Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Rozmowa z Tworzywem Sztucznym, czyli Fiszem i Emade

Rozmowa z Tworzywem Sztucznym, czyli Fiszem i Emade

Autor: seba

Dowiedz się więcej o: Fisz/ Emade.

Redakcja: Powiem szczerze, że jestem zaskoczony Waszym koncertem. Powiedzcie skąd tyle dynamiki? Wcześniejsze koncerty nie były aż tak dynamiczne.

Emade: Zaczęliśmy grać całym zestawem jeżeli chodzi o instrumentarium i nie używamy w ogóle gramofonów, bitów z samplami itd. Wszystko co było tworzone z sampli albo nagrywane w studiu przechodziło przez jakiś proces, teraz staramy się to przetworzyć na żywe instrumenty i odtworzyć tą energię i wersŠ˙

Red: Fisz, skąd u Ciebie tyle ruchu na scenie?

Pablo Hudini: Przez te narkotyki... (śmiech)

Fisz: Instrument, muzyk daje to co żadna machina nie jest w stanie wygenerować, czyli budowanie napięcia, energii i to jest mocno namacalne. Jeżeli jest jeszcze wymiana z publicznością, to udziela się wszystkim.

Red: Nie brakuje ci gramofonów jak grasz koncert?

Emade: Zupełnie nie. to jest kompletnie inna forma. Granie z gramofonów jest fajne, ale to jest zupełnie czymś innym. Powinniśmy to rozpatrywać w zupełnie innej kategorii. Także granie na instrumentach, tak jak mówił Bartek, to tworzenie zupełnie innej energii. Teraz wskoczyliśmy na inny etap, nie mówię, że lepszy czy gorszy, i robimy to w ten sposób.

Red: Sama nazwa "Tworzywo Sztuczne" jest chyba trochę ironiczna, bo w swojej twórczości raczej odcinacie się od sztuczności.

Fisz: Nie chciałbym dorabiać jakiejś gęby i ideologii do samej nazwy. Po pierwsze jest wynikiem fascynacji postmodernizmem, czyli twierdzeniem, że wszystko już było i nic nowego się nie narodzi. Natomiast są pewne "tworzywa sztuczne" - w muzyce pod postacią samplera, które powodują, że dźwięki grane już kiedyś przez Miles Davis'a czy Coltrane'a nabieraja nowej jakości, nowych przestrzeni. Z drugiej strony ironizujemy -sama forma okładki - przejrzysta, ładne, czyste zdjęcia i nazwa - "Tworzywo Sztuczne" jest oczywiście jak najbardziej na miejscu. Jesteśmy sztuczni - sztuczni w trzech wymiarach.

Emade: Wiele osób kojarzy nazwę z tym że używamy jeszcze więcej syntetycznych brzmień, keyboard'ów itp. A jak się okazuje, ludzie przychodzą i widzą, że gramy na żywych instrumentach i jest jakaś niespójność. Na scenie jest bardzo mało tego sztucznego. Tworzywo sztuczne to jest to, o czym mówił Bartek, czyli nawiązanie do tego, że co kiedyś było, przetwarzamy na nowo.

Dominik Trębski: Wydaje mi się, że to jest na wskroś wizerunkowi tego typu muzyki, która w tej chwili jest. Tworzywo Sztuczne, wbrew temu co się w tej chwili dzieje w tej muzyce. To jest tylko i wyłącznie nazwanie projektu i nie ma sensu szukać w tym jakiś głębszych tekstów i ideologii.

Red: Kiedy się zrodził pomysł, żeby tworzyć inny wizerunek sceniczny, a inny na płycie? Od początku mieliście taki koncept, czy dopiero potem, narodziło się to wraz z pierwszymi koncertami?

Emade: My zawsze chcieliśmy coś takiego stworzyć, zawsze chcieliśmy grać z żywym zespołem. Zawsze to nas kręciło i podobało się nam. I w końcu nadeszły takie czasy, że możemy sobie na to pozwolić.

Dominik Trębski: To jest na takiej zasadzie, że się przebijasz przez różne układy, które w pewnym sensie stwarzają sami ludzie. wizerunek kapeli tego typu, która musi grać z gramofonów i wtedy jest dobra impreza, wtedy laski się rozbierają, podnoszą koszulki do góry i wszyscy się bawią, faceci walą konia w łazience na ich widok itd. A tu jest wręcz przeciwnie, na wskroś inaczej jeżeli chodzi o samą muzykę. Trzeba się było przebić przez ten tłum.

Red: Wiele tekstów przypomina listy do kobiet, wyznania. Czemu zdecydowałeś się na taką formę, monologu do kobiety?

Fisz: Po pierwsze moje teksty przechodzą jakąś ewolucję. Kiedyś były rozgadane, na "Na wylot" były metafizyczne, surrealistyczne, teraz grzebie przede wszystkim w formie. Mówię o tym, co jest dla mnie ważne, ale często sam temat jest tylko i wyłącznie pretekstem do zbudowania nastroju, do rozwijania warsztatu. Mówię przede wszystkim o miłości i traktuję ją raz jako bardzo pozytywną wibrację wyniesioną chociażby z tekstów Marley'a, raz przypominam o jej toksycznej stronie... Nie boje się kolokwializmów, ani banałów typu "dynamit wypełniony miłością", to co proste jest fajne.... kobiety też są fajne.....

Red: Czy miłość, nawet jeżeli ona jest toksyczna, ma być odpowiedzią na sztuczność świata?

Fisz: Nie lubię żadnego ideologizowania. Uważam , że w czasach totalnego bełkotu i imbecylowatosci wtórnej, warto przypominać o wartościach ponadczasowych.Kręci mnie taki bajronowski romantyzm , W swej napuszonej patetycznej formie np. Puszkin, Słowacki, potem nawiązywał do niej Wojaczek i Miłosz. W zestawieniu z kolokwializmem daje to ciekawy efekt... Moje teksty bardzo ewoluują i trudno mi się nazwać w tym momencie MC. Już wiem że to co będę kiedyś robił od rapu, bardzo, bardzo będzie odbiegało,(odlatywało raczej) chociaż z pewnością nie uciekam zupełnie od korzeni, bo do nich często się powraca. Będę je wlókł za sobą tylko wtedy kiedy będzie mi po drodze.... Rola Mc w składzie tworzywa przypadnie głównie Pablowi... .Na stronie Tworzywa popisuje się nowymi tekstami i widać chyba dużą zmianę w samej formie.... to, że ktoś tego nie rozumie mam w dupie... Przecież to społeczeństwo nie czyta już książek.... Nie będę podlizywał się analfabetom.... Chociaż oczywiście zdaje sobie sprawę z moich ułomności.... Z płyty na płytę próbuje z nimi walczyć....

Red: Wydaje mi się, że jednak Wojaczek był bardziej nihilistą niż romantykiem.

Fisz: Akurat jeżeli chodzi o jego poezję, to jest w dużym stopniu wręcz żywcem zerżnięta ze Słowackiego. To jest czysty romantyzm. Romantyzm też opierał się często na bardzo nihilistycznych postawach. To był okres buntu, samobójstw, niespełnienia, "tupania" na boga - piękne rzeczy. Nie można mylić romantyzmu z sentymentalizmem, czyli tym co się stało później.

Red: Na początku płyty mówicie słuchaczowi "Zapomnij". Czy chcieliście, żeby ta płyta miała muzyczny i tekstowy wymiar relaksu, dla słuchaczy?

Emade: Trudno mi powiedzieć. Naprawdę, trudno. Robiąc tę płytę nie miałem jakiegoś takiego, sprecyzowanego zamierzenia. Wiem, że to może zabrzmi bardzo prosto, ale robiłem to co czułem i uważałem, że w danym momencie jest dla mnie najlepsze. Jeżeli chodzi o stronę muzyczną, nie było jakiegoś specjalnego założenia. Stało się to spontanicznie i to był pewien okres w moim życiu, to co wtedy robiłem po prostu mi się podobało i starałem się zrobić to co uważałem dla mnie za najlepsze. A jak wyszło? Możliwe, że wyszło relaksująco.

Fisz: Słowo relaks kojarzy mi się z jakimś niedzielnym programem turystyczno-przyrodniczym, albo z rowerem typu składak.... .Albo z muzyka Vangelisa czy innego prawdziwego muzyka...To wiesniackie hasło jest.... Ja chciałem tę płytą wszystkich zamęczyć... Będę smędził i zamęczał do upadłego....

Red: Wracając do klimatu płyty, zgodzicie się, że ona jest najlepsza do słuchania wieczorem?

Pablo Hudini: Chodzi o porę kiedy słuchasz, tylko o to, że coś z tego wynosisz. Nie ważna jest pora - czy to jest poranek, czy to jest południe, czy to jest noc. Jak chcesz usiąść i się zrelaksować, to możesz usiąść w każdej chwili i słuchać płyty.

Emade: Nigdy nie myślałem nad czymś takim. Szczerze mówiąc wydaje mi się, że naprawdę pora tutaj zupełnie nie gra roli.

Fisz: Słuchaj a usłyszysz....

Red: Nie brakuje publicystyki na tej płycie. Poruszyłeś tematy dosyć rzadko poruszane w polskim Hip-Hop'ie, czyli uderzyliście w taki pseudo-establishment, środowisko warszawskie. Dlaczego zdecydowaliście się na ten temat piosenki?

Fisz: Każdy tekst jest kwintesencją jakiś przeżyć, doświadczeń. Płyta "Na wylot" na pewno była bardziej surrealistyczna, metafizyczna. Utwory typu "Warszafka", "Polityki", "Dynamit" grożą paluchem. Natomiast ogólnie publicystyki nie uprawiam, natomiast każda płyta jest wynikiem z jednej strony obserwacji, a z drugiej sytuacji w jakiej się znaleźliśmy. Po "Na Wylot" byliśmy bardzo często zapraszani na różne zamknięte imprezy, typu, że zaprasza nas firma. Dzięki temu mogliśmy się przyjrzeć środowisku, które nas zupełnie nie interesowało, które rządzi się swoimi regułami, mówi swoim językiem, a podczas takich imprez okazuje się, że muzyka zupełnie nie jest tam ważna. Ważna jest wódka i ogórek...

Red: Powiedz mi, czy zdziwiły Ciebie recenzje płyty "F3", szczególnie te z Maxima i CKM'u?

Fisz: Nie przywiązuję do nich wagi. Na pewno napychają jakoś próżność i jest przyjemnie . Łechtają mnie za uchem. To się staje niebezpieczne. Nawet jeżeli recenzje są pozytywne, to się z nimi bardzo często nie zgadzam. Ta przynajmniej oddała klimat płyty, bez wytykania, że o to inteligentny raper a nie blunty itd. bo to jest straszne. To jest straszny koszmar, który się za mną ciągnie jak jakiś glut.... Po pierwsze, hip-hop'owcem nie jestem, nawet nie bywam, jestem człowiekiem zainspirowanym Hip-Hop'em. A z drugiej strony od zawsze pisałem i mówiłem inaczej i takie porównywanie jest straszną mordęgą, która się ciągnie za mną - jest takim moim garbem, którego wcale nie polubiłem. Jeżeli recenzje omijają pseudo socjologię a zajmują się muzyka w rzeczy samej, jest to dla mnie jakimś plusem. Krytyki się nie boje, myślę że te pozytywy często bełkotliwe napytały mi więcej biedy... .Ja jednak postępuję z zasadą "artysto zbuntuj się odgryź ucho krytykowi". Poza tym ja takich pism nie czytam, bo nie jestem prawdziwym mężczyznom - nie mam prawa DO jazdy...

Red: Często mówiło się, że "Fisz odszedł od Hip-Hop'u, Fisz to już nie Hip-Hop", mimo wszystko Twoja płyta została bardzo miło przyjęta. Powiedz - jak się identyfikujesz z tą kulturą - jesteś hip-hop'owce, uznajesz, że reprezentujesz tę kulturę, czy tylko się nią inspirujesz?

Fisz: Zawsze mówiłem, że wywodzę SIĘ z tego środowiska, ale hip-hop'owcem nie bywam. Zaczynaliśmy kiedy rodziła się tzw. scena warszawska. Krwawy poród miał miejsce tak naprawdę wokół audycji Bogny Swiątkowskiej, poznałem tam Volta, Tytusa, Ośkę itd. Ale ideologia byłą zawsze dla mnie jakimś zamknięciem, hermetycznym pudełkiem, a ja byłem osoba, która od samego początku poszukiwała, odrywała się od nurtów głównych... Nigdy nie byłem punkowcem, a mam całą kolekcję płyt z tego okresu z The Clash na czele, tak nigdy nie byłem hip-hop'owcem, choć wiedzę posiadam bo się interesowałem.... Hip-Hop mnie zawsze kręcił, ale ideologicznie mnie nie inspirował. Zawsze uważałem, że to bardzo eklektyczna muzyka, która czerpie z regge, z funku, do tego dodając nowatorstwo muzyczne najwyższej kategorii - sampling i dj'ing, ale też nowe rozwiązania masteringowe, które dziś stosuje prawie każdy. Poza tym to jedyny nowy gatunek w którym tak duże znaczenie ma samo słowo... The Roots, czy Common też nie boją się mieszać i lepić dźwięków najrozmaitszych - na swoich nowych płytach udowadniają że hip-hop to przede wszystkim muzyka - są to bardzo eklektyczne płyty. Być może na polskiej scenie jestem dziwolągiem, ale takie rzeczy wszędzie mają miejsce, a zastanawianie się czy to jest Hip-Hop, czy nie, to zwykła dziecinada... Kogo to tak naprawdę interesuje? Zawsze podziwiałem takich artystów jak np. Tricky, który nie jest hip-hop'owcem, ale bez Hip-Hop'u nie byłoby jego brzmienia. Nie lubię popełniać kompromisów, chociaż brzmi to trywialnie - z jednej strony robić coś pod publiczkę albo spełniać oczekiwania jakiś zawiedzionych fanów. Nigdy nie popełniłem kompromisu wobec wytwórni, tak samo nie spełniam oczekiwań fanów, nic nie może ZAGRAŻAĆ mojej przestrzeni... Bo zacznę się dusic. Mam klaustrofobię... Najwyżej zacznę sprzedawać nakłady chociażby zespołu Ścianka, a w wolnych chwilach będę smarzył naleśniki.... Żeby się rozwijać nie mogę się zamykać w jakiś hermetycznych podziałach.

Red: Skoro zaczęliśmy trochę o inspiracji, to czy dalej ci się zdarza jeździć metrem i obserwować ludzi, tak jak mówiłeś na pierwszej płycie, czy patrzysz już z innego punktu widzenia?

Fisz: Jeżdżę metrem i nie mam prawa jazdy, nie wiem czy się do tego nadaję. Cały czas obserwuję, bo to co się dzieje jest dla mnie ogromna inspiracją, natomiast zmieniła się sama tzw. Forma - nie są to socjologiczne, rozgadane obserwacje... Może to przychodzi z wiekiem? Duży wpływ mają sami ludzie od których mogę się uczyć rzemiosła, słowa, języka. Czytam, zaglądam tu i tam... Poza tym polski język to piękny język, chce się nauczyć nim pięknie posługiwać... Nauczyłem się obsługiwać wiertarkę więc nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych.

Red: Dalej przede wszystkim Borys Vian?

Fisz: Vian to już wiesz... ile można. Jest bardzo dużo książek które zrobiły mi dobrze... Sięgam chętniej do klasyki. Jest na nowo odkryty Gombrowicz, Witkacy, ale też np. Bukowski, Nabokow . Ciężko się przekonać do poezji, ale jakieś ruchy w tym kierunku poczyniłem.

Red: A jak z malarstwem? Dalej malujesz, masz wystawy, czy przy okazji płyty odłożyłeś to na drugi tor?

Fisz: Miałem poważną wystawę w PKiN w Warszawie. Jak mam ochotę maluję, a jak nie mam to nie maluje. Dlatego maluje coraz mniej, ale może dlatego, że nie traktuję tego tak poważnie, wychodzi mi całkiem nieźle. Nie mam ambicji, żeby jeździć z obrazami po Polsce, to śmiesznie wygląda - trzeba czasem przynosić samemu ramy, jeździć, zawozić, a czuję się już na to za stary.

Red: Nie mogę nie zapytać się o klip do "Sznurowadeł". Czemu wzięliście taki pomysł z Twoim cieciem się przy goleniu, przed lustrem?

Fisz: Nie lubię żadnych ideologii, niech każdy odbiera to na użytek własny. Jest to czysty zamach estetyczny. Teledyski są do siebie bliźniaczo podobne, wszystko polega na tym, żeby artysta dobrze wyglądał itd. a tutaj podświetliliśmy to tak, że wyglądam na mocno zmęczonego życiem, trzy razy chudziej niż w rzeczywistości (no może dwa), a sama czynność golenie - nie ma w niej nic kurjozalnego.... Ten typ urody, blichtru, który prezentują nam reklamy, czasopisma kobiece {musisz tak wyglądać, schudnij, załóż na szyję wykurwistą apaszkę w stylu hip-hop) skorektowane do absolutnej landryny zdjęcia mocno drażni. Rzeczywistość jest zupełnie inna. Natomiast nie proponuje testować całej sytuacji w domu...

Red: Czyli alternatywą dla sztucznego piękna, sztuczna brzydota?

Fisz: Taka terapia szokowa. Pokazanie, ze można zrobić coś estetycznie niepoprawnego. "Warszafka" jest totalnie ładnym teledyskiem od początku do końca. Niestety teledysk jest też formą promocyjną - "Sznurowadła" poleciały może kilka razy, z czym się oczywiście liczyliśmy, ale myśleliśmy, że będzie po którejś tam godzinie dostępny wszędzie.

Red: Z drugiej strony zadziałała inna promocja - ludzie słysząc, że jest zakazany jeszcze bardziej go szukają - w Internecie, czy wśród znajomych.

Fisz: Pewnie i oto chodziło, chociaż teraz w tym bałaganie, tłoku trudno już czymkolwiek zwrócić na siebie uwagę, zaszokować... Wszystkiego jest za dużo.... Możesz zobaczyć podglądnięta babę pod prysznicem o godz. 15, pierdolniętego senatora, albo w internecie łapy w dupie czy seks z koniem...

Red: Można też zaryzykować stwierdzenie, że artysta, który nie prowokuje, nie jest żadnym artystą.

Fisz: Tak... nie... nie wiem.... Artysta śmierdzi potem, a potem znaczy nigdy... To co zrobiliśmy w związku ze "Sznurowadłami" przede wszystkim świetnie koliduje z samą okładką (jesteśmy bardzo ładni, na białym tle), hasłem "Tworzywo Sztuczne". To wszystko koncept, który tak naprawdę narodził się bardzo spontanicznie.

Red: Trochę odbiegając od tematu. Jest dwóch raperów, wykonawców, którzy na tej scenie są bardzo kojarzeni: Łona i Ty. Czy jest szansa, że nagracie coś razem?

Fisz: To jest tak, że ja wszystkich "kolegów" z Asfalt Rec. bardzo szanuję, natomiast myślę, że mówimy trochę innym językiem. To może byłoby fajne, ale Łona jest bardzo socjologiczny, dowcipny, a ja zmierzam do takiego totalnego mędzenia. Coraz bardziej zamkniętego i neurotycznego. Jestem otwarty, ale mam problem z udziałami gościnnymi, szczerze mówiąc nienawidzę ich. Z szacunku dla niektórych ludzi popełniam je..... Muszę popełniać jakieś kompromisy, dostosować się do tematu i bitu i to nie wychodzi fajnie. Myślę, że ma to sens tylko i wyłącznie jak jest spontaniczne. Namówić mnie na jakiś gościnny udział jest bardzo ciężko. Pewnie dlatego, że traktuję to bardzo osobiście i współpracuję z bratem.... Jestem wygodny...

Red: Właśnie, czy zaprosiłbyś na swoją solową płytę innych producentów niż Twój brat?

Fisz: Rozwijamy się w podobnych kierunkach. Teraz współpracujemy z muzykami i każdy z nich też wnosi coś swojego. Wersje koncertowe to zupełnie inny rozdział... Mam nadzieję, że przy nowej płycie też będziemy współpracować z tym samym składem Tforzywa. Natomiast jestem bardzo otwarty na remiksy. Teraz wyjdzie zremiksowany singiel "Warszafki" i "Sznurowadeł" gdzie pojawią się bardzo różne rzeczy, od prawdopodobnie duetu Skalpel. przez interpretacje hip-hop'owe po drum'n'bass. Jeżeli chodzi o płytę to nie mówię nie - na płycie pojawił się remix Bunia.

Red: Emade, porozmawiajmy o Twojej płycie. Jaka ona będzie - bardziej samplowana, czy grana na instrumentach?

Emade: Moja płyta będzie mieszanką. Będzie tym co robiłem do tej pory po przemieszaniu. Także tam będą i gotowe bity, i sample, i żywe instrumenty.

Red: Zaprosiłeś raperów z zupełnie różnych części sceny. Dlaczego zdecydowałeś się na tak szeroką plejadę styli?

Emade: Robiłem bity, miałem mniej więcej ogólny zamysł na płytę i chciałem zaprosić gości ze sceny hip-hop'owej. Jeżeli chodzi o szeroki przedział, od ulicznego, po przyjemny, relaksujący, to jest to mój wymysł. Także zapraszam tych ludzi, którzy nawet nie tyle co, dobrze to robią i szanuję ich za to (choć jest jeszcze parę osób które szanuję i cenię, ale ich nie zaprosiłem) i te osoby pasowały mi do bitów i zamysłu płyty - ich głos, stylistyka, w której się obracają.

Red: Czyli dobierałeś raperów pod kątem gotowej płyty, którą miałeś w głowie?

Emade: Dokładnie tak.

Red: Rozmawiając z raperami proponowałeś im jakieś tematy, o których mieliby nawijać, czy zostawiłeś im wolną rękę?

Emade: Każdemu zostawiłem wolną rękę. Nie chcę się mieszać w tematy liryczne. Jeżeli coś mi tam by nie odpowiadało, to jakoś bym się zgłosił do tej osoby, powiedział i byśmy doszli do porozumienia. Staram się nic nie narzucać. Kwestia muzyczna jest moja, a jeśli chodzi o stronę liryczną to wszyscy zaproszeni goście robią co chcą.

Red: Jaka będzie ta płyta, tak jednym słowem?

Emade: Myślę, że będzie inna, niż wszystkie płyty producenckie do tej pory. Ale nie takie jest zamierzenie. Nie chodzi mi o to, że wszyscy do tej pory robią tak, a ja zrobię inaczej. Po prostu po zrobieniu jakiejś partii materiału dochodzę do wniosku, ze będzie inna. Tak jak przy płycie "F3" czułem, że to co robię w tym czasie jest dobre i tak samo to robię teraz.

Red: Dzięki za wywiad.

Dowiedz się więcej o: Fisz/ Emade.


Informacje o artykule
Data dodania:2003-06-05
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / wywiad
Średnia ocena:nieoceniany
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
seba, 38 lat
mężczyzna, Szczecin

Ostatnie artykuły tego autora:
Kandydaci na szaleńców - przedpremierowy wywiad z Mesem
Nie szufladkowałbym tego albumu - Fokus - wywiad
Potrzeba flirtu i reakcja na kobiece piękno - 2cztery7 - wywiad
Ulica nadaje - wywiad z Sują
Konkurs na Demo Roku Magazynu WuDoo - wywiad z Aśką Tyszkiewicz

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 2 + 5 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-35-173-47-43.compute-1.amazonaws.com (35.173.47.43). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2019 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies