Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Art of Beatbox - premierowy wywiad

Art of Beatbox - premierowy wywiad

Autor: UrbanRec

Dowiedz się więcej o: Art of Beatbox.

Art of Beatbox, właśc. Artur Balsam (ur. 4 czerwca 1982 w Łodzi) - beatboxer i producent polskiego pochodzenia, mieszkający na stałe w Hamburgu. W premierowej rozmowie  muzyce, kolaboracjach na linii raper - beatboxer, niezakończonej współpracy z Liroyem i nie tylko.

Uprawiasz najtrudniejszy według mnie element Hip-Hopu, mianowicie beatbox, powiedz, kto Cię zainspirował aby pójść tą drogą?
Art of Beatbox: Nie było żadnej konkretnej osoby, rzeczy, bądź też sytuacji, która pchnęła by mnie w tym kierunku - w moim przypadku był to bardziej ciąg wydarzeń, który przyczynił się do rozwoju tej pasji. Pierwszym bodźcem była "Akademia Policyjna" wraz z Michaelem Winslowem w roli oficera Jonesa - wtedy jeszcze było to dla mnie po prostu strasznie cool "robić dźwięki buzią". Jak to ze wszystkim, co jest fajnie, i ja chciałem to umieć, lecz nie znałem nikogo, kto mógłby dać mi jakieś wskazówki. Następnie w liceum poznałem Sebę z NTK i po usłyszeniu po raz pierwszy beatboxu na żywo w jego wykonaniu zakochałem się w tej sztuce i postanowiłem również się tego nauczyć - lecz znowu los chciał inaczej i krótko potem kontakt z Sebą się urwał. Następną stacją był Berlin, gdzie ku memu szczęściu na moim osiedlu mieszkało paru wariatów również miłujących się w tej sztuce, którzy mogli pokazać mi kilka podstaw. Lecz ponieważ wytłumaczenie praktyki słowami jest bardzo trudne, nie pozostało mi nic innego jak po prostu samemu próbować tworzyć jakieś dźwięki. Ćwiczyłem ciągle - w drodze do szkoły, na lekcjach, na przerwach, w drodze do domu, w domu, na podwórku, samemu, z innymi - aż kiedyś w końcu udało mi się wydobyć dźwięk przypominający nieco bass drum, potem snare drum, hi-haty to chyba każdy potrafi, po czym zacząłem łączyć je w pierwsze, proste beaty. Potem nastąpiła faza, w której - jeśli w ogóle - można mówić o jakichkolwiek idolach, kiedy to zacząłem naśladować beaty innych, tj. Rahzela, Kennyego Muhammada, Killa Keli; nie z zamiarem kopiowania, a poznania różnych technik beatboxu. Gdy napełniłem już swoją pierwszą własną "skrzynkę z narzędziami" postanowiłem odciąć się od twórczości innych i skoncentrować na własnej, dalej dopracowując technikę - i tak uczę się do dziś .

Reprezentujesz nasz kraj w Niemczech, jak Niemcy odbierają polski Hip-Hop?
Art of Beatbox: Mówiąc krótko: nie za często, ale zwykle pozytywnie! Jest to podobnie jak z hip-hopem zagranicznym, nie anglojęzycznym, w Polsce - nie każdy ma dostęp (nie mówię o dostępności faktycznej, bo do internetu w dzisiejszych czasach ma już chyba każdy, ale trzeba się już konkretnie tym zainteresować i aktywnie poszukać, aby usłyszeć np. hip-hop słoweński), ale jeśli już się znajdzie, to odbiera się go zwykle pozytywnie. Nieznajomość języka jest tu jednocześnie "przekleństwem i błogosławieństwem", bo oczywiście nie docierają teksty, lecz za to koncentracja pada na podkłady, flow, całokształt etc., bez jakichkolwiek uprzedzeń typu afery, beefy, staż scenowy itp. 

Na swojej pierwszej płycie miałeś zarówno gości z Polski, Niemiec, U.S.A.. Oparłeś dobór gości na znajomościach, czy kierowałeś się innym kluczem?
Art of Beatbox: Od samego początku dobierając gości na płytę chciałem, aby odzwierciedlała ona moje upodobania muzyczne. Ta płyta - mimo wszystkich niepowodzeń - spełniła nie jedno z moich marzeń, do których należała między innymi współpraca z tak wspaniałymi muzykami! Kilku z nich znałem osobiście już wcześniej, pozostałych poznałem w trakcie przygotowywania materiału, lecz wszystkich łączy mój ogromy szacunek względem ich twórczości; wielu z nich wraz ze swoją muzyką towarzyszyło mi w dotychczasowym życiu i cenię ich do dziś. 

Muszę zadać to pytanie, co poszło nie tak? Był duży koncert, były teledyski, a jednak o płycie pamięta naprawdę wąskie grono, dlaczego?
Art of Beatbox: Trudne pytanie... Takie życie! Co poszło nie tak? Nie wiem. Może była by w stanie odpowiedzieć na to pytanie moja (była) wytwórnia... Nie chcę tu nikogo obwiniać, to naprawdę nie jest moją intencją, jedyne co mogę zrobić to przedstawić sytuację z mojej perspektywy. Włożyłem w ten projekt wszystko co miałem, i jeszcze więcej - pracowałem nad płytą 7 lat, zainwestowałem w nią tyle pieniędzy, że powstałych długów nie spłacę chyba do końca życia, tyle czasu, że moje kompetencje społeczne skurczyły się do poziomu niemowlaka, tyle nerwów, że mam już więcej siwych włosów niż mój tata - lecz niestety w momencie gdy wypuściłem to "dziecko" z mych rąk, ktoś je upuścił. Oddałem w ręce wytwórni pełen pakiet, gotowy do wydania - zmasterowany materiał dźwiękowy, 4 klipy, pełne materiały promocyjne - ich działką było jedynie wytłoczenie płyt, dystrybucja i promocja. No i owszem, płyty są - do dzisiaj można dostać je w niemalże każdym sklepie z płytami - lecz niestety praktycznie nikt się o niej nie dowiedział. Nie wiem co się działo za murami wytwórni, ale z mojego punktu widzenia to nawet newsy nie docierały do mediów, cała promocja zamiast ruszyć w momencie premiery płyty pełną parą zakończyła się jeszcze w tym samym tygodniu, a o nie zorganizowaniu mi ani jednego koncertu już nawet nie wspomnę... Żeby nie było nieporozumień - ja nigdy nie oczekiwałem nie wiadomo czego - już na długo przed wydaniem płyty wiedziałem, że na płycie nie zarobię, było to moje hobby, w które chętnie inwestowałem, lecz przekazując gotowy materiał wytwórni, liczyłem na to, że chociaż pomoże mi ona w udostępnieniu go szerszemu gronu odbiorców. Co poszło nie tak? Nie wiem. Sam ponad rok próbowałem się dowiedzieć. Miesiącami czekałem na odezwę człowieka od bookingu, który "za parę dni" chciał się do mnie odezwać z detalami co do trasy, a później i innych występów - aż dostałem masowego maila, że rozstaje się on z wytwórnią. Około roku czekałem aż mój manager "jutro" do mnie oddzwoni - aż dowiedziałem się przy okazji że już tam nie pracuje. Prawie półtora roku próbowałem złapać kogokolwiek z wytwórni z nadzieją na wyjaśnienie mi zaistniałej sytuacji - aż w końcu otrzymałem informację, że firma zostaje rozwiązana z powodu bankructwa. A więc co poszło nie tak? Zabrakło promocji, nie było komunikacji. Dlaczego? Nie wiem.

Na początku wspomniałem, że mieszkasz w Niemczech - Hamburg, udzielasz się na tamtejszej scenie?
Art of Beatbox: Zasadniczo tak, lecz moje losy i po tej stronie Odry potoczyły się niestety niezbyt ciekawie. Moja niemiecka managerka na krótko przed premierą ARTcore postanowiła wyjechać do Stanów jako tour managerka dwóch światowej sławy artystów. Mimo to obiecała mi dalszą opiekę nad moją płytą z uwagi na zaawansowany stan rzeczy, lecz już wkrótce maile przychodziły coraz rzadziej, efekty przestały być widoczne, aż nagle zapanowała cisza w eterze, jeszcze nawet zanim single/klipy zostały przesłane do mediów oraz płyta znalazła się w sklepach... Po tylu przeciwnościach losu powstała w mojej głowie swego rodzaju blokada; było mi tego wszystkiego po prostu za dużo i dosłownie nie miałem siły dalej zajmować się dalej kwestiami muzycznymi. W tych okolicznościach było mi na rękę, że zaczęły się najbardziej intensywne dwa semestry moich całych studiów, gdyż byłem zmuszony myśleć o czymś innym i w ten sposób odpocząć od negatywów minionych miesięcy. Jednocześnie niosło to ze sobą, że nikt nie troszczył się o kontakty, koncerty i inne sprawy - stąd też nastąpił niemalże kompletny zastój w kwestiach muzycznych, zarówno w Polsce jak i w Niemczech. Ale miłość do muzyki okazała się jednak silniejsza, gdyż z czasem coraz bardziej korciło mnie, aby jednak zapisać ten szkic, stanąć za tym mikrofonem, spotkać się z tym czy tamtym muzykiem, i tak powoli powracam do tej "gry" - w ostatnim czasie mam już za sobą współpracę z DJem Vadimem i składem The Electric, dwie kolaboracje na żywo, właśnie skończyłem pierwszy podkład od miesięcy, lada moment zabieram się za remix na nową płytę znanego niemieckiego rapera, usiadłem w końcu do Twoich pytań . Chcę jeszcze raz spróbować swojego szczęścia, tym razem jednak koncentrując się na tym, co sprawia przyjemność, czyli muzyce, bez zmagania się z jakimiś deadline'ami, ludźmi niewywiązującymi się z umów i innymi przeciwnościami losu. Kasy na realizację jakichś większych planów i tak już nie mam . 

Beatbox to dosyć wąski pas w Hip-Hopie, powiedz, utrzymujesz kontakty z innymi beatboxerami zarówno w Polsce jak i na Zachodzie?
Art of Beatbox: Jak już wspomniałem wcześniej, moje kontakty socjalne bardzo ucierpiały na skutek niepowodzeń z ARTcore, a potem stresu na uczelni; moje życie socjalne praktycznie nie istnieje - de facto w stałym kontakcie jestem tylko z moją dziewczyną i sporadycznie z najlepszym przyjacielem - stąd też nie mogę powiedzieć, że utrzymuję kontakty z innymi beatboxerami. Lecz gdy nadarzy się okazja i jestem gdzieś w pobliżu, to oczywiście zawsze chętnie spotkam się ze "starymi znajomymi", nie przypominam sobie, żebym się z którymkolwiek pokłócił.

Kolaboracje w świecie Hip-Hopu to normalna rzecz, powiedz czy według Ciebie wspólny projekt dwóch beatboxerów byłby możliwy do zrealizowania?
Art of Beatbox: Oczywiście, jak najbardziej! Już w 2001 roku powstała (pierwsza mi znana) wspólna płyta trzech niemieckich beatboxerów Beatbox Eliota, Zlepa i Biny z gościnnym udziałem m.in. Killa Keli, cztery lata później do tego składu dołączyłem i ja, w Polsce też już niejeden skład wydał płytę, więc dlaczego nie i w dwójkę! Beatbox to pełnowartościowy instrument, a co dwa instrumenty to nie jeden . 

Liroy vs Art of Beatbox - czy współpraca między Wami będzie kontynuowana?
Art of Beatbox: Mógłbym odpowiedzieć dyplomatycznie, że nikt naszej współpracy dotychczas nie zakończył jednak aktualnie nie pracujemy nad jakimś wspólnym projektem. Ale kilka różnych pomysłów było już zawsze, po raz ostatni Piotrek pytał się o jakiś beat - może faktycznie powinienem wykorzystać ten aktualny napływ motywacji i przedzwonić do niego, a kto wie co tym razem z tego wyjdzie!?

Teraz trochę z innej beczki, opowiedz jak wygląda Twój trening beatboxowy?
Art of Beatbox: Kiedyś faktycznie nazywałem to treningiem, bądź też ćwiczeniem, lecz z biegiem czasu beatboxowanie stało się dla mnie tak naturalną sprawą jak chodzenie czy oddychanie, że wcale nie odczuwam tego już jak trening; robię to codziennie, jednego dnia parę minut, innego kilka godzin, w przeróżnych sytuacjach, często nawet i nieświadomie - pewnego poranka otwieram oczy i widzę moją dziewczynę czekającą z niecierpliwością i uśmiechem na twarzy aż się obudzę, aby powiedzieć mi, że beatboxowałem przez sen...

Kiedy zawitasz do Polski na jakieś koncerty, warsztaty, nikt Ci tego nie proponuje?
Art of Beatbox: Z powodu wyżej wspomnianych okoliczności nie ma aktualnie konkretnych planów - co, mam nadzieję, w najbliższych miesiącach się zmieni. Bądź pewny, że dowiesz się o tym jako jeden z pierwszych!

Dzięki za rozmowę, do usłyszenia przy kolejnej płycie.
Art of Beatbox:
Również dziękuję.

Rozmawiał: Piotrek "Immortal" Abrahamowski / rap24.pl

Dowiedz się więcej o: Art of Beatbox.


Informacje o artykule
Data dodania:2012-10-26
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / wywiad
Średnia ocena:nieoceniany
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
UrbanRec, 34 lata
mężczyzna, Wrocław

Ostatnie artykuły tego autora:
Alfabet Fu - Zip styl twardy jak stal
Wszyscy zaczęli rzucać na mnie klątwy w nieznanych mi językach - Gospel
Lil Dap o "Art of Rap", pracy w studio i nie tylko
NervoSoul jest grą słowną... - wywiad
Skor - Mało mam czasu na słuchanie muzy

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 5 + 1 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-54-81-197-127.compute-1.amazonaws.com (54.81.197.127). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2017 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies