Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

The player & the poet - Mały Esz i Ciech - wywiad

The player & the poet - Mały Esz i Ciech - wywiad

Autor: fantom.

fot. Mariusz Gałązka

"Za starzy na rewoltę, za młodzi na bierność" - mówi o sobie dwójka reprezentantów Szybkiego Szmalu - Ciech i Mały Esz - która zgotowała fanom nie lada niespodziankę: wspólny album. Z warszawiakami o krążku, artystycznej kreacji i nieodrabianiu lekcji domowej przez polskich raperów rozmawia Jakub Szaforski.

Czego ostatnio słuchacie?
Mały Esz: Bardzo wielu rzeczy spoza hip-hopu - często jest tak, że nie słucham rapu w ogóle - funk, soul, jazz, rei 

Skąd pomysł na wspólny album?
Mały Esz: Od lat nagrywamy wspólnie, na płytach szybkoszmalowych też to często wyglądało tak, że robiliśmy coś razem, a reszta się dogrywała. Już parę lat temu mieliśmy pierwsze podejście do tej płyty, ale jakoś nie wyszło. Z czasem zaczęliśmy jarać się tą samą muzyką, rozmawiać o niej, chodzić na te same koncerty, melanże, nagrywać podobne kawałki. Powstała chemia. Na próbę, nie myśląc jeszcze o płycie, nagraliśmy wspólnie parę numerów. Od tego momentu nie chcieliśmy już nagrywać solo. Materiałem jesteśmy na maksa zajarani, toteż niedawno podjęliśmy decyzję, by zamienić go w długogrający krążek. Najfajniejsza jest leżąca u jego podstaw naturalność, ona spowoduje, że LP się wszystkim spodoba (śmiech).
Ciech: Jest to współpraca oparta na przyjaźni, bez niej nie byłoby tego projektu. Nie jesteśmy tylko zespołem, jesteśmy przyjaciółmi - jak Pimp i Bun.

Ten projekt ma konkretną nazwę?
Mały Esz: Jeszcze nie, ostatnio wymyśliłem High Definition i pewnie tak zostanie.

Mały, nie ukrywasz swoich fascynacji Native Tongues, z kolei na swojej debiutanckiej płycie "Bez Zabezpieczeń" eksperymentowałeś z elektroniką i funkującym, żywym brzmieniem. Ciech skłania sie ku dirty southowi. Jakich brzmień możemy zatem spodziewać się na waszym albumie?

Mały Esz: Słuchamy raczej tych samych rzeczy, mniej lub bardziej się nimi jarając, więc wspólna płaszczyzna jest szeroka. Nie będzie remiksów klubowych, Ciech by tego nie zniósł (śmiech). Tak naprawdę nie gustuję w muzyce czysto klubowej, oprócz tego, że kiedyś słuchałem drum'n'bass'u nic mnie z nią nie łączy. Co do żywych instrumentów, to nie planujemy rewolucji. Chciałbym ich jak najwięcej w kawałkach i na koncertach, ale mają raczej wzbogacać, niż dominować. Zobaczymy, wszystko zweryfikują możliwości. Poza tym nie ma zbytnich kompromisów, nagrywamy tylko jeśli bit podoba się nam obu. Dodam, że nie będą to klasyczne podkłady.
Ciech: Będzie funkowo, chcemy fajnych żywych brzmień. Mamy zamiar  nagrać utwór ze znajomą kapelą ska Cała Góra Barwinków. W niektórych numerach będziemy używali stylistyki południowej - w odniesieniu do flow i tempa. Mało osób w Polsce to robi, zresztą można w tej konwencji zrobić więcej, niż dotychczas robiono.

Czyje bity?
Mały Esz: Prace nad krążkiem są na wczesnym etapie, pertraktujemy z wieloma osobami, toteż ciężko stwierdzić kto i co się na nim ostatecznie znajdzie. Na bank Robsona, Świętego, naszego zioma Taipana z Warszawy, Kolsa, Głośnego, Grisa i Malina. Szogun ma coś zrobić, chcielibyśmy mieć również bity Etena i Mesa. Pieczę artystyczną trzymamy w trójkę ze Staszkiem z eReM Studio, który jest świetnym producentem, współtworzy ten album i wiele mu zawdzięczamy.

Goście?
Chcemy zaprosić parę śpiewających osób. Nagraliśmy szalony, reggae'ujący numer z Wujem Samo Zło. Poza tym 247, Głośny i cały Szybki Szmal.

O czym będzie traktował album? Co was inspiruje?
Mały Esz: Inspirujemy się nawzajem. W Szybkim Szmalu jest mocne współzawodnictwo - każdy dąży do tego, by nagrać najlepszą zwrotkę.
Ciech: Na pewno polski hip-hop nas nie inspiruje.

Poza 247.

Ciech: No tak, oni są nam bliscy - nie tylko muzycznie. Odpowiadając: polityka, społeczeństwo, młodzież, dorosłe życie, szołbiznes, sztuka. Będzie bragga, refleksyjnie, melanżowo, abstrakcyjnie (bo takich numerów też u nas brakuje), będą storytellingi i żarty muzyczne w rodzaju The Lonely Island. Wszystko w sosie szybkoszmalowym.
Mały Esz: Każdy, kto zasługuje na prztyczka w nos, go otrzyma.
Ciech: Nawet Maria Peszek. Jest pomazańcem, gratulujemy tekstów.
Mały Esz: Nie boimy się tematów, stylistyk, nie ma dla nas tematów niehiphopowych. Jest to naturalna kontynuacja tego, co mówiliśmy wcześniej, tyle że w innej formie. Nie zmieniliśmy radykalnie poglądów przez ostatnie 3 lata.
Ciech: Ważne jest to, że podchodzimy do siebie z dystansem. Nasz rapowy wizerunek może być postrzegany jako rodzaj kreacji niczym The Player & The Poet OutKast'u. Nie bierzcie wszystkiego na serio.
Mały Esz: Wiadomo, że nie gadamy jakichś bzdur, warstwa tekstowa jest bardzo ważna, ale traktujemy muzykę z lekkim przymrużeniem oka.
Ciech: Przekonacie się, że Mały nie jest tak introwertyczny, a ja tak chamski (śmiech).

To będzie legal?
Mały Esz: Docelowo tak. Przypuszczalna data: 1. połowa przyszłego roku, wydawca: nieznany (śmiech). Nie chcemy iść do mejdżersa, żeby wyszła z tego kaszana - niski nakład, problemy z dystrybucją, brak kasy na promocję, niska sprzedaż, a w finale brak zysku i ogólna frustracja. Nie o to chodzi. Są różne możliwości, wybierzemy najlepszą. Najwyżej wydamy to sami.
Ciech: Jak będziemy mieli hajs, to wydamy u Procenta (śmiech).

Będzie następny mikstejp Szmali?
Ciech: Rozmawiamy o tym po wódce.
Mały Esz: Cały czas, choć trochę rzadziej, w różnych konfiguracjach się spotykamy, łączy nas melanż. Jak wszyscy członkowie pokończą swoje projekty, to to przyjdzie samo. To nieuniknione. Czekajcie na letnią wersję "Ładuj".

Czy nadal uważacie ze kultura Hip-Hop się cofa?
Ciech: Cofnęła się i zatrzymała. Ale to dobrze - mocne przetrwają, wyginą te słabsze.
Mały Esz: Twierdzę, że wciąż się cofamy. Polskie media nie ingerują w hip-hop i na odwrót.

To was zadowala?
Ciech: Z jednej strony tak, bo nie ma tego gówna, przynajmniej go nie słychać. Odpadli hip-hopolowcy (zostali ostatecznie zdefiniowani), fristajlowcy, wszyscy słabi bez zajawki. Odpadli przypadkowi słuchacze. Z drugiej strony mamy dużo mniejszą możliwość promocji.
Mały Esz: Jeśli coś się nie rozwija, to się cofa, bo wszystko wokół idzie do przodu. MTV i Viva przestały puszczać polski rap, a to one po części przyczyniły się do jego rozkwitu - a raczej boomu - bo nic pozytywnego, jak widać z perspektywy czasu, tym nie wniosły. Hirek Wrona nie jest już organizatorem hip-hopowych festiwali (nie ma sponsorów, nie opłaca się). Radio w ogóle nie chce słyszeć, że coś takiego jak polski hip-hop istnieje, że ludzie go chętnie słuchają (jak widać, nikt się tym szczególnie nie przejmuje). Autorskie audycje rapowe to przeszłość, chyba że lokalne. Ale skoro znany raper sprzedaje 2-3 tysiące swojej nowej płyty i jest to uważane za sukces, to - sorry - dla mnie to jest śmiech na sali. Żyjemy w 40-milionowym państwie, a z rapu utrzymuje się tu garstka wykonawców, która i tak prowadzi własne wytwórnie, firmy ubraniowe czy programy telewizyjne. Nikt już nie chce inwestować w rap, koncertów jest coraz mniej, a jeśli już coś ciekawego ma się wydarzyć, to i tak grają ci, co zawsze. Niezależne wydawnictwa chcą promować się poprzez nowych artystów - czy raczej wykonawców - zamiast to ich promować własną - wytwórni - marką! Przez mejdżersów dalej jesteśmy traktowani jak dzieciaki z bloków, które robią muzyke klasy B, a na całym świecie hip-hopowi producenci robią kawałki dla największych gwiazd popu, soulu, gdzie na featuringu jest Jay-Z, Busta Rhymes czy T.I.. Nasza branża muzyczna tego nie rozumie i promuje takie żałosne gówna jak Mezo i Skrzynecka albo Teka i jakiś włoski pedał w krowim płaszczu. To, niestety, kształtuje ogólną świadomość hip-hopową Polaków. W Europie francuski rap jest bardzo silny, niemiecki trochę obniżył loty, Czesi mają Hip-Hop Kemp i DJ'a Wicha, który na nowej płycie ma samych znanych raperów z USA. A nasze wydawnictwa mają coraz mniejsze nakłady.

Kondycja polskiej sceny nadal jest fatalna?
Ciech: Uważam, że nadal jest fatalna i od wielu lat się nie rozwija. To, co widzę na hip-hop.pl mnie przeraża. Nie ma grup - męskich, żeńskich - R'n'B, nie ma śpiewaków typu R. Kelly czy Nate Dogg. Nie ma gitar, nie ma funku - nie ma nic. Producenci ślepo kopiują Zachód, jeszcze nie doszli do tego, że bit to nie trzy nuty zagrane na plastikowym instrumencie. Stylu większości z nich nie da się nawet zdefiniować, bo każdy bit przypomina amerykańską produkcję. Młodzi MC's nie wnoszą kompletnie niczego nowego, zupełnie nie kumają, że na pewne ruchy może być za wcześnie. Potem rzeka ścieków zalewa ten największy portal. Większość starej gwardii nie idzie w ogóle do przodu. Nie mogę słuchać tych klasycznych raperów, którzy nie odrabiają swojej lekcji domowej. A da się, spójrzmy na rodzimą scenę reggae.
Mały Esz: To kwestia gustu, nam ten rap się nie podoba, od zawsze staraliśmy się robić coś kompletnie innego. Być dobrym - znaczy czerpać ze źródła. Od lat słyszę te same teksty na tych samych bitach. Wśród raperów nie ma progresu, nie zwiększają swojej świadomości, nie zmieniają formy, nie eksperymentują z flow (choć większość i tak go nie ma). Przekaz jest bardzo istotny, ale jeśli brakuje ci środków, to dla mnie jesteś słaby. Myśląc o naszej scenie, nie patrzę w przyszłość z nadzieją. Jest oczywiście parę osób, które szanuję, które wnoszą świeżość, lecz z nowych twarzy - poza VNM-em - nie jaram się nikim. No i nie ma zajebistych hip-hopowych, funkowych czy soulowych koncertów, są jedynie wyjątki.

Chodzicie często na koncerty zagranicznych wykonawców. Który zrobił na was największe wrażenie?
Mały Esz: Jestem fanem wielu zespołów, dlatego tylko jak mam okazję, to idę na koncert. Przy okazji sporo się uczę, raczej nie stoję obojętnie jak większość raperów. Nie mam jednego, który wspominam najlepiej. Na pewno oba występy George'a Clintona, Erykah Badu w Kongresowej, Saian Supa Crew w Parku Sowińskiego, OFX w Piekarni, Gentleman w Pradze, Common w Krakowie, Deal's Gone Bad w CDQ, Arrested Development i Talib Kweli we Wrocławiu, Pharoahe Monch w Łodzi czy The Roots w Gdyni. Jeśli idzie o polskie zespoły, to lubię występy Łaki Łąn, The Car Is On Fire i oczywiście Całej Góry Barwinków.
Ciech: Common, Gang Starr, ostatnio I Am - ogień koncert. No i zdecydowanie George Clinton, niesamowite dwugodzinne show.

Ciech, dlaczego twierdzisz, że fristajl jest sztywny?
Pamiętam fristajle Wujka i Tedego w Remoncie, więc nikt mi nie powie, że nie wiem czym jest fristajl. To była fajna, czysta zajawka. Każdy z nich pisał potem dobre zwrotki, stał się kimś na scenie, dał dużo tej kulturze. Po "8 mili" zaczęło się zło, wszyscy zajarali się fristajlem. Pojawiło się mnóstwo osób, które nie robią nic innego - poza tym, że kserują Pana Dużego Pe. Nie trawię tego ruchu, bo nic nie wnosi. Spójrzmy na Stany, tam fristajlowcy nagrywają dobre numery (Lil' Flip jest mistrzem). U nas nikt nie nagrał kawałka, który by mnie zaskoczył - wyłączywszy starą gwardię: Wujka, Rufina, Procenta.

Dodałbym Tetrisa. Słyszałeś jego ostatni, niezły mikstejp?
Nie, nie słucham go, bo ma typowy polski flow - miks Pezeta z Eisem okraszony sposobem akcentowania Małolata. A propos beefu z nim - trochę nadinterpretował. W kawałku [EmazetProcent - Jeden - przyp. autora] celowo obnażyłem swoją ignorancję, zwyczajnie nie wiedziałem, który to Tybet, a który Tetris. Ten drugi wziął to do siebie, najwyraźniej chciał zrobić halo. Diss był tak słaby, że nie zasługiwał na odpowiedź. Nie chciałem w żaden sposób promować Tetrisa. Jeśli odpowiem, to nie w internecie, tylko na płycie. Kończąc temat fristajlu - bardzo się cieszę, że ta moda wygasa. Pozdrawiam Muflona, mam nadzieję, że zrobi coś dobrego.

Od wielu lat siedzisz w rapie. Czemu nie wydałeś solo, które zapowiadałeś? Miała być epka z Polejem.
Ciech: Jedyną - i najlepszą - płytę solową nagrałem w 2000 roku. Miałem wtedy 18 lat i nikt, prócz Fisza i Fusznika, nie nagrywal solówek. Nazywała się "2000 Paranoja" i była przeznaczona wyłącznie dla znajomych. Za produkcję odpowiadał Szogun, gościnnie udzielili się Małolat, Inkognito i Szmale, a okładkę zrobił Szmer. Odbiór? Bardzo dobry, mimo że materiał nie został zmiksowany ani zmasterowany. Jeżeli chodzi o Ciech/Polej, to tak się złożyło, że jesteśmy z tym drugim za dużymi leniami. Poza tym nigdy nie mogłem się dogadać z producentami odnośnie wizji współpracy - wkurzali mnie, nie jarali się tym, czym ja, nie potrafili dostosować się do moich wymogów. A gdy wkręciłem się w południe, mało kto robił takie bity.

Co z "Mokotów wraca"?
Ciech: Będzie moim solowym numerem na krążku. Jeśli się na nim nie znajdzie, to puścimy go promocyjne.

Co się stało z Benzyną?
Ciech: Kali był jej mózgiem, producentem wykonawczym, bez jego motywacji nie jesteśmy w stanie dokończyć tego projektu. Nad czym ubolewam, bo nagraliśmy zbyt dobry materiał - 3/4 płyty - by nie ujrzał on światła dziennego. W przyszłości, jeśli będę miał troche więcej hajsu, to w niego zainwestuję - miks, mastering - i wrzucę do sieci.
Mały Esz: Zajebista rzecz, szkoda że utonęła w kanistrze.

Ciech, naprawdę mógłbyś mieć dziewczynę, która ma pod czaszką jogurt? Odczytuję to jako wyraz frustracji, zwątpienia prowokacyjnie bijący z tamtych wersów.
Ciech: Łoł, dziewczyny lub żony na pewno nie. Staram się myśleć większą głową, aczkolwiek czasami myślę tą mniejszą - wtedy jogurt w bani mi nie przeszkadza - ale trwa to krótko, czasami do momentu wytrzeźwienia. Nie jest to wyraz frustracji.

Planujecie solo?
Ciech: Ja nie. Przynajmniej nie teraz.
Mały Esz: Niewykluczone, ale narazie skupiam się na tej płycie. To, co chciałbym powiedzieć na solówce, powiem na naszym albumie.

Wierzycie jeszcze w to, że będziecie utrzymywali się z rapu?
Mały Esz: Nie. Mam długi staż, nigdy nie miałem z rapu takich pieniędzy, za które byłbym w stanie żyć na satysfakcjonującym mnie poziomie, realizować swoje cele, marzenia. To daje mi praca, zresztą całkiem fajna. Mimo to nigdy nie zwątpiłem w rap, będe go robił.
Ciech: Muzyka to jest pasja, tak trzeba ją traktować, to wręcz pomaga zdystansować się twórczo.
Mały Esz: Nie odczuwamy presji wydawców, stacji radiowych, nie musimy nagrywać, by wyżywić rodzinę. Pełen luz.

Ciech, definitywnie wyjaśnij jak to było z twoim, sławnym już przednim zębem.
Ciech: To była niesamowita noc 6 grudnia 2002 r. (śmiech). Krzysztof Kozak, jako potencjalny wydawca Kaliego, przyniósł do Kajuty w baniaku 5 litrów czystego spirytusu (który nota bene starczył na parę ładnych najebek). Wyszliśmy w takim stanie, że nie wiedzieliśmy, co się dzieje. Wydzwoniliśmy Mesa, który był z resztą naszych znajomych na domówce na Natolinie. Właścicielka nie chciała nas wpuścić. Mes z wkurwienia zajebał ręką w szybę, co skończyło się zszywaniem na ostrym dyżurze. Potem na Imielinie "walczyłem" ze znakiem drogowym, chciałem go wyrwać. Wygrał krawężnik. Mały i trzech naszych ziomków wylądowało na dołku za bijatykę pod sklepem. Wspominam tę noc za każdym razem, gdy uśmiecham się przed lustrem. Wspominał będę długo (śmiech).

Nadal bez internetu?

Ciech: Tak, nie jest mi potrzebny. Jestem hipisem, młody Big Lebowski, będe starał się nim pozostać.
Mały Esz: Ale na Gronie jesteś (śmiech).




Informacje o artykule
Data dodania:2009-06-25
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / wywiad
Średnia ocena:10.00 (2)
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
fantom., 36 lat
mężczyzna, Warszawa

Ostatnie artykuły tego autora:
Rapowy lot przynajmniej do czterdziestki - Cfany Gapa, DJ Zły Dotyk
Jestem psychofanem Grzesiuka - wywiad z Proceente
W niszę idziemy - wywiad z Proceente

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
BEER BEER
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
13:00:17, 25-06-09
No wreszcie Ciech sie zmobilizował do pisania ..dobrze dobrze

juzeksdf_ten_prawdziwy_głupi_xeroboyu
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
13:21:39, 25-06-09
"W kawałku [EmazetProcent - Jeden - przyp. autora] celowo obnażyłem swoją ignorancję, zwyczajnie nie wiedziałem, który to Tybet, a który Tetris. Ten drugi wziął to do siebie, najwyraźniej chciał zrobić halo. Diss był tak słaby, że nie zasługiwał na odpowiedź. Nie chciałem w żaden sposób promować Tetrisa"

hahahahaha ciech ty matole, jesteś żenujący

grolar
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
13:30:32, 25-06-09
"Miami (m.in. całe Rap-A-Lot czy Screwed Up Clique). " to jest texas a nie miami

Rafik369
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
14:14:49, 25-06-09
Właśnie za to ich szanuję za dystans, poczucie humoru i nadchodzącą płytę którą z pewnością zamówię ;]
No i panowie pasowałoby coś ze stroną zrobić aktualizować naprawić działy i włączyć do życia sklep ;)

Pozdrawiam i czekam na dalsze informacje na temat płyty

dj.hip-hop 90's
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
14:17:07, 25-06-09
tak to jest, jak chce byc sie wielkim trueskoolowcem, a wychodzi sloma z butow.

Mroofka
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
15:31:03, 25-06-09
lubię szybki szmal, ale wypowiedź ciecha odnośnie Teta i Tybeta jest faktycznie żenująca :| Po drugie pojawiają się już po raz n-ty zarzuty w stylu że ktoś nawija jak "eis z odrobiną pezeta okraszony małolatem" to powoli już się robi nudne, kto by teraz nie nagrywał zawsze jest porównywany do tej trójki ;| Pamiętam kiedyś na forum ślizgu czytałem zarzuty tego jak mu tam flinstona (<==Ch.C.W.D) odnośnie Pyskatego. Owy flinston mówił coś że "ma dość słuchania kolejnych eiso-pezetów" ;/ porażka...
dobra rozpisałem się, a wracając do tematu, poza tym małym "konfliktem interesów" to duże propsy dla obu graczy oraz dla SZ.SZ!!
PIONA!!

Myślcieludzie
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
16:54:09, 25-06-09
Dodałbym Tetrisa. Słyszałeś jego ostatni, niezły mikstejp?
Nie, nie słucham go, bo ma typowy polski flow - miks Pezeta z Eisem okraszony sposobem akcentowania Małolata. A propos beefu z nim - trochę nadinterpretował. W kawałku [EmazetProcent - Jeden - przyp. autora] celowo obnażyłem swoją ignorancję, zwyczajnie nie wiedziałem, który to Tybet, a który Tetris. Ten drugi wziął to do siebie, najwyraźniej chciał zrobić halo. Diss był tak słaby, że nie zasługiwał na odpowiedź. Nie chciałem w żaden sposób promować Tetrisa. Jeśli odpowiem, to nie w internecie, tylko na płycie. Kończąc temat fristajlu - bardzo się cieszę, że ta moda wygasa. Pozdrawiam Muflona, mam nadzieję, że zrobi coś dobrego.

JW. też lubię ekipe Szybkiego Szmalu ale trochę przesadził z tym Tetrisem.

Zresztą Ciech i Mały są tak pewni siebie jakby byli najlepsi w Polsce, nikt nie ma flow, nikt nie ma rymów, nikt nie ma bitów, ale oni przecież mają. Bez spiny chłopaki

Chwasteczek
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
17:36:50, 25-06-09
Ciech zamiast napisac że nie lubi Teta bo go zdissował to wymyśla bezsensowne zarzuty ;/

PRAWDZIWY RAP ROBIE ZAWSZE
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
19:12:56, 25-06-09
ale wywiad

Nordberdth Tylwiczny
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
01:21:58, 26-06-09
Ciech nie chcial promowac Tetrisa haha

PIŻMAK DZIFFFO
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
21:09:02, 28-06-09
Mały Esz Esz brawo, zawsze będzie na moim prywatnym podium

ale Ciech "Nie, nie słucham go, bo ma typowy polski flow - miks Pezeta z Eisem okraszony sposobem akcentowania Małolata" haha odezwał się flow masta :D pierdoli od rzeczy, niech się zajmie sobą a potem ocenia freestyle, pewnie koledzy go jechali lirycznie na podwórku i teraz nienawidzi wolnego stylu

ASICS HEAD
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
19:05:08, 28-12-09
CIECH ZJEDZONY DRUGI RAZ. CZEKAMY NA WYWIAD KOLEJNY.

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 4 + 3 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-18-206-16-123.compute-1.amazonaws.com (18.206.16.123). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2019 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies