Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Namiętny styl z czarnego Harlemu - postać pisarza J.Baldwina

Namiętny styl z czarnego Harlemu - postać pisarza J.Baldwina

Autor: JarasRS

Bohater powieści Williama Gardnera Smitha "Kamienna twarz" nagabnięty przez policjanta na ulicy zwyczajowo stosowanym wobec Murzynów okrzykiem "hej Joe!" - nie reaguje, a kiedy policjant ponawia swą zaczepkę, odpowiada, że nie ma na imię Joe. Finał tej sceny odbywa się w komisariacie policyjnym, gdzie bohater powieści zostaje skatowany, aby zapamiętał, że dla każdego białego policjanta zawsze pozostanie Joe'm.

Myślę, że jest w tej scenie coś więcej niż jeden jeszcze dokument, jedno więcej świadectwo literackie o losie Murzyna amerykańskiego. Ta scena jest chyba dobrym wprowadzeniem w kluczową problematykę murzyńskiej literatury amerykańskiej, a zarazem w problematykę wypełniającą pisarstwo najwybitniejszych jej przedstawicieli: Richarda Wrighta, Ralpha Ellisona, Erskine Caldwella i bohatera niniejszego tekstu - Jamesa Baldwina. Pisząc o życiu Murzynów, Baldwin pisze przede wszystkim o sobie, o tym, co widział i przeżył. Dużo miejsca poświęca na opis Harlemu - dzielnicy ubóstwa w bogatym świecie, beznadziejność i smutek w tętniącej życiem, pełnej możliwości Ameryce. Ulice Harlemu wychowały Baldwina, ale wydały też tysiące alkoholików, bezrobotnych i narkomanów. "Przejdźcie się ulicami Harlemu, będzie później oskarżać Baldwin - a zobaczycie, czym stał się nasz naród." Styl Baldwina jest namiętny, nosi na sobie ślady tych ulic, ich kościołów i piwnic, piosenek, obelg, ironii i tęsknoty.

Pożar wybuchł w Harlemie
James Arthur Baldwin przyszedł na świat 2 sierpnia 1924 roku, jako pierwsze z dziesięciorga dzieci w rodzinie pastora i kaznodziei, zamieszkałego w nowojorskiej, murzyńskiej dzielnicy Harlem. Tam też uczęszczał do publicznej szkoły średniej i jako kilkunastoletni chłopiec pomagał ojcu w działalności duszpasterskiej w kilku kolejnych, ubogich parafiach. Jako czternastolatek został młodszym duszpasterzem w kościele baptystów i zaczął nawoływać mieszkańców Harlemu, by zmienili swoje obyczaje i sposób postępowania. Ojciec Baldwina był biednym pastorem, który pragnął, aby James poszedł w jego ślady.

Dzieciństwo pisarza upłynęło w atmosferze religijnej, ale niespokojny umysł chłopca wkrótce zrozumiał, dlaczego tak wiele jest w Harlemie kościołów, a tak mało szkół, dlaczego Murzyni tak długo i bezskutecznie się modlą. Od tego zaczyna Baldwin swój najpopularniejszy esej "The Fire Next Time" (Następnym razem pożar): "Owego lata, kiedy rozpocząłem piętnasty rok życia, przechodziłem długotrwały kryzys religijny. Rzeczywiście myślę, że nie było miłości w kościele, tylko maska, za którą kryła się rozpacz oraz nienawiść do samego siebie". Baldwin nie tylko nie objął duchowej kariery ojca, ale surowo ją potępił, pokazując kościół w Harlemie jako ucieczkę Murzynów przed życiem. Postawa jego ojca polegała na ugięciu się przed światem białych, nieufności, strachu, przekonaniu, że diabeł jest biały.

Penetrując zakamarki psychiki Murzyna, Baldwin nie szczędzi ani siebie, ani własnego ojca. Ma za sobą dzieciństwo przeżyte pomiędzy ojcem, który nie umiał go wychować, kościołem, który nie umiał go zbawić, i szkołą, która nie umiała nauczyć go żyć. Pozostała ulica w Harlemie i pierwsze bolesne doświadczenia czarnego chłopca z białymi, zatrzaśnięte drzwi kawiarni, brutalna policja, niechętne spojrzenia. Nie dziwilibyśmy się, gdyby po takim dzieciństwie Baldwin wyrósł na czarnego muzułmanina, który nienawidzi wszystkich białych tylko za to, że są biali i domaga się oddzielnego państwa dla Murzynów amerykańskich. Stało się jednak inaczej. Baldwin rozumie desperację czarnych muzułmanów, ale jej nie podziela. Dla niego problem Murzynów jest problemem białych i bez nich nie może być rozwiązany. To zaś wymaga od Murzyna dużo większej dojrzałości, niż proste pomstowanie na białych. "Znam walkę, jaką toczą we mnie ból i gniew, miłość i siła, znam tę szczególną ścieżkę, którą kroczę pomiędzy tymi biegunami, stale próbując wybrać." Ścieżka ta nie zaprowadziła też autora w złudną krainę liberalizmu. Tylko słowa potępienia ma Baldwin dla liberałów, którzy wierzą, że wystarczy budować więcej szkół i szpitali dla Murzynów, aby powoli, stopniowo zdjąć odium rasizmu ze Stanów Zjednoczonych.

Po odrzuceniu obu postaw czarnych nacjonalistów i białych liberałów Baldwin przynależeć będzie do głównego nurtu walki Murzynów w USA. W niedalekiej przyszłości znajdzie się wśród demonstrantów maszerujących na Waszyngton, okupujących kawiarnie, do których nie mają wstępu. Uczyć będzie czarnych analfabetów głosować i domagać się całej wolności, wszystkich praw, "tutaj i dzisiaj", gdyż każdy kolejny dzień pogarsza tylko sytuację i nie wiadomo, co przyniesie jutro.
W 1941 roku James Baldwin opuszcza dom rodzinny i osiada nie opodal Nowego Jorku, na terenie stanu New Jersey. Rozpoczyna pracę zarobkową w zakładach tekstylnych, a następnie w zakładach zajmujących się naprawą okrętów w porcie nowojorskim. Nawiązuje wówczas pierwsze przyjaźnie z ludźmi spoza środowiska murzyńskiego i doświadcza różnorakich przejawów dyskryminacji, której się wspólnie z nimi przeciwstawia. 29 lipca 1943 umiera ojciec Baldwina. "Kiedy umarł, spostrzegłem, że prawie w ogóle z nim nie rozmawiałem. Dla życia w Ameryce , gdzie możliwości prawdziwe i urojone są większe niż gdziekolwiek na świecie, wydaje się typowe, że drugie pokolenie nie ma czasu na rozmowę z pierwszym"i. Po śmierci ojca obejmuje rodzaj patronatu moralnego nad matką i rodzeństwem. Uczucia opiekuńcze nad krewnymi będą się w nim rozwijały i pogłębiały z upływem lat. Jednocześnie rozpoczyna intensywną pracę samokształceniową w zakresie literatury i teatru.

Z NY do Paryża i z powrotem po sukces
Druga połowa lat czterdziestych to nieustanne i owocne w skutkach próby przeniknięcia do nowojorskiego środowiska artystycznego, skupiającego się wówczas w dzielnicy Greenwich Village. Podejmuje dorywcze prace jako kelner w kafejkach artystycznych, rozpoczyna działalność recenzencką. Nawiązuje współpracę z ośrodkiem teatralnym Actor's Studio oraz kontakt z murzyńskim pisarzem Richardem Wrightem, który pozytywnie ocenia jego pierwsze literackie próby. Właśnie za radą Wrighta, korzystając ze wsparcia finansowego fundacji Guggenheima, w 1948 roku wyjeżdża do Paryża, by osiąść tam na kilkanaście następnych lat.

Przystępuje wówczas do systematycznej pracy literackiej, uczestnicząc jednocześnie w życiu i działalności paryskiego środowiska czarnych Amerykanów. W 1953 roku, po wcześniejszym opublikowaniu kilku esejów w lokalnej prasie, debiutuje powieścią "Go Tell It on the Mountain" (Głoś to na górze). Książka, w której ukazał rodzinne środowisko, tęsknoty i nadzieje dyskryminowanej ludności murzyńskiej, została przyjęta bardzo ciepło i z najwyższym uznaniem przez światową krytykę. W dwa lata później publikuje pierwszy tom esejów, zatytułowany "Notes of a Native Son" (Zapiski nieodrodnego syna, 1955). Tytuł jest nawiązaniem do klasycznej w literaturze czarnych Amerykanów powieści Richarda Wrighta "The Native Son", która w polskim przekładzie ukazała się pod tytułem "Syn swego kraju". Kilka zawartych w tym zbiorze esejów poświęca Baldwin określeniu swego stosunku do Richarda Wrighta. Po dziewięciu latach nieprzerwanego pobytu we Francji w 1957 roku Baldwin odwiedza Amerykę. Udaje się między innymi do Little Rock w stanie Arkansas, gdzie włącza się w walkę o desegregację rasową szkolnictwa.

Przyjmowane z dużym uznaniem kolejne publikacje pisarza spowodowały, iż na przełomie lat 1962 - 1963 uznano go za pisarza obdarzonego niezwykłą mocą uzdrawiania. Baldwin przerzucał pomosty słów nad przepaściami dzielącymi świat męski od żeńskiego, ojca od syna, heretyka od homoseksualisty. Przede wszystkim zaś sprawiał wrażenie pisarza, który potrafił zlokalizować źródła poczucia krzywdy, jaką odczuwali dobrzy biali Amerykanie odseparowani w wyniku zbrodni zbyt dawnych i pogmatwanych, by je roztrząsać od ich czarnych znajomych: sąsiadów, kolegów szkolnych, mamek, kochanków, nawet dzieci. Najczęściej cytowanym fragmentem prozy Baldwina stał się fragment z końcowych partii jego eseju "Down at the Cross", który stanowi większą część książki "The Fire Next Time"ii. Esej ten zajął osiemdziesiąt pięć stron w listopadowym numerze "New Yorkera" z 1962 roku: "Jeśli my, a mam tu na myśli relatywnie świadomych białych i relatywnie świadomych czarnych, którzy muszą, jak kochankowie, z uporem odwoływać się do świadomości innych lub tę świadomość budzić, jeśli więc my nie zawahamy się teraz w spełnianiu naszego obowiązku, to uda nam się, choć jest nas garstka, skończyć z koszmarem nienawiści rasowej i odzyskać nasz kraj". Po czym dodaje: "i zmienić bieg historii całego świata".

Wymodlone zmiany
"Zmiana" była głównym tematem prozy Baldwina. Pisarz dorastał przecież w czynszówkach Harlemu w latach dwudziestych i trzydziestych, dosłownie modląc się o zmiany i stawał się ich szermierzem w wykorzystywanych jako domy modlitw sklepach, którymi po dzień dzisiejszy upstrzone są nowojorskie ulice. Książka "Następnym razem pożar" była jego świeckim kazaniem, adresowanym głównie do białych, ale moralną żarliwością dorównywała wystąpieniom młodocianego kaznodziei. Baldwin już dawno utracił swą chrześcijańską wiarę, ale nie przekonanie, że dusza balansuje niebezpiecznie na granicy zbawienia i potępienia, a jej los zależy wyłącznie od ludzkiego postępowania. Po definitywnym powrocie do Stanów Zjednoczonych w 1963 roku włącza się w działania Ruchu na Rzecz Praw Obywatelskich. Wspomniany wcześniej esej "Następnym razem pożar" został opublikowany w formie książkowej w styczniu 1963 roku. Do czerwca ukazało się dziesięć jego wydań.

Tego roku wszystko zmieniło się w dotychczasowym życiu Baldwina. Wydana rok wcześniej powieść "Another Country" (Inny kraj) była już bestsellerem (podobnie jak wydany w 1961 roku zbiór esejów "Nobody Knows My Name"). Publikacja ta stanowi bez wątpienia najwartościowszą pozycję w bogatym dorobku literackim Baldwina i przyniosła mu światową sławę. Powieść o miłości, ukazująca w krytycznym świetle rzeczywistość amerykańską, w której na skutek konfliktów rasowych, wzajemnych uprzedzeń i nieufności nie ma miejsca na czyste, wolne uczucia, została przyjęta przez krytyków z najwyższym uznaniem.

Niestety, kolejne powieści Baldwina wywoływały już raczej mieszane uczucia i często były krytykowane przez recenzentów. W maju magazyn "Time", w dowód uznania dla autorytetu Jamesa Baldwina, umieścił na okładce jego zdjęcie, co z kolei zaowocowało zaproszeniem od prokuratora generalnego na spotkanie poświęcone nasilającym się zamieszkom na Południu USA. W domach czarnych przywódców wybuchały bomby, podpalano kościoły, wszyscy działający na rzecz praw obywatelskich obawiali się nieustannie o życie. Kiedy Martin Luther King poprowadził w sierpniu marsz na Waszyngton, Baldwin stanął w jednym szeregu z przywódcą, spodziewając się, że będzie jednym z głównych mówców, co jednak nie nastąpiło.

Kartoteka według Baldwina
Pisarz, znany z subtelnych analiz kwestii prywatnych, stał się nagle osobą publiczną, "rzecznikiem sprawy". Coś jeszcze przydarzyło się Baldwinowi tego roku. Utracił mianowicie po raz drugi wiarę, wiarę humanisty. Stało się to po spotkaniu z ówczesnym ministrem sprawiedliwości w rządzie USA - Robertem Kennedy'm 24 maja w nowojorskim biurze prokuratora generalnego. Baldwin pojawił się z grupą przyjaciół, kolegów, osobistości ze świata show-biznesu i w towarzystwie młodego człowieka z głębokiego Południa, który został dotkliwie pobity podczas Rajdów Wolności w 1961 roku, kiedy to usiłowano realizować w praktyce zasadę integracji w poczekalniach i barach dworcowych. Zdaniem Baldwina połamane kości Jerome'a Smitha przydawały mu większego autorytetu niż komukolwiek z obecnych na spotkaniu.
Podczas coraz gwałtowniejszej wymiany słów Smith zaczął wymachiwać prokuratorowi generalnemu palcem przed nosem i oświadczył, że on, Smith, nigdy nie będzie walczył w obronie kraju, bo ten kraj zaniedbał w sposób rażący obowiązek jego obrony. Jak wynika z relacji naocznych świadków, Kennedy wyraźnie zesztywniał. Był bardziej zaszokowany tym niż czymkolwiek innym, co usłyszał podczas spotkania. Baldwin był również zaszokowany, ale z zupełnie innych powodów. Ponure oskarżenie Smitha, a także zdanie, jakie usłyszał od innego młodego Murzyna w tym samym czasie, "Nie mam ojczyzny, nie mam sztandaru", dźwięczało w świadomości Baldwina jeszcze kilka dni po spotkaniu z Kennedym, kiedy oświadczył dziennikarzowi z "New York Timesa", że "z dwudziestoma dwoma milionami czarnych nie da się już więcej negocjować". Oświadczenie to odbiło się znów echem po paru miesiącach, kiedy pisarz oskarżył administrację Kennedy'ego i FBI o brak zdecydowanej reakcji na zamach bombowy w kościele w Birmingham w stanie Alabama, w wyniku którego zginęły cztery murzyńskie dziewczynki (koniecznie zobaczcie "4 Little Girls" Spike'a Lee). I powróciło po raz trzeci, gdy powiedział uczestnikom zjazdu w Waszyngtonie: "znam wielu ludzi, nawet członków mojej rodziny, którzy bez wahania sięgną po broń, choćby jutro". Zarówno te, jak wiele innych uwag, które były raczej wyrazem rozpaczy niż bojowego nastawienia, kopiowano, przepisywano na maszynie na papierze z urzędowym nagłówkiem i gromadzono w nowo założonej przez FBI kartotece Baldwina.

Karta z jego danymi "Baldwin, James Arthur, ur. 1924, Murzyn płci męskiej", została założona w 1960 roku, kiedy Baldwin podpisał się pod petycją procastrowskiego Komitetu Fair Play for Cuba. Teraz, po afroncie wobec Kennedy'ego, jego status uległ zmianie. Choć Baldwin w dalszym ciągu uważał Kennedy'ego za sprzymierzeńca, ten zażądał od FBI raportów na temat uczestników spotkania, którzy upokorzyli go w jego własnym biurze, i wydał nakaz założenia podsłuchu w domu przynajmniej jednego z nich, Clarence'a Jonesa, prawnika pracującego dla Martina Luthera Kinga. Sporządzono czterdziestopięciostronicowy raport na temat osoby Baldwina, stanowiący zalążek dossier, które miało się wkrótce rozrosnąć do ponad tysiąca stron. Raport zawierał szczegóły dotyczące wykształcenia Baldwina, jego stosunku do służby wojskowej, obecnego i poprzednich miejsc zamieszkania, karalności ("zatrzymany 3 września 1954 roku pod zarzutem zakłócenia porządku publicznego"), wykaz publikacji, dane o stanie konta bankowego, wszelkie inne szczegółowe informacje na temat jego zachowania i opinie, jakie udało się zdobyć.

Z listy bestsellerów na listę niebezpiecznych
Jego nazwisko zostało umieszczone na liście zwanej Security Index, wykazie "niebezpiecznych jednostek", które stanowią "zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego" i które należy aresztować w pierwszej kolejności w wypadku wprowadzenia stanu wyjątkowego. Kierując się jakąś zawiłą logiką, połączono osobę Baldwina z partią komunistyczną. Od tej pory w jego kartotece będzie się zawsze pojawiać adnotacja "komunista", podczas gdy w rzeczywistości pisarz nie miał formalnych związków z żadną organizacją polityczną, nawet z ugrupowaniami walczącymi o prawa obywatelskie. A ponieważ Baldwin zaczął się nagle pokazywać w mediach, FBI nie oddzielało jego życia prywatnego od działalności publicznej. Zaangażowaniu politycznemu Baldwina towarzyszyła reakcja w postaci nieustannej inwigilacji, w Nowym Jorku, w Hollywood, na Południu, w Stambule, Rzymie, dosłownie wszędzie. Agenci FBI zbierali informacje od niczego nieświadomych sąsiadów i krewnych, albo przez telefon, albo osobiście. Byli wśród nich tajniacy, przedstawiający się jako dziennikarze, wydawcy, studenci. Ludzie ci uczestniczyli we wszystkich spotkaniach, podczas których miał przemawiać Baldwin, a każda zapraszająca go organizacja była sprawdzana pod kątem powiązań z partią komunistyczną. Po takich spotkaniach sporządzano raporty o tym, co agent widział czy słyszał, i w ten sposób FBI skompletowało pokaźny "materiał śledczy", dotyczący Jamesa Baldwina, "osobnika, który może stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych".

Wiele tragicznych zmian zaszło od czasu, gdy Baldwin apelował do "relatywnie świadomych" w książce "Następnym razem pożar". Odpowiedź kojarzyła mu się ze szczękiem repetowanej broni: w czerwcu 1963 roku zastrzelono przed jego własnym domem w Jackson w stanie Missisipi Medgara Eversa z NAACP, dwa lata później zabito w Harlemie Malcolma X, a potem w Memphis, 1968 roku, Martina Luthera Kinga. Pojawiła się nowa generacja młodych radykałów; niektórzy z nich również zginęli podczas starć z policją lub z rąk strażników więziennych.

Pisanie pomiędzy zabójstwami
Lata sześćdziesiąte, z wyjątkiem samego ich początku, nie były dla pisarza okresem zbyt płodnym. Po rozruchach na tle rasowym w nowojorskim Harlemie, które miały miejsce wczesną wiosną 1964 roku, Baldwin napisał szkic zatytułowany "A Report From Occupied Territory", w którym przytoczył zeznania jednego z murzyńskich uczestników zajść, zaprowadzonego na posterunek policji: "Do pokoju weszło około 35 policjantów i zaczęło nas bić, walić w szczęki, żołądek, w piersi, tłuc pałkami, pluć na nas i nazywać czarnuchami, psami...". Po przytoczeniu innych podobnych zeznań, Baldwin pisze: "W wyniku wypadków z 17 kwietnia i działalności policji tegoż dnia oraz z powodu faktu, że Harlem jest traktowany jak terytorium okupowane, sześciu młodych Murzynów, z których najstarszy ma lat dwadzieścia, znajduje się dziś w więzieniu w oczekiwaniu dożywotnich wyroków za morderstwo. To, co mówiłem o Harlemie jest prawdziwe w odniesieniu do każdego miasta na Północy, które zamieszkuje liczna ludność murzyńska - do Chicago, Detroit, Waszyngtonu, Filadelfii, Los Angeles i San Francisco. A policja, w skład której wchodzą ludzie wyjątkowo prymitywni, to po prostu najemni wrogowie ludności murzyńskiej. Policja istnieje po to, aby bronić interesów "białego biznesu" i trzymać za mordę Murzyna - to jej jedyne zadania. A wobec tego, że wie, iż jest znienawidzona - boi się. Trudno o ludzi bardziej skłonnych do okrucieństwa. Arogancka samowola, zagwarantowana policji nie tylko w Nowym Jorku przez najpotężniejsze siły w Ameryce stwarza sytuację, która przypomina z jednej strony anarchię, a z drugiej - stan oblężenia".

Pomiędzy 1963 i 1973 rokiem Baldwin napisał tylko jedną powieść, "Tell Me How Long the Train's Been Gone" (Powiedz mi, jak dawno odszedł pociąg, 1968), rozwlekłą, napisaną w pierwszej osobie książkę, zagmatwaną przez liczne retrospekcje i obciążoną kwestiami rasowymi bardziej niż jego wcześniejsze utwory. Krytykom, którzy pytali, czy polityka zepchnęła w jego życiu literaturę na margines, Baldwin odpowiadał z wystudiowanym spokojem, że "usiłuje pisać w przerwach pomiędzy politycznymi zabójstwami". Zwłaszcza śmierć Kinga zmroziła mu serce. Wcześniej ukazały się również rozproszone dotąd po czasopismach i antologiach nowele zebrane w jeden tom zatytułowany "Going to Meet the Man" (Na spotkanie człowieka, 1965). Tytuł zawiera tutaj pewną zamierzoną dwuznaczność, ponieważ w harlemowskim slangu wyraz "Man" (człowiek) oznacza białego. W wywiadzie przeprowadzonym dwa lata po zabójstwie Kinga zapytano Baldwina o bieżące projekty. Odpowiedział, że pisze "obszerny esej o życiu i śmierci ruchu na rzecz praw obywatelskich". Zaskoczony dziennikarz zapytał: "Jak to, to ten ruch umarł?". "Owszem - odparł Baldwin. Umarł wraz z Martinem... Organizowaliśmy marsze i słaliśmy petycje przez dziesięć lat, a teraz widać, że było to bezcelowe. Co właściwie będzie, nie wiem, ale zabijając Martina, zabili nadzieję." Baldwin napisał i opublikował swój esej poświęcony temu ruchowi, ale był on niedokończoną, utrzymaną w stylu osobistego dziennika relacją ("No Name in the Street", 1972), i temat ten w dalszym ciągu go absorbował. Próbował zacząć pisać "potrójną biografię" Medgara Eversa, Malcolma X i Martina Luthera Kinga i nosił zegarek z wizerunkiem tego ostatniego.
King, choć pięć lat młodszy, był mentorem Baldwina i zegarek na przegubie Baldwina był jak obrączka symbolizująca wierność misji, która była w swej istocie misją biblijną: wyprowadzeniem z domu niewoli. Baldwin robił wrażenie człowieka balansującego nieustannie na granicy optymizmu i rozpaczy. W liście do swego brata Davida z 1969 roku określił siebie samego jako człowieka rozdzielonego na troje: "szaleńca" zdecydowanego zmienić świat, "delikatne, utalentowane dziecko" i "człowieka o doskonale paranoicznej inteligencji". Wszystkie te aspekty jego osobowości nieustannie i gwałtownie współzawodniczyły. "Potrójna biografia" nigdy jednak nie została napisana. Podobnie jak powieść "No Papers for Mohammed", na którą podpisał umowę na początku lat siedemdziesiątych. Jako młody pisarz posiadał naturalny dar, być może większy niż którykolwiek z pisarzy mu współczesnych, wspaniale panował nad rytmem, frazą, strukturą wywodu i stosownym wyważeniem proporcji. Lata prześladowań, których symboliczną kulminacją było zabójstwo Kinga, zachwiały jego równowagę psychiczną. "Od czasu śmierci Martina coś się we mnie zmieniło, coś bezpowrotnie uleciało", napisał w "No Name in the Street".

Sukces Hoovera końcem pisarza
25 marca 1974 roku FBI formalnie zaprzestało inwigilowania Baldwina. Od śmierci J. Edgara Hoovera, który zmarł dwa lata wcześniej, nie uzupełniono akt żadnym nowym raportem. Przyjrzawszy się faktom, można dojść do wniosku, ze kampania przeciwko Baldwinowi zakończyła się sukcesem Hoovera. Pisarz opuścił kraj w chwili, gdy osiągnął szczyt jako autorytet, w kluczowej fazie walki o prawa obywatelskie, w momencie, kiedy autorytet Kinga słabł w oczach ludzi niecierpliwie wyczekujących zmian. Pomimo prób zbliżenia się do bardziej bojowych Czarnych Panter i oferowanego Stokleyemu Carmichaelowi wsparcia ze strony "starszego brata", Baldwin odpadł w chwili, gdy ruch wkroczył w nową fazę. Pojawili się młodzi, wygadani, noszący broń przywódcy, tacy jak Huey P. Newton, Rap Brown czy Eldridge Cleaver, który w wydanej w 1968 roku książce "Soul on Ice" przypuścił gwałtowny atak na Baldwina: "Książki Jamesa Baldwina przepełnia dręcząca, bolesna, totalna nienawiść do czarnych, zwłaszcza do samego siebie, a także najbardziej haniebne, fanatyczne, pochlebcze i służalcze uczucie miłości do białych, jakie można znaleźć u jakiegokolwiek współczesnego czarnego pisarza".

Tak zwany "drugi akt" pisarskiej kariery Jamesa Baldwina nie przebiegał zbyt pomyślnie i mimo, że po 1970 roku powstały jeszcze dwie powieści (w 1975 "If Beale Street Could Talk".) Gdyby ulica Beale umiała mówić i wydana w 1979, a przyjęta przez krytykę z dużą oziębłością, "Just Above My Head" . Tuż ponad mą głową) oraz kilka utworów z dziedziny literatury faktu, pisarz nie odniósł większego sukcesu. Historia jednak będzie się odwoływać do czegoś innego, co posiadał, do pewnej cechy, o której powiedział w wywiadzie udzielonym dla murzyńskiego czasopisma "Essence": "Zawsze czułem, że kiedy przemawiam publicznie, mówię o ludzkiej duszy. Tak naprawdę nigdy nie mówiłem o działalności politycznej".

James Arthur Baldwin zmarł 30 listopada 1987 roku. Stał się pierwszym czarnoskórym pisarzem, którego masowo czytają biali w Ameryce. Jego pisarstwo stanowi przewrót w literaturze murzyńskiej Stanów Zjednoczonych. Zdobył rozgłos, ponieważ krzyknął głośniej i bardziej przenikliwie od innych, aż zadrżał wielki kraj. Wśród płaczu i ubolewania ktoś nagle rąbnął w stół. Swoim niezwykłym talentem spowodował, że po raz pierwszy w historii Ameryki pisarz murzyński stał się pisarzem całego narodu, obalając jednocześnie mity o ludziach czarnych, o ich głupocie, brudzie, niezwykłych możliwościach seksualnych i skłonnościach do narkomanii. To James Baldwin nauczył nas, że każda czarna twarz jest inna, każdy Murzyn człowiekiem i nie ma dwóch takich samych osób.



Informacje o artykule
Data dodania:2004-06-04
Dział / Kategoria: kultura hip-hop / informacja, biografia
Średnia ocena:nieoceniany
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
JarasRS, 38 lat
mężczyzna, Nakło nad Notecią

Ostatnie artykuły tego autora:
Każdy gustuje w innych klimatach - wywiad z Betuz
Włóczęga - wywiad
Historia rapu
Plan Doskonały
Relikt przeszłości - Martin Luther King

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 1 + 5 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-54-205-211-87.compute-1.amazonaws.com (54.205.211.87). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2019 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies