek. Nie oni. Nasi słuchacze, fani jak zwykle odrobią lekcje. Reszta niezorientowanych będzie powielać zasłyszane i rozpowszechnione pozbawione rzetelnej treści pseudo newsy, rzadko kiedy związane z naszą działalnością muzyczną.
Decks:
Myślę, że nie mamy się czego obawiać o stratę fanów, bo w większości sytuacji ludzie piszą maile typu: "Dzięki Peja, przez waszą muzę udało mi się przejść przez trudne chwile w życiu" itd. Tym bardziej po przesłuchaniu nowej płyty, co niektórzy przejrzą na oczy i stwierdzą, że no tak, oni mają rację.  

Jakie tematy są zatem poruszane przez Ciebie na nadchodzącej płycie? Czym różni się sposób podejścia do nich na dzień dzisiejszy, od tego z przeszłości? W jakim momencie Twojej twórczej ewolucji owa różnica perspektyw spojrzenia na pewne kwestie stała się na tyle rażąca, iż trzeba było ją jasno zdefiniować?
Peja:
Tematy to aktualny moment mojego życia. Obserwacja zagrożeń, z którymi na co dzień styka się nie tylko młody i nie tylko przeciętny zjadacz chleba. Trochę komentarza do ostatnich wydarzeń wokół mojej osoby i medialnych wypocin na mój temat, trochę osobistych refleksji, trochę mrocznych historii. Jak już wcześniej wspominałem to nie jest rażąca różnica, to naturalny stan rzeczy. Skoro zauważałem zagrożenia i o nich opowiadałem, a sam nim uległem, to po wyciągnięciu wniosków mam prawo zmodyfikować własne poglądy, ponieważ przeżywając większość z tych historii na własnej skórze, takie a nie inne prawo do tego sobie nadałem. Mam trzydzieści pięć lat. Nadal potrafię być wkurwionym dzieciakiem, ale sądzę, że nagrywając album pod takim tytułem jestem zobowiązany do czegoś więcej niż tylko hardcore rap. Nie jestem nauczycielem. Nigdy nim nie byłem. Sam wielu nie miałem. Moją wiedzę o życiu zdobywałem sam i tylko sam od najmłodszych lat. Idąc pierwszy raz w moim życiu do szkoły podstawowej nikt mi nie powiedział po co tam idę i czym się będę zajmował. Na niewiele rzeczy w moim życiu byłem w pełni przygotowany. Nawet gdy osiągnąłem pełnoletniość. To strasznie chujowe zdać sobie sprawę, że na starcie zostajesz w bloku i nawet gdybyś zjawił się przed zawodami na torze jako pierwszy nie było nigdy szansy, że dorównasz innym kroku. Stąd błędy, które rzutują na całe moje dorosłe życie. Jeśli dzieciaki błądzą, bo nikt o nie nie dba, ja postaram się chociaż trochę im to zrekompensować. Z uczestnika stałem się obserwatorem. Bardziej słucham, niż mówię, zastanawiam się, wyciągam wnioski odczekuję jakiś czas i wtedy piszę. Potrafię nazwać to co jest dobre, a co niezbyt. Chciałbym żeby słuchacz podzielił moją opinię na większość tematów, które poruszyłem. Przekaz chwili został zastąpiony czymś bardziej trwałym. Może na tym polega pojęcie bycia prawdziwym? Twardo określać zasady jakimi się kierujesz i trzymać się ich za wszelką cenę. Nawet za cenę niezrozumienia.  

Mocno stawiacie na promocję internetową i bezpośrednią relację ze słuchaczem, mówię to o Waszych oficjalnych kanałach YouTube. Chętnie dzielicie się materiałami relacjonującymi niemalże na bieżąco prace nad płytą w studiu. Świadomie budujecie przedpremierowe napięcie? Gdybyście sami mieli postawić się na pozycji słuchacza, wolelibyście znać publikowane wcześniej urywki poszczególnych kawałków? To nie jest trochę tak, że w pewnym sensie taki zabieg zabija frajdę w oczekiwaniu na niewiadome?
Peja:
Żaden przekaz nie zastąpi brzmienia płyty, żadne urywki wersów zasłyszane ze stołu nie zastąpią prawdziwych utworów. Nawet jeśli dzieciaki spisują ze słuchu cześć zwrotek, kleją bity i robią amatorskie promo, w niczym nam to nie przeszkadza. To po prostu "legalny wyciek", który w dobie piractwa internetowego staramy się po swojemu emitować. To tylko dany odsetek tego, czym jest właściwy krążek. Był moment, że nie chciałem dzielić się relacjami ze studia. Ale to studio Darka, jego dom i jego wola. Skoro ruszamy wspólnie po pięciu latach, miał do tego prawo by zmontować te wszystkie soczyste relacje. Czy budujemy przez to napięcie? Po części tak, ale nie uważam tego za świadomy, wyrachowany zabieg. To po prostu nasza youtube'owa tradycja, której idea powstała trzy lata temu. Pewnie już zawsze będziemy coś puszczać w sieć, która odpowiednio wykorzystana przynosi wymierne korzyści. Tradycyjne media muszą mieć świadomość, że gwiazdy, które lansują nie mają żadnej oglądalności w stosunku do naszych liczników. Internet jasno to określa. Gdybym mógł podejrzeć pracę mojego ulubionego zespołu, czyniłbym to z niesłabnącym zaciekawieniem, by w konsekwencji po wydaniu płyty dokonać jej zakupu. Jak już wspomniałem relacje w żaden sposób nie zakłócają późniejszego odbioru płyty. Wiąże się to również z faktem, iż w końcowym etapie pracy brzmienie ulega modyfikacji, wchodzą aranże, dodajemy master i niekoniecznie nagrania, które dzieciaki śledzą na YT muszą zawsze wejść na krążek. Często też wymieniamy muzykę na inną, nie ujawniamy wszystkich gości. Istnieją sztuczki, żeby w zdrowy sposób zachęcić słuchaczy do zapoznania się z naszą muzyką, ale tak jak wspomniałem, uważam że nie pokazujemy wszystkiego. Relacje umożliwiają im bycie z nami już w momencie tworzenia. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że w związku z tym będą z nami również po premierze. Taką mamy koncepcję. Jesteśmy za to przeciwnikami wrzucania przez innych artystów własnych płyt na oficjalne kanały YT w dniu rzeczywistej premiery. To komercyjny samobój i argument dla internautów, że muzyka powinna być darmowa i że oni internauci się do tego przyczynili poprzez liczne nielegalne kopie i ściąganie. Artysta, który działa w ten sposób pokazuje jasno: "Dobra wygraliście, skoro macie ściągać, to oglądajcie, słuchajcie u mnie. Macie płytę, ale przynajmniej naklikajcie mi wejść", a oni i tak skopiują to na swoje kanały, żeby to ich klikano. I tyle. W tych konkretnych przypadkach nie rozumiem sensu wydawania fizycznego nośnika. To jest Polska. Tu nikt nigdy nie będzie potęgą w stylu Radiohead.  

Czym sugerowaliście się przy doborze gości? Trzymacie się raczej własnych kręgów?
Peja:
Raczej tak. Jako świeżo upieczony wydawca nie dostrzegam w sobie myślenia strategiczno-marketingowego, tak bym to nazwał. Jeśli kogoś zapraszam oznacza to, że identyfikuję się z jego twórczością, lubię słuchać jego nagrań i za takowe go cenię. Relacje personalne oczywiście również są bardzo ważne. Liczy się człowiek, potem artysta. Ale z reguły nasi ulubieni artyści to w większości przypadków również dobrzy ludzie...  

Przyznam, iż z mojej perspektywy najciekawiej prezentuje się długo oczekiwana kolaboracja z Ostrym. Jak doszło do tego, że wreszcie udało Wam się spotkać w studiu?
Peja:
Doszło do tego w bardzo prosty sposób. Adam od lat jest naszym dobrym kolegą. Zagraliśmy w ciągu ostatniej dekady sporo wspólnych imprez, było kilka pamiętnych nasiadówek, kontakt nigdy specjalnie się jakoś nie zrywał. Łączą nas również wspólne nagrania. W czasach, gdy hip-hop rzeczywiście był jednym organizmem, a fani nie zdążyli nas zaszufladkować (Peja-ulicznik, O.S.T.R. - true schoolowiec, Tede - król baunsu) doszło da nagrania na płytę Ski Składu (Peja i Wiśniowy). Adaś udzielił się gościnnie i wyprodukował nam nawet podkład do tego utworu. My wtedy z Wiśniowym mieliśmy się dograć na jego płytę ("Tabasko"), ale niestety się nie wyrobiliśmy z nagrywką, ponieważ byliśmy w ciągłych trasowych rozjazdach. O.S.T.R. jest również stałym gościem na producenckich mixtape'ach Decksa, więc możemy śmiało powiedzieć, że jest to artysta, z którym jak na nasze krajowe warunki współpracujemy dość często. Pomysł wyszedł ode mnie. Usłyszałem bit i stwierdziłem, że warto zaprosić Adama do wspólnego utworu. Po prostu go tam słyszałem. Słyszałem również gościa zza oceanu, którego udało nam się zaprosić, tak więc kolabo jakie przygotowaliśmy jest o tyle kompletne, że wszystko udało nam się w stu procentach. W dodatku Adam dowiedział się o gościu ze Stanów dopiero po tym, jak przyjął nasze zaproszenie. Radość nasza była wielka, że Ostry zaproszenie nasze przyjął, przyjechał do studia, zwrotkę nagrał i nie wziął od nas nawet na paliwo. W ten oto sposób powstał ponadczasowy numer, który dla mnie oznacza spełnienie wielkiego muzycznego marzenia. Na sam koniec, gdy już wyszliśmy ze studia Adam zaprosił mnie na swoją kolejną płytę w ramach rewanżu. Wielkie pozdro.  

Peja: Cele są ważne. Cele trzeba osiągać. Gdy tylko osiągnę dany cel, obieram kolejny. Jestem przyzwyczajony do sukcesów i w pewnym sensie uzależniony.

W owym kawałku, a bynajmniej w początkowych wersach Waszych zwrotek podejmujecie temat śmierci od zawsze mocno obecnej w kulturze hip-hop. Patrząc na to ilu znakomitych twórców straciło życie w Stanach, warto samemu angażować się w te wszystkie konflikty na własnym podwórku? Bierzesz pod uwagę w przyszłości możliwość zjednoczenia z niedawnymi wrogami w imię jedności w rapie?
Peja:
Temat śmierci podjął ochoczo Ostry zasłuchując się w moje wersy o Guru, którego śmierć bardzo przeżyłem. Myślę, że poza wersami o Big L'u, nikt ze wspomnianych w kawałku artystów nie umarł z powodu jakiegoś konfliktu Co do konfliktów na naszym podwórku, nie wydaje mi się, żeby doprowadziło to do czyjejkolwiek śmierci, chyba że scenicznej, prawda Jacku? (śmiech). Ja osobiście nikomu śmierci nie życzę, jednak nie wydaje mi się, żebym potrafił się sprzymierzyć z jak to nazwałeś "niedawnymi wrogami" z racji tego, że jeszcze przed konfliktem nie było pomysłów na jedność. Więc pierdolenie frazesów o jedności w rapie w tym konkretnym przypadku jest tylko tępym pierdoleniem. Skoro żaden z tych kolesi od prawie dekady nie wymieniał ze mną poglądów, poza sytuacją w Zielonej Górze, zapytuje jaki sens miałaby idea dialogu w tym momencie. I kto by na tym zyskał? W dodatku nie wydaje mi się, żebym nazwał ich niedawnymi wrogami. Jeśli chodzi o mnie to sprawy nie ulegają przedawnieniu. Pewne rzeczy idzie wybaczyć. Te w kwestii rapu. Jeśli chodzi o tzw. czynnik ludzki, artyści, z którymi walczyłem na słowa zachowali się jak ostatnie szmaty i jak szmaty zamierzam ich traktować. Dialog z nimi spowoduje odblokowanie koncertów dla Tedego, który tych koncertów nie gra. W przypadku Eldo, chłopak nie musiałby korzystać z umundurowanej ochrony, którą wynajmuję jeżdżąc w sąsiadujące z Poznaniem rejony. Po części sam odpowiedziałem sobie na zadanie pytanie, kto by na tym zyskał najbardziej. Podsumuję to najkrócej jak potrafię. Skoro ponoszę konsekwencje prawne swoich czynów i borykam się na co dzień z utrudnieniami zarówno ze strony prasy, jak i oskarżeń instytucji i osób prywatnych, to musi być w tym jakiś sens. Skoro uważam, że krytykujący mnie publicznie ludzie w pewnym stopniu przyczynili się do opinii jaką się obecnie cieszę, uważam, że jedyna właściwa forma dialogu to kontynuacja beefu. Choć czasami faceci powinni sobie nakłaść również po ryju i tyle. Allah Akbar. Dziękuję, skończyłem.  

Zdradzisz kim będzie ów tajemniczy gość z Ameryki? Szykuje się największa zagraniczna kolaboracja w polskim hip-hopie?
Peja:
Jeśli O.S.T.R. będzie miał na nowej płycie Krs-One'a, jak gdzieś wyczytałem, to trudno będzie mi ocenić czy kolaboracja z naszej płyty będzie miała tu największe znaczenie. Naszym gościem jest reprezentant Gang Starr Foundation, sam Jeru the Damaja. Obu cenię sobie w sposób szczególny i bardzo wyrównany, stąd nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na Twoje pytanie. Mogę natomiast powiedzieć, że oba te przypadki windują polski hip-hop na nowy level. Nie wiem czy można być kiedykolwiek jeszcze bliżej hip-hopu, jeśli nagrałeś rap w takim towarzystwie. Nie jesteśmy zresztą jedynym składem, któremu trafiła się taka przygoda. Wystarczy przypomnieć współpracę wytwórni Prosto z Lil' Dap'em, poprzednie płyty Ostrego (Sadat X, Evidence), czy choćby kawałek Familii HP z Afu-Ra.  

Współpraca z raperami zza oceanu na zasadzie przelewu i przesłania pliku z nagraną zwrotką sprawia frajdę? Ciężko jest nawiązać polskiemu raperowi kontakt z amerykanami? Jak wygląda cały proces powstawania takiego "korespondencyjnego" numeru?
Peja:
Tak, sprawia frajdę. Choć nie uważam, żeby Twój schemat rozkminki z nagraniem odpowiadał naszej rzeczywistości. Po pierwsze udało mi się zamienić parę słów z Jeru dwa lata temu w Łodzi. Zrobił na mnie pozytywne wrażenie, takie jakiego mogłem się spodziewać. Otwarty, rzeczowy, szczery zarówno na scenie, jak i poza nią. Po drugie Jeru kontaktuje się  z osobą w Polsce, która jest blisko związana z człowiekiem z naszego otoczenia. I stąd pomysł. Sprawy przelewów pomijam z oczywistych względów. W momencie, kiedy Jeru zgodził się dograć, wysłaliśmy mu bit i przetłumaczone teksty, mój i Adama. Po dalszych ustaleniach odczekaliśmy trzy tygodnie, poczym Jeru przysłał nam plik wave ze zwrotką. Czekaliśmy trochę jak na szpilkach, bo materiał szedł już do mastera, a zwrotki nie było i kontakt na chwilę się urwał. Okazało się, że wszystko jest ok. W studiu był remont, a Jeru musiał pilnie wyjechać z miasta, ale wszystko się udało i efekty naszej współpracy będziecie mogli usłyszeć już niebawem. Swoją drogą to strasznie ekscytujące pisać koleżeńskie maile do osoby, która kształtował prze lata twój muzyczny gust. Różni nas praktycznie wszystko od pochodzenia, przez wiek, doświadczenie i umiejętności. Mimo to ten wielki artysta potraktował nas jak równych sobie zwracając się do nas per bracie. To kolejna historia z cyklu tych niebywałych, niemożliwych a jednak prawdziwych.  

Z fragmentów, które mieliśmy okazję usłyszeć w przygotowywanych przez Was relacjach ze studia wnioskuję, że płyta będzie miała dość klasyczny wydźwięk? Jak wygląda u Was proces doboru bitów na album?
Peja:
Ten dobór to po prostu selektywne podejście, które nie zawsze spełnia wszelkie kryteria. Czasem tych podkładów jest tyle, że trudno wybrać ten właściwy konkret. Ale mamy taki knyf, że najpierw robimy bazę około trzydzieści, czterdzieści pomysłów i z tego już w trakcie pracy wybieramy finałową dwudziestkę, bo mniej więcej zawsze tyle numerów wchodzi na płytę. Ten album to również dwadzieścia numerów łącznie osiemdziesiąt minut muzy. Slums Attack to zawsze były klasyczne produkcje. Kiedy dołączył do mnie Decks a był to rok 1998, już wtedy pierwszym wspólnym krążkiem "Całkiem Nowe Oblicze" postawiliśmy na nowojorski hip-hop z początku lat dziewięćdziesiątych. Nie ukrywam, że na tej epoce bazują moje muzyczne doświadczenia. Samo tytułowe "nowe oblicze" to też nawiązanie do nowego brzmienia, na rzecz którego porzuciłem czasowo West Coast, który próbowałem robić jeszcze w składzie z Icemanem. Jeśli chodzi o dzień dzisiejszy to nie mam oporów by mieszać style, łączyć gatunki. Im muza bardziej eklektyczna tym wytrawniejszy słuchacz. I nawet, jeśli po płytę chwyci też gówniarstwo, to niech gówniarstwo słucha ambitnej muzy, bo taka ona właśnie jest. Pracujemy z White House już ponad dekadę, więc nie można nam zarzucić braku świeżości czy brzmienia. Nie każdy ma przyjemność pracować z chłopakami i to dla nas oczywista rekomendacja. White House to po prostu oficjalni członkowie SLU Gangu. Pozdro chłopaki!
Decks
Można powiedzieć, że odpowiadam za warstwę muzyczna od początku do końca. Po ukończeniu pracy nad płytą "Mixtape nr IV" dałem sobie chwile przerwy i zabrałem się za produkcje muzyki z myślą o nowym albumie SLU. Jak dało się zauważyć jestem bardziej zwolennikiem sampli, przesłuchałem ponad 5000 tysięcy nagrań i nie będę tutaj kłamał, że były to vinyle, bo nie były. Pewnego razu zadzwoniła do mnie osoba "X" czy chcę się złożyć na 250 giga dysk z przeróżnymi albumami muzycznymi od lat sześćdziesiątych w górę, dysk pochodził z aukcji ze Stanów, bez większego zastanowienia zgodziłem się i z tego co wiem, to ładnych parę osób z polskiej sceny również złożyło się na ten dysk... Ale wracając do pytania, po wyprodukowaniu około stu podkładów rozpoczęła się selekcja, zdarzały się takie sytuacje, że Peja wybierał bit taki, który kompletnie mi się nie podobał, no ale praca zespołowa polega na tym, że trzeba iść na kompromis i tak się też działo. Następnie moje podkłady leciały na stół do specjalistów z White House. Ta ekipa odpowiedzialna była za brzmienie tych podkładów. Zdarzały się sytuacje, że gdzieś tam wymienili stopę w innym podkładzie werbel, dodali hh czy dograli bas, gitarę, trąbkę itd. Na płycie znajduje się 4 numery, w których  nie ma sampli. Taki system pracy preferujemy od czasu nagrywania płyty "Na legalu?". Z tą różnicą, że wtedy pojechaliśmy do Białego Domu i spędziliśmy tam kilka dni kończąc płytę, a na dzień dzisiejszy, w dobie Internetu robimy to na odległość w równie sprawny sposób.

Zdarzają się między Wami konflikty na zasadzie różnicy poglądów dotyczących brzmienia danego numeru? Praca nad warstwą tekstową i muzyczną w obu wypadkach przebiega własnym tempem, indywidualnym dla każdego z Was czy też staracie się to wszystko jakoś zsynchronizować?
Peja:
No pewnie, że tak (śmiech). Muzyczni faworyci Decksa, którzy wychodzą  spod jego ucha i ręki, nie zawsze odpowiadają mi w tym samym stopniu co jemu. Jesteśmy bardzo różni, naprawdę. Inne kino, literatura, muzyka, często poglądy. Wracając do muzyki to mam taki nawyk brania podkładów, które on uważa często za odrzuty, że coś wyszło przypadkowo i to jest obciach. Na tej płycie takim numerem jest podkład do "Chcesz?" z Paluchem oraz "Życie jest hajem". Zgodność była przy: "Kto ma renomę", "Oddałbym" czy choćby "Głos Wielkopolski". Za to nie bardzo pasował mi "Dobry rok", do którego namówił mnie Darek. Większość propozycji wybraliśmy wspólnie. W międzyczasie kiedy bity i sample zyskiwały brzmienie, ja siedziałem nad linijkami przy kompie. Spisywałem te wszystkie moje pomysły i próbowałem je jakoś uporządkować. Edycja zarówno w muzyce jak i tekstach to najbardziej niewdzięczna robota pod słońcem. Niemniej fascynująca, bo na tym etapie wszystko zależy od wyborów jakich dokonasz. Wszystko co potem nie ma już znaczenia. To na etapie edycji musisz wykluczyć wszelkie pomyłki oraz zadecydować co wchodzi, a co nie. Czasem takie decyzje to fenomen, czasem po prostu porażka. Czas pokaże czy etap edycji był dla nas czasem dobrych wyborów. W trakcie nagrań zmienialiśmy podkłady, a ja na żywo w studiu modyfikowałem teksty, więc możemy wspomnieć o czymś takim jak wspólna praca twórcza. Unikaliśmy bycia rzemieślnikami, chcieliśmy zrobić te kawałki spontanicznie. Mam nadzieję, że wyszło. Kilka rzeczy oczywiście już teraz bym zmienił, a nawet poprawił, ale cóż mam tak od zawsze, więc to nie nowość, że kręcę nosem.  

Peja: Mogłem obrać sto różnych dróg, które już dawno położyłyby kres moim dążeniom do godnego życia. Jednak mój upór i determinacja zaprowadziły mnie w to miejsce gdzie dziś jestem.

Kto oficjalnie będzie wydawcą płyty? Puścicie materiał poprzez RPS Enterteyment czy też zamierzacie trzymać się starego układu?
Peja: Płytę wyda Fonografika. Oczywiście mógłbym zrobić to sam. Nie zamierzam być jednak wydawcą Decksa, a jego muzycznym towarzyszem. Uważam, że taki ruch mógłby spowodować brak zrozumienia w różnych kwestiach. Jako zespół mający wydawcę jesteśmy na tej samej płaszczyźnie. W przypadku gdyby "Reedukacja" wyszła pod szyldem RPS, relacja wydawca-artysta mogłaby komplikować naszą działalność już podczas realizacji płyty. No bo jak niby wydawca-artysta w mojej osobie miałby się porozumieć z artystą kumplem z własnego zespołu? Jako wydawca tej płyty nadal traktowałbym Decksa jak kumpla, a bycie wydawcą to nie tylko czysto koleżeński układ. Myślę, że bycie bardziej stanowczym i wymagającym w stosunku do Decksa, a co za tym idzie po tylu latach bardziej oficjalnym tylko by zaszkodziło naszym relacjom, które nie zawsze były wzorowe. Teraz ta relacja jest bardzo zdrowa i prawdziwa, więc po co to zmieniać. Jako zespół, który ma stałego wydawcę od kilku ładnych lat myślimy zespołowo i działamy dla dobra ogółu negocjując warunki umowy i inne sprawy związane z byciem niezależnym artystą. Zarówno Decks i ja mamy swoje pomysły, które zawsze wspólnie omawiamy i przedstawiamy na spotkaniu z zarządem wytwórni. Możemy mieć odmienne zdanie w różnych kwestiach, jednak zawsze dochodzi do konsensusu. Na tym polega bycie w zespole. Tu nie ma opcji, że każdy sobie coś indywidualnie wymyśla i próbuje to wdrożyć, nie licząc się ze zdaniem drugiej osoby. Zespół nie ma lidera, nawet jeśli słuchacze mnie nim obwołali. Ci sami słuchacze krzyczeli "SLU" gdy grałem solowo. Z pamięci o zespole i Decksie. Nie mam też opcji, że jeden drugiego kiedykolwiek zostawi na lodzie. Nawet jeśli robimy solowe projekty, mamy świadomość, że tylko razem stanowimy siłę, o której mówi cała rapowa Polska.  

Pozostając przy RPS Enterteyment, nakładem Twojego labelu ukazała się już płyta Kobry, do ekipy dołączają coraz to nowe, młode twarze. Zamierzasz wpompować nieco świeżej krwi do polskiego rapu? Uważasz Śliwę za godnego siebie następcę?
Peja:
To zależy czy artyści przyjmą się na rynku. Wierzę w potencjał moich artystów. Inaczej nie pakowałbym w to kasy i nie angażowałbym się osobiście. To zajebiste uczucie móc komuś pomóc zrealizować jakieś marzenia. Skoro mówię, że pomagam to nie ograniczam tego tylko do klepania po plecach. Wiadomo, że nie będę w stanie pomóc wszystkim. Nie jestem altruistą, filantropem, bo zwyczajnie na tym levelu mnie na to nie stać. Oczywiście stać mnie na straty przy pierwszych 3-5 tytułach, bo takie opcje trzeba brać pod uwagę. Ale jeśli płyty, które wydam nie przyniosą zysków jakich oczekuję ja i chłopaki, nie poddamy się. Dopóki wydawanie płyt  spod znaku RPS nie będzie przynosić strat, dopóty RPS będzie aktywnie działać w profesjonalny sposób na rynku wydawniczym. Jeśli chodzi o Śliwę, to życzyłbym sobie i wszystkim moim rówieśnikom takich umiejętności, gdy mieliśmy jak on dziś po 18 lat. Jedyne skojarzenie jakie mi się nasuwa to debiutujący dekadę temu Mes. Świeżość, styl i oryginalność obronią się w tej muzyce zawsze. Dlatego stawiam na Śliwę w oparciu o ponad sto kawałków, które samodzielnie zrealizował nie mając nawet tych swoich 18 lat. Jeśli stworzymy mu odpowiednie warunki, nietrudno będzie przewidzieć co stanie się za 5-10 lat.  

Działalność wydawnicza ma znaczenie nadal czysto ideologiczne? Czujesz się dobrze jako wydawca? Jesteś zadowolony ze sprzedaży i odbioru pierwszej pozycji sygnowanej własnym logo?
Peja:
Czysto ideologiczne? Nadal? Po pierwsze dopiero startujemy, więc idea jest świeża. Skoro jest świeża to tak, nadal wierzymy w idee promowania dobrej muzyki i prawdziwych, utalentowanych artystów. Jeśli zaczniemy na tym wszyscy zarabiać zrobimy to jeszcze lepiej i w większym gronie. Nie miałem pojęcia, że będę tak dumny trzymając pierwszą wydaną przeze mnie płytę. Myślałem, że już nic mnie tak nie będzie cieszyć jak własne artystyczne osiągi. Zarówno sprzedaż i promocja płyty Kobry to nadal sprawa otwarta. Płyta jest świeżą pozycją na rynku i w dodatku solidną. Dlatego uważam, że nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa. Bycie wydawcą jest bardzo emocjonujące. Ale nie czarujmy się. Posiadanie firmy, prowadzenie biznesu, zatrudnienie pracowników i współpraca z artystami to ciężka harówka. Z jednej strony niesamowite poczucie niezależności. Z drugiej to nadgodziny, chwile zwątpienia i balansowanie na krawędzi. W tej pracy trzeba słuchać i szanować zdanie drugiego człowieka, często wrażliwego, ufnego artysty, który wkracza dopiero w ten fascynujący, aczkolwiek nieznany mu dotąd świat. Trzeba dać mu poczucie pewności siebie przy jednoczesnym zachowaniu pewnych reguł. Nie chodzi o to, żeby wytworzyć dystans. Życzę sobie aby RPS była jedną wielką rodziną. Boje się, że będę rozpieszczał swoich artystów, bo taką mam już naturę. Chętnie wpuszczam debiutantów na nasze płyty, chętnie zapraszam na wspólne koncerty, promuję ich ot tak, bez zobowiązań. Podobnie działam w przypadku bardziej rozpoznawalnych artystów z dorobkiem płytowym. "-Chcemy z Tobą zagrać. -Ok. możemy to zrobić, no problem". Mogę oddać komuś trochę mojego czasu. Nie liczę na nic, czasem ktoś się rewanżuje, czasem nie. Czasem ktoś zupełnie zapomina o tym, że pomogłem i buduje dalej swoją wielkość. Mimo to wierzę, że warto pomagać. Przecież hip-hop ma łączyć, a nie dzielić prawda? (śmiech).  

Teledysk do "Głuchej nocy" zajął niespodziewanie wysokie, drugie miejsce w rankingu ''100 klipów, które wstrząsnęły Vivą''. Jak z perspektywy czasu zapatrujesz się na to hardkorowe video, które na dobre przyczyniło się do stałej obecności polskiego rapu w klubach?
Peja:
Zapatruję się tak samo jak 10 lat temu. To był i jest rozpierdol chłopie. Tego nikt nigdy nie zapomni. Tej ekipy na klipie nic nie przebije, a tamte czasy nigdy już nie wrócą. Spopularyzowałem hip-hop w tym kraju. Ja i Decks. Glon, który jest nadal podziemnym graczem miał swój niebagatelny udział w naszym sukcesie. Gdybym mógł zrobić to raz jeszcze nie zawahałbym się ani chwili. Od tego momentu wszyscy chcieli zrobić rapowy hit na miarę "Głuchej nocy". I albo wychodziły hity na remizy, gdzie "Głucha noc" swoja drogą też królowała, albo po prostu kolesie zaczęli grać disco po latach hochsztaplerki w ulicznym rapie. Ranking Vivy? Pamiętam kiedyś jeden sylwestrowy wieczór i listę Vivy "tysiąc pięćset sto dziewięćset" czy coś w tym stylu. Grali naprawdę sporą ilość klipów myślę, że było ich więcej niż sto Zgadnij które miejsce miała wtedy "Głucha noc" w tym ich notowaniu? Również drugie. Przed nami był tylko Eminem z "Lose Yourself". Niespodziewane było natomiast to że w przypadku "100 klipów, które wstrząsnęły Vivą" przegraliśmy z Dodą. Uważam natomiast, że Doda pasuje do obecnego profilu Vivy bardziej niż Peja. I może dlatego jest wizytówką tej stacji.  

Na Twojej oficjalnej stronie pojawia się także tajemnicza zapowiedź kolejnego klasyka. Jakieś szczegóły? Postaracie się o singiel, który ponownie wyląduje na porządnej rotacji w TV?
Peja:
Jeśli chodzi o single to na bank będzie dużo klipów oraz darmowych mp3 z okładkami, jak na singiel przystało. Niestety fizyczna forma singla pojawi się tylko na użytek radiowy, nie potrafimy nawet określić ile sztuk takich singli zamierzamy wyprodukować. Po co produkować single radiowe, skoro ich nie zagrają?
Decks: W dzisiejszych czasach, żeby wylądować na porządnej rotacji trzeba nagrać "Mega luzik arbuzik", który niczym się nie różni od "Majteczki w kropeczki". Vivę czy MTV oglądałem przez ostatnie dwa lata może z pięć razy. Teraz liczy się Internet, który jest prawie w każdym telefonie, domu, szkole wszędzie. Wystarczy spojrzeć na licznik oglądalności polskich teledysków. Ja się pogodziłem z tym ze stacje muzyczne nie chcą nas grać, ale i tak  jeszcze kiedyś zagrają (śmiech).  

Decks: Po prawie pięciu latach przerwy w pracy zespołowej czułem się prawie jakbym nagrywał pierwszy album.

Jakiś czas temu pojawiła się pierwsza z zapowiadanych przez Was reedycji wcześniejszych płyt. Jak wygląda na dzień dzisiejszy sprawa z możliwością ponownego wypuszczenia na rynek klasycznego już krążka "Na legalu?"? Ewentualny niekorzystny przebieg procesu ze Stanem Borysem może ową reedycję uniemożliwić?
Decks: Myślę, że przebieg procesu ze Stanem Borysem może właśnie umożliwić nam reedycję tej płyty, ale o tym to już opowie Ryszard.
Peja: "I nie zmienia się nic" to kawałek naszej historii i dziś traktuję ją bardziej jak bootleg, który wyciekł ze studia niż kompletną płytę. Pamiętam jak ją miksowałem. Camey dostał nowy cyfrowy mikser i gdzieś wyjechał, a myśmy musieli opanować to diabelstwo. Nic tam się nie trzyma kupy. Wznawiając tę płytę mieliśmy nawet pomysł żeby miksować od nowa ścieżki, ale uznaliśmy, że gra nie jest warta zachodu. Pomimo to dzieciaki rzuciły się na ten krążek, a sprzedaż jest prawie równa tej co 11 lat temu. Szok. Następne płyty, które puścimy to "Całkiem Nowe Oblicze" oraz "Zwykła Codzienność". W obu przypadkach czeka nas rekonstrukcja oryginalnych okładek, których na dzień dzisiejszy nie zamierzamy skanować z zachowanych oryginalnych wydawnictw, bo to okropnie się prezentuje. Co do "Na legalu?" oczywiście zamierzamy wprowadzić na rynek tę płytę i jestem pewien, że nam się to uda. W najgorszym wypadku usuniemy "Głuchą noc" z tracklisty. Przecież ta płyta to nie tylko "Głuch noc". Tylko idiota może tak powiedzieć o płycie, która przyniosła dochód 2 mln złotych.  

Próbowaliście odzyskać prawa do Waszych pierwszych płyt wydanych jeszcze nakładem RRX?
Peja:
Posiadamy nasze tytuły z katalogu RRX. Żurom miał długi w Fonografice i w zamian za umorzenie części zobowiązań wobec Jacka Caby oddał te prawa. Prawa, których nigdy nie miał, ponieważ dysponuję umowami, które podpisałem na te płyty z Kozakiem. Jednak żeby uciąć wszelkie spekulacje Fonografika rzuciła hienie jakiś ochłap, żeby od strony prawnej z tym świetnym raperem nie było żadnych problemów. A wiemy, że Żurom jest specjalistą od kłopotów. Zarówno finansowych jak i tych związanych z prawem.  

Wracając na moment jeszcze do "Na serio", w teledysku do "Grubej impry z Rysiem 2" pojawiła się pani Barbara, doskonale znana wszystkim internautom. Skąd pomysł na to zaproszenie?
Peja:
Pomyślałem, że skoro wbijamy się na domówkę do obcej chaty, to musi pojawić się właściciel, który będzie miał w sobie tyle ikry, żeby opierdolić zdrowo całe towarzystwo, ze mną na czele. To mogła być tylko Barbara Kwarc. Od momentu kiedy ją sobie wymyśliłem nie brałem pod uwagę żadnego zastępstwa w tej kwestii. Dlatego dołożyłem wszelkich starań żeby Baśkę odszukać i zatrudnić. Wykonałem kilka telefonów i nawinąłem w czym rzecz. Pojechaliśmy na spotkanie do Wrocławia omówić dalsze szczegóły i w kilka dni potem Baśka przyjechała do nas na plan. Motyw z Baśką miał być elementem humorystycznym i chyba nam to wyszło tak jak sobie zaplanowaliśmy. Oczywiście mamy kilka innych dubli, które z pewnością były mocniejszymi wjazdami, ale postawiliśmy bardziej na kabaret niż pato party. Baśka idealnie wpasowała się w profil naszego odbiorcy. Paradoksalnie fani Baśki to też moi fani. Jeśli wszystko jest git, to ludziom takie rzeczy będą się podobać. A jeśli są osoby, które mają odmienne poczucie humoru czy estetyki, cóż możemy im tylko szczerze współczuć (śmiech).  

Czytając podsumowanie 2010 roku z Twojej perspektywy wnioskuję, że masz się dobrze i czujesz się niesamowicie pewny siebie. Wierzysz w to, że 2011 będzie jeszcze lepszy?
Peja:
Zdecydowanie tak. Tylko pomyśl. 2010 był rokiem, w którym nie wydałem żadnej oficjalnej płyty, poza dissami na Jacka. A był wspaniałym rokiem. Dlatego na płycie pojawi się właśnie kawałek "Dobry rok". Powiem Ci jeszcze, że dla mnie cała dekada była naprawdę udana. I patrzę na nasze działania nie z perspektywy roku ale całej dekady właśnie. Właśnie rozpoczęła się kolejna. Jesteśmy w przededniu premiery. Pewność siebie nie znika. Szczerze to nazwałbym to zwykłą radością szczęśliwego człowieka.  

Zastanawiałeś się kiedyś w czym tkwi fenomen tego, że mimo upływających lat nadal jesteś w stanie trafić ze swoją muzyką do tak szerokiego spektrum odbiorców? Powiedziałeś kiedyś, że zamierzasz zostać "Krzysztofem Krawczykiem polskiego rapu". Zakładasz zatem, że za kilkanaście lat zostaną przy Tobie najwierniejsi fani czy też może będziesz starał się cały czas pozyskiwać nowe generacje słuchaczy?
Peja: Krzysztof Krawczyk aby przetrwać tyle lat na scenie przechodził kolejne wcielenia zarówno wizerunkowe jak i te muzyczne. Myślę, że tylko w ten sposób można dać sobie radę przez tak długi okres i nadal żyć z muzyką i z muzyki. Mówię o Polsce. Na razie nie muszę uciekać się do żadnych modyfikacji, ludzie wiedzą jak wyglądam, co oferuję. Mają konkretne oczekiwania wobec kolejnych płyt. Skoro nie kłóci się to w żaden sposób z moją koncepcją artystyczną mogę śmiało stwierdzić, że sukcesy od pewnego czasu są mi po prostu pisane. Na czym polega ten fenomen? Po pierwsze ludzie lubią kawałki znanych, sprawdzonych wykonawców i to jest trochę smutne, chociaż ja akurat z tego powodu nie zapłaczę. Inna sprawa, że Peja to nie tylko muzyk, artysta, to również człowiek - symbol. Takie dochodzą mnie głosy. Peja to ktoś komu coś się udało pomimo przejebanego życiowego startu. Startu od zera albo nawet z ujemnym bilansem. Jeśli dzieciaki patrzą na tego Peję i dostrzegają w nim jakiś wzorzec, to że ten Peja doszedł do wszystkiego praktycznie sam i bardzo ciężko na to zapierdalał możemy powiedzieć o wątku ideologicznym. Peja to taki spełniony polski sen. Z "nędzy do pieniędzy". Któż by nie chciał podążyć podobna drogą i osiągnąć ten poziom, który udało mi się wywalczyć. Zdobyć ekonomiczny byt i pozycję społeczną mimo trudnych warunków od małego dzieciaka, bez rodzicielskiego nadzoru, traum z przeszłości, smaku krwi i łez? Myślę, że istnieje dany odsetek ludzi, którzy mogą brać ten mój przykład jako nadzieję na odmianę własnego losu. Mój przypadek pokazuję trochę jak można wykorzystać swoja szansę nawet, jeśli ta szansa była nikła. Mogłem obrać sto różnych dróg, które już dawno położyłyby kres moim dążeniom do godnego życia. Jednak mój upór i determinacja zaprowadziły mnie w to miejsce gdzie dziś jestem. Nie powiem, żebym nad czymkolwiek doskonale panował. Myślę, że na te moje lepsze życie miało wpływ kilka czynników. Pasja, fart, praca i wiara w przeznaczenie. Jeśli tkwi w tym jakiś fenomen powiem tylko że warto wierzyć w swoje marzenia. Warto mieć marzenia w ogóle. Jeśli ten Peja w jakikolwiek sposób komuś pomógł mogę się tylko uśmiechnąć i pomyśleć, że było warto go stworzyć.  

Peja: Szczerze powiem, że jeszcze nigdy w mojej całej karierze nie spotkałem się z czymś takim jak brak entuzjazmu podczas nagrywania albumu.

Zdajesz sobie sprawę z tego, że w przyszłości możesz zostać niejako zmuszony przez falę "młodych wilków" do działania ponownie w tzw. "drugim obiegu"? Uważasz, że ze sceny powinno się schodzić będąc na szczycie czy też zakładasz świadomie w perspektywie czasu granie dla określonej niszy, chociażby jak robi teraz Chuck D będąc niejako już emerytem?
Peja:
Myślę, że nazywanie emerytem kultowego, aktywnego muzyka, który wydaje regularne albumy i wyniósł rap na szczyt wprowadzając go do światowych mediów jest co najmniej obraźliwe. Jeśli widziałeś energię podczas ponad dwugodzinnego koncertu Public Enemy w warszawskiej Stodole to mówienie o nim w ten sposób uważam za pewien nietakt. To właśnie album Public Enemy znalazł się w notowaniu 10 najważniejszych płyt wszechczasów opiniotwórczego magazynu "Rolling Stone". Bez względu na podział gatunkowy. Żyjemy w czasach gdzie głos i przekaz nie ma znaczenia. Chuck ma jedno i drugie. Rap to on.  Chętnie zostanę emerytem pokroju Chucka D. Czym są "młode wilki" w Stanach w porównaniu z Chuckiem? Czy biżuteria, piękne kobiety i drogie domy zastąpią im to co osiągnął Chuck w ciągu 25 lat swojej działalności? Nie sądzę. Jeśli chodzi o Polskę to chętnie poczekam na ten moment, gdy ktoś zrzuci mnie z topu. Szczerze przyznam, że po tylu latach w oficjalnym obiegu, ten "drugi obieg" na pewno by mi nie przypasował. Jeśli kiedyś to nastąpi będzie to jedynie znak, że nadeszła zmiana warty i podzielę los weterana razem z resztą kolegów, z którymi mam przyjemność nadawać ton na tej naszej pięknej polskiej scenie.  

Czego powinienem Wam życzyć zmierzając ku końcowi naszej rozmowy?
Peja:
Jednego Nowaka mniej...
Decks:
Zdrowia dla nas i naszych bliskich, szczęścia i sukcesów.  

I tego Wam życzę. Ostatnie słowo dla czytelników?
SLU:
Ostatnie słowo zawsze należy do nas. Zostańcie z nami.  

Rozmawiał: Mateusz Jędrzejewicz
Zdjęcia: Archiwum zespołu

Dowiedz się więcej o: Peja / Slums Attack, Dj Decks.


Informacje o artykule
Data dodania:2011-02-26
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / wywiad
Średnia ocena:8.49 (47)
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
Mateusz Jędr..., 27 lat

Ostatnie artykuły tego autora:
Jestem gdzieś pomiędzy tym wszystkim - Młody M - wywiad przedpremierowy
Nie interesuje mnie marketing - wywiad z Chadą. Cz 2.
Rap pozwala mi się uwolnić - wywiad z Chadą. Część 1
Nadal mam siłę, by tworzyć Hip-Hop - wywiad z Fu
Przeminęło Z Dymem - Moral/Gano - wywiad

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
pepisso
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
21:10:20, 24-02-11
Zajebiście oby tak dalej!!!!!!!!!! SLUms Attack!!

MASŁO_
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
21:25:51, 24-02-11
Dobry wywiad, dobre odpowiedzi. Czekamy na płytę, POZDRO

eazye PO BANICJI
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
23:48:21, 24-02-11

PLYTA

R O Z P I E R D O L I


diabelskijebaka
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
00:27:34, 25-02-11
''Co do konfliktów na naszym podwórku, nie wydaje mi się, żeby doprowadziło to do czyjejkolwiek śmierci, chyba że scenicznej, prawda Jacku? (śmiech).''

BEKA

Pendzoncynóż
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
00:45:06, 25-02-11
Płyta rozkurwi !

MOKOTÓW
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
00:56:57, 25-02-11
.....

Pawson
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
01:11:25, 25-02-11
zajebioza będzie!!!

ROONEY Z KLANU
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
02:15:19, 25-02-11
CZEKAM NA PŁYTĘ PŁYTA BĘDZIE KLASYKIEM 

DOBRZE RYCHU POWIEDZIAŁEŚ 
''Co do konfliktów na naszym podwórku, nie wydaje mi się, żeby doprowadziło to do czyjejkolwiek śmierci, chyba że scenicznej, prawda Jacku? (śmiech).''

loduwa
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
09:37:40, 25-02-11
dobre szczere odpowiedzi bez pierdolenia, propsy Slums Attack

portal_rapowisko
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
12:11:32, 25-02-11
Piękny wywiad! Teraz zacznijcie hejtować bo to niby tylko fani peji hejterzy ; D

Bednar
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
14:56:10, 25-02-11
Świetny wywiad, props.

Quba152
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
16:01:47, 25-02-11
Wywiad MIAZGA!! oby tak dalej SLU! czekamy do 5 marca! ;D

PiteR The Don
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
17:49:12, 25-02-11
Dobry wywiad,od wczoraj nie ma hajterów to jest to !!

PEJA KRÓL RAPU.
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
07:51:35, 26-02-11
DOBRZE RYCHU POWIEDZIAŁEŚ 

''Co do konfliktów na naszym podwórku, nie wydaje mi się, żeby doprowadziło to do czyjejkolwiek śmierci, chyba że scenicznej, prawda Jacku? (śmiech).''

CZEKAM NA PŁYTE


Franzuski.
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
08:58:06, 26-02-11
Hehe dobry wywiad.

npkrxxx
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
09:18:09, 26-02-11
Rysiek ma mooocno przerośnięte ego, lepiej żeby ta płyta naprawdę rozpierdoliła.

ROONEY Z KLANU
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
10:13:25, 26-02-11
ZA 7 DNI PREMIERA PŁYTY CZEKAM 

PROPSY RYCHU

CYGANEK PIĘKNY
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
10:45:52, 26-02-11
DOBRY WYWIAD PŁYTKA BĘDZIE DOBRA

Tede>RPS Pener
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
10:50:01, 26-02-11
Tu można zmienić komentarz fanów Ryśka
"chuj*owe nawet nie czytałem"

AniaHipHopOnly
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
11:04:28, 26-02-11
plyta będzie chujowa przez zjebanych gości takich jak gandzior wack pierdolony, zero skillsow, najgorszy "raper" na polskiej scenie

OkoZbokuSkoko
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
11:22:33, 26-02-11
"Przyznam, iż z mojej perspektywy najciekawiej prezentuje się długo oczekiwana kolaboracja z Ostrym. Jak doszło do tego, że wreszcie udało Wam się spotkać w studiu?
Peja:
Doszło do tego w bardzo prosty sposób. Adam od lat jest naszym dobrym kolegą. Zagraliśmy w ciągu ostatniej dekady sporo wspólnych imprez, było kilka pamiętnych nasiadówek,"

A te nasiadówki to z rumianku były, czy kory dębowej??
A dolegliwości jak?? Ustąpiły??

kejw
Autor: kejw   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
11:24:13, 26-02-11
kurwa jaki dlugi wywiad, az nie wiem czy chce mi sie go czytac.

SiaraSiarzewski
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
11:31:48, 26-02-11
Autor: npkrxxx Rysiek ma mooocno przerośnięte ego, lepiej żeby ta płyta naprawdę rozpierdoliła.

Takie samo wrażenie odniosłem czytajac ten wywiad. Chłop sam o sobie mówi że jest symbolem dla wielu ludzi, i wzorcem dla dzieciaków.  Nie jest liderem zespołu, a wywiad czytam mając wrazenie że jet to wywiad z Peją a nie z zespołem.

Inna sprawa że czasem mądrze prawi. Chucka D można nazwać Weteranem, ale na pewno nie emerytem, tylko ten prowadzący wywiad powinien dostać porządny opierdol od peji, a ten mówi że uważa to za obraźliwe i nietaktowne, troche zbyt dyplomatycznie, prawie jak polityk hehe.

Tak wogóle to od dłuższego czasu czytając to co ma do powiedzenia peja i porównując to z tym jak nawija na bitach to zauważam, że o wiele lepiej idzie mu mówienie prozą niz wierszem. Peja byłby lepszym dziennikarzem chyba niż raperem, w nawijkach nie ma juz tego zacięcia i wkurwienia szczeniackiego w głosie jak kiedyś, natomiast czytam wywiad i po samym doborze słów czuje kiedy mu  skacze ciśnienie, a kiedy mówi spokojnie;] to taka odwrotność Tedeefa jest - tede chce byćdziennikarzem, ale zdecydowanie lepiej idzie mu nawijka na bitach, a peja na odwrót:) czekam na płyte i mam olbrzymie oczekiwania wobec niej, ale obawiam sie, że skończy sie tak jak z poprzednimi dwoma, czyli na całej płycie odnajde dwa trzy kozaki a reszta szary papier. pozdroo

duplo
Autor: duplo   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
11:32:00, 26-02-11
Peje strasznie stara sie być elokwentny, nawet politycy tyle nie gadają

mbank
Autor: mbank   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
11:55:38, 26-02-11
Zobaczymy co tam chłopaki wymodzili...

Mnichu02
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
11:57:34, 26-02-11
Super wywiad! Peja nr 1!

RAPRAPRAP
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
12:16:28, 26-02-11
Trochę za bardzo wyszukane słownictwo , według mnie , ale to dobrze ,że Rychu umie takie zdania składać , bez obrazy ale na żywo , przychodzi mu to z dużym trudem .Wywiad dobry a czy kol wiek z nie którymi rzeczami, wypowiedziami się nie zgadzam.Co do reedukacji , szkoda ,że tak hucznie zapowiadany mix w stanach nie doszedł do skutku i mam wrażenie ,że płyta nie zupełnie będzie reedukować tak jak to było zamierzone.Liczę na dobry krążek .Pozdro

R  E  T  J  E  H
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
12:36:41, 26-02-11
Dobry wywiad,przeczytałem cały.
DO CZWARTEGO!

obserwacja ODSZEDLEM Z FORUM
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
12:48:02, 26-02-11
Dobry wywiad.

peenbe
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
13:09:19, 26-02-11
Nic co wyprodukowal i wydal ten koles mi sie nie podobalo i ta plyta tez bedzie zwykla ryśkową popylina...i ten jego pedalski glosik...

Faja7Ny
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
13:50:11, 26-02-11
Nic dodaj nic ująć kozak wywiad!
;)

-----------
Ostatnia edycja: 2011-02-26 13:55:02

SĄD
Autor: SĄD   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
14:28:44, 26-02-11
siara przestan pierdolic krytyku, ty wolisz sluchac race a inni wola peje.
ja zauwazam progres u ryska z plyty na plyte, dla mnie jest coraz lepszy w tym co robi.

-----------
Ostatnia edycja: 2011-02-26 14:30:21

Radar 96
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
14:38:33, 26-02-11
dojebany wywiad, płytka rozpierdoli
''Co do konfliktów na naszym podwórku, nie wydaje mi się, żeby doprowadziło to do czyjejkolwiek śmierci, chyba że scenicznej, prawda Jacku? (śmiech).''

krótko i na temat, tak trzymaj Rychu :)

DSSDSLUGANG IX REEDUKACJA
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
14:44:16, 26-02-11
dojebany wywiad, płytka rozpierdoli 
''Co do konfliktów na naszym podwórku, nie wydaje mi się, żeby doprowadziło to do czyjejkolwiek śmierci, chyba że scenicznej, prawda Jacku? (śmiech).''

krótko i na temat, tak trzymaj Rychu :)

SiaraSiarzewski
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
14:45:39, 26-02-11
racy słuchać nie moge bo ma huyowy głos;] A bede sobie pierdolił ile bede chciał tak samo krytykował i oceniał twórczość. ty zauważasz postęp, ja zauważam ustęp u ryska i tyle w temacie. od tego jest to jebane forum żeby sie wypowiedzieć, hejtingiem gardze, ale na uzasadnione słowa krytyki kazdy sobie moze pozwolić czy ci sie to podoba czy nie...

Lucios
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
14:47:43, 26-02-11
j/w.

Danger
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
15:18:22, 26-02-11
KTO TO JEST PEJA?

Mburn4
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
15:22:14, 26-02-11
CHUJOWE , NAWET NIE CZYTALEM. POZDRO

hukoo
Autor: hukoo   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
16:08:02, 26-02-11
Te ... autor wywiadu wypierdalaj na loosne.

W.N.O.
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
16:18:24, 26-02-11
Rychu Rychuu.. Gdyby nie ci goście, gdyby nie deckss...
Ja Osobiście Wole Poczekac Na Parias

Inuyasha
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
17:38:30, 26-02-11
Wywiad dobry, ale odnosi się wrażenie, że Peja ma naprawdę przerośnięte ego. Ok, wiadomo, doszedł do czegoś z niczego i za to szacunek, ale jednocześnie kłóci się to z tym, co o sobie mówi w wywiadach - że jest skromnym człowiekiem itd. Możliwe, nie znam go na żywo i możliwe, że to zabieg komercyjny, ale mimo wszystko razi trochę to jego "zadzieranie nosa", bo tak to odczułem. Choć pewnie na Jego miejscu robiłbym podobnie ;), w końcu to znacząca postać na rodzimej scenie. A co do wypowiedzi Decksa, to Darek od zawsze wydawał się bardziej stonowany i nie mówił więcej, niż chciał i musiał, więc to akurat nie jest minus. Płytę na pewno sobie sprezentuję, pozdrawiam wszystkich fanów HH.

Zawodowiec125
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
18:04:36, 26-02-11
Dobra nie popłaczcie się ... Każdy pierdoli za przeproszeniem , że Peja ma przerośnięte ego , a jest wielu innych MC , których nie wymienię z imienia i nazwiska żeby nie wszczynać kłótni , którzy też mają o sobie wysokie mniemanie . Megalomania to teraz norma w muzyce , więc nie wiem o co się tu spinać . Zaraz będziecie gadać , że wpadł w samouwielbienie albo coś...

SLU-Terrorym
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
18:18:07, 26-02-11
Decks wygląda na zdjęciu jak Jędker. Ciekawe kiedy nagra "Mega luzik. Arbuzik"

DTKJDTEGO
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
18:44:09, 26-02-11
DTKJ? dlatego.... VIVA COMET 2011

s355j2g3
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
20:00:44, 26-02-11
Autor: DTKJDTEGO Link do posta

18:44:09, 26-02-11DTKJ? dlatego.... VIVA COMET 2011

 

rzadko spotyka się większego ułoma, a na tym forum to szczególnie


sonia351
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
21:09:48, 26-02-11
Cały świat jest ich! oni żądzą! tak dalej. Czakam na płyte.

wiernarapu
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
22:22:23, 26-02-11
Zadając tak beznadziejne pytanie typu "Kto to jest Peja"  zasuwa się pytanie co ty wogóle robisz na tej stronce dzieciak?
Może odpowiedz brzmi " szukam w wikipedii co to hip hop" . ?
Nara.
Płytka- konkret.

LordArchiBald
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
00:28:04, 27-02-11
DJ DECKS CO WALIŁ CIE PIEZZ!!

franek_scyzor
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
01:04:55, 27-02-11
dobry, konkretny wywiad

Fruz.
Autor: Fruz.   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
01:31:25, 27-02-11
DOCENIAM WYWIAD, PRACĘ WŁOŻONĄ W NIEGO, ALE KURWA! Z PEJĄ?! NIGGA PLEASE. JEST W CHUJ LEPSZYCH ZAWODNIKÓW NIŻ TEN MARNY PLEBEJ SZUKAJĄCY POKLASKU

Zawodowiec125
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
10:39:27, 27-02-11

Kur . Znowu jakaś gimberiada od TDF z Fruzem na czele .


everybody hates juzek
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
12:14:41, 27-02-11
W owym kawałku, a bynajmniej w początkowych wersach

przynajmniej kurwa autorze wywiadu idioto pierdolony

jan3sobieski
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
12:29:12, 27-02-11
Co tu robi ten brudas?

mundek_nsp
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
13:04:33, 27-02-11
chujowe nawet nie czytałem

DedoeN
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
14:02:15, 27-02-11
Żurom odpowiada na zarzuty:  www.hip-hop.pl(...)11627

konserwatywny lovelas Bartosz
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
14:04:34, 27-02-11
ZBYT DUŻO CENNEGO CZASU BYM STRACIŁ NA RYŚKA CZYTAJĄC TYLE TEKSTU.

PRZYMORSKAFALA
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
16:41:54, 27-02-11
ty rycho psyho a ta plyta bedzie tloczona na vosk czy nie ???co z vinylami na polskiej scenie gdzie na legalu na vosku wescie sie za to do kurwyyyy nedzyyyyyyyyyyyyyy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

GUILIANO
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
18:08:40, 27-02-11
PRZECZYTAŁBYM ALE ZA DŁUGIE

Topyxyx
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
20:31:13, 27-02-11
DOCENIAM WYWIAD, PRACĘ WŁOŻONĄ W NIEGO, ALE KURWA! Z PEJĄ?! NIGGA PLEASE. JEST W CHUJ LEPSZYCH ZAWODNIKÓW NIŻ TEN MARNY PLEBEJ SZUKAJĄCY POKLASKU

Kemo7
Autor: Kemo7   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
21:31:55, 27-02-11
czekam na album

MASŁO_
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
22:45:33, 27-02-11

Autor: Topyxyx

Morda śmieciu.


emcePRWP
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
22:49:00, 27-02-11

PRiDE
Autor: PRiDE   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
23:44:19, 27-02-11
Hmm... w niektórych kwestiach Peja mądrze gada, w innych dalej widać braki w wychowaniu, inteligencji, wykształceniu (zwłaszcza jeśli chodzi o kwestię beefu z TDFem, czy Pariasem. To już jest żałosne). 
Poza tym uważam, że wydawanie starych płyt SLU (mam na myśli te sprzed "Na legalu?") to jakiś kompletnie z dupy pomysł, bo te płyty są zwyczajnie słabe. W tamtych latach takie formacje jak K44, PFK, WFD czy Molesta nagrywały dużo lepsze rzeczy.

typu z wawy
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
09:21:33, 28-02-11
"Trochę za bardzo wyszukane słownictwo , według mnie , ale to dobrze ,że Rychu umie takie zdania składać , bez obrazy ale na żywo , przychodzi mu to z dużym trudem"

- beka jak wy myślicie, że Pejka takie zdania na spontanie układał, przecież widać od razu że cały wywiad przeszedł misterną korektę, wystarczy obejrzeć jakikolwiek wywiad żeby usłyszeć jak on pięknie włada językiem polskim...

Przebrnąłem przez ten wywiad żeby zobaczyć co ciekawego ma Pejka do powiedzenia i poza tym że się wozi (nic nowego) i nadal nie może unieść sytuacji z beefem, to rozbawiła mnie odpowiedź na temat tego, czemu wydaje w fonografice a nie w swoim własnym zajebistym RPS Enterteyment? ciekawą teorię sobie do tego dorobił ale kto ma wiedzieć ten wie, czemu jest tak a nie inaczej, prawda Rysiu? ;)


Vieri
Autor: Vieri   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
09:57:14, 28-02-11
Peja zawsze spoko!!!
Będzie platyna coś czuję.I nie piszę tego na wyrost,bo on zasługuje na to wyróżnienie.
Tak jak rok temu zasłużył O.S.T.R., tak teraz zasłuży PEJA!!!!
Ale wy tego nie zrozumiecie,bo wy widzicie go tylko przez pryzmat Zielonej Góry,
a ja tego tak nie odbieram,bo Rychu jest naprawdę autorytetem.
Pozdro 4all!!!
SLU!!!!

anonim
Autor: DJ TOMS   Link do posta
18:31:04, 10-12-12
SIEMANO TU DJ TOMS JAK CHCECIE NAGRAĆ PŁYTĘ TO ZE STUDIEM RUFUS ZESPÓŁ CIEMNE ULICE 
DZWOŃCIE NA NUMER 782970735 NOWY SĄCZ

anonim
Autor: dj toms   Link do posta
18:34:12, 10-12-12
SIEMANO TU DJ TOMS JAK CHCECIE NAGRAĆ PŁYTĘ TO ZE STUDIEM RUFUS ZESPÓŁ CIEMNE ULICE 
DZWOŃCIE NA NUMER 782970735 NOWY SĄCZ

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 1 + 4 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-54-81-197-127.compute-1.amazonaws.com (54.81.197.127). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2017 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies