Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl ť

Souacz Park - fragment: Leszek Killer w agencji towarzystkiej

Souacz Park - fragment: Leszek Killer w agencji towarzystkiej

Autor: Kuba Wicher

Prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy
czyli Leszek Killer w agencji towarzystkiej "Minetoo" Kowboja

(wyjaśnienie: Kowboj, tajny agent Alkajdy, zaprosił do swojej agencji towarzyskiej prominentnych polityków, by wykończyć ich chorobami wenerycznymi i potem zaprowadzić w kraju rewolucję ilamską)

Leszek Killer, stary beton, był pierwszym, który zapragnął z panienką zwiedzić sobie pięterko (ale napaleniec!). Wszedł do pokoju i zdjął płaszcz (taki wy

Leszek Killer, najbutniejszy z politykierów (zajebiemy cię!), zapragnął być równie butny w łóżku (bad boy!). Rozpiął koszulę i zrzucił z siebie spodnie, takie podcięte, że można je zrzucić jednym kocim ruchem. Wtenczas wyłoniła się jego owłosiona i obleśna klata (komunistyczna).
Napalony jak nigdy, rzucił się na nią i... dupa.
Flak.
- Może ubiorę się normalnie, ale bez bielizny? - sugerowała Britnej. - Może to cię podnieci?
- Czemu nie?
I co? I gówno.
- Popieszczę cię oralnie, jeśli się rozkraczysz - proponował w ramach rekompensaty. - Wtedy w ciebie wejdę, jak płyn do mycia naczyń.
Britnej uśmiechnęła się i rzekła:
- A ja dla ciebie, żebyś bardziej mnie pragnął, pomalowałam szminką moje wargi, ale te...
- Bejbe! - westchnął ex~premier - poliż mojego saddama.
- Saddama?
Politykier zdjął swoje gacie i pokazał swojego małego...saddama.
- Trzeba było tak od razu - odparła Britnej. - Ale za każde udziwnienie 100 pln.
- Nie ma sprawy - odparł Leszek Killer, uświęcony szef LSD - podatnicy zapłacą.
- Ale tobie nie stoi, Leszek.
Killer wyjął portfel.
- To masz tu 50 pln i wyobraź sobie, że jestem Long Dong Silver i mi stoi.
Britnej zainkasowała flotę.
- Ale jego mały ma 45 centymetrów, a twój jak stoi tylko 10.
Leszek Killer, uświęcony szef LSD wręczył jej kolejne banknoty.
- Dobra, masz tu 200 pln. Wyobraź sobie orgazm i krzycz tak, żeby moi koledzy słyszeli!
I krzyczała, stękała, jęczała, zawodziła przez kwadrans. A Leszek skakał na łożu.
Po jakimś czasie Britnej się wynudziła.
- A nie chcesz sobie na serio podymać.
- E tam, polityka jest fajniejsza - odparł Leszek Killer. - Można podymać ludzi.
Zawiedziona Britnej odwróciła się do niego plecami.
- Myślałam, że politycy są potężni, a tu same flaki...
Leszka ogarnęła niemoc i trwoga. Ale nie marwił się siebie - wiedział, że i tak jest chujowy. Martwił się o swój pijar.
Żeby ratować sytuację, żeby pokazać, jaki z niego maczo, romantycznie wyszeptał jej do ucha:
- Nie powiesz nikomu?
- A ile zapłacisz? - odszeptała "bezinteresownie".
- 500 pln.
- Okej, mister.
Britnej założyła stanik i wsunęła sobie banknot między piersi. A stanik założyła, żeby był efekt. Bo jakby nie miała na sobie biustonosza, to gdzie schowałaby hajs?
[Ale musiała chyba założyć go wcześniej, bo przecież ten impotent Leszek Killer korumpował ją wcześniej parę razy - przyp.aut.]
- Ale był tak naćpany, że mu to nie robiło różnicy, czy wali krzesło, czy mnie, czy liże drzwi, czy moje nogi...
[Ołkej, Britnej, nie powiem Kowbojowi, ale tego Leszka to trzeba zajebać! - przyp.aut.]
- Wiem, panie Jakubie. Tego Rzęsistka Strong nie zaaplikowałam sobie, tylko całą probówkę wlałam mu do gardła.
[Mile mnie zaskoczyłaś, Britnej - przyp.aut.]
- Ale niech pan nie mówi Kowbojowi.
[Nie ma sprawy - przyp.aut.]

Prawdziwego mężczyzne nie poznaje się po tym, jak zaczyna, ale po tym, jak kończy. Po nieudanej kopulacji, ten miękki fiut, Leszek Killer, zasiadł do stołu.
- Mmmm... - oblizał się - dobry ten soczek, co mi dałaś. To jakiś afrodyziak?
- Tak, kwiatuszku.
- To teraz spróbuj mojego towca.
Killer wysypał hojnie towar (kolumbijską kokę) na srebrną tacę, którą wyjął z nesesera. Ze skórzanego portfela wyciągnął swoją burżujską kartę kredytową Mastercard i - żeby zaszpanować i powetować swoją impotencję - jął sposobić nią krechy.
- Grama, bejbe? - głupawy uśmiech.
- Czemu nie? - odpowiedziała Britnej, której nieskąpy napiwek wzbronił zjebać gościa.
- Widzisz, sztunia - objął ją, jak szef sekretarkę - jeden gram koki kosztuje trzy razy więcej niż gram złota.
Zwinął w lufkę banknot 100 euro (a jej dawał peeleny, kutwa!), a ona macała jego glacę. Perfekcyjnie urobił ściechę o treści: "kolacja mistrzów". A że ściągnęli szybko, zakręciło ich niewąsko.
- Teraz szykuj się na pogrom, bejbe! Nadchodzi Leszek Killer, Mistrz Orgazmu!!!
Britnej Spirs walnęła się na wyro, a Leszek Killer, szef tego jebanego LSD, zaczął ją rozbrajać.
Niestety, nie umiał sobie poradzić nawet z głupim biustonoszem. Napotkał opór - zatrzask.
- Co jest?
- Musisz mnie rozbroić - zaśmiała się Britnej. - Ja jestem trudna do zdobycia.
- Że co?
Wygięła się do tyłu i zaczęła falować biodrami.
- Widzisz te majteczki? Są dwa sznureczki: czerwony i zielony. Musisz przeciąć właściwy. Jak źle przetniesz to wybuchnę.
- Ale ja, ja... ja jestem daltonistą!
[I komuchem~impotentem - przyp.aut.]
- To wsiądę na ciebie, Leszku. Uratuję cię. Przejmę inicjatywę. Zrobimy szybki numerek. Ale tak szybki, że nawet nie zdążysz się rozebrać.
To wzięła się do roboty. Zdjęła mu gacie i masowała ustami jego jądra. Próbowała go podniecić, rozniecić...
- Ale mi wciąż ...nie stoi.
Potem wzięła mu mściciela i pieściła go oralnie. W drugiej ręce trzymała loda pistacjowego. Raz lizała loda, raz sflaczałego wacka Leszka Killera.
Ale nic to nie dało.
- To może uklęknę przed twoją twarzą - zaproponowała - a teraz ty mi po zrobisz francusku...
- No, nie wiem, to chyba niehignieczne i nieetyczne...
- Co??!!! - oburzyła się Britnej, która przed chwilą sama doznała niesmaku w ustach. - Nie podniecam cię, czy co?
- Podniecasz, jasne - bronił się - ale ja nie diabeł tasmański, żeby rżnąć cię na okrągło.
- Ale jak to na okrągło? - oburzała się - Ty nawet nie zacząłeś!!!
Nie wytrzymała i rzuciła się na niego ...z pięściami. Chciała go zajebać, dzielna Britnej Spirs.
- Ty eunuchu, weź mi chociaż podpisz rachunek, bo mi szef da burę, a to na stażu sajgon...

Podpisał świstek i padł trupem. Britnej machnęła ręką, w końcu plan wykonany. Spojrzała na stół. Tyle tam koki. Taka kolacja nie może się zmarnować - pomyślała, niegrzeczna dziewczynka!
Bo Britnej Spirs całą zeszłą noc przebalowała w klubie, przehulała. Oj, schlała się niegrzeczna bejbe, nie powiem, oj schlała. I ruszyła w taniec obmacywać facetów. Napalona jak nigdy, bo od miesiąca nikt jej porządnie nie przeleciał - nie, nie, nie... Klienci to sami impotenci, przykład powyżej. Czemu szef zawsze daje mi same ogony - pomyślała?

Sprawdź fragment: Książe Czerwonoperuki i Księżna Mandarynka.



Informacje o artykule
Data dodania:2005-12-30
Dział / Kategoria: fun / felieton
Średnia ocena:nieoceniany
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
Kuba Wicher   rap graffiti breakdanceKuba Wicher

Ostatnie artykuły tego autora:
Souacz Park i klątwa Alkajdy
Souacz Park - fragment: Książe Czerwonoperuki i Księżna Mandarynka
Souacz Park - fragment o żulach spod Biedronki

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
anonim
Autor: axxx   Link do posta
02:56:26, 31-12-05
what the fuck is this?!

anonim
Autor: wans   Link do posta
08:43:33, 31-12-05
hehehe, troche jak pornos, ale i tak niezle filmy.... ten killer moglby kwasa zarzucic jeszcze, moze britnej zmienilaby sie w wiktorie bekham? albo w ksiezna diane???????

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 5 + 4 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-18-208-159-25.compute-1.amazonaws.com (18.208.159.25). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2019 ? kontakt ? redakcja ? reklama ? materiały promocyjne ? FAQ, pomoc i zasady ? Polityka Cookies ?