Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

RECENZJA: Mateusz Bajas "Dwie Świątynie"

RECENZJA: Mateusz Bajas "Dwie Świątynie"

Autor: Wisniooowy

RECENZJA: Mateusz Bajas "Dwie Świątynie"

Rzadko kiedy mam okazję zapoznawać się z debiutami książkowymi. Tym bardziej polskich. Do "Dwóch świątyń" Mateusza Bajasa podchodziłem raczej sceptycznie, zwłaszcza że w połowie traktuje ona o środowisku hiphopowym. Nie chodziło o samą tematykę, a jak przedstawiana jest ta subkultura przez różne media i autorów filmów, seriali, czy właśnie książek. Rzadko kiedy nie wychodzi to groteskowo lub nie ocieka patosem. Choć w przypadku tej powieści jest podobnie, "Dwie świątynie" to bardzo przyzwoity debiut.

Książka Bajasa to w gruncie rzeczy dwie oddzielne historie, łączące się ze sobą tylko na początku i na końcu, przepełniając czytelnika kontrastami i bogatymi opisami otaczającej bohaterów rzeczywistości i ich myśli, a lekki styl pisania autora bardzo w tym wszystkim pomaga. Ciekawy zamysł, biorąc pod uwagę, że obie postacie główne pochodzą z zupełnie innych światów.

Jednym z nich jest Marcin, biznesmen i wizjoner o jakże banalnym i budzącym litościwy uśmieszek nazwisku; Pieniążek. Drugim natomiast jest Piotrek, zajawkowicz i niespełniony raper. Co ich łączy? Nic, kompletnie nic, oprócz ambicji i przypadkowego "spotkania". O ile historia Marcina jest ciekawa od samego początku i czyta ją się bardzo przyjemnie, tak opowieść o Iwanie Bezdomnym (pseudonim artystyczny Piotrka) to dla kogoś, kto choć odrobinę interesuje się Hip-Hopem jest w dużej mierze śmieszna, wręcz czasami żenująca w sposobie przedstawienia.

Historia Piotrka jak i cała jego postać opiera się na stereotypie typowego chłopaka słuchającego rapu, wzbogacona ociekającą patetyzmem wyjątkowością bohatera. Młody człowiek z biednej rodziny, który rzucił szkołę nie może znaleźć sobie miejsca w życiu, ale uwielbia słuchać rapu, a dodatkowo jest niesamowicie bystry. Cóż za piękne, filmowe połączenie! Bujne, wręcz przesadzone opisy jak i naprawdę dziwny slang, którego nie używał chyba nikt oprócz bohaterów reklam i seriali nie dodawały całej opowieści ani autentyczności ani uroku, jednak pomijając te aspekty, historia sama w sobie jest bardzo przyjemna i daje do myślenia.

Miłym smaczkiem są epizody, w których Iwan spotyka Zeusa (cała akcja dzieje się w Łodzi), choć szczerze mówiąc, książkowy Zeus nijak pasuje mi do realnego. Autor podchodząc trochę po macoszemu do kwestii pieniędzy w rapie, stara się wmówić czytelnikowi, któremu bliżej do laika niż zajawkowicza, że z rapu można wyżyć już na poziomie podziemia, gdzie trzeba zauważyć, że akcja dzieje się parę lat temu, a nawet dziś mainstreamowi raperzy czasami muszą dorabiać, bo z samego rapu nie zbijają kokosów.

Mimo wszystko Iwan i jego historia jest bardzo pasjonująca, gdy odejmie się te ozdobniki i wręcz filmowe, cudowne zbiegi okoliczności i sukcesy, gdzie nieznany nikomu facet wygrywa nagle parę bitew, a potem sięga po pas WBW. Nie inaczej jest z opowieścią o Marcinie, która niestety też opiera się na dość znanym schemacie.

Jeśli ktoś oglądał "Wilka z Wall Street" doskonale zrozumie, o czym opowiadają perypetie Pieniążka. Człowiek sukcesu, z ogromnymi ambicjami, wieloma pomysłami na biznes oraz narcystycznym, pozbawionym krytyki podejściem do siebie. Co może pójść nie tak? Choćbym nie wiem jak bardzo się starał, już od samego początku wiadome mi było, jak zakończy się historia Marcina. Choć autor naprawdę dobrze wczuł się w klimat wyścigu szczurów i bezlitosnego świata biznesu, darząc czytelnika wieloma bardzo celnymi i ciekawymi opisami dotyczącej ludzkiej natury i psychiki, tak sama postać drugiego głównego bohatera jest bardzo schematyczna.

Pomijając fakt, że "Dwie świątynie" nie są literaturą wysokich lotów, naprawdę szczerze polecam tę pozycję każdemu, kto ma ochotę na powieść umieszczoną w polskich realiach. Im dalej w las, tym zaciekawienie czytelnika staje się większe, a świetnie opisane wewnętrzne uczucia bohaterów pozwalają nam świadomie wyrobić sobie o nich zdanie i ocenić według własnej skali. Dość wzruszające zakończenie jak i ogólne przesłanie powieści jest jak najbardziej dużym atutem dla debiutu Mateusza Bajasa.

Tekst: Igor Wiśniewski



Informacje o artykule
Data dodania:2017-06-12
Dział / Kategoria: kultura hip-hop / recenzja
Średnia ocena:10.00 (1)
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
Wisniooowy, 18 lat
mężczyzna, Zduńska Wola
Gwiazda Hip-Hop.pl

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 4 + 3 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-54-81-139-235.compute-1.amazonaws.com (54.81.139.235). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2017 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies