Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje
button_zwin_rozwin

Autor: Alicja

Szósty października, godzina 21.00, menedżer Jazz Clubu wpuszcza mnie na zaplecze, gdzie oczekuje na wywiady sam Amon Tobin. Już za kilkanaście minut ma się odbyć występ Amona. Mawia się, iż jest to człowiek orkiestra. Rzeczywiście jego sety to niezwykłe sety. Sam Amon uważa, że gra koncerty. Dla tych, którzy nie mieli szczęścia słyszeć dokonań tego muzyka na żywo, przygotowałam wywiad wraz z relacją z jego imprezy. Myślę, że przedstawianie tego króla samplingu byłoby nie na miejscu, ponieważ jego najlepszą wizytówką jest muzyka, nie słowa, której nie można zaliczyć do żadnej klasy. Pokuszę się o stwierdzenie, iż jest to klasa sama w sobie. Jego albumy zaliczają się niewątpliwie, do tych z wyższej półki. Niestety nie miałam zbyt dużo czasu na rozległą rozmowę, lecz myślę, że ten krótki wywiad i tak będzie na tyle interesujący, by poświęcić mu trochę czasu.

Jak wyglądał Twój start w karierze muzycznej?

Amon Tobin: Moja przygoda rozpoczęła się w wytwórni Ninebar Rec. z południowego Londynu tam tworzyłem pod pseudonimem Cujo. Nagraliśmy tam album "Adventures and Foam".

W takim razie, w jaki sposób nawiązałeś współpracę z Ninja Tune?

Amon Tobin: Znacie Funki Porcini..., właśnie on znalazł mnie. Jako pierwszy z członków labelu NT usłyszał moje utwory, spodobały mu się i zaprosił mnie do współpracy. Dzięki niemu udało mi się, to on pomógł mi zaistnieć na tej scenie.

Twoja pierwsza płyta w całości praktycznie opiera się na dźwiękach z żywych instrumentów, za to ostatnia ("Out from out where") składa się z sampli. Z tego co zauważyłam w każdym utworze jest ich ok. kilkudziesięciu.

Amon Tobin: Tak, to prawda. Mogę się pokusić o stwierdzenie, że od zawsze używałem sampli, pomijając oczywiście pierwszy album. Na nim można usłyszeć odrobinę pianina, harmonijki czy też saksofonu. Ale na tym zaprzestałem.

Dlaczego?

Amon Tobin: Ponieważ uważam, iż nie są już potrzebne nowe dźwięki i eksperymentowanie z tworzeniem tego rodzaju rzeczy. Chcę łączyć w jedną całość masę, stworzonych przez innych, dźwięków i znakomitych sampli.

Mógłbyś opowiedzieć trochę o samplingu?

Amon Tobin: Jest to coś, jakbym np. brał obrazek i wycinał z niego malutki fragment, tak też robię z 8- minutowym utworem - wycinam z niego tyle dźwięków, ile się da.

A czym osobiście dla Ciebie jest ta technika?

Amon Tobin: Łączenie takich brzmień daje fantastyczne rezultaty. Utwory przepełnione są energią Kiedy zacząłem się tym zajmować doszedłem do wniosku, iż z tak małego fragmentu jakim jest sampel można wyciągnąć niesamowitą porcję energii. Aby osiągnąć maksimum mieszam zupełnie różne typy muzyki. Przechodzę również w błyskawicznym tempie ze smutnego nastroju w zupełnie zwariowany. To dodaje dodatkowej dynamiki.

Używasz do grania systemu final scratch?

Amon Tobin: Tak, oprócz tego, różnych syntezatorów, samplerów, mixerów, ale w największym stopniu - zwykłych winyli.

Opowiedz coś o ostatnim long-playu.

Amon Tobin: Cały czas eksperymentuję. Dla mnie jest najbardziej interesująca i ekscytująca ze wszystkich, które stworzyłem, ponieważ jest najświeższa. Niestety nie wiem, jakie są odczucia innych ludzi.

To jest Twoja pierwsza wizyta w Polsce. Podoba Ci się tutaj?

Amon Tobin: Tak bardzo, choć jest tu odrobinę zimno. Nie jestem tu zbyt długo, ale odczuwam miłe wrażenia. Ludzie są w porządku, a jedzenie jest naprawdę bardzo dobre.

Jak się czujesz przed Twoim koncertem?

Amon Tobin: Ok. Czuję, że będzie wspaniale, ponieważ bardzo dużo ludzi przyszło. Zrobię wszystko by wywrzeć pozytywne wrażenie i wzbudzić niezapomniane emocje.

Życzę Ci tego. Powodzenia. Dziękuję za wywiad.

Amon Tobin: Ja również dziękuję.

...rzeczywiście impreza była bardzo udana. Nic dziwnego, Jazz Club to jedyne miejsce w Katowicach, gdzie można posłuchać naprawdę dobrej muzyki. Ok. godziny 20 rozpoczęły się saporty: Jazzbitu, Ciumby. Przyjemne dźwięki dobiegające ze sceny kształtowały nastrój niesamowitej zabawy. Jednakże były to tylko pozory, bo prawdziwa zabawa zaczęła się dopiero wtedy, gdy na scenę wkroczył nasz bohater i zaprosił nas na wycieczkę do muzycznej przestrzeni jego wyobraźni. Nigdy nie widziałam tylu ludzi, spośród których żadna nie stała. Być może dodatkowym bodźcem do tańców stał się bas podkręcony do tego stopnia, że z kolumn wiał dosyć silny wietrzyk. Ci, którzy bawili się bezpośrednio pod sceną, wpadli w trans, a każda cząsteczka ich ciała drgała. Sama odczułam to na własnej skórze i muszę przyznać, że było to jednorazowe doświadczenie. Muzyka jaką zagrała gwiazda wieczoru była mieszanką jej ulubionych gatunków muzycznych, lecz w bardzo dużym stopniu przeważał d'n'b. Dla miłośników Hip-Hopu oczywiście też się cos znalazło, gdyż bity, które prezentował nam Tobin były ewidentnie Hip-Hop'owe. Ostatnio dosyć często bywają u nas, w Polsce wykonawcy z wytwórni Ninja Tune, dlatego też zapraszam wszystkich do odwiedzenia Jazz Clubu Hypnoza w Katowicach.



Informacje o artykule
Data dodania:2004-02-20
Dział / Kategoria: produkcja / wywiad
Średnia ocena:nieoceniany
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
Alicja Alicja Zdaniewicz rap graffiti breakdanceAlicja

Ostatnie artykuły tego autora:
Ciężko z nami o kompromis - rozmowa z TEWU
Wywiad z DKA
Sampel z flecika - wywiad z Meą
MCF
Preludium - Nurt. Nadzieja na kolejną dobra produkcję ze Śląska... "Z fasonem wchodzą"

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
anonim
Autor: oasps   Link do posta
11:16:41, 05-08-05
Amon tobin jest geniuszem ... fajnie ze na hip-hop.pl sa takie artykuly ... prosze o wiecej ...

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 3 + 4 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-3-228-11-9.compute-1.amazonaws.com (3.228.11.9). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.