Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Kocham cały Hip-Hop - wywiad z RPS po premierze albumu - Książę aka. Slumilioner

Kocham cały Hip-Hop - wywiad z RPS po premierze albumu - Książę aka. Slumilioner

Autor: Michał Tomaszewski

Dowiedz się więcej o: Peja / Slums Attack.
Nagrałem solidny album, który ludzie chwalą, hejtu nie ma. (fot. Igor Wojtkowiak)

"Nagrałem solidny album, który ludzie chwalą, hejtu nie ma..." są za to wysokie notowania na OLiSie i dobre recenzję. Mowa oczywiście o albumie "Książę Aka. Slumilioner" Peji, nagranego w całości na bitach WhiteHouse Records, który niedawno miała swoją premierę. I choć "obowiązków przybyło i to znacznie, i niełatwo jest wykroić czas dla siebie", nam udało się namówić Rycha na szczery i długi wywiad. Na lekturę którego wszystkich serdecznie zapraszamy.

Na początku naszego wywiadu chciałbym pogratulować Ci kolejnego albumu w dorobku artystycznym. No właśnie, kolejny krążek oddany w nasze ręce. Jak na dzień dzisiejszy płyta została odebrana przez fanów? Szybko doczekamy się złota, bo pozycje na Olisie wskazują że tak...
RPS: Dzięki. Cieszę się, że już po premierze, co ważniejsze płyta została dobrze przyjęta. W dzisiejszych czasach, w erze opiniotwórczych internautów, których każda jedna, indywidualna recenzja może dać do myślenia, nie doszukałem się popremierowej nawałnicy hejtu, inna sprawa, to fakt, że nie oczekiwałem takiego biegu wydarzeń. Jeszcze inna sprawa, to że hejt, nie jest tą konstruktywną krytyką, której oczekuje artysta gotowy przyjąć wiele gorzkich słów. A więc należałoby sobie zadać pytanie, czy internet jest naprawdę opiniotwórczy do tego stopnia, aby wpływał masowego odbiorcę w sposób pozytywny lub przeciwnie. Mój wniosek jest prosty - nagrałem solidny album, który ludzie chwalą, hejtu nie ma, bo byłoby herezją postąpić tak podle i pojechać ten album tak dla zasady. Hejter też człowiek, wie kiedy wystawia się na śmieszność. Dlatego Ci, którzy na co dzień anonimowo szczekają woleli się nie odezwać.

Sam stosuje podobna zasadę - choć nie jestem hejterem - nie wypowiadam się wcale, jeśli nie stać mnie na pochwalenie czegoś, również albumu danego artysty. Jeśli coś mi nie przypasi, nie mam potrzeby oznajmiać tego całemu światu, bo niby co to miałoby wnieść do życia innych lub nawet mojego? Miałem mówić o fanach a rozgadałem się na temat anty fanów. No widzisz, takie czasy, anty fani, anty strony i inne pierdy (śmiech).

Moi fani są usatysfakcjonowani, oczywiście zetknąłem się również z opiniami, że album za spokojny i że owszem z pazurem, ale to już nie to samo. Najgorszą rzeczą jaką mógłbym usłyszeć to, to, że jest jak 10 lat temu albo 15 albo nawet 5. Idę do przodu i niosę kolejną opowieść, która za kolejnych lat 5 będzie oceniana w skali dokonań moich poprzednich dzieci. Ludzie potrzebują czasu, żeby zaakceptować pewną konwencję i propozycję na dany czas. A, że przezywali swoje najlepsze lata przy innych krążkach Rycha? Nie mogę im zabronić sentymentalizmu i negowania nowych traków, niech będą kurwa nawet nostalgiczni, też to lubię. Wspominam, porównuję, oceniam, analizuję, wyciągam wnioski i pracuje jeszcze ciężej. Na dzień dzisiejszy jestem zadowolony w 95 procentach, gdybym mógł coś zmienić to zwrotki w jednym kawałku, nagrałbym też utwór dla Lili. Niestety nie złożyło się i album jest jaki jest. Czyli jest bardzo dobry (śmiech). Co do złota... Nie ma to dla mnie większego znaczenia. Na pewno kiedyś będzie, jeśli nie teraz to za jakiś czas.

Wiadomo, że Twoja rodzina powiększyła się o jednego członka i teraz jesteś szczęśliwym ojcem. Czy czujesz, że ta płyta powstała z większym trudem? Niełatwo przecież pogodzić obowiązki ojcowskie, trasę i w miarę krótkim czasie przygotować nowe teksty...
RPS:
Myślę, że po trochu tak. Obowiązków przybyło i to znacznie. Nastąpiła głęboka przebudowa, planowanie z wyprzedzeniem pod każdym kątem, ogarnięcie chaosu w jaki czasem potrafię się wpędzić poprzez niedokończone projekty, niedogadane sprawy i działania na zbyt wielu polach eksploatacji (śmiech). Niełatwo jest wykroić czas dla siebie, ale da się, wszystko idzie pogodzić z tym jednym wyjątkiem, że nie robisz tego na co masz ochotę w danym momencie, najpierw obowiązki, potem przyjemności. Również praca dzielona jest na tę mniej przyjemną i tę, która daje więcej satysfakcji a przy okazji frajdę. Praca twórcza ograniczona została do pracy po godzinach w chwilach wolnych od zajęć rodzicielsko-domowych. Jako głowa rodziny mam wiele zobowiązań, co w połączeniu z pracą zawodową i działalnością gospodarczą potrafi dać nieźle w kość.

Ale nie mam powodów do zmartwień i nie użalam się. Takie życie wybrałem, odpowiedzialność, pracowitość, sumienność. Czasem brakuje energii i skupienia, jednak nic nie daje większej satysfakcji niż zajmowanie się rzeczami najważniejszymi. Nawet, jeśli nie jest to praca zawodowa, którą wykonam w zaplanowanym przez siebie czasie. Owszem chciałbym kiedyś oznajmić, iż przez tydzień będę pisał tylko teksty, pijał kawki, słuchał muzyki i żył jak artysta z prawdziwego zdarzenia. Pytanie czy czułbym się z tym dobrze, wiedząc, że żona przejmuje wszystkie moje obowiązki, bo pan Peja sobie akurat zażyczył być tylko i wyłącznie rapperem (śmiech). Oczywiście, że są momenty, w których jestem zmuszony zostawić wszystko i coś dokończyć, albo wyjść na plan klipu, pojechać na koncerty. W sytuacjach tego typu potrafimy się tak dogadać, żeby nikt nie czuł się ani wykorzystany ani pokrzywdzony. Do studia mam 100 m a czasu na tyle, że mogę nagrywać systematycznie utwory, do czego się tez pomału przygotowuję. Założyłem sobie, że mogę nagrywać dwa utwory miesięcznie i po roku mam 2 płytowy album. To całkiem spoko strategia, zawsze chciałem w ten sposób pracować, jednak jako król chaosu, zawsze zmierzałem pod prąd.

Nie podoba mi się to, co robiłem kiedyś, jak zachowywałem się pod wpływem alkoholu i narkotyków, rzeczy, które mówiłem, krzywdy, które czyniłem innym. To moje błędy, z których zostanę rozliczony, czasem przez ludzi, którym to zrobiłem, resztę zostawiam na Sąd Ostateczny. (fot. Igor Wojtkowiak)

Dziś jak nigdy dotąd mam okazję zmienić jakość mojej pracy, praca nad sobą to właśnie zmiany w każdym obszarze. Moja behawiorystyka to ciągła zmiana, świat jest chaosem, który sami stymulujemy. Postanowiłem zmienić wszystko tak, żeby nie tracić wyciszenia i skupienia tak potrzebnego aby utrzymać pogodę ducha. Co do tekstów, zawsze inspirowały mnie dane sytuacje, życiówki, refleksje tego typu proza. Dziś podmiotem lirycznym są dla mnie zupełnie inne emocje niż kiedyś. Negatywne przeżycia i towarzyszące temu emocje tworzyły mroczny klimat moich nagrań, dziś, jeśli nawijam emocjonalnie traktuję to wyłącznie jako formę ekspresji, bo choć czasem czuje się wyprany z emocji, nadal je odczuwam, przy pracy w studiu, premierze albumu, na koncercie. Jestem jaki jestem, pewnych rzeczy już nie zmienię, ale to co zmieniam zauważysz słuchając moich nagrań.

Czasem chcę też być pospolitym leniem i nie robić kompletnie nic. Wówczas teksty powstają albo długo, albo na szybko, bo bezproduktywnie spędziłem swój czas wolny. Jestem typem pracusia, jednak uczucie przepracowania jest czymś co mnie smuci, dołuje. Więc, jeśli przegnę i nie czuje, że robię coś dla siebie, bo wciąż gdzieś gnam, zaczynam odczuwać pustkę. Wtedy spierdalam na spacer, albo się izoluję. Dopóki nie poczuje radości życia nie zmierzam zatruwać innym radosnych chwil, kiedy jestem w formie potrafię robić rzeczy, o których wcześniej nawet bym nie pomyślał. Wtedy wracam do projektów, do ludzi, smakuję życie i czuje się szczęśliwy. Bo szczęśliwym się bywa a nie jest przez cały czas. Dopóki ludzie tego nie zrozumieją wciąż będą sięgać po alkohol i narkotyki. Ja całe szczęście ten okres mam już za sobą. Jestem tym, który zrozumiał, przynajmniej tak mi się wydaje (śmiech).

W utworze "Codzienne refleksje" nawinąłeś, że straciłeś sporo czasu na linijki o pierdołach. Czy jest to w jakiś sposób odcięcie się od kawałków w stylu "Seks Dragi Rap"? Czy jest to definitywne porzucenie Charliego P gdzieś tam na moralnym dnie?
RPS:
Tu nie chodzi nawet o linijki na temat imprez, używek, rozrywkowych tematów. Odrobina samokrytyki jeszcze nikomu nigdy nie zaszkodziła. Nie zamierzam się biczować i przepraszać za błędy, do których sam się przyznałem. Jako tzw. artysta nie skrzywdziłem zbyt wielu osób, chyba, że ktoś był zmuszony mnie słuchać wbrew swojej woli (współczuję). Zawsze są rzeczy, których żałujesz, tak samo z twórczością, zmieniamy się, zmieniają się nasze postawy, dlatego też negujemy to co charakteryzowało nas wcześniej, jeśli czegoś w sobie nie akceptujemy, nie chcemy się z tym utożsamiać, ale niestety to wychodzi dopiero po czasie. Świadectwo naszych postępków i postaw zostało zapisane w utworach, dziś może mnie coś żenować, zawstydzać a nawet drażnić, że dałem się sprowokować, że na coś odpowiedziałem, że kogoś obraziłem, nie neguję całej mojej twórczości, jestem fanem swojej twórczości, gdybym nim nie był nigdy nie robiłbym tego tak długo, bo niby po co? Po co robić coś w co się nie wierzy? Dla kasy, splendoru?

Tak, wiem - jest wielu takich artystów, którzy jakoś z tym żyją akceptują swoje występki i to, że kompletnie mają gdzieś wszystko poza zyskiem. Nie słuchają nawet rapu- o amerykańskim nawet nie wspominając. Ale to nie ja. Więc, jeśli co dzień ktoś mnie ocenia, sam mam również do tego prawo. Nie przytoczę teraz ani konkretnych sytuacji ani linijek, które podsumowałem w wejściu do "Codzienne refleksje". Traktuję to raczej jako symboliczne podkreślenie, iż zdaję sobie sprawę, że nie wszystko co zrobiłem było ok. Nie spodziewałem się nawet, że ten wstęp wywoła mnie do tablicy i przykuje Twoją uwagę. Nieraz wypowiadam słowa, z których mocy nie zdaje sobie po prostu sprawy.

W dalszej części zwrotki mówisz, że nagrałbyś diss na siebie sprzed lat, ale jednak jakby nie patrzeć, to z taką twórczością był utożsamiany Peja przez pewien okres czasu. Uważasz, że barwne, rocknrollowe życie wywarło negatywny wpływ na Twoją twórczość?
RPS:
No widzisz i dalsza część zwrotki i kolejne pytanie. To jak z poprzednimi wersami. Jasne nie podoba mi się to, co robiłem kiedyś, jak zachowywałem się pod wpływem alkoholu i narkotyków, rzeczy, które mówiłem, krzywdy, które czyniłem innym. Byłbym skończonym idiotą, gdybym się z tego śmiał, albo gdybym sobie to jakoś usprawiedliwiał. To moje błędy, z których zostanę rozliczony, czasem przez ludzi, którym to zrobiłem, resztę zostawiam na Sąd Ostateczny.

Nie jest mi z tym dobrze, bo zbyt dobrze pamiętam do czego byłem zdolny żyjąc tak jak przed laty. To nie jest człowiek, którego chciałbym spotkać, to nie jest człowiek, którym powinien mieć przyjaciół i kochającą rodzinę, dlatego gardzę nim, ale też nigdy nie zapomnę, co tym człowiekiem kierowało, jakie rzeczy przeżył, co na niego wpłynęło i jakie mechanizmy nim sterowały. Na tym może zakończę, bo wyjdzie na to, że się jednak usprawiedliwiam. Miałem do wyboru, żyć jak człowiek lub jak zwykłe bydlę. Bydlakiem już byłem, czas na człowieka.

Cenię wysoko techniczny rap, ale cenię również bardzo wysoko, barwę wokalu, przekaz i autentyczność, mój perfekcyjny MC musi mieć wszystkie te składowe, oczywiście, jeśli przy okazji częstuje mnie słownymi fajerwerkami nie mam nic przeciwko. (fot. Igor Wojtkowiak)

O odzyskanym człowieczeństwie nawijałem zresztą już kilka lat wcześniej na albumie "Na serio". Rock'N' Roll? Barwne życie? Zawsze można do tego wrócić. Tylko co dalej? Czy to jest kwintesencja życia? Jaka jest jego jakość? I czy naprawdę wszyscy jesteśmy tak pojebani i konsekwentni w dążeniu do samozagłady? Być konsekwentnym w innych sytuacjach jest o wiele trudniej. Mroczne klimaty zawsze kończą się smutno. Odwyki, psychiatryk, pudło, cmentarz. Miałem dużo szczęścia ale również wiele samoświadomości i na tyle siły aby przerwać objęcia autodestrukcji, w której się nurzałem i wszystko to, co wymieniłem mnie jakimś cudem ominęło. Owszem wychodzi po tym piękna poezja, dramatyzm, odpał, że chuj, ludzie to kupują, bo częściej dostrzegają to, co złe, zakazane, może zaczną też dostrzegać kolesia, który był już po tamtej stronie i przynosi nadzieję. Wiem, pierdole jak potłuczony, takie wyciągnie wnioski czytelnik, ale może to właśnie taki czytelnik, który nie wie jak przejść na tę drugą stronę. Bo się zwyczajnie boi, bo nie zna niczego innego poza szambem, bo czeka go wiele cierpienia i pracy? Pracy, której nikt nie pochwali. Bo za normalność pochwał nie będzie.

Imprezowanie zawsze obnażało mroczną stronę mojej natury, nie chciałem, żeby ta strona była stroną dominującą. Musiałem a przede wszystkim chciałem ją porzucić, choć nigdy nie byłem na to w pełni gotowy. Nawet wtedy kiedy spróbowałem. Ale, jeśli postanowiłem, że nie ma odwrotu, nie cofnąłem się ani na krok. Dlatego ciężko jest mi budować mroczny charakter moich utworów. Bo niby, po co miałbym działać wbrew sobie. Dla kasy? Splendoru?

Brzmienie nowego LP jak i brzmienie Twoich poprzednich produkcji sugerują, że jesteś konserwatywny muzycznie i rap dla Ciebie to zawsze będzie złota era, jednak w nowych tekstach używasz hashtagów. Czy oznacza to, że Rychu Peja nie jest do końca rapowym ortodoksem? A może traktujesz to po prostu jako nową jakość bądź ciekawostkę dla słuchacza?
RPS:
Konsekwencja jest ważna. Jeżeli mam z kimś zwadę, będę konsekwentny. Jeśli w coś wierzę, będę konsekwentnie do tego dążył lub tego bronił. Konsekwencji nie można mi odmówić. Nawet w czasie, gdy konsekwentnie brodziłem w gównie. Muzycznie jestem bardzo otwarty, mój pierwszy solowy album zawierał różne nowoczesne rozwiązania za sprawą produkcji Sqry, Braha czy Zelo. Były surowe produkcje DJ. Zela i szlachetne rzeczy od White House. To właśnie na SŻG (Intro) mówiłem o newschoolu ("..Czas na newschool..."). Ja ten newschool robiłem zawsze wtedy, kiedy go naprawdę czułem, kiedy słuchałem mainstreamowej muzy i twierdziłem, tak - to ma sens. Nigdy do niczego się nie zmuszam, kocham cały Hip-Hop jak leci, jeśli nie pasuje mi dany wykonawca, po prostu nie kolekcjonuje jego twórczości. W 97' roku nagrałem West Coast - owy album, w 97' bracie. Kiedy Volt i Molesta robili Mobb Deep jak robiłem co innego. Dziś wszyscy robią West Coast a nikt nie chce robić Mobb Deep. Bo Mobb Deep tez inaczej teraz brzmi (śmiech). Jeśli chcę zrobić kawałki w stylu ATQC czy Brand Nubian stary będę to kurwa robił. Jeśli będę chciał zrobić kawałek ze Spice 1 czy Too Shortem stary zrobię to kurwa. Ale zawsze zrobię to tak jakby powstało to w latach 90' tych. Spróbuj wmówić swoim rodzicom, że ich muzyka jest gorsza od Twojej, że Maanam i Budka są do dupy i byli do dupy w czasach ich młodości. Wyśmieją Cię. Spróbuj mnie przekonać, że Kendrick jest lepszy od Cube'a. Wyśmieję Cię.

Powiadają, że starego konia nie idzie nauczyć nowych sztuczek. To nie do końca prawda. Różne przyspieszenia i hasz tagi, to tylko znak, że potrafię ale nie koniecznie musze to robić. Nie śmieję się z artystów, którzy wczuwają się w swoją jazdę, bo to ich jazda i jeśli oni to kochają i w to wierzą, to kurwa nie mam prawa im mówić, że są jebnięci, oczywiście przy założeniu, że oni również nie wchodzą z buciorami na moje podwórko. Jeśli koleś wierzy w to co robi, nikt nie ma prawa mu tej wiary odebrać. Jeśli mi to nie pasuję, być może nie zostanę fanem jego twórczości ale zdobędzie mój szacunek za to jaki jest. Za konsekwencję i wiarę w siebie. Moi ulubieni MC's to nie koniecznie najlepsi technicznie nawijacze. Cenię wysoko techniczny rap, ale cenię również bardzo wysoko, barwę wokalu, przekaz i autentyczność, mój perfekcyjny MC musi mieć wszystkie te składowe, oczywiście, jeśli przy okazji częstuje mnie słownymi fajerwerkami nie mam nic przeciwko. Teraz kiedy nie robisz nowoczesnych bitów lub nie kopiujesz nowoczesnej nawijki, która często według mnie brzmi jak reklama biegunki, w oczach znawców z internetu uchodzisz za kolesia, który od lat zalicza regres. Spoko. Jestem jednym z tych, którzy nie ulegają wpływom tzw. słuchaczy, nie zmienię się w niewiadomo kogo z obawy przed odwrotem fanów. Fani często są i odchodzą, dlaczego miałbym być podatny na ich sugestię. Żyć i tworzyć pod presją? Jestem chujowy? Spoko. Ale to moje i tylko moje. Nie będziesz miał swojego wkładu w to co robię, sorry. I choćbyś nie wiem, jak chciał to zmienić, nie masz na to kompletnie wpływu. Pozostaje się z tym pogodzić. Nie słuchać, nie kupować, nie ściągać, nie komentować.

"No Surrender" z gościnną zwrotką AZ to kolejna gruba kolaboracja, zaraz po numerach z Jeru The Damaja, Masta Ace czy legendarnym składem jakim niewątpliwe jest Onyx. Wiadomo, że utworze "Nie oglądam się" miał udzielić się nie kto inny jak sam Rakim. Sprawa się pokomplikowała i finalnie zwrotki na albumie nie ma. Podobno nowojorski MC dograł swoje wersy na Twój projekt. Czy możesz zdradzić nam jak obecnie wygląda ta sytuacja? Czy usłyszymy Wasz wspólny track?
RPS:
"No Surrender" w pełni wyczerpuje moją potrzebę nagrywania z artystami zza Oceanu, choć rzeczywiście długo pracowałem aby finalnie zrealizować projekt z Rakimem. Skupmy się jednak na tym, co się ukazało czyli utworze z AZ. Jestem mega zadowolony z kawałka, czas w którym powstał na zawsze pozostanie w moim sercu, pamięci. Wybrałem bit, który nawiązuje do nowojorskiego brzmienia połowy lat dziewięćdziesiątych, wręcz do okresu, w którym AZ debiutował. Siedziałem z Decksem przy skreczach, osobiście dobierając fragmenty, z których zrobił cuty. Wymyśliłem temat i szczegółowo opisałem mojemu gościowi o co chodzi w kawałku, myślę, że dzięki temu nagraliśmy spójny a co za tym idzie niewymuszony i nie przypadkowy numer, który na długo będzie bujał ludziskami. Sama zwrotka AZ jest leniwa i raczej spokojna, cieszę się, że dał mi fory, że nie użył swoich kosmicznych podziałów rytmicznych, którymi rozpierdolił mi głowę np. w "Uncut Raw". Zapraszanie gości tego kalibru wiąże się ze świadomością własnych braków, nie staram się porównywać, ale jeżeli już mam to zrobić, ocenie tę numer na plus. Poradziłem sobie i słucham tego kawałka z przyjemnością. Odczuwam również wielką przyjemność mając świadomość, że w ogóle takie colabo powstało.

Jeśli chodzi o współpracę z Rakimem, wszystko było dopięte na ostatni guzik, formalnie podpisaliśmy umowę na tę zwrotkę, która miała się pojawić 30 dni od podpisania umowy. Bardzo długo pracowaliśmy nad muzyką, gdy już byliśmy gotowi wysłaliśmy bit i topic a potem jakby wszystko zaczęło się oddalać. Przesunąłem premierę płyty o miesiąc, by zyskać więcej czasu, po to aby zwrotka Rakima finalnie pojawiła się na mojej płycie. Niestety minął kolejny miesiąc a ja nie otrzymałem nic poza zapewnieniami, że zwrotka jest na ukończeniu. Postawiłem sprawę jasno, jeśli nie otrzymam tego do czasu ukończenia masteringu nie będę w późniejszym terminie zainteresowany tym featem. Oczywiście tzw. menegment pisał propozycje dotyczące eksploatacji utworu w późniejszym czasie, już po wydaniu płyty, że mogę zrobić remix, opublikować bonus track whateva. Niestety konsekwentnie odmawiałem innych rozwiązań zamieszczając ostatecznie utwór "Nie oglądam się" bez zwrotki, której nigdy nie usłyszałem. Czekałem 90 dni na 16 wersów, które nigdy do nas nie dotarły. Ci ludzie karmili mnie newsami o możliwości dalszej współpracy na tych samych wcześniej ustalonych warunkach, pomimo, iż nie dotrzymali żadnego z wyznaczonych terminów. Może jestem tylko zwykłym raperem z Polski jakich pełno na każdym osiedlu, ale miałem prawo zadecydować by nie godzić się na tego typu traktowanie. Straciłem dużo czasu i energii, przesunąłem termin premiery, wszystko po to aby ta zwrotka weszła na album.

Zapraszanie gości tego kalibru wiąże się ze świadomością własnych braków, nie staram się porównywać, ale jeżeli już mam to zrobić, ocenie tę numer na plus. Poradziłem sobie i słucham tego kawałka z przyjemnością. (fot. Igor Wojtkowiak)

Nie zamierzam nikogo obwiniać, ale sytuacja moim zdaniem stała się kuriozalna, kiedy Ci ludzie już po premierze poinformowali mnie, że zwrotka jest do pobrania, trzeba tylko sfinalizować sprawę czytaj przesłać resztę kasy. Oczywiście zgodziłem się na przyjęcie zwrotki, ale na moich warunkach, biorąc pod uwagę fakt, że zwrotka nie weszła na album zaproponowałem zgoła odmienne warunki rozliczeniowe, których nie zaakceptowali. W związku z tym nic nie wyszło z tej współpracy, ale przynajmniej dałem do zrozumienia, że nie pozwolę się traktować w ten sposób i że nie ma sensu tego kontynuować. Bez względu na finał tej sprawy nadal darzę Rakima wielkim szacunkiem i sympatią.

Na płycie Ski Składu znalazło się kilka beatów Twojego autorstwa. Wiem też, że próbowałeś swoich sił w DJingu. Ostatnio Kali jako DJ Kali dograł sobie scratche do kawałków na swój album. Czy odczuwasz czasem chęć sklejenia jakiegoś beatu albo podrapania czarnych płyt? Być może planujesz jakiś track na swoim podkładzie dopieszczony własnymi scratchami?
RPS: Produkowałem wiele rzeczy na swoje krążki. "Całkiem Nowe Oblicze", zremisowałem potem ten album, "I nie zmienia się nic...". Połowa "Na legalu?" jest mojego autorstwa. Potem przyszedł czas na cały Ski Skład. Magiera pomógł mi to wszystko dopieścić. Ostatni beat opublikowałem na płycie "N.O.J.A." z 2005 roku (utwór "Boją się nas").

Od dłuższego czasu o tym myślę, ale zawsze miałem do roboty coś innego, a to nie miałem sampli a to złe oprogramowanie, finalnie zawsze mocno czuwałem nad doborem brzmień i końcowym rezultatem zarówno muzyki od Decksa jak i White House, rozwiązania aranżacyjne i wszystko, co burzyło moją koncepcje, zawsze walczyłem, aby kawałki miały taki układ jak sobie wymyśliłem. Trochę musieli się chłopaki ze mną namęczyć, że im jakiś niedorobiony producencik z ery Friuty Loopsa wcina się w robotę, no ale koniec końców już taki jestem. Dobrze, ze w większości tematów najczęściej rozumiemy się bez słów albo potrafimy wypracować sensowny (oczywiście dla mnie) kompromis (śmiech). Temat skreczy przerabiałem już w roku 98' kiedy to usilnie chciałem zostać DJ'em, dograłem nawet swoje rzeczy do utworu "Postawy", to był pierwszy album nagrywany z Decksem i jakiś duch rywalizacji się pojawił, całe szczęście nie zamierzałem burzyć układu MC/DJ odpuszczając temat skreczy na rzecz Decksa, który przecież był DJ'em w naszym zespole (śmiech). Czy powrócę do tych rzeczy? Niewykluczone. Kiedyś, gdy jeszcze klepałem artystyczną biedę w oczekiwaniu na propozycje muzycznego świata, mając tak wiele czasu siedziałem przy płytach, samplach, gramofonach, to był cały mój świat, to właśnie tego typu rzeczy stworzyły Rycha Peję (śmiech).

Jeśli jesteśmy już w tematyce czarnych płyt i innych reliktów przeszłości, to chciałbym Cię zapytać o coś co zrobili LA i Magiera przy premierze "Kodexu 5" oraz Decks z "Mixtape vol. 4", mianowicie chodzi mi o limitowaną wersję albumu umieszczoną na kasecie audio. Co myślisz o tego typu akcji? Czy jest szansa na to aby "Książe aka. Slumilioner" ukazał się w takiej kolekcjonerskiej wersji?
RPS: Nie myślałem o tego typu przedsięwzięciu, chociaż pamiętam przy premierze solówki Stasiaka właśnie nośnik kasetowy, na który bardzo pozytywnie zareagowałem. Tym nie mnie przy własnej premierze nie pomyślałem o tego typu gadżecie, miałem naprawdę dużo na głowie, nikt z mojego otoczenia nie wyszedł z tego typu propozycją a mi to najzwyczajniej umknęło.

Nie jest tajemnicą, że od wielu lat jesteś kolekcjonerem płyt CD, vinyli a także kaset audio. Możesz podać tytuły białych kruków z jakich jesteś najbardziej dumny?
RPS: Mam kilka nielegali Mobb Deep na winylach, pierwszy singiel Craig Macka jeszcze pod innym pseudonimem (MC EZ & Troup), trochę francuskich klasyków, bardzo jaram się instrumentalami Black Moon z "Enta Da Stage". Mam na wosku singiel 50 Centa "How to Rob", w ogóle podoba mi się jego pierwsza płyta "Guess Whos Back?" i na tym zakończyłbym o jego twórczości. Mam wszystkie płyty Public Enemy na winylu, większość Ice T, kilka Run DMC i pierwszy album 2 PAC-a "2Pacalypse Now". Mam pierwszy album Fat Joe, no trochę tego jest, nie wszystko to białe kruki, ale dla mnie mają duże znaczenie. Ogólnie staram się mieć każdy przełomowy album na cd i winylu. Uwielbiam covery albumów w dużym formacie. Jaram się każdą płytą EPMD czy Pete Rocka jeszcze ze CL Smoothem. Kocham ten szajs. Jeśli chodzi o CD, to w zasadzie nie pamiętam co tak naprawdę jest rarytasem w dzisiejszym zdigitalizowanym świecie. Może pierwszy album Terminatora X? Płyty Boo Yaa Tribe lub Luka z 2 Live Crew? Cała dyskografia Too Shorta? Debiut Black Sheep? Organized Konfusion? Kool G Rap & DJ. Polo? Dla każdego coś dobrego...

W 1995 roku w Sopocie jako jeszcze małolat freestylowałeś na koncercie Ice-T. W 2008 roku w nowojorskim klubie Euro znowu stanąłeś na scenie wspólnie z członkiem Body Count. Natomiast w 2010 roku zostałeś wyłowiony z tłumu przez Public Enemy. Prezentowanie swoich skillsów przed weteranami rapu to nie lada wyzwanie. Jak się wówczas czułeś? Czy w 2010 roku towarzyszyły Ci te same, żywe emocje co w 95?
RPS: Myślę, że to ten sam koktajl emocji, ale inny czas, doświadczenie, podobna frajda, ale większa kontrola przepływu tych emocji. Każdy moment był inny, choć wszystkie razem wydawały się być podobne, bo takie odrealnione, niecodzienne. Dziś jest trochę inaczej, kiedy zaczynasz pracować z rapperami z USA pewne rzeczy są nieraz nazbyt oczywiste i granica powoli się zaciera, gówniarskie marzenia zostały spełnione teraz starasz się być profesjonalistą, który zainteresuje pioniera zza Oceanu swoimi dokonaniami, nakłoni lub po prostu zaproponuje współpracę. Ale wszystkie te sceniczne momenty wychodziły z przypadku, z nikim nigdy się nie umawiałem na spotkanie czy występ podczas koncertu. Po prostu szedłem na koncert jak każdy inny miłośnik dobrego brzmienia. Oczywiście miałem nadzieję spotkać się z Ice T po latach, bo chciałem mu opowiedzieć o historii sprzed lat i o tym jaką drogę od tego czasu przebyłem. To akurat udało mi się zrealizować. Mały klub, w dodatku polski, bez problemu dostałem się na backstage ale nie dlatego, że kojarzył mnie menager. Przepustką była moja wiedza na temat sceny Zachodniego Wybrzeża. Ekipa Ice'a nie wierzyła, że mieszkam gdzie indziej niż w Stanach (śmiech). Z luźnej gadki na temat twórczości ekip z Compton i South Central wyszło zaproszenie na zaplecze. Otrzymałem specjalne wejściówki dla wszystkich, z którymi tego dnia przybyłem na koncert, więc pogadałem z Ice'em upiłem się z Ernim C a dzień później podczas drugiego koncertu zagraliśmy wspólnie "Cop Killer". Ot taka historyjka.

Praca twórcza ograniczona została do pracy po godzinach w chwilach wolnych od zajęć rodzicielsko-domowych. Jako głowa rodziny mam wiele zobowiązań, co w połączeniu z pracą zawodową i działalnością gospodarczą potrafi dać nieźle w kość. (fot. Igor Wojtkowiak)

"Parthners in Rhyme" - to projekt, który został swego czasu zapowiedziany, była nawet video relacja promująca go, jednak temat lekko przygasł. W poligrafii Twojej najnowszej płyty możemy znaleźć zapowiedź tego materiału. Czy możesz zdradzić jakieś szczegóły tego czego możemy się spodziewać? Kto udziela się w tym projekcie?
RPS: Przede wszystkim niepotrzebnie mówiliśmy, że jest pomysł na ten projekt, bo od razu po ukazaniu się "Reedukacji" ludzie wciąż i wciąż dopytywali: kiedy album z Jeru? Jeru rzeczywiście zaproponował mi wspólne nagranie płyty. Zorganizowałem spotkanie z moim wydawcą omówiliśmy szczegółowe warunki współpracy. Jeru wybrał ludzi, z którymi chciał coś nagrać, a że większość czasu spędził w otoczeniu ekipy RPS Enterteyment stąd na krążku m. in: Śliwa, Kobra i Gandzior. Jest też O.S.T.R. bo to naturalna konsekwencja współpracy po "Oddałbym". Na płycie są wersy Ill Billa, OC, Lil Dapa, Mr Funky. Jeru cały czas kompiluje ten projekt, to on decyduje jakie produkcje zasilają ten album podobnie z ludźmi. Zapytałem go czy chce brać duże nazwiska z Polski czy to ma być album rodzinny tylko z wcześniej poznanymi mordeczkami. Jeru odparł, że chce zrobić rodzinny album i jako oficjalny członek SLU Gangu zamierza bazować na suporcie ludzi z naszego otoczenia. Z tego co wiem ukończonych jest 12 utworów, sam jestem chyba w 4-5 - nagrywamy co jakiś czas, każdy z nas ma koncerty i premiery swoich albumów, sam Jeru przypomniał się ostatnio epką "The Hammer", na której zamieścił swoją wersję "So Raw" na bicie O.S.T.R bodajże. Wiem, że kawałek na stronie B wosku wyjdzie z naszymi gościnnymi zwrotkami moją i Adama - wow kurwa będziemy na wosku wydanym w Stanach na singlu u Jeru - jak się tu nie jarać? Trochę czasu minęło od zapowiedzi, ale tak jak mówię pierwsze utwory zaczęliśmy robić w połowie 2012. Potem ja wydawałem "CNO2" i tak minął cały 2013, w którym trzykrotnie spotykaliśmy się w studiu. Tak, tak większość kawałków nagrywaliśmy w jednym pomieszczeniu, nie przez internet. Jeśli brać pod uwagę ilość producentów i MC's na tym projekcie śmiało mogę twierdzić, że mamy dobry czas nagrywając to wspólnie a żyjąc każdy gdzie indziej. Sam mam ochotę też coś zaproponować na ten krążek, bo akurat jestem obecnie w twórczym sztosie. Moja śmiałość doprowadziła do zarejestrowania Full Time Job, to ten sam kierunek współpracy co na "Parthners in Rhyme". Mam nadzieję, że kiedy album się finalnie ukaże ludzie go pokochają.

"Mixtape Vol. 3" DJ'a Decksa podobnie jak "Na Legalu?" ponownie zagościł na sklepowych półkach. Wiem, że całkiem niedawno odbyła się rozprawa sądowa dotycząca praw do tych krążków. Jak obecnie przestawia się sytuacja z prawami do "Na Legalu?", "Wspólnego Zadania" czy "Mixtape'u Vol. 3"?
RPS: Czekamy na decyzje Sądu, który ostatecznie rozstrzygnie spór o zapłatę zaległych tantiem za w/w tytuły. Z tytułu reedycji nie otrzymujemy żadnego wynagrodzenia w związku z tym będziemy się domagać zapłaty na podstawie umów fonograficznych z T-1 Teraz podpisanych w latach 2001-2003, z których jasno wynika, iż T-1 teraz ma prawo zwielokrotniać i wprowadzać w obieg wszystkie te nośniki. Na nasze szczęście zapisu na temat nie wypłacania wynagrodzenia w tej umowie się nie doszukałem.

Dziękuję za udzielenie wywiadu. Życzę dalszych sukcesów prywatnych jak i zawodowych. Szacunek.
RPS: Dzięki również. Pozdrawiam serdecznie.

Dowiedz się więcej o: Peja / Slums Attack.


Informacje o artykule
Data dodania:2014-11-21
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / wywiad
Średnia ocena:5.91 (11)
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
Michał Tomaszewski  Rapzprzeslaniem  rap graffiti breakdanceMichał Tomas...
mężczyzna, Chełm

Ostatnie artykuły tego autora:
Włożyłem w płytę całe serce - wywiad ze Słoniem po premierze albumu Brain Dead Familia
Nie nagrałem albumu łatwego w odbiorze - wywiad z Miuoshem

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
anonim
Autor: radek8oo   Link do posta
13:34:51, 21-11-14
Pozdro Rychu.  Zajebista płyta jak zawsze.

anonim
Autor: PejaSLU4ever   Link do posta
14:38:47, 21-11-14
Zamiatasz Ryszardzie.. Wieczny props! :)

guziktraba
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
14:44:22, 21-11-14
PEJAKRÓL

anonim
Autor: jaj   Link do posta
15:02:38, 21-11-14
Czekam na ten projekt Jeru :)

anonim
Autor: PRZEGRANKO KRUL   Link do posta
16:50:58, 21-11-14
DZIĘKI REDI, ŻE ZROBILIŚCIE WYWIAD Z PEJO NA MOJO PROŚBĘ.
ELO RYSIEG.

anonim
Autor: BUCHYR DO OR DIE   Link do posta
17:47:09, 21-11-14
na pełnej peneriadzie! operacja wyprawa albo psikus

anonim
Autor: 1584454   Link do posta
18:20:59, 21-11-14
nie chce mi sie czytać, ale Rysiu na propsie ogólnie

anonim
Autor: PlanyJanek   Link do posta
18:36:33, 21-11-14
Nie mowi sie zamiatasz , tylko wymiatasz
bluuehehee kogo oni szukaja

anonim
Autor: melgibson   Link do posta
20:22:14, 21-11-14
można gdzies kupic taka bluze jak ma Rysiu na wzór Spurs ?

Chasyd
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
21:24:43, 21-11-14
Rychu jesteś nieśmiertelny!!!

anonim
Autor: Masakratorex   Link do posta
22:02:54, 21-11-14
RYSIU OCZYWIŚCIE NIE MOŻE PRZYZNAĆ, ŻE ZAWIÓDŁ SWOICH FANÓW I ZAKŁAMUJE RZECZYWISTOŚĆ, ŻE NIE MA NEGATYWNYCH RECENZJI. A CGM? SKRYTYKOWALI WTÓRNOŚĆ I MONOTONIĘ ALBUMU, WIĘC RYCHU POWIEDZIAŁ, ŻEBY "JEBNĘLI SIĘ W GŁOWĘ" I ZAKOŃCZYŁ WSPÓŁPRACĘ... TAK JEST RYŚKOWI ZAWSZE NAJŁATWIEJ-UDAWAĆ, ŻE COŚ NIE MIAŁO MIEJSCA... NAWET NA FORUM NAJWIERNIEJSZYCH FANÓW PEJASLUMSATTACK.COM DUŻO BYŁO ZAWIEDZIONYCH PŁYTĄ "KSIĄŻE AK SLUMILIONER", NIEKTÓRZY TWIERDZILI WPROST, ŻE JEST SŁABA. SPÓJRZMY NA OLIS-RYCHU SPADA W DÓŁ W ZAWROTNYM TEMPIE JAK NA NIEGO, NIE MIAŁ NAWET 1GO MIEJSCA, CO ZAWSZE BYŁO TRADYCJĄ. AKURAT TA PŁYTA RYŚKOWI NIE WYSZŁA DOBRZE, ALE ON I TAK PRZYJĄŁ POZĘ, ŻE WSZYSTKO JEST OK TAK JAK BYŁO WCZEŚNIEJ...

Dragi
Autor: Dragi   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
22:31:54, 21-11-14
^ DOBRA, WYPIERDALAJ NA GLAMRAP PISAĆ TE SWOJE CHUJOWE WYPOCINY.

RYSIEK PROPSY, DOBRY WYWIAD
-----------
Ostatnia edycja: 2014-11-21 22:32:03

WYJEBANE NA IDIOTÓW.
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
22:41:56, 21-11-14
^^DRAGI BIER GO PIESKU WJEBAJ TEGO GIMBUSA W ZIEMIĘ AHAHHAHA...
-----------
Ostatnia edycja: 2014-11-21 22:42:05

*SPJ*
Autor: *SPJ*   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
23:21:21, 21-11-14
PEJA KRÓL. PŁYTA ROKU ZNÓW.

anonim
Autor: Masakratorex   Link do posta
08:52:21, 22-11-14
^^^ HAHAHAHA, DRAGI PIERWSZY RAZ NIE WIEDZIAŁ CO ODPISAĆ, BO NIE MIAŁ ŻADNEGO KONTRARGUMENTU, WIĘC ZOSTAŁO MU TYLKO DESPERACKIE "WYPIERDALAJ"...  FANI RYŚKA NAUCZYLI SIĘ OD SWOJEGO IDOLA PRZYJMOWAĆ POZĘ, ŻE WSZYSTKO JEST W PORZĄDKU. TAK SAMO BYŁO Z ZIELONĄ GÓRĄ-WSZYSCY OBURZENI, POKAZYWALI TO W TV, A RYSIEK ZAMKNĄŁ SIĘ W DOMU, NIE CHCIAŁ SIĘ Z TEGO TŁUMACZYĆ I UDAWAŁ, ŻE NIC SIĘ NIE STAŁO... TYPOWE ZACHOWANIE LAMUSÓW BEZ HONORU...

KALORYFERI
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
12:30:48, 22-11-14
^WYPIERDALAJ ŚMIECIU 
PEJA KRÓL

PK.
Autor: PK.   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
12:46:31, 22-11-14
CZE

Dragi
Autor: Dragi   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
16:51:47, 22-11-14
A NIE PRZYSZŁO CI DO GŁOWY, ŻE PO PROSTU NIE CHCIAŁO MI SIĘ TOBIE COKOLWIEK TŁUMACZYĆ ? NIE ZASŁUGUJESZ NA TO, BY Z TOBĄ NORMALNIE ROZMAWIAĆ. JESTEŚ ZAŚLEPIONYM FANEM JACUSIA, KTÓRY SPUSZCZA SIĘ NAD KAŻDYM, NAWET NAJGORSZYM GÓWNEM JAKIE ON WYPUSZCZA. MAŁO TEGO, UWAŻASZ, ŻE PIZDIOX REPREZENTUJE DOBRY POZIOM. WIĘC WON.

Pokój z WnW
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
17:32:40, 22-11-14
KIEDY WYWIAD Z PEJOM?

JAK ZWYKLE BEKA Z PENERA
CHUJNIA FULL

KALORYFERI
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
18:24:46, 22-11-14
^NIE MA BEKI PEJA PROPSY

Że ma na dupie strupy z dupy!
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
13:28:52, 23-11-14
beka ze spiętego penera. beka ze słabej sprzedaży jego płyty. beka z wywiadu też.

anonim
Autor: KroHHmalL   Link do posta
11:24:10, 24-11-14
a ty pajacu powyzej co tutaj robisz , do lekarza !

*SPJ*
Autor: *SPJ*   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
14:26:27, 04-12-14
PEJA KRÓL :)

Randall i duch Hopkirka
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
07:13:14, 08-12-14
NAJLEPSZA PŁYTA W HISTORII PEJOSŁAWA, TRZEBA PRZYZNAĆ ŻE PEJAKRÓL. A HEJTERZY TO SZMATY

LYGRYS TO KLASYKA
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
00:24:46, 24-12-14
BEKA

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 2 + 4 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-54-81-197-127.compute-1.amazonaws.com (54.81.197.127). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2017 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies