Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Dla Nas'a przeszedłbym ocean - wywiad z Geoff'em Wilkinsonem (Us3)

Dla Nas'a przeszedłbym ocean - wywiad z Geoff'em Wilkinsonem (Us3)

Autor: Adrian Fulneczek

Geoff Wilkinson, założyciel Us3, łącząc jazz z hip-hopem dokonał na początku lat dziewięćdziesiątych poprzedniego wieku muzycznej rewolucji. Z producentem i liderem formacji powszechnie tytułowanej jako najlepszy acid-jazzowy zespół świata, przed jednym z polskich koncertów w ramach stop.think.run tour'u - rozmawiał Adrian Fulneczek.

Aktualna trasa koncertowa przebiega bez zakłóceń?
G.W.: Jak na razie jest bardzo dobrze. Dzień przed koncertem we Wrocławiu graliśmy w mieszczącym 600 osób, wypełnionym klubie w... Jak nazywało się to miasto...?

Kraków.
G.W.: Dokładnie. Mamy w tej trasie tak wiele koncertów w tak krótkim czasie, że zaczynam się gubić...

Nic dziwnego, kilka dni temu byliście w Czechach, a po Polsce - jeszcze przed końcem miesiąca - odwiedzicie też Niemcy, Estonią i Finlandię.

G.W.: O tak, sytuacja jest trochę szalona, sypiamy w autobusie przemieszczając się między kolejnymi miejscami. Planujemy w stosunkowo krótkim czasie zrobić spore kółko po europie.

Na początek będziesz musiał zatoczyć spore koło w swojej pamięci. W 1990 roku, tuż przed powstaniem Us3, wydałeś singiel "Where Will We Be In The 21st Century" (tłum.: "gdzie będziemy w dwudziestym pierwszym wieku") Jak wtedy odpowiadałeś sobie na zawarte w tytule pytanie?

G.W.: Cóż, na pewno nie myślałem, że nadal będę jeździł na trasy koncertowe! Ale wtedy naprawdę nie wiedziałem, to było pytanie bez odpowiedzi. Po latach jestem po prostu autentycznie zaskoczony, że wytrwałem tak długo. Ale publiczność nadal dopisuje na naszych koncertach, więc w najbliższej przyszłości to się nie skończy, będzie trwało dalej - jestem z tego powodu bardzo szczęśliwy.

W listopadzie 1993 pojawił się debiutancki album Us3 "Hand on the torch"         z największym hitem zespołu "Cantaloop". Krążek zyskał status Platynowej Płyty, w samych Stanach Zjednoczonych sprzedał się ponad milion razy. Spodziewałeś się takiego sukcesu akurat wtedy?

G.W.: Nie, absolutnie nie. Kiedy nagraliśmy "Cantaloop" wydawało mi się, że to tylko mały, funkowy utwór do klubów. Nigdy nie myślałem, że zostanie hitem, a jeszcze mniej przekonane o tym były wytwórnie płytowe. Okazało się jednak, że to jeden z tych singli, który po prostu nie chce umrzeć. Nawet kiedy gramy go teraz, ludzie szaleją, a minęło już przecież całe szesnaście lat, od kiedy pojawił się po raz pierwszy!

Pamiętasz może - wracając jeszcze dalej - kiedy i jak zacząłeś słuchać jazzu? Co przekonało cię do tej muzyki?

G.W.: Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze studiowałem, byłem dj'em. Zacząłem się tym zajmować w 1982 roku. Grałem wtedy coś w rodzaju jazz-funk'u, muzykę osób takich jak Donald Bird czy Roy Ayers. Przeglądając płyty z lat siedemdziesiątych tego pierwszego, stałem się dociekliwy. Sprawdzałem kolejne, coraz starsze płyty, wyczytywałem na nich kto był pianistą na danym albumie, a kto saksofonistą i chciałem odkrywać ich muzykę. W ten sposób się w to wciągnąłem.

W którym miejscu pojawia się tutaj hip-hop?

G.W.: Również w 82' roku. To był kluczowy czas dla hip-hopu: pojawiły się utwory takie jak "The Message" - Grandmaster Flash'a i wiele innych, nowych rzeczy, które pozwoliły tej muzyce zacząć się przebijać. Gdy ja odkrywałem coraz więcej, coraz starszych kompozycji jazzowych, na rynku pojawiało się coraz więcej hip-hopu, który też kupowałem. To sprawiło, że odkrywałem oba te gatunki jednocześnie.

Co później zaowocowało decyzją o połączeniu ich ze sobą...
G.W.
: Dokładnie, chociaż zanim to się stało minęło przecież około dziesięciu lat - strasznie długi okres czasu!

Z samym jazzem mogłoby być trudniej dotrzeć do młodych, bo to, wśród nich, raczej muzyka mniejszości.

G.W.:Kiedy zaczynaliśmy, to była jedna z najważniejszych rzeczy, które chciałem osiągnąć: sprawić, żeby jazz był bardziej przystępny dla ludzi młodszych. Us3 miało być dla nich punktem dostępu do tej muzyki. Nigdy nie miałem zamiaru robić tego na zasadzie kazania, w rodzaju ,,musisz posłuchać tego lub tamtego". Chciałem dać ludziom klucz do drzwi, które sami mogliby otworzyć i dzięki temu odkrywać, na co mieliby ochotę.

Przez już prawie 20 lat w zespole udało się utrzymać tak świetnych muzyków jazzowych jak Chris Storr, Ed Jones czy Neville Malcom. To chyba trudne zadanie, tyle lat, żadnych kłótni?
G.W.: Kiedy nagrywasz z kimś kolejne płyty, stajecie się przyjaciółmi. Możecie też stać się wrogami, ale u nas to na szczęście nie miało miejsca. To zresztą hołd dla muzyki. Zawsze chciałem mieć zespół, w którym każdy jest gwiazdą i tutaj tak jest. W Us3 mają dużo miejsca na solówki, a to zdecydowanie lubią.

Na kolejne płyty zapraszasz za to, prawie za każdym razem, nowych raperów. Fani z kolei, nadal domagają się żebyście na koncertach grali swoje najbardziej znane, starsze utwory jak choćby "Cantaloop". Co kilka lat wykonują je więc inne osoby.
G.W.: "Cantaloop" to dobry przykład, gramy go zawsze i myślę, że ludzie mogliby nas zabić gdybyśmy z niego zrezygnowali. A kolejni raperzy, w związku z tym jak szaleńczo publiczność reaguje na ten utwór, nie mają z tym żadnego problemu, to sprawia im przyjemność - ale z drugiej strony, kto na ich miejscu czułby się inaczej?

Adeline, wokalistka, która śpiewała na płycie "Say What"(2007r.) wcześniej zamieszczała swoje nagrania w serwisach takich jak Youtube. Czy to tam ją odkryłeś? I czy w ogóle zdarza ci się poszukiwać w ten sposób młodych artystów do współpracy?
G.W.: Akurat Adeline znalazłem przez Akila, rapera z płyty "Schizophonic". W sposób, o który pytasz, znalazłem za to dwóch młodych raperów, których można usłyszeć na nowym albumie, Sene'a i Brook Young'a. Zauważyłem ich po raz pierwszy na MySpace'ie.

Us3 przez wiele lat borykało się z przeróżnymi problemami związanym  z wytwórniami. W końcu zdecydowałeś się sam wydawać wasze albumy. Jesteś zadowolony z tej decyzji?
G.W.: Są tego plusy i minusy. Teraz nie stać mnie co prawda na wielką kampanię reklamową, ale... Przez pierwsze 10 lat swojej kariery wydałem tylko 3 albumy, nie z mojej winy, ale przez to, że w wytwórniach, z którymi podpisywałem kontrakty, tak często dochodziło do zmian personalnych. To było naprawdę frustrujące, ze złości prawie wyrywałem sobie włosy. Kiedy więc pojawiła się możliwość uniezależnienia się, pomyślałem: spróbuję, wydam jeden album i zobaczymy co się stanie. To było "Questions" , album sprzedał się bardzo dobrze, a po nim wyjechaliśmy na wielką trasę koncertową w 2005 roku (odwiedzając też Polskę). Wtedy pomyślałem, że to jest właściwa droga. Oczywiście na początku popełniłem pewne błędy, ale uczę się z każdym kolejnym albumem. Od 2004 roku wydałem już cztery niezależne albumy. Więcej niż wcześniej przez 10 lat w wielkich wytwórniach. Poza tym, nie muszę przed nikim odpowiadać, mogę robić co tylko chcę. Tak jest o wiele łatwiej.

Wspomniałeś album "Questions", przed którego wydaniem stwierdziłeś, że kończysz z korzystaniem z fragmentów starych jazzowych kompozycji. Żartowałeś wtedy, że: ,,o wiele przyjemniej jest pracować z żywymi muzykami niż z tymi, których już wśród nas nie ma".

G.W.: I zdecydowanie to podtrzymuję! Nie użyłem zresztą ani jednego sampla na żadnym z niezależnych albumów. Częściowo też z powodów finansowych: koszta "wyczyszczenia" takich sample'i znacznie wzrosły. Wytwórnie, które są ich posiadaczami obecnie bardzo wszystko utrudniają. Są zachłanne, a naprawdę nie ma potrzeby, żeby być tak aż chciwymi Albo tak głupimi...

Wracając do chwili obecnej. Jacy ludzie dziś, w 2009 roku, słuchają waszej muzyki?
G.W.: Jeśli patrzeć na publiczności, które zjawiają się na naszych koncertach, nieważne gdzie pojedziemy, to wszyscy członkowie zespołu wspominali, że przekrój jest niesamowity. Tak było z nami od początku: zawsze zjawiali się nieco starsi ludzie chcący sprawdzić jak gramy jazz i młodsze, "hip-hopowe dzieciaki", przychodzące tam dla rapu. Zdrowa mieszanka. Szczególnie interesujące tym razem jest to, że zauważamy starszych ludzi, którzy przyprowadzają na koncerty swoje dzieci. To chyba oznacza, że robimy to już naprawdę długo... Dwa pokolenia! Dla mnie to coś świetnego.

Czyli nie czujecie jeszcze, że przyciągnięcie do siebie młodszych słuchaczy będzie wymagało sławnych, znanych temu pokoleniu nazwisk? 45-letni Chris Cornell spróbował ostatnio osiągnąć to przez zaangażowanie w produkcję swojej płyty Timbalanda.
G.W.: Myślałem raczej o czymś innym. Zawsze chciałem zrobić album Us3 z gwiazdami, wokalistami ze znanym nazwiskiem i najlepszymi muzykami jazzowymi. To byłoby wspaniałe, ale sam nie będę w stanie ufundować takiego albumu. Może wtedy, jednorazowo, zwrócę się nawet do którejś z dużych wytwórni.

Znane nazwiska?
G.W.
: Mam naprawdę ogromną listę życzeń. Zaczyna się kogoś w rodzaju LL Cool J'a, ale chyba nigdy nie będzie mnie stać na współpracę z takimi ludźmi.

Co z NAS'em? W profilu MySpace zespołu jest jednym z pierwszych "przyjaciół" Us3. Macie jakieś wspólne plany muzyczne?

G.W.: NAS to obecnie mój numer jeden. Uwielbiam jego albumy. Zresztą w drodze z Krakowa do Wrocławia słuchałem "Hip-hip is dead" i "God's Son" - moich ulubionych. Bardzo chciałbym z nim pracować, przeszedłbym przez Atlantyk, żeby zostać jego producentem.

Na zakończenie, po wydaniu waszej pierwszej płyty, wiele, wiele lat temu mówiłeś, że: ,,chciałem nią otworzyć głowy, chciałem podać dalej pochodnię". Po blisko dwudziestu latach, myślisz, że udało ci się wykonać to zadanie?

G.W.: Spotkałem kiedyś w Belgii człowieka, który na początku lat dziewięćdziesiątych był właśnie takim hip-hopowym dzieciakiem. Dzięki naszemu "Cantaloop", odkrył "Cantaloop Island" Herbiego Hancocka, a później jego kolejne albumy. Przedzierał się w płytach jazzowych od lat sześćdziesiątych do przodu. Dotarł akurat do przedsionka tych najbardziej funkowych rzeczy z lat siedemdziesiątych. To świetne, kiedy słyszysz od ludzi, że Us3 sprawiło, że zaczęli szukać. O to mi chodziło. Temu Belgowi powiedziałem tylko: nie przestawaj stary, po prostu nie uwierzysz co dzieje się tam później...

Rozmawiał: Adrian Fulneczek
Źródło: pik.wroclaw.pl / uniradio.pl



Informacje o artykule
Data dodania:2009-07-23
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / wywiad
Średnia ocena:8.00 (4)
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
Adrian Fulne..., 30 lat
mężczyzna

Ostatnie artykuły tego autora:
Co z twoim nasieniem? - J. Cole "Lost Ones"
Kanye West: najlepszy entertainer świata
Muzyka misją od Boga - wywiad z Nneką
L.U.C: Kombinowanie przyspawane do plemników - wywiad

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
JESTEM-KONIEM
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
08:45:24, 23-07-09
hip hip is dead.

cristiano ronaldo
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
09:53:22, 23-07-09
w drodze z Krakowa do Wrocławia słuchałem "Hip-hip is dead" i "God's Son"


ja bym zdążył przesłuchać dyskografie wu tang i nine inch nails

Maciek~buła
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
10:47:21, 23-07-09
US3

Escehaerowycz
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
11:14:45, 23-07-09
No proszę, wiec jednak mozna tu poczytać nie tylko o tym co 50 cent jadł na sniadanie i z kim nagrywa Grupa Operacyjna. Fajnie!

Fresh
Autor: Fresh   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
13:54:01, 23-07-09
Bardzo interesujący wywiad. I świetna puenta.

BRAMMA RAPU WŁADNIA 2 W TYM ROKU
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
14:00:26, 23-07-09
ale wywiad

freooney
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
17:33:06, 23-07-09
Tukka yoot`s riddim YEAAAAH:)

Grizzli
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
11:11:59, 24-07-09
No no, podzielam zdanie Escehaerowycz-a. ;) Polecam You cant hold me down i oczywiście Come on everybody.

Testament
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
21:32:27, 29-08-11
Spawacze docenieni

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 5 + 1 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-35-173-47-43.compute-1.amazonaws.com (35.173.47.43). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2019 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies