Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl ť

Vestax - Dj Summer Camp 2003

Vestax - Dj Summer Camp 2003

Autor: Hex Dla tych, którzy słyszą o tej inicjatywie po raz pierwszy, kilka zdań słowem wprowadzenia. Vestax DJ Summer Camp to wakacyjny obóz dla osób wszelkiej płci, wieku i poziomie umiejętności. Osoby przyjeżdżające na ten obóz łączy chęć dobrej zabawy oraz nauczenia się lub podniesienia swoich umiejętności w sztuce kręcenia winylami. W ramach obozu, organizatorzy zapewniają nam to, co dla ciała i duszy przyszłego DJ niezbędne, czyli zakwaterowanie, pełne wyżywienie oraz ogromny zasób wiedzy teoretycznej i praktycznej. Dodatkowo mamy możliwość sprawdzania otrzymywanej wiedzy na bardzo wysokiej klasy sprzęcie - firmy Vestax, oczywiście. Zajęcia prowadzone są w dwóch, mających nieco podobnych pod względem praktycznym, profilach - Hip-Hop'owym i House'owym. W tym roku położono większy nacisk na Hip-Hop. W obozie uczestniczą także znani DJ, którzy demonstrują to co potrafią, a następnie nadzorują postępy w nauce. Podczas mojego pobytu byli to DJ Trakmajster, Mac Mike oraz DJ Alex (???) reprezentujący House. Całość jest na tyle przystępnie podana, że praktycznie każdy z poczuciem rytmu i pewnymi umiejętnościami koordynacji ruchowej, jest w stanie opanować granie igłami. W tym roku organizatorzy letniego obozu zaprosili mnie do uczestnictwa tylko na 2 dni, nie jak rok temu pełne 14 dni (patrz Magazyn Hip-Hop.pl #2). Obóz zaczął się 4 sierpnia w południe - lokalizacja Zakopane. Założenia podobne jak rok temu - przyjeżdżamy, mieszkamy, bawimy się i uczymy się przez dwa tygodnie "tajemnej" sztuki didżeingu. Kolejność czasowników zależy od indywidualnego nastawienia poszczególnych uczestników. Czwarta część z około dwudziestki uczestników to osoby, które widziałem rok temu w Krościenku. Jest to obiektywny dowód, że zeszłoroczna edycja była udana i mimo, że koszt uczestnictwa był dwukrotnie wyższy (około 1600zł, w zależności od daty wpłaty), nie zniechęciło to do ponownego przyjazdu. W oczy rzucił mi się, mimo tak krótkiego pobytu, brak tak kameralnej atmosfery jak rok temu. Możliwe, że wynika to z innego charakteru miejscówki. W tym roku, część mieszkalna nie była tak zintegrowana z resztą niezbędnych w szkole dla DJ miejsc. Miejsce ćwiczeń było oddalone kilkadziesiąt metrów od części mieszkalnej. Jak zostałem poinformowany, spowodowane było to nie wywiązaniem się właściciela 3 pensjonatów zumowy udostępnienia sąsiadującego z miejscem ćwiczeń budynku. Wieczorami, w jednym z ogródków piwnych (również znacznie oddalonych od miejsca pobytu) Krupówek, DJ z większym stażem przybliżali turystom turntablism. O 22:00, kiedy nie można już hałasować, zgromadzone do tego czasu osoby były zapraszane do klubu Armpstrong, na dalsze pląsy. W tym roku także więcej dziewczyn było uczestniczkami DJ Campu oraz ogólnie niższa średnia wieku uczestników. Kończąc, chciałbym napiętnować jeszcze pewien problem, który dotyczy Polaków. Chodzi mi o wzywanie policji, gdy ktoś robi coś ciekawego w okolicy. Zdarzenia takie miały nie miejsce nie tylko podczas obu edycji Summer Campu, ale widziałem takie akcje wielokrotnie. Z jednej strony zazdrościmy obywatelom innych państw Europy bogatego życia kulturalnego na ulicach dużych miast, z drugiej, gdy ktoś chce zrobić u nas coś ciekawego, ktoś z mieszkańców nasyła policję. Wykluczam, gdy ma to miejsce po godzinie 22, ale wcześniej?! Jeszcze gorsze jest to, że policja zamiast zwyczajnie ignorować takie donosy, ściga i kara osoby, które starają się ożywić ulice miasta. Mam tu na myśli np. granie na placu Niepodległości. To nic nie kosztowało, a każdy mógł przyjść, posłuchać muzyki, zobaczyć występy lokalnych b-boys czy jak miało to miejsce podczas mojego pierwszego dnia, zobaczyć totalnie amatorskie, ale zarazem spontaniczne i zabawne występy Kenijskich raperów-akrobatów.Miejmy nadzieje, że władza, która skazuje artystów za odważną sztukę, wreszcie wyrośnie z tego artystycznego ksenofobizmu, charakterystycznego raczej dla państw totalitarnych. A teraz głos oddaję Alicji, która uczestniczyła w całym obozie i napisze co działo się po moim wyjeździe. Autor: Alicja Zdaniewicz Dj Camp jest obozem, który niewątpliwie budzi różne emocje wśród środowiska dj-ów. Jedni uważają, że to strata kasy inni, że to dobra rzecz. Ja podpisuję się pod listą tych drugich, ponieważ każdy uczestnik takiego wyjazdu ma możliwość nauki grania na gramofonach pod okiem najlepszych specjalistów. Podczas gdy Paweł spędził jedynie 2 dni na Campie, ja mogłam uczestniczyć od początku do końca w tym przedsięwzięciu, dlatego też dokończę tę relację i opiszę kilka imprez, jakie miały miejsce w Zakopanem. Właściwie, źle to ujęłam ponieważ Dj Camp był jedną wielką imprezą. W każdym bądź razie, na uwagę zasługują te, które grane były w klubach. Praktycznie, prawie do końca obozu mogliśmy bawić się wraz z dj-ami w klubie Ampstrong, a ostatniego dnia w Szopie Carlsberg. Właśnie tam, znany nam dj Kostek wraz z dj'ami z Austrii zagrali znakomity set. Ten pierwszy skreczował, podczas gdy, Oscar Six wraz z Nataszą grali house'y, co w rezultacie dało nam dobrą mieszankę styli. Wszystko w oprawie góralskiego folkloru - świetna impreza, a zarazem wg mnie najlepsza. Wszyscy pewnie zgodnie powiedzą, iż przyjazd dj'a Kostka troszeczkę ożywił zmęczone towarzystwo i gdyby nie to, że został z nami do końca, już dawno poleglibyśmy ze zmęczenia i niedojedzenia. Oczywiście to drugie, można potraktować w cudzysłów, ze względu różnych poglądów, tych, którzy żywili się w stołówce. Ogólnie, większość z nas okazała się bardziej wybredna. Gdybym miała zestawić tegoroczny obóz z tym, który odbył się w 2002 miałabym pewien problem, ponieważ były one zupełnie różne. Rok temu, wszyscy raczej nastawieni byli na zabawę, w tym roku, bardziej żądni wiedzy, którą - de facto - otrzymywali w ogromnych dawkach. Wykłady Lady-Buga, in. Biedrony wpiszą się już chyba na stałe w scenariusz każdej edycji dj campu, ponieważ z nich można chyba najwięcej wynieść, jeżeli chodzi o teoretyczną wiedzę o muzyce. A propos scretchy, najwięcej pokazał nam dj Kostek wraz z Haemem i Twisterem. Oczywiście grzechem byłoby, gdybym nie dokonała tutaj wzmianki o ich wspólnej grze (3 gramofony) pewnego wieczoru w naszym ogródku. Można spokojnie pokusić się o stwierdzenie, że to chyba najlepszy team dj'ski (w muzyce hip-hop'owej) w Polsce. Nie sposób jest opisać wszystkiego, co działo się na tego rodzaju imprezie, gdyż działo się tam bardzo dużo. Aż za dużo, jak na tak krótki okres czasu. Najlepszym sposobem na dowiedzenie się czegoś o turntabliźmie jest po prostu uczestnictwo w następnej edycji campu, czyli Dj Campu 2004.

Informacje o reportażu
Data dodania:2004-10-27
Kategoria:Fun
Licznik odwiedzin:10415
Autorzy:
Brak danych

Brak danych

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 1 + 3 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-34-237-51-159.compute-1.amazonaws.com (34.237.51.159). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2019 ? kontakt ? redakcja ? reklama ? materiały promocyjne ? FAQ, pomoc i zasady ? Polityka Cookies ?