Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje
button_zwin_rozwin

hip-hop.pl »

wizytówka - Elephant Man

 Elephant Man rap graffiti breakdance video Elephant Man, elephant_man.hip-hop.pl
Elephant Man - Busta Rhymes dancehallu Większości z Was znany z featuring'u w "Get Low" Busta Rhymesa, powszechnie zaś nazywany "bogiem energii" lub "punkrockowcem dancehall'u". Elephant Man, to jedna z najbardziej znanych i charyzmatycznych posta...
FOTO_2 Rap graffiti grafiti grafitti breakdance Hip-Hop  
FOTO_3 Rap graffiti grafiti grafitti breakdance Hip-Hop  
FOTO_4 Rap graffiti grafiti grafitti breakdance Hip-Hop  
Elephant Man - Busta Rhymes dancehallu Większości z Was znany z featuring'u w "Get Low" Busta Rhymesa, powszechnie zaś nazywany "bogiem energii" lub "punkrockowcem dancehall'u". Elephant Man, to jedna z najbardziej znanych i charyzmatycznych postaci jamajskiej sceny. Niezależnie od tego, czy chodzi o jego solową płytę, o projekt Scare Dem Crew (jest jednym z założycieli), o koncert dla kilkunastotysięcznej publiczności - zawsze daje z siebie wszystko. Jest wielką indywidualnością. Jego znak rozpoznawczy to wściekle żółte lub pomarańczowe włosy. Słynie z niesamowitej ilości biżuterii, charakterystycznego ubioru. Nie przejmuje się nikim i niczym. Elephant Man na scenie zamienia się w wulkan energii: podskakuje tak wysoko, jak tylko jest to możliwe, wspina się po stelażach. Co sekundę jest w innym miejscu. Jego ekspresja to ciągły ruch. Emanuje ogromną energią, dlatego publika żywo reaguje na jego deejay'ing. Do historii przeszedł epizod z festiwalu Reggae Sumfest, z roku 1998, kiedy podczas swojego koncertu Elephant Man zaczął wspinać się na telewizyjne rusztowanie. Tłumaczył potem, że był przekonany, że właśnie to będzie "niezła jazda". Wspinał się coraz wyżej nie przerywając nawijania, co więcej, nie wypadając z rytmu. Ludzie zgromadzeni na festiwalu i członkowie Scare Dem Crew byli przerażeni, ale nic mu się nie stało. Komu jak komu, ale jemu? Słonik Dumbo w getcie 28-letni Elephant Man (a dokładnie O'Neil Bryan) swoją ksywę ("człowiek-słoń") otrzymał od kumpli w wieku 13 lat. Chodziło o jego uszy, mówiąc wprost, większe od przeciętnej. Jego koledzy, nawiązując do disneyowskiej bajki, początkowo ochrzcili go Dumbo. Z czasem ewoluowało to w "Elephant". Gdy dorósł, dodał do tego cząstkę "Man". Obyło się więc bez przesłań i ukrytych podtekstów. Duże uszy i tyle. Dorastał w Seaview Gardens, osławionej dzielnicy Kingston, pełnej biedy i przemocy. "Kingston to zwykłe getto. - mówi w jednym z wywiadów - Dorastasz tam w towarzystwie strzałów, przelatujących ci koło głowy każdego dnia. Możesz właściwie tylko modlić się do Boga, by dał ci siłę i uratował życie - twoje, twojej matki i twojego ojca." Uciekając od szarej rzeczywistości, Elephant Man spełniał się w muzyce, rozwijając swój, dopiero co odkryty, talent. Jako dzieciak, wraz z dwójką przyjaciół, zakochany w nawijaniu i robieniu muzyki, założył sound system, znany jako Stereo 2. Chłopcy często zbierali się na swoich podwórkach i dawali upust muzycznym fascynacjom, wulgaryzmom i zwyczajnemu "darciu pyska". Częste wycieczki do studia Lloyda "King Jammy" Jamesa, jakie urządzał sobie Elephant Man, by choć przez chwilę poobserwować swoich ulubionych artystów, pozwoliły mu poznać m.in. wchodzącą wtedy gwiazdę - Bounty Killera. Od Bounty na szczyt list przebojów Bounty, wtedy powoli osiągający już szczyty swej kariery, zachęcił, stawiających pierwsze kroki w muzycznym światku, Elephant Mana, Boom Dandimite, Harry Toddlera i Nitty Kutchie, by zamiast działać w pojedynkę, połączyli swe siły w jedno crew. Wziął ich pod swoje skrzydła i w ten sposób powstało "Scare Dem Crew", biorąc swą nazwę od hitu Bounty Killera - "Big Guns Scare Dem". Kwartet powoli zyskiwał na popularności. Wydany w 1999 LP "Scared From The Crypt" osiągnął na Jamajce spektakularny sukces. Dobra passa trwała krótko i zakończyła się konfliktami i kłótniami - Scare Dem Crew rozpadło się rok później. Elephant Man rozpoczął solową karierę. Od 2000 rokrocznie wydaje jeden album, a jego hity zawsze plasują się w czołówce jamajskich list przebojów. "Odkąd byłem małym dzieciakiem, modliłem się i wiedziałem, że to nastąpi." - mówi - "Wiedziałem, że mam dar, że mogę wiele dokonać, że mam głos, mam talent, mam brzmienie, mam energię - mam wszystko." Elephant vs. Sean Popularność Elephant Mana na Jamajce nikogo nie dziwi - wraz ze swoją muzyką, a zarazem sposobem bycia, doskonale pasuje do tamtejszego rynku muzycznego. Jednak zastanawia, co takiego posiadał, co pozwoliło mu wyjść poza kręgi dancehall'owych fanów z wyspy i podbić arenę w USA? Sean Paul sprzedał dwa miliony płyt i zmienił swój dotychczas "stricte jamajski" image, kolaborując z takimi amerykańskimi gwiazdami jak: Beyonce, 50 Cent, Jay-Z czy Busta Rhymes. Pozwoliło mu to na ekspansję parkietów USA, co byłoby niemożliwe bez współpracy z tamtejszymi sławami. Sęk w tym, że Sean Paul jest śliczniutki, przystojny i łatwo dostosowuje się do każdej sytuacji - w USA jest bardziej amerykański niż sami Amerykanie, natomiast występując na którymś z festiwali muzyki reggae/dancehall zawsze daje najlepsze show czystego patois (dialekt karaibski) i znów jest "jamajski". Natomiast Elephant Man, ze swoim krzykliwym sposobem bycia, kontrowersyjnym wyglądem i występami zahaczającymi o szaleństwo, nie pasuje na słodką gwiazdę MTV. Doskonale z tym radzi sobie Sean Paul. Mogłoby się wydawać, że nie ma szans zaistnieć na szerokim, komercyjnym rynku muzycznym. Okazało się, że jego sposób bycia, talent i ogromna charyzma, w połączeniu z faktem, że wywodzi się z jamajskiego "getta w samym sercu Kingston", pozwoliły mu zdobyć dominium amerykańskiej publiki, wejść w muzyczny mainstream USA. Jego utwory nie są o miłości, pięknych kobietach i machaniu tyłkiem. To głównie tematyka przemocy, to bezpośrednio formułowane teksty o seksie, a także to, co wielokrotnie jest głównym zarzutem, wysuwanym jamajskim artystom muzyki dancehall, niechęć do homoseksualistów. Na zewnątrz Elephant Man ma mniej wspólnego z Seanem Paulem niż z wielką gwiazdą początku lat 90 Shabba Ranksem, który podbił muzyczny rynek Stanów hitem "Mr. Loverman", by równie z zaskoczenia zostać zdissowanym za supportowanie Beenie Manowi w jego wielkim, antygejowskim hicie "Boom Bye Bye". Aktualnie, wraz z wkraczaniem na pozajamajski rynek muzyczny, Elephant Man stara się coraz częściej zwracać uwagę na to, co śpiewa. W jego ostatnich kawałkach widać, że wziął poprawkę na amerykańskich słuchaczy i prawo "politycznej poprawności", przekładające się zazwyczaj na ilość sprzedanych płyt. Jednocześnie Elephant Man nadal pozostaje przy swoim stanowisku, a dissy na środowiska homoseksualne przemyca w podtekstach, sprytnie bawiąc się słowem. Zachowuje się jak rasowy polityk, stworzony do dyplomacji - zapytany o powód swojej niechęci do gejów i o sens dawania temu upustu w tekstach, odpowiada: "Jeśli homoseksualiści uważają moją muzykę za złą, nie muszą przecież jej słuchać. Każdy ma prawo mówić to, co chce powiedzieć. Jedyną osobą, która może to osądzać jest Bóg, który stworzył niebo i ziemię." Kontrowersyjny, zwracający uwagę, a zarazem bezczelny i całkowicie pewien swego - nie mógł nie zrobić kariery. Dotychczas Elephant Man wydał cztery solowe albumy. Brał także udział w licznych kompilacjach, jak np. album "Def Jamaica 2003", na którym pojawił się wraz z Ghostface Killah w "Girls Callin'". Jego ostatnia płyta, "Good 2 Go", ukazała się w grudniu 2003 roku. W dużym stopniu została nagrana pod amerykańską publikę, pełna energetycznych hitów, dancehall w 100%. Na jego poprzednich produkcjach featuringi należały w większości do jamajskich artystów reggae (do najsłynniejszych należą jego duety z Cecile w "Bad Man Bad Gal" czy z Ward 21 w "Anything-A-Anything"). Tym razem, na ostatnim albumie pojawił się m.in. Killah Priest i Lil' Jon. Wszyscy zaproszeni na tę płytę jednogłośnie mówią, że z pewnością podbije ona rynek europejski oraz amerykański i już wkrótce, poprzez hity z "Good 2 Go" Elephant Man stanie się porównywalnie sławny do Sean Paula. Na albumie każdy utwór ma ogromne predyspozycje, by stać się klubowym szlagierem i podbić serca słuchaczy. Najświeższa sprawa, to remix kawałka "Jook Gal" z featuringiem Twista, Youngbloodz i Kipricha. "Podwójna platynowa płyta" - te słowa w odniesieniu do "Good 2 Go" ostatnio padają coraz częściej. "Ta muzyka może trafić do każdego - Jamajczyka, Amerykanina, Europejczyka. Możesz być czarny, biały, żółty - jeśli tylko posiadasz otwarty umysł i wiesz, że chcesz tańczyć i po prostu dobrze się bawić, na pewno ci się to uda z jej udziałem" - mówi sam Elephant Man. DYSKOGRAFIA: Good 2 Go (VP Records, 2003) Higher Level (Greensleeves, 2002) Log On (Greensleeves, 2001) Comin' 4 You (Greensleeves, 2000) www.elephant-man.net
Redakcja, 17 lat
zespół, Szczecin
Hip-Hop.pl © 2000-2018 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies