Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Przegląd Zagranicznych Videoclipów odc. 10 seria:2

Przegląd Zagranicznych Videoclipów odc. 10 seria:2

Autor: flaco666

Dowiedz się więcej o: Eminem, D12, Game.

Od sześciu odcinków "Przeglądu Zagranicznych Videoclipów" w każdym występowała minimum jedna kobieta. Nie brakowało piękności pokroju Beyonce czy Ciary. Tym razem, w już dziesiątym odcinku, pod nóż idą panowie. Na początek The Game, który mówi, że wszystko jest okay w clip'ie "It's Okay". Później chłopaki z D12 w "How Come", a na deser sam Eminem w rewelacyjnym "Mosh".

Video 1: "It's Okay"

The Game to ostry i pewny siebie zawodnik z zachodniego wybrzeża. 28 sierpnia 2006 roku w telewizji swoją premierę miał jeden z jego najlepszych teledysków "It's Okay". To połączenie prostoty pomysłu z ciekawą realizacją clip'u. Reżyserią zajął się Jonathan Mannion, twórca m.in. "We In Here" DMX'a i trochę tandetnego "Ultimatum" Shaggy'ego.Utwór The Game wykonuje z ciekawie brzmiącym, niemalże krzyczącym Junior Reed'em. Fabuła teledysku "It's Okay" jest bardzo prosta. Raper wychodzi z chaty i oprowadza nas po swoich rewirach. Pokazuje rzeczy, którymi się szczyci - szacunek wśród swoich znajomych, wypasione fury - marki Chevrolet Impala, setki zdjęć z przeróżnych sesji, kilkadziesiąt oddanych mu kumpli. Możemy także zobaczyć groźnie wyglądające bestie - pitbulle, które raczej już mają swoją rapową plakietkę. To psy najbardziej kojarzące się nie tylko z amerykańskim rapem, ale także z naszymi rodzimymi kawałkami. Utwór i clip można traktować jako hymn poświęcony miastu Compton, leżącym w Kalifornii. Jest ono uważane za jedno z najbiedniejszych w USA.

Clip podzielony jest na trzy części przeplatające się wzajemnie. Pierwsza to śpiewający Junior Reed, gdzieś na uboczu The Game'a. W drugiej rapera widzimy nawijającego na kilku innych miejscówkach (stojącego albo siedzącego). Trzecia to przedstawienie The Game'a rapującego podczas przechadzania się po okolicach swojego domu.Ludzie, jakimi otacza się Game, są bardzo różni i oryginalni. Widzimy młodych chłopaków grających w kosza (co ciekawe nie mogło zabraknąć symbolu bogactwa w tej scenie - czarnego Mercedesa z prawej strony ekranu - to zestawienie / kontrast między bogactwem a biedą). Dalej spotykamy się z wytatuowanymi latynosami obok wspomnianych chevroletów Impala. Pojawiają się zbliżenia na ich dziary m.in. duży napis "Los" na plecach jednego z nich. Potem Game przechadza się chodnikiem wzdłuż ulicy i wita się z motocyklistą. Ten wypasiony Harley jest kolejnym symbolem posiadania sporej ilości dóbr. Po chwili Game sprowadza na ulicę rzeszę swoich czarnych (i nie tylko) ziomków, ubranych w bluzy tej samej firmy.W clip'ie wykorzystano zdjęcia z sesji The Game'a m.in. na jego album "The Documentary". Są fotki rapera z dzieckiem, przy wielkich kołach, w kapturze oraz na ringu w pozach niczym z "Rocky'ego". Nieodłącznym elementem ubioru rapera jest łańcuch, a nawet dwa - jeden z napisem "The Game". Przez prawie cały clip nosi raczej stonowane kolorystycznie ubrania. Najpierw wychodzi z domu w białym podkoszulku na ramiączkach, by po chwili założyć na niego czarny. W innych ujęciach ma biały t-shirt, natomiast w pozostałych pokazuje nam swoje umięśnienie, co może przysporzyć wiele radości jego fankom. Wszystko to, aż do momentu, gdy na czarny podkoszulek zakłada czarną bluzę z kapturem.

Teraz coś o ujęciach i ogólnej kompozycji clip'u. Mimo wydającego się małego wkładu, "It's Okay" jest spójnym tworzywem. Kamera nie gubi się, a niektóre ujęcia sprawiają, że odbiorca ma wyobrażenie oglądania wspaniałego dokumentu - teledysku. Ujęcia są tutaj przeróżne. Game widoczny jest dosłownie z każdej strony ekranu. Czasem nawet jest za blisko, wtedy obraz staje się mało wyraźny. W końcu nieco oddala się od kamery. Jej oko nie stoi w miejscu, wspólnie z Game'em porusza się. Nawet, gdy siedzi, kamera okrąża go z boku. Nie zabrakło także ujęć z profilu np. przy ścianie lub na krawężniku. Zwroty podkreślają również jego ubiór - najpierw widzimy jego czarne spodnie, buty, a potem całą postać. Wyraziście wyglądają opadające spodnie The Game'a. Gra światła i cienia też robi swoje. Dokładnie obrazuje to m.in. słońce, które daje poświaty "aktorów" na ziemię. Technicznie "It's Okay" wypada rewelacyjnie. Wrażenie robi współgranie muzyki z obrazem. Kiedy w teledysku słychać te charakterystyczne basowe uderzenia, na ekranie pojawiają się szybko zmieniające się ujęcia np. w momencie końcowym clip'u, gdy Game stoi otoczony zgrają swoich ziomków. Sytuacja jest przeplatana z obrazem kilku jego zdjęć. To zdecydowanie ciekawy dodatek, podobnie jak np. bliskie ujęcia na Impalę - napis "Impala", przednie i tylne reflektory.Podsumowując clip zasługuje na wysoką ocenę. Mimo, że jego pomysł jest na poziomie tworzenia polskich teledysków, to realizacja wykracza ponad wszelkie rodzime granice w kręceniu clip'ów. To kolejny przykład, że Amerykanie nawet, gdy mają słaby scenariusz, potrafią zrobić z tego arcydzieło. The Game i produkcja "It's Okay" zasługuje na mocną piątkę. Powinien być zaliczany do grona najlepiej zrealizowanych teledysków na świecie.

Video 2: "How Come"

Clip "How Come" jest przedstawieniem konfliktu, jaki zapanował na przełomie 2003 i 2004 roku w D12. Reżyserem jest Davy Duhamel, znany z obrazów "Hey Bitty" Nitty'ego i "Welcome 2 Detroit" Trick Trick'a i Eminem'a.Rozpoczyna się od taśmy z klubowego koncertu Eminem'a, gdzie konferansjer zapowiada go na scenę. Dalej widzimy salę konferencyjną wytwórni Shady Records i samego rapera, siedzącego na końcu stołu, w wielkim fotelu prezesa. Czuje się jak u siebie w domu, z rozłożonymi nogami na blacie ogląda występ na dwóch telewizorach LCD, umieszczonych po bokach szyldu wytwórni. Spokój przerywa mu jego sekretarka, która przychodzi z wiadomością, iż ma gości. Przyszli do niego kumple ze składu, którzy mają niewesołe i poważne miny. Shady robi im awanturę. Chłopaki chwytają się za głowy ze zdenerwowania i zaskoczenia.

W dalszej części artykułu opiszę najważniejsze sceny. W clip'ie pokazana jest "miejscówka" raperów. Wspólnie spędzają tam czas, śmieją się z żartów Bizzarre'a i słuchają muzy puszczanej przez dj'a. Na oskrobanej, pełnej dziur ścianie tego pomieszczenia widać powieszoną koszykarską koszulkę z Detroit z numerem 11, oprawioną w drewnianą ramkę. Światło bije wprost od zawieszonych na suficie lamp, nadających piwniczny klimat. Właśnie w tym miejscu zaczyna się kłótnia. Kolejną sceną godną poszanowania jest bitwa na rymy chłopaków z D12. Eminem nie podejmuje wyzwania i odchodzi z gorącego tłumu. Cała sytuacja ma miejsce w klubie. W tym samym miejscu, nieco później, rozgrywa się impreza. Właśnie na niej ziomy Em'a widzą jego maniurę zabawiającą się z dwoma kolesiami. Dzwonią do niego, jednak gdy przyjeżdża, dziewczyna rzuca mu się na szyję, jak gdyby nigdy nic. W trzeciej minucie produkcji mamy okazję ponownego zobaczenia wytwórni Shady Records. Pomieszczenie jest po "przejściach". Napis krzywo powieszony, stół obszarpany i ściany bez "żywych" kolorów. Zarzuty Eminem'a denerwują kolegów, aż w końcu dochodzi do bójki. Szybko zostaje ona stłumiona przez kolegów.

Pomiędzy scenami Marshall jest pokazany podczas nawijki w pustym klubie. Siedzi całkowicie sam. Raz w loży, a raz przy barze. To doskonały czas na pomyślenie o zespołowych problemach. Koniec składa się z powolnych i miarowych ujęć na Eminem'a, Proof'a i innych. Slim osamotniony wychodzi z pustej sali konferencyjnej.To nie jest clip pełen humoru i zabawy, co w każdym momencie swoją mimiką twarzy podkreślają zawodnicy D12. Piosenka jest ostra, a teledysk do niej hardcore'owy. Bardzo dobra gra aktorska, ciekawy pomysł na scenariusz i dobra realizacja sprawiają, że chce się go oglądać. Ocena końcowa to cztery.

Video 3: "Mosh"

Ten odcinek jak widać przebiega pod znakiem Eminem'a. Nie mogłem się powstrzymać od nie napisania recenzji animowanego clip'u "Mosh". Produkcję tego typu, to w USA codzienność. Szkoda, że w naszym kraju do tej pory pojawiło się tylko kilkanaście takich clip'ów. Eminem jak zwykle naśmiewa się i prezentuje swoją trwałą postawę wobec rozgrywających się wydarzeń. A teledyskiem podkreśla postawioną opinię. "Mosh" uznawany jest za ewenement w twórczości Em'a, tak jest prawie z każdym jego tworzywem. Swoją premierę produkcja miała w październiku 2004 roku. Wyreżyserował ją Ian Inaba.Zaczyna się od przedstawienia historii z 11 września. Przelatujący samolot nad budynkami trafia w wieże. Słyszymy tylko wybuch. A kamera "wchodzi" przez okno do przedszkola, w którym swoją wizytę miał George W. Bush. W clip'ie zamiast prezydenta bajkę czyta dzieciom Eminem. Sceną robiącą wrażenie jest, gdy raper męczy się nad ubarwieniem ściany wycinkami z gazet, krytykującymi politykę Bush'a. Ubiera czarne rękawiczki i zaczyna uderzać w ścianę. Wyładowuje na niej swoją całą złość skierowaną przeciwko Bush'owi.

Fajnie wygląda animowany Lloyd Banks, który odbywa małą potyczkę z policją. Zajebiście wychodzi koncert Eminem'a, gdzie rozradowany tłum macha w górę rękami. Jak się okazuje daje on koncert w bazie wojskowej w Iraku, a publicznością są żołnierze. W padającym deszczu jeszcze lepiej to wygląda. Podczas powrotu bojownika do domu jego żona wystawia mu przed nosem ponowne powołanie do misji w Iraku. Szeregowy denerwuje się. Ubiera czarną bluzę z kapturem i wychodzi protestować na ulicach w światłach latarni, wspólnie z tysiącem innych przeciwników polityki George'a W. Bush'a. Śmiesznie wygląda przewracające się tło za plecami przemawiającego Osam'y Ben Laden'a. Za nim widać studio nagraniowe i dwóch rozmawiających starszych panów. Em chciał pokazać, iż najgroźniejszy terrorysta świata został specjalnie upozorowany przez Bush'a, który prowadzi swoją własną grę. W tym momencie wypada przytoczyć jedną z teorii spiskowych, która właśnie zwraca uwagę na to, że prezydent Stanów Zjednoczonych wiedział wcześniej o atakach na WTC. Nie próbował im zapobiec, ponieważ chciał powodu do zaatakowania Iraku i Afganistanu.

Do wielu protestujących dołącza matka dzieci, której grozi eksmisja z domu. Wszyscy zebrani kierują się w stronę Białego Domu. Na budynku znajduje się wielki telebim, na którym z początku przemawia Bush, a potem Eminem. Dojścia do rezydencji z determinacją bronią policjanci. Jednak w końcu podstępem udaje się wszystkim przedostać do środka, by złożyć podpisy odwołujące Bush'a z posady prezydenta.W teledysku zachodzi wiele zmian. W szczególności podejścia ludzi do prezydenta. Ale są też inne. W początkowej fazie mamy piękny dzień z chmurami na błękitnym niebie i ostro święcącym słońcem, później natomiast następuje noc z bardzo wyrazistym i pomysłowo zrobionym księżycem. Fajnie, że do "Mosh" dodano zdjęcia rzeczywiste. Połączenie animacji z realizmem oddaje klimat clip'u z przesłaniem. Elegancko wyszła postać Em'a w kapturze. Jego ręce i lekko przysłonięta twarz wyglądają jak w rzeczywistości, z kolei ubranie pozostaje animowane. Oczywiście udało mi się podłapać szczegóły w "Mosh".

Jednym z nich jest napis na górnej części munduru żołnierza wracającego z Iraku. Otóż z lewej strony widnieje plakietka "Army", a z prawej jego typowo amerykańskie nazwisko "Kelly". Należy zwrócić uwagę na barwy teledysku. Pierwsze sekundy obrazują w jasną kolorystykę, w późniejszej fazie są to ciemne odcienie. Kolejny szczegół, to książka czytana dzieciom. Jest trzymana do góry nogami, a jej tytuł brzmi "My Pex". Na okładce znajduje się fotografia drzewa o rozłożystej koronie. Wśród wycinków na ścianie można się doszukać artykułów ze znanych waszyngtońskich i nowojorskich dzienników. Są również fotki Eminem'a, D12, 50 Cent'a i Lloyd'a Banks'a.Slim Shady potrafi wziąć się za sprawy państwowe z wielkim zaangażowaniem. Swoją przygodę z animacją nie skończył na clip'ie do "Mosh". Patrząc na całą produkcję, to zdecydowanie odpowiada mi taka forma protestu. Może w Polsce jakiś skład hip-hop'owy przeciwstawi się nieudolnym rządom Lecha Kaczyńskiego i Donalda Tuska. Ocena końcowa teledysku to pięć.

Bezdyskusyjnym zwycięzcom bitwy o pierwsze miejsce w dziesiątym odcinku "Przeglądu Zagranicznych Videoclipów" jest Eminem i "Mosh". Animacje prawie zawsze budzą w ludziach skrajne emocje. Uruchamiają naszą wyobraźnię. "Mosh" na pierwszym miejscu wcale nie spycha pozostałych w głąb światowych videoclip'ów, gdyż zarówno D12 i The Game odwalili kawał dobrej roboty.

Dowiedz się więcej o: Eminem, D12, Game.


Informacje o artykule
Data dodania:2008-07-23
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / felieton
Średnia ocena:nieoceniany
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
flaco666, 30 lat
mężczyzna, Kraków

Ostatnie artykuły tego autora:
Przegląd Zagranicznych Videoclipów odc. 09 seria:3
Przegląd Zagranicznych Videoclipów odc. 09 seria:3
Przegląd Zagranicznych Videoclipów odc. 10 seria:3
Przegląd Polskich Teledysków odc. 09 seria:3
Przegląd Polskich Teledysków odc. 10 seria:3

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 5 + 3 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-3-93-75-30.compute-1.amazonaws.com (3.93.75.30). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2019 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies