Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Melt! Festival 2015 - Relacja

Melt! Festival 2015 - Relacja

Autor: miq

Mój pierwszy Melt! w historii i na pewno nie ostatni. Ferropolis, <> znam już jak własna kieszeń, wszak jestem wiernym fanem splasha! od dziewięciu edycji. Pomimo tego ta industrialna miejscówka za każdym razem robi piorunujące wrażenie. Oświetlone, ziejące ogniem koparki, pozostałości po dawnej kopalni odkrywkowej, na półwyspie otoczonym sztucznym jeziorem Gremminer See muszą się podobać.

Na Melta! pojechałem dyzo bardziej wyluzowany niż na splasha!. Ludzi sporo mniej, przez co nie jest aż tak tłoczno. Tutaj nic nie muszę. Wciągnąłem się w wir muzyki elektronicznej na 8 scenach zapominając o running orderze. Niestety z powodów służbowych musiałem zrezygnować z czwartkowego oficjalnego preparty w namiocie Intro, choć line up robił wrażenie: Santigold, Gorgon City, Hercules and Love Affair i wielu innych byli tylko czwartkowa przystawka przed daniami głównymi. Do Ferropolis przyjechałem w piątkowe popołudnie. Swoją muzyczną przygodę na tegorocznej edycji Melta! rozpocząłem od DJ-Seta Modeselektor na bajecznej scenie Desperados Melt! Selektor przy plaży. Pogoda piękna, niestety szybko zrezygnowałem z usług panów z Modeselektor. Grali bardzo spokojnie i bardzo leniwie, a na takie klimaty godzinę po przyjeździe na pewno nie mam ochoty. Udałem się na Big Wheel Stage, gdzie Culoe de Song zgromadził liczny już tłum i rozkręcił energiczna imprezę. Tego mi było trzeba. Parę piw później ląduję na Jamie XX przy plaży, który porwał publiczność do tańca. To sprawdzona marka, ja jednak w połowie setu udałem się do namiotu Intro. Zrobiłby to każdy miłośnik hip hopu, gdyż to właśnie tam swój pierwszy koncert w Niemczech zagrał Raury, który w swojej muzyce miesza funk, soul, hip-hop i folk. Jeden z tegorocznych freshmanow XXL Magazine przyleciał prosto z Atlanty wraz z wspaniałym bandem, który nadal bardzo rockowego klimatu całemu występowi. Sympatyczny cowboy zawojował scena jak mało kto. Energia płynącą od Raury'ego i jego bandu udzieliła się również publiczności, która tańczyła i owacyjnie przyjęła jego występ. Bardzo polecam jego koncert, jeżeli ktoś odważny sprowadzić się go do Polski. Po Raurym udaliśmy się z powrotem na pole namiotowe, aby dokończyć rozbijanie namiotów i konsumpcji napojów. Niestety tego dnia nie daliśmy rady wrócić na teren festivalowy. Trochę żałuję, gdyż ominąłem występy m. in. Flume'a, Bonobo i La Roux - ale chwile potem przypomniałem sobie z jakim nastawieniem przyjechałem na Melta! - tu nic nie muszę.

Poranne promienie słoneczne i wszechobecna gorąc sprawiła, ze w sobotę wstałem bardzo wcześnie. Nie pozostało nic innego niż wyciągnąć leżak z bagażnika i zażyć trochę kąpieli słonecznej, którą parę godzin później zamieniła się w prawdziwą kąpiel, ale tym razem deszczu. Padało bardzo intensywnie, cale szczęście bardzo krotko. Na zamieszaniu z oberwaniem chmury udało mi się przez przypadek skorzystać - z powodu braku kontroli udało mi się wejść na teren festivalu przed oficjalnym otworzeniem bram w sobotę. Dzięki temu zobaczyłem soundcheck mojej miłości z czasów podstawówki - Kylie Minogue. I bylem naprawdę pod wrażeniem. To chyba najsympatyczniejsza ikona popu. Żartowała z wszystkimi obecnymi przed scena i występ sprawiał jej autentyczna radość, nawet podczas soundchecku. Suchanie "Celebration" przy znakomitym nagłośnieniu i wspanialej oprawie w towarzystwie ok. 50 osób? Niesamowite przeczycie. Pierwszym prawdziwym koncertem tego dnia był dla mnie Dorian Concept (live) feat. Cid Rim and The Clonious na scenie Desperados przy plaży. I chłopaki dali radę, o czym wszyscy tegoroczni uczestnicy RBMA w Warszawie na pewno zdają sobie sprawę. Chwile po nich na scenę wszedł Berlińczyk z wyboru, Robot Koch. Słyszałem jego sety już nie raz i tym razem również się nie zawiodłem. Znajomi niedawno wrodzili z Erasmusa z Bułgarii, stąd ich wielkie zamiłowanie do setów Kinka. Dlatego udaliśmy się na scenę Big Wheel Stage tuż przed końcem setu XXXY. Bardzo lobie grindin' Kinka na fejsbuku i jego sympatyczne komentarze pod przeróbkami z jego udziałem na profilu 90's Boiler Room (jeżeli nie znasz, zalajkuj, na pewno nie pożałujesz). Jednak jego sety w ogolę do mnie nie przemawiają, dlatego udałem się zając dobre miejsce przed koncertem Kwabsa. Kwabs miesza soul z popem, znany przede wszystkim z hitu "Walk", który na pewno słyszałeś w radiu. Niestety rozczarowałem się jego występem. Niby wszystko w porządku, ale czegoś mi brakowało. Wszystko tylko poprawnie, nic więcej. Spodziewałem się chyba dużo bardziej potężnego głosu Kwabsa, a był tylko ok. Po skończonym secie Kinka, który również dla moich znajomych okazał się rozczarowujący, udaliśmy się na ostatnie 15 minut setu Giorgio Moroder - 76-latka aktywnego muzycznie po dziś dzień (!), znanego miedzy innymi z hitu "Never ending story". Giorgio mieszał swoje stare jak i świeże hity z EDM w złym guście. Ale miało to swój klimat i naprawdę było to bardzo przyjemne guilty pleasure. Po Giorgio pora na głównego headlinera festivalu - Kylie Minogue. Oczarowala mnie swoja prezencja na scenie i przepiękną oprawą. Po rozczarowującym występie na splashu! Nicki Minaj możne jej czyścic buty. Pomimo ok. 15 lat różnicy wieku! Sympatyczne show pełne energii porwało publikę jak i sama Kylie, która nie zapomniała o lokalnych smaczkach coverujac kawałek niemieckiej piosenkarki Neny "99 red balloons". Słuchając hitów Kylie czujesz się 15 lat młodszy i panuje bardzo sentymentalny klimat. Nie spodziewałem się, ze będzie aż tak dobrze!.

Cytując Kylie: "You are looking so beautiful!". I tu również miała rację. Tylu pewnych stylu ludzi nie zobaczysz chyba na żadnym innym festivalu. I to chyba pierwsze miejsce do którego wysłałbym każdego, który uważna, ze stereotyp o brzydkich Niemkach jest prawdziwy. Na splashu! zawyżam już średnią wieku, tutaj ja chyba zaniżałem. Mało który festival muzyczny może pochwalić się tak wysoka średnią wieku targetu. Ilość Polaków bardzo znikoma, widziałem tylko ok. 5 osób i wszystkich tylko w namiocie prasowym. Festival jest bardzo multikulturowy, zdominowany przez Niemców, Holendrów i Skandynawów. Bardzo cieszy dobór członków ochrony. Widać, ze sami słuchają podobnej muzyki. Byli bardzo wyluzowani i niejednemu nogi same rwały się do tańca. Płatność bezgotówkowa, podobnie jak na splashu!, okazała się strzałem w dziesiątkę, pomimo mojego poczatkowemu sceptycyzmowi. Wszystko przebiegało bez problemów, sprawnie i dużo bezpieczniej.

Niestety po koncercie Kylie musiałem opuścić teren festivalu z powodu obowiązków czekających mnie w Berlinie. Ominąłem przez to występy Cashmere Cat, Kaytranady, Odeszy, Erlend &#216;ye &amp; The Rainbows oraz Alt-J. Jeżeli to byłoby dla Ciebie za mało - nie można zapomnieć o miejscu kultowym dla tego festivalu: Sleepless Floor na terenie pola namiotowego, gdzie wielu renomowanych DJow (m. in. Ellen Allien) graja bez przerwy, 24 godziny na dobę! Ale pamiętaj - tu nic nie musisz!

Jeżeli jesteś fanem szeroko pojętej muzyki elektronicznej, a ten weekend spędziłeś w domu? What's wrong with ya? W cenie biletu na Openera otrzymujesz przepustkę do raju dla każdego fana elektro. Śledź ogłoszenia line upu kolejnej edycji i kup bilet - to akurat musisz!

Zdjęcia: Stephan Flad

Informacje o reportażu
Data dodania:2015-08-16
Kategorie:Muzyka, Koncert
Licznik odwiedzin:11775
Autor:
miq, 30 lat
mężczyzna, Szczecin

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 3 + 5 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-54-162-151-77.compute-1.amazonaws.com (54.162.151.77). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2019 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies