Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Ascetoholix

Ascetoholix

Autor: Kada

Dowiedz się więcej o: Ascetoholix.

Jak myślicie, co sprawia, że odbiorca sięga po Waszą płytę na sklepowej półce?
Doniu:
Wydaje mi się, że część słuchaczy sięga po wysłuchaniu pierwszej płyty i demówki, a część nowych sięga dlatego, że to jest coś, o czym jeszcze nie słyszeli, bo nasz zespół nie jest jeszcze jakoś super znany. Jak była demówka - to nikt nie słyszał, jak była płyta - to ktoś usłyszał, ale jak teraz jest "Apogeum" - to może ktoś sięgnie po to w końcu.
Liber: W Obornikach jesteśmy słynni...
<ńdu

Jak dochodzi do tematycznej selekcji?
Doniu:
Nie zakładamy jakiejś konkretnej tematyki, tylko pojawia się to spontanicznie. Najlepiej obrazuje to coś takiego, że zastanawianie się nad kolejnym dniem przyniósł nam kawałek "Plany", a głupi wymysł o dupach przyniósł nam kawałek "Suczki". Bo to jest całkowita opozycja.
Liber: Nie raz już mówiłem, że tematy w kawałkach są takie same, tylko liczy się ujęcie. Może powstał tysięczny kawałek o laskach, ale trzeba znaleźć jakiś swój sposób interpretacji.
Doniu: Ujęcie jest nasze, takie mamy przeżycia, takie, jakie przeżycia mają twoi znajomi, tak to jednak przedstawiasz - ze swojego punktu widzenia. A fajne jest to, że każdy człowiek jest inny i nie będzie się to powtarzać. No i mamy zróżnicowane tematy. W niektórych miejscach nasze poglądy się zgadzają, w innych różnią.

Co napisało tę płytę: życie (doświadczenie), obserwacje czy refleksje?
Liber:
Na pewno wszystkiego, o czym mówimy na płycie, nie przeżyliśmy z bliska. Jest to raczej na podstawie obserwacji. Jednak wiele się bierze z doświadczeń.
Doniu: Można to rozdzielić: z obserwacji masz np.: "Kraj raj", "Na spidzie", na pewno z doświadczeń i obserwacji są "Plany", "Suczki", moja solówka jest typowo refleksyjna, tak samo solo Libera, Krzycha solówka wzięła się z doświadczeń i refleksji, "Sprzeciw czy za" jest z kolei bardziej refleksyjne. Generalnie dużo jest obserwacji, dużo jest doświadczeń, no na tym polega chyba Hip-Hop, wiesz, na trzymaniu się realiów. Fajny jest kawałek "Każdy ma swój oldschool" sięgający do czasów, kiedy byliśmy jeszcze dzieciakami - typowo refleksyjny, gdy możesz sobie usiąść przy piwie i wspominać jak fajnie wtedy było.

Cały czas zastanawia mnie geneza utworu "Suczki". Czy to poznańskie imprezowiczki tak Was zainspirowały?
Liber:
Zainspirował nas nasz kumpel Zenek. Na bazie jego doświadczeń powstała moja zwrotka.
Doniu: Wiesz, miało to być ujęcie takiego tematu, jak to faceci podążają wszędzie za swoimi babami. Dają się wodzić za nos. Jesteś z kimś umówiony, on przychodzi na spotkanie, jest wszystko okej. Potem mówi: "Idę po bluzę do domu" i nie wraca, bo już gdzieś z nią jedzie. To jest jakieś przegięcie. Rozumiem uczucia, szacunek dla partnerki, ale bez przesady... Moją zwrotkę zbudowały w połowie moje doświadczenia, w połowie doświadczenia mojego znajomego, któremu szczerze współczuję. Posypał się z pieniędzmi właśnie przy jednej takiej, ale nie był raperem. Jest wysoce prawdopodobne, że jak jedziesz do innego miasta i nawalony po koncercie idziesz do hotelu z kimś jeszcze, to można się obudzić gołemu rano - i bez ciuchów, i bez pieniędzy. Na wyjazdach są czasami takie akcje, że trzeba bardzo uważać... To może spotkać każdego z nas. W połowie zdarzyło się coś takiego w Krakowie. W pokoju obok wylądowały jakieś dupy i prawdopodobnie one zajęły się naszą kasą, kiedy poszliśmy na miasto.
Liber: Mogło być też tak, że wzięła pieniądze i poszła sobie kupić nasze płyty. (śmiech)

Przeciw czemu i za czym opowiadacie się w "Sprzeciw czy za"?
Liber:
Mam dużo znajomych różnego pokroju, i raperów, i tlenionych blondynów ze studiów, różne subkultury i to się często kłóci. Chcesz się dogadać ze swoim starym znajomym, ale on z kolei nie dogada się z resztą twoich kumpli.
Doniu: Wchodzisz do Eskulapu na imprezę z kumplami z grupy, z uczelni i przyjeżdża też brygada ziomów, z którymi się znasz od dziecka. I jeden chce napierdalać drugiego, bo się nie znają, a jeden się drugiemu nie spodobał.
Liber: Nie znają się, mają inny system wartości i tak dalej. A ja jestem ich kumplem i teraz - po której stronie się opowiedzieć... To duży problem, którego tak do końca nie da się rozwiązać, dlatego moja zwrotka kończy się małym znakiem zapytania.
Doniu: Niech każdy sam sobie odpowie na pytanie, jak się zachowa - czy pójdzie za jednym, czy za drugim, czy będzie stał w miejscu i myślał: "A niech się biją".
Liber: Tu nie chodzi nawet dosłownie o jakieś bójki, tylko o poglądy.
Doniu: Trzeba wiedzieć, że w naszym kraju jest dużo nietolerancji. Jeden drugiego zaczepia bez powodu tylko dlatego, że ma inny kolor włosów, albo jeden z drugiego szydzi, bo tamten ma bluzę Pit Bulla, albo z trzeciego, że ktoś ma 150 cm wzrostu. Ten kawałek nie jest o tym, że jesteśmy za czymś czy przeciwko czemuś, tylko że każdy na swój sposób podejmuje rękawicę tego problemu. Ja w swojej zwrotce mówię o tym, że stoisz w miejscu, reagujesz na bodźce zewnętrzne, czy idziesz za tym, albo jesteś przeciwko temu. W życiu trzeba się na coś decydować. Jak ktoś do mnie dzwoni i mówi: "Pakuj się, musimy jechać, załatwić to i to", to nie, że ja teraz siedzę i myślę "Kurcze, co ja mam teraz zrobić? Przecież miałem mieć obiad za godzinę", tylko trzeba się w życiu na niektóre rzeczy decydować bardzo szybko. Nie każdy wybierze dobrze i to jest też problem. Ale według mnie warto się czasem zdecydować od razu i ponieść tego konsekwencje, albo dobre, albo złe. To jest to, czemu codziennie trzeba dać radę.

Na jakiej podstawie i dlaczego powstały "Tematy, które budzą Niesmak"?
Liber:
Kawałek jest w sumie o komunikacji międzyludzkiej. Często z powodu niedomówień, nie wyjaśniania sobie pewnych rzeczy, rodzą się konflikty. To są takie trudne tematy, o których często ciężko jest porozmawiać, a dzięki rozmowie można wiele poprawić - tematy, które budzą niesmak. Może nie dosłownie, ale miałem na myśli młodego chłopaka, który jest w takim szalonym wieku, a ma problemy w domu z ojcem - alkoholikiem, z matką, która nie daje rady... Jest też siostra, która może mu pomóc, ale boi się z nim rozmawiać. U mnie ten utwór ma pewną genezę.
Doniu: Krzychu opowiada o typowym przypadku, który widać w związkach między kobietą a mężczyzną, gdzie ona traktowana jest jak lalka, a nie śmie się mu w ogóle przeciwstawić. Najgorsze jest to, że widzisz takie pary, które są ze sobą trzy, cztery lata i na dobrą sprawę ze sobą nie rozmawiają. Jedno drugiemu wciska jakieś kity, w końcu dochodzi do jakiegoś rozstania i później się mówi: "A, bo ta sobie podcięła żyły" albo "Ten schlał się na umór i rozwalił samochodem". Wnioski nasuwają się same.

Jakie jest przesłanie kawałka "Prośba"?
Doniu:
Fajnie wyszło, że na koniec płyty jest optymistyczny akcent. Proszę tam o to, żeby było trochę lepiej, żeby na koncertach dziewczyny nie stały pod ścianą, nie paliły piętnastu papierosów w ciągu godziny, ale żeby podeszły pod scenę i się bawiły razem z nami. O to, żeby ci, którzy nie dają sobie rady w wieku 17 lat, nie szukali fajnego humoru w siódmym piwie i w ósmej pięćdziesiątce, tylko pomyśleli trochę szerzej i znaleźli sobie jakieś hobby. Niech to będzie nawet zbieranie znaczków, ale żeby się cieszyli z tego i żeby przynosiło im to satysfakcję. Żeby to był lepszy czas dla nas. Jak mówię w tym numerze: "rap ścianą płaczu nie może być stale" - nie może być pokazywaniem, tylko i wyłącznie, złych stron życia, ale obrazowaniem tych cieni i blasków. Szala powinna być w normie. Prawda, że niektórzy rymują o tym, że jest naprawdę krucho i tylko to widzą, bo tak zostali wychowani. Są też ludzie, którzy tego zupełnie nie widzą i rapują tylko o tych fajnych rzeczach. Chciałbym, żeby była zachowana jakaś równowaga - żeby słuchacz nie był tylko i wyłącznie wkręcany w tę jedną stronę. Żeby widział w tych tekstach, że życie składa się z aspektów złych i dobrych. Tego bym sobie życzył, dlatego to jest prośba do tego tam na górze, chyba najlepszego przyjaciela, który każdego wysłucha jak się chce z nim porozmawiać, żeby było trochę lepiej.

Jak doszło do tego, że na płycie pojawił się Szad?
Liber:
Szada znamy już kupę lat. Poznaliśmy go w Żarowie, na festiwalu młodych talentów. Skumplowaliśmy się. Jakiś czas później spotkaliśmy się na koncercie w Wałbrzychu, zabalowaliśmy sobie i było bardzo fajnie. Rozumiemy się z chłopakami, uważamy, że są dobrzy, podoba mi się to, co robią, dlatego zasugerowałem, żeby wziąć Szada. Nie znaleźli się wszyscy, bo wtedy kawałek byłby strasznie długi, a tak to jeden reprezentuje Trzeci Wymiar.

Skąd pomysł na numer "Szczyt"?
Liber:
Chciałem coś takiego mieć i myślałem sobie, czy nie dało by się zrobić kawałka opartego na beatboxie. Mieliśmy akurat fragmenty u Donia, który to sprawnie wmontował w resztę.
Doniu: Mieliśmy straszną podpałkę na to, żeby uzyskać efekt takiej wzniosłości, czegoś głębszego, wiesz, jakbyś stała w katedrze.
Liber: No i właśnie takie klimaty nas jarają, w zasadzie już od pierwszej demówki pojawiały się jakieś chórki, itd. Bardzo fajnie to wyszło.
Doniu: Niektórzy może tego nie słyszą, ale jest beatbox, na nim jest sampelek, do którego są dogrywki z różnych instrumentów z muzyki poważnej, do tego zrobione są skrecze z chóru kościelnego, no i dopiero na to położony był wokal Libera i wszystko przeciągnięte odpowiednimi efektami, żeby pasowało pod taki katedralny klimat. "Apogeum" czyli "szczyt" i ten kawałek do tego nawiązuje.
Liber: Jest w nim treść, do której taki właśnie klimat pasuje.
Doniu: Właśnie to się zazębia. Muzyka nie powinna być tylko tłem pod prowadzącym tekstem. To się musi łączyć.

Liber, niedawno, razem z Mezem, zagraliście role w spektaklu "Miasto". Jak doszło do współpracy, jakie z tego wyniosłeś doświadczenia, jakie wrażenia, jaki odbiór publiczności?
Liber:
Ludzie z Teatru Ósmego Dnia skontaktowali się najpierw z Mezem, który pojechał do nich, porozmawiał. Oni zrobili mały przegląd kawałków, które Mez ma w swoim repertuarze i okazało się, że nasz wspólny numer na skończoną niemal płytę Meza pasuje tematycznie. Tak się nawiązała współpraca. Niesamowite doświadczenie. Naprawdę cieszę się, że mogłem wziąć w tym udział. Wrażenia są całkiem inne niż na koncercie. Na koncercie wychodzisz, starasz się złapać kontakt z publicznością. Wtedy ludzie są bardziej wymagający, bo wiedzą, czego się mogą spodziewać. W teatrze jest to pewnym zaskoczeniem - dużo starszych ludzi, hip-hop'owców można było policzyć na palcach - ale to jest zupełnie inna publika, po której widać było, że im się spodobało. Było to naprawdę ciekawe rozwiązanie na tle tego całego spektaklu. Odgrywaliśmy małą scenkę. Przedzierając się przez jakąś folię wyskakiwaliśmy na dach i niszczyliśmy telewizory. Potem graliśmy kawałek, a na koniec, w ramach małej niespodzianki, pojawialiśmy się 30 metrów nad ludźmi w takim małym koszyczku. Nie wiem jak to zrobiłem, ale jestem z siebie dumny. Żeby było śmieszniej koleś od nagłośnienia nazywał się Marcin Liber, którego serdecznie pozdrawiam.

Doniu, skąd bierzesz inspirację do swojej muzyki? Jak wygląda proces jej powstawania?
Doniu:
Ogólnie zauważyłem u siebie taką tendencję: robię lepsze bity jak jestem zabiegany niż jak mam czas i się wyluzuję. Jak mam się sprężyć, to lepiej mi to wychodzi, niż jak nad czymś się zastanawiam i próbuję coś wymyślić. Mam sampelek, który męczę od tygodnia i nie mogę z nim nic zrobić. Dopiero dzisiaj go wykończyłem i jestem w 60% zadowolony. Chciałbym go zrobić jeszcze lepiej, ale nie jestem w stanie, nie mam pomysłu na niego. Generalnie to wygląda tak, że albo jest sampelek, albo mam w głowie melodię i sobie ją zagram, albo jest bit, który mnie inspiruje do tego, żeby do określonej rytmiki dograć określony bas, na nim dołożyć jeszcze coś i wtedy powstaje podkład. Nie mam schematu na to, bo to jest bez sensu, żeby dublować pomysły. Później Liber przychodził i mówił: "O, ten i ten bit to bliźniaki". Zawsze robiłem dwa bity podobne do siebie, np. są takie na płycie Meza: do kawałka "Żeby nie było" z Liberem i "Pasja". Zrobione na podobnym patencie, nawet z podobnymi samplami.

Zastanawiam się, czy w Waszej muzyce znalazłoby się miejsce na inne nurty muzyczne. Zastanawialiście się kiedykolwiek nad tym, jak mogłaby brzmieć Wasza płyta z elementami muzyki elektronicznej, reggae, bądź jakiejkolwiek innej?
Obaj:
Znajdą się, na pewno.
Doniu: Chcieliśmy coś takiego zrobić kiedyś z Hansem. Różne reggae'owe podkłady akurat porozdawałem. Jeden dałem Glonowi, inny wzięła Zipera, reszta leży u mnie.
Liber: Mam jeden kawałek w stylu gotyk rocka. Tabb zrobił fajny bit, myślałem też o wokaliście typowo rockowym. Jest taka grupa od nas, o nazwie Aion. Wydali dwie albo trzy płyty, mieli jakieś teledyski, ale teraz trochę zawiesili działalność. Może coś zrobimy. Nawet na pewno. Przydadzą się jakieś fajne rozwiązania, trzeba nad tym myśleć cały czas.
Doniu: Mnie się podoba przyspieszanie bitu o 100% w górę, taki drum'n'bass. Ogólnie to mi się zawsze podobała muzyka instrumentalna, bez wyraźnej perkusji, same brzmienia i barwy. Kiedyś słuchałem wszystkich klasyków Jarre'a, Oldfielda, Vangelisa. Ale niestety, żeby robić taką muzykę trzeba być wewnętrznie bardzo wyciszonym i prowadzić troszeczkę inny tryb życia.

Jaki muzyczny efekt chcieliście osiągnąć płytą?
Doniu:
To mi już zarzucono, że werble nie trzaskają zbyt mocno. Ja chciałem, żeby to było miękkie dla uszu, żeby tak nie raziło jak u Dre masz, że wali ten werbel, żeby na dyskotekach było dobrze słychać. Moim zamysłem było stworzyć coś bardziej softowego, żeby to była płyta do słuchania na spokojnie, a dwa lub trzy kawałki nadawały się na puszczania na imprezie.

Doniu, czy na "Apogeum" w większym stopniu odchodzisz od granych bitów niż na "A"?
Doniu:
Tak, tym razem sampli jest bardzo dużo. Kawałki w całości zagrane to "WLKP", "Złapać pion", a reszta opiera się na samplach z różnymi dogrywkami. Czasami same dogrywki robią za sample, ale zdarzało się, że wszystko się osadzało na nich. Ewidentnym przykładem jest "Kraj raj", gdzie sampelek sobie leci w kółko, trochę się nim pobawiłem, ale raczej nie dogrywałem dużo.

Podobnie jak w przypadku sampli użytych przez Noona, Twoich także można posłuchać w innym wykonaniu (Fettes Brot "Hallo Hiphop" - przyp. red.). Jak wygląda taka samplowa i aranżacyjna konfrontacja?
Doniu:
Dostałem od znajomej fragment kawałka niemieckiej grupy Fettes Brot, w którym użyto sampelka z "Oldschool'a". Wcale się nie zdziwiłem, bo to jest tak dobry sampel, że powinni go rypać wszyscy, którzy chcą robić fajne numery. Myślę, że moja wersja jest lepsza. Przesłuchałem sobie teraz cały tamten kawałek, zwróciłem uwagę na rozłożenie perkusji, w pewnym momencie mieli troszkę inaczej dograną gitarę. Moja interpretacja podobała mi się troszeczkę bardziej. Wiadomo, porównuję to automatycznie, ale niektóre sample były w rapie użyte tyle razy, że już przed tym się człowiek nie uchroni. Ostatnio złapałem sample z PMD i Das Efx'a i mam ochotę je zrobić jeszcze raz. Ostatnio wziąłem motyw z Michaela Jacksona. On mi się tak podoba, że marzyłem o tym, żeby go zrobić, bez względu na to, że ktoś już go wykorzystał.

Jakie inne projekty powstają w Dillegal Studio?
Doniu:
W tej chwili skończona jest płyta Meza, przez lato kończyć materiał będzie Hans, który ma już poniekąd wszystko zgrane, ale wydaje mi się, że muzykę będzie miał przerabianą. Kończymy też mixtape Decksa. Być może pod moje podkłady nagra coś białostockie WNB, zajmę się aranżami dla Zipery i sukcesywnie rozdaję muzykę. Jak tylko pasuje do danej osoby, daję ludziom zaprzyjaźnionym, znajomym, żeby nagrywali jakieś numery dla mnie. Wszystko na zasadzie "talent za talent". Dostał Mez, Hansik, Liber, dostał też Ostry. Jak będą mi nagrywać kawałki, to będę sobie zbierał na swoją płytkę. Nie wiem kiedy, nie wiem jak, zobaczymy.

Poprzednia płyta była wydawana przez Camey Studio. Jak doszło do nawiązania współpracy z UMC Records?
Doniu:
Poznałem Remika jak miał jeszcze syf remontowy w sklepie i próbował zorganizować Arenę. Dostałem telefon, że jest taki koleś, który chce zorganizować imprezę, ma kontakty pozwalające na jej sfinansowanie, znalezienie sponsorów. Spotkaliśmy się, dogadaliśmy. Tak się zaczęły imprezy, a po imprezach otworzył sklep. Sklep okazał się niestety nierentowny. Zamknął sklep, otworzył wydawnictwo, bo jednak, widać, ma zacięcie w tym kierunku. Jego niezmiernie dobrą prawą ręką jest Urban, którego pozdrawiamy i któremu przyznajemy tytuł szpąciciela roku 2002, 2003 i mamy nadzieję - 2004.

Przy poprzednim teledysku ("Już dawno") o mało nie spłonęliście zachęcani przez reżysera do wytrzymania przy buchających płomieniach. Czy w przypadku kręcenia "Planów" doszło do jakichś ciekawych incydentów?
Doniu:
Spokojny klip, oprócz tego, że musieliśmy chlać cały dzień wódę, bo było -15 °C. To był rum, przepraszam. Oprócz tego było ciekawie, jak tłum gapiów stał na dworcu nad Liberem.
Liber: Dokładnie. W Poznaniu jest Big Brother, wszędzie te kamery - oni tym żyją.

Jak układa się współpraca z poznańskimi wykonawcami? Czy pomagacie startującym lub chcącym wypłynąć?
Doniu:
Jeśli chodzi o współpracę z lokalnymi wykonawcami, to oczywiście: Mez, Hans, Pejka miał być na płycie, my mieliśmy być na Ski Składzie, ale tak się ułożyło, że ani my, ani on nie dał rady.
Liber: Między nami, Owalem, Mezem i Hansem jest cały czas taka ścisła współpraca.
Doniu: Taka komitywa. Jest opcja, że jak jedziemy na koncert, to bierzemy Hansika, bo Owal z Mezem grają akurat gdzie indziej. Zdarza się, że wszyscy wpadają do mnie czasem do studia, nagrywają sobie i tak dalej. Poza nimi nagraliśmy ostatnio kawałek dla DJ'a Drugiej Strefy na jakiś składankowy nielegal, który ma wypuścić. Poza tym ja współpracuję jeszcze z chłopakami, którzy zgłaszają się do mnie po muzykę albo żeby coś nagrać. Skończyłem demówki Green Teamu, W.B.U., są też kolejni chętni na nagrywki.

Kim byli Ascetoholix 5 lat temu? Kim będą za 5 lat?
Liber:
Pięć lat temu byłem siedemnastolatkiem.
Doniu: Pięć lat temu byłem osiemnastolatkiem i nagrywaliśmy dziwne kawałki, które w niczym nie przypominały rapu. Albo nawet nie, robiłem wtedy takie śmieszne muzyczki, które miały być z założenia hip-hop'owe, ale były bardzo dziwne.
Liber: Za pięć lat będę przeobrzydliwie bogaty, założę firmę, nie wiem jeszcze jaką, ale będzie o niej głośno w okręgu.
Doniu: Dzisiaj właśnie siedzieliśmy z Decksem i zastanawialiśmy się, czy za parę lat będziemy robić to, co teraz robimy. A on mówi, że pewnie tak, z tą różnicą, że będziemy wtedy nagrywać szósty mixtape. Myślę, że ma rację. W sumie jednak nie ma się co zastanawiać. Mam nadzieję, że będę robił dalej to, co robię - jeśli mi pozwolą środki, chęci i zdrowie. Będę to kontynuował, bo to jest bardzo fajne zajęcie.

Czy i z jakimi opiniami spotkaliście się odnośnie płyty?
Liber:
Słyszałem w większości dobre zdania, że na pewno jest lepsza od poprzedniej, że jest właśnie to, co było naszym założeniem: może nie powala za pierwszym razem, ale jednak jest taka, że jej słuchasz i za każdym razem odkrywasz coś innego i się tak szybko nie nudzi.
Doniu: Słyszałem, że bardzo stonowałem z podkładami, że zrobiły się takie sentymentalne i to jest prawda, bo taki mieliśmy humor, tak chcieliśmy, a teraz mam założenie robić troszeczkę inne podkłady. To się dopiero zobaczy.

Czy jesteście sobie w stanie wyobrazić sytuację, kiedy dookoła Was biega sztab stylistów, wizażystów, menadżerów, promotorów?
Liber:
To nie jest możliwe.
Doniu: To jest możliwe Liber, ja sobie to potrafię wyobrazić, ale nie w stosunku do mojej osoby. Wizerunek jest w Hip-Hop'ie rzeczą zbędną, ponieważ polega na tym, aby być naturalnym. Nie jest w stanie ktoś mi narzucać wizerunku, który może jedynie go podkreślić. Nie jest w stanie narzucić mi np. wizerunku maczo, bo jestem niski, chudy i nigdy nim nie będę, (chociaż K.A.S.A to jest maczo, że ja pierdolę). Nikt nie jest mi w stanie narzucić hardkorowego stylu, ponieważ za hardkorowca się nie uważam. Myślę za to, że czasami robię hardkorowe bity i hardkorową muzykę, bo jak wychodzę na ulicę i widzę Budkę Suflera i inne grupy mainstreamowe, to w stosunku do nich jestem hardkorowcem. Wątpię. Nad klipami czuwamy, nad promocją czuwamy - mamy rękę na pulsie. Chyba, że nasze płyty będą się sprzedawać w milionach egzemplarzy, to wtedy możemy mieć sztab fachowców, ale tak nigdy nie będzie. To jest niemożliwe w Polsce. Tu ewidentnym sukcesem jest np. Peja, który i tak dalej może wszystko kontrolować. Sprzedał 70 tysięcy płyt, a i tak kontroluje to dalej, czyli co z nim się stanie, jak sam siebie promuje, itd. Tak więc myślę, że tutaj spokojnie można nad swoim życiem zapanować. Tzn. spokojnie - wiadomo, że jak ci się ktoś pcha do domu albo telefon dzwoni co pięć minut to jest oczywiste, że jesteś trochę zakręconą osobą, ale można się postarać, można zapanować nad wszystkim, żeby nikt cię nie przekręcił na jakieś głupie propozycje.

Ostatnio dostałam maila, który zainspirował mnie do zadania tego pytania. Czyli nie zgodzilibyście się na umieszczenie Waszego utworu na płycie dołączonej do chipsów?
Doniu:
Odpowiem trochę odmownie to pytanie, że jeśli chodzi o komercyjne chwyty, to niektóre są dozwolone, a niektóre nie. Np. była propozycja, żeby nagrać spot nakłaniający Polaków do głosowania na Unię Europejską. Ja się wahałem, chłopaki od razu powiedzieli "nie", ale w końcu odmówiliśmy. Nie będziemy marionetkami propagandowymi na miesiąc przed referendum.
Liber: Nie wiem, czemu akurat chipsy, ale trudno powiedzieć, co bym zdecydował, gdyby był to inny produkt.
Doniu: Jesteśmy sponsorowani przez firmę odzieżową, więc w reklamie ciuchów spokojnie mógłbym wystąpić, ale chipsy brzmią co najmniej groteskowo. Wszystko zależy od sytuacji. Jeżeli np. mielibyśmy dużo koncertów i pieniądze rozmijałyby się z naszymi koncertami, to powoli zaczynałoby drażnić, że świecisz pyskiem po tej telewizji, żeby wypromować materiał, nad którym pracowałeś kupę czasu i by dotarł do szerszego grona, a jeszcze się pchać w jakieś gówno typu chipsy, cukierki i inne bzdety. To jest tragedia, moim zdaniem.
Liber: Zależy wszystko jak ta reklama miałaby wyglądać, czy miałbym z siebie w niej robić durnia.
Doniu: A poza tym myślę, że łatwe pieniądze to nie z rapu. Wała można łatwiej wykręcić na czymś innym. Polecam (śmiech).

Jaką wystawilibyście sobie ocenę?
Doniu:
Ja nie potrafię się zdystansować do siebie na tyle, żeby wystawiać ocenę tej płyty. Powiem tak: w skali od 1 do 6, o punkt więcej w stosunku do poprzedniej.
Liber: W Klanie teraz dostaliśmy 3,5. Poprzednia była oceniona na 4 z podstawioną inną okładką, więc myślę, że nawet nie przesłuchali tej płyty. Nie wiem na jakich prawach się to rządziło wtedy.
Doniu: Ja oceniam tę płytę jako dobrą. To nie jest odpowiednik czwórki - po prostu jest dobra. Mam nadzieję, że następna będzie jeszcze lepsza.

Które z tekstów uważacie za najbardziej charakterystyczne dla swojej twórczości?
Doniu:
Może "Plany".
Liber: Chyba tak jak mówisz, bo Krzychu zaczyna najbardziej pesymistycznie, ja to próbuję prostować, a Doniu jest optymistą. Ale to nie jest mój ulubiony tekst.
Doniu: No jeśli chodzi o ulubione, to ostatnio najlepiej na koncertach gra mi się "Suczki", a poza tym "Prośba", moja solówka.
Liber: Na pewno podoba mi się tekst do "Gry świateł", "Suczki" - nie są złe, no i moja solówka - szczególnie refren.

Może parę słów o żeńskich głosach na płycie?
Liber:
Iza jest znajomą MCN, z którą razem nagrywała kiedyś u nas kawałek i pomyśleliśmy, że mogłaby dla nas coś nagrać. No i tak wyszło, że nagrała sobie jeden, drugi, trzeci, dlatego można było to wziąć na płytę.
Doniu: Sandra do siostra Darii z Kosmo City Crew. Przyjechały raz do mnie, wypiliśmy sobie piwko, obgadaliśmy wszystkie "za" i "przeciw" śpiewania. Wydaje mi się, że ona jest obdarzona fajnym głosem i jak uda nam się coś jeszcze zrobić, to będzie coś, bo ona naprawdę fajnie śpiewa. Chciałbym coś wysmażyć, ale ja tak na zawołanie nie potrafię zrobić bitu pod dziewczynę. Jeśli chodzi o utwór "Prośba" to najpierw Iza nagrała do niego wokale, dopiero potem Sandra i okazało się, że ta druga bardziej mi do niego pasuje barwą.

Jak wyglądają Wasze najbliższe plany?
Doniu:
Ja zbieram podkłady teoretycznie na swoją płytę producencką. Nie wiem kiedy wyjdzie, nie wiem, kiedy się w ogóle zacznie nagrywać. A myślę, że nasza kolejna płyta jako grupy ukaże się w przyszłym roku. Są takie plany, takie założenia, ale tego jeszcze nie wiadomo. Wiadomo, trzeba robić bity, trzeba kręcić to wszystko, robić ile się da.

Dziękuję za rozmowę.

Dowiedz się więcej o: Ascetoholix.


Informacje o artykule
Data dodania:2003-11-02
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / wywiad
Średnia ocena:nieoceniany
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
Kada   rap graffiti breakdanceKada

Ostatnie artykuły tego autora:
Prawdziwy rap jest w zwrotkach - wywiad z Owalem/Emcedwa
Hip-hopolo to Funky Filon
Samemu i dużo, bo to kocham - wywiad z O.S.T.R
Kiedy rymujesz jesteś niesmiertelny - Zack Turner
Jak nagrać słabe demo

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
anonim
Autor: martag   Link do posta
22:08:06, 30-10-04
Jestem Pierwsza Jeah..A ten Wywiadzik czytam chyba po raz 1000 :) fajny jest i fajne zdjecia :D:D

anonim
Autor: klaudusia93@poczta.onet.pl   Link do posta
12:48:12, 16-08-05
Spoko! Pozdro dla Ascetów i WLKP

anonim
Autor: Klaudia - Fanka   Link do posta
19:14:28, 21-04-06
Kocham Was Asceci... trzymajcie tak dalej... papapa...

anonim
Autor: Castor   Link do posta
20:06:44, 22-08-06
Słuchać hip-hopu zacząłem cztery lata temu, standardowo (podobnie jak połowa polski) od Peji. Dwa lata później, w ręce wpadło mi \"Apogeum\"... Tak się wtedy zajarałem, że walnąłem dziada w kąt i zacząłem obsesyjnie słuchać Ascetów. \"Nazwij to sam\" jest dobre (poziom płyty podtrzymuje świetny moim zdaniem tekstowo i muzycznie, kawałek \"Szanuję\"). \"Apogeum\" było \"kulminacyjną\" płytą, po której wiedziałem, że następna płytka będzie jeszcze lepsza i chłopcy nie dadzą sobie siana. Nie rozczarowałem się... Niedługo potem, po przesłuchaniu krążka \"Adsum\", stwierdziłem, że żaden polski skład, czy raper - do Ascetoholixów się nie umywa. Bo zdolne toto i nadzwyczaj rozgarnięte chopoki.

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 1 + 2 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-18-207-252-123.compute-1.amazonaws.com (18.207.252.123). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2019 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies