Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Skit Top Ten - czyli najlepsze gadki pomiędzy numerami

Skit Top Ten - czyli najlepsze gadki pomiędzy numerami

Autor: Puffcio

Kiedy na płycie znajduje się cokolwiek poza normalnymi, pełnymi utworami, i ewentualnie intro i outro, słuchacze nie są zachwyceni. Nie ukrywają wtedy wkurwienia, że zamiast siedemdziesięciu minut muzyki mają na krążku 60 minut muzyki i dziesięć jakichś bzdur, których nie kumają. Wtedy po prostu wybierają opcję "skip". Nie zawsze taka olewka jest możliwa, gdyż niekiedy skitów nie oddziela się od utworu i mieszczą się one na przykład przed kawałkiem. To niejednokrotnie doprowadza słuchacza do°

1. Busta Rymes "Extinction Level Event.: The Final World Front"
Nie po raz pierwszy pojawia się ten album w moich zestawieniach. Jednak o to pretensje możecie mieć tylko i wyłącznie do Busty. To jego wyłączna wina, że robi dobry, miejscami nawet wyśmienity rap, przecierając szlaki i docierając do miejsc, na których nie ośmieliliby się zbliżyć inni raperzy. Dlaczego natomiast wybrałem jego trzeci krążek w dzisiejszym zestawieniu? Gdyż to, co się na nim dzieje między utworami to istna rzeźnia. Pomijam już zupełnie świadomie gadki o końcu świata i inne tego typu pierdoły. Posłuchajcie sobie scenki przedstawiającej sytuację, gdy synek dość przygłupich rodziców przekonuje ich do tego, by posłuchali rapu Busty. Gwarantuję, że choć na chwilę się uśmiechniecie. Natomiast totalnym mistrzostwem jest skit przed kawałkiem "Gimme Some More", w którym koleżka ściemnia jakąś czekoladowoskórą niunię. A że robi to w sposób, delikatnie mówiąc, nachalny, to naprawdę można boki zrywać. "(...)Donald Trump delivers my paper, and I don't even tip him(...)". To tylko malutka próbka.

2. Redman "Muddy Waters"
Reggie Noble - król funku, król marihuany, król wykręconego brzmienia i... król skitów! Od ładnych paru lat jestem pod ciągłym, ogromnym wrażeniem tego, co ów osobnik wyprawia, jeśli chodzi o umilanie czasu między utworami. Nigdy nie skipuję płyt Retmana, gdyż uważam to za profanację. Takich rozbrajającyh, często leciutko głupkowatych, ale nigdy nie żenujących żarcików nie powstydziłby się żaden Marcin Daniec, czy inny Krzysztof Piaseczki. Fakt, że wymienieni wyżej panowie tworzą skecze w nieco innej konwencji i klimacie, ale jestem pewien, że gdyby ktoś porządnie wprowadził ich w arkana "czarnych żarcików" Reggiego doceniliby je. Moim ulubionym motywem na tym albumie Czerwonoskórego jest wątek tournee po okolicach Newark w poszukiwaniu dilerów marihuany. Prowadzi je łapciuchowaty (wybaczcie ten neologizm, ale tak właśnie nalepiej jest go nazwać) dziennikarz, który w trakcie swoich przygód pozwala nawet ukraść swój wóz satelitarny. Nie wolno również pogardzić wątkiem "chickenheadów", czyli po naszemu niezbyt rozgarniętych niewiast, które dłubią najpierw tyłku, a potem w nosku. Po szczegóły odsyłam na "Muddy Waters".

3. Dr Dre "The Chronic"
Kolejna płytka, na której przerywniki absolutnie nie wprowadzają w stan irytacji. Na początek wspaniałe intro, będące de facto pełnoprawnym kawałkiem, disem na Eazy'ego E i obóz Ruthless Records. Dalej napotkać można na fajowe gadki przed "Deeeez Nutz", a pod koniec idiotyczny, ale w pewnych ściśle określonych okolicznościach niezwykle śmieszny teleturniej "100$ Sack Pyramid". Plus oczywiście niesamowite Outro, z niezapomnianym RBXem, które znów jest pełnoprawnym numerem. Jak widzicie - skity nie zawsze podkurwiają.

4. Redman "Doc's Da Name 2000"
Jeszcze raz Reggie Noble. To już chyba stało się tradycją, że w praktycznie każdym zestawieniu umieszczam dwie płyty jednego wykonawcy. Nie robię tego specjalnie, wierzcie mi. Tak samo z siebie wychodzi. No ale nieważne. Wymieniłem również czwarty krążek Redmana, to bezpośrednio po "The Chronic", gdyż w gąszczu wielu wspaniałych, przyprawiającym o skręty kiszek ze śmiechu skitów jest przerywnik, który w linii prostej odnosi się do klasyku autorstwa Dre. Znajduje się zaraz po "Trick City Machin'" i mogę Wam tylko powiedzieć, że jest kosmiczny. Jeśli oczywiście jesteście dostatecznie kumaci i obeznani z klimatem, by go zajarzyć. Życzę powodzonka.

5. Masta Ace "Disposable Arts"
Do tej pory było raczej bardzo, bardzo śmiesznie. Na numer pięć wybrałem zatem skitowy album, które nadaje się do tego zestawienia nie ze względu na to, że przerywniki są zabawne. Niektórzy z Was pamiętają pewnie recenzję "Disposable Arts" mojego autorstwa. Napisałem tam, że jest to krążek niezwykle spójny i tworzy całościową, wielowątkową historyjkę, której warto słuchać od deski do deski. Skipy raczej nie wchodzą w grę, gdyż burzą wyśmienite wrażenie powstające, gdy słuchamy tego albumu bez żadnych przerw. Zatem zachęcam Was gorąco, wejdźcie na kilkadziesiąt minut w ten świat, naprawdę warto.

6. Alkaholiks "Likwidation"
Trzeci krążek zapomnianej u nas nieco (niesłusznie) formacji Alkaholiks to kawałek dobrego rapsu. Muzycznie ani tekstowo nie ma się do czego przyczepić, również spójność produkcji nie pozostawia wiele do życzenia. Rzeczą znamienną, jaka się pewnie do ogólnego wrażenia po przesłuchaniu bardzo przyczynia jest fakt, że skity utrzymano w jednym, bardzo spójnym klimacie. Ogólnie rzecz biorąc sprawa kręci się wokół alkoholu. Tak więc na początek mamy pierwsze spotkanie w klubie "AA", między utworami natomiast przeróżni, znani raperzy (m. In. LL Colo J i Nas) wypowiadają się na temat swoich ulubionych alkoholi. Całkiem świeży i oryginalny, zarazem pasujący tematycznie pomysł.

7. Wu-Tang Clan "Enter The Wu Tang 36 Chambers"
Klasyk, klasyk, klasyk... Ale czy ktoś kiedykolwiek pomyślał o tym, że na tym krążku są naprawdę spokojowe przerywniki? Chociażby akcja z Metod Manem i Ghostface Killah, którzy przemawiają się na temat, który wymyśli lepsze tortury. Pomysły mają naprawdę hardkorowe... Poza tym klasyczny wstęp do "Protect Ya Neck", przedstawienie poszczególnych członków Klanu... ach, aż się łezka w oku kręci, jak człowiek sobie pomyśli.

8. Eric Sermon "Insomnia"
Recenzję tego albumu napisałem już jakieś dwa lata temu, ale z powodu braku oryginalnej okładki i niemożliwości jej pozyskania zalega ona wciąż na półce. Może ktoś z Was pomoże? Ale do rzeczy. Powód, który, moim zdaniem, predestynuje "Insomnia" do dzisiejszej dyszki to sposób, w jaki cały materiał podano. Otóż Sermon wpadł na genialny pomysł, żeby zmontować płytę w formie audycji radiowej We're From The Darkside Radio. Efekt naprawdę oszałamiający, przede wszystkim za sprawą pełniącej rolę prowadzącej audycję Cherry Martinez, która naprawdę wspaniale wypełnia swoją rolę zapowiadając kolejne numery i nawijając przez telefon ze słuchaczami. No i do tego wszystkiego te numery "młodzieży Def Squadu"...

9. Raekwon The Chef "Only Butli 4 Cuban Linx"
Album znany każdemu, kto się szanuje. Skitów sporo, naprawdę sporo. Niektóre ciekawe, inne mogą za kolejnym razem nieco nużyć. Ale nie da się odmówić Raekwonowi i RZA geniuszu w tym, że postanowili poużywać sobie nieco na samplach ze "Scarface" i stworzyć mafioźnicko-kokainowy klimat poprzez odgłosy dmuchania koksu i innych bezeceństw, jakimi zwykli się zajmować prawdziwi druglordzi.

10. Skity na oficjalnych i nieoficjalnych, ulicznych wydawnictwach G-Unit
Numer dziesiąty nietypowo. Nie dlatego, że miałem taki kaprys, ale dlatego, że taka zaszła konieczność - nie mam pojęcia jak "umiejscowić płytowo" skity, o których napiszę. a Cała historia zaczęła się następująco. Któregoś dnia podczas sesji w zadymionym pokoju u mojego serdecznego zioma moje uszy po raz pierwszy usłyszały jakąś demówkę G-Unit. Poza naprawdę fajnymi, utrzymanymi w ulicznym klimacie numerami było tam coś, co sprawiło, że w tej chwili piszę to, co piszę. Mianowicie skit, w którym panowie z G-Unit jadą po Jeffreyu Attkinsie, czyli Ja Rule'u. I nie była to zwykła, prymitywna jechanka, w stylu "zastrzelę-cię-jesteś-pozerem-mam-większy-pistolet-i-więcej-ziomów-pieprzyłem-twoją-laseczkę" itp., jak to często w disach zza oceanu bywa. Chłopaki bowiem wymyślili coś naprawdę wysmakowaego, utrzymanego jakby nie było w granicach dobrego smaku, ale zarazem miażdzącego Ja Rule'a niczym ciśnienie na dnie Rowu Mariańskiego. W skitach tych spiker reklamuje kolejne "albumy" Jeffreya, które ów chłopina nagrywa przy pomoc sidi plejera i mikrofonu, dodając do gotowych numerów swoje zawodzenie. A że Ja to prawdziwy znawca wszelkiej maści muzyki, nie ogranicza się do rapu. Usłyszeć go bowiem można obok takich sław jak chociażby Shakira, czy Erique Iglesias. No ale Ja nie byłby sobą, gdyby nie dotknął też materiału rapowego. Pokazuje bowiem również nową wersję swojego przeboju z "Rule 3:36". Ogólnie rzecz biorąc - podczas słuchania można umrzeć ze śmiechu. Jak ktoś dojdzie do tych nagrań - na pewno się nie zawiedzie, rzecz jest z gatunku "musisz to dorwać!!!". Gorąco zachęcam do poszukiwań.



Informacje o artykule
Data dodania:2004-07-30
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / recenzja
Średnia ocena:nieoceniany
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
Puffcio Paweł Kozanecki  rap graffiti breakdancePuffcio

Ostatnie artykuły tego autora:
Hity nie potrzebne - wywiad z Afrontem
Pięciu podejrzanych o związki z rapem, czyli kilka zdań o Usual Suspects
10 przereklamowanych
Letnia dycha - 10 najlepszych LP na letnie wypady w teren
Przetrwać w oktagonie

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
anonim
Autor: hjfjhj   Link do posta
21:11:27, 19-08-04
jfjfjh

anonim
Autor: zekij   Link do posta
18:01:02, 25-01-05
zgadzam sie z przedmowca ;)

anonim
Autor: Krakers   Link do posta
18:19:15, 06-04-05
Errand Boy (Skit) z płyty \"Matthew\" Kool Keith\'a.

anonim
Autor: CArTiSh129   Link do posta
15:01:26, 28-11-07
SpOkSiK pOdObA mI sIe To:D<lol>

anonim
Autor: dfgdfgdgdf   Link do posta
13:56:26, 22-08-08
a skity z płyty D12 "devil's night"?:D mnie np rozjebał ten w którym Bizzare bajeeruje klientke i jednocześnie puszcza sowite bąki...xD

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 3 + 5 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-34-231-247-139.compute-1.amazonaws.com (34.231.247.139). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2019 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies