Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Przegląd Polskich Teledysków odc. 13 seria:2

Przegląd Polskich Teledysków odc. 13 seria:2

Autor: flaco666

Dowiedz się więcej o: Owal / Emcedwa, Firma, TeWu, Doniu.

Hip-hop jest jednym z łatwiejszych do zrobienia gatunków muzyki. Aby stworzyć kawałek, który będzie miał ręce i nogi, potrzeba chęci, mikrofonu i komputera. Wiadomo, że to, co powstanie będzie tylko namiastką prawdziwej muzyki. W trzynastym odcinku "Przeglądu Polskich Teledysków" przeczytacie tym razem o czterech produkcjach. Na początek Owal/Emcedwa w "Jestem w grze", później Doniu w swojej "Przestrzeni", dalej Firma w "Słowo na ulicy", a na koniec Tewu z dziewczynami w "Z nimi ruszaj".

Dużo o tym videoclip'ie nie można powiedzieć. O ile piosenka jeszcze może wpaść w ucho, to obraz w oko raczej nie. Są momenty, w których Owal nie mieści się w kadrze, za to pozostają jego ręce, dokładnie obrazujące jego słowa. Raper zostaje pokazany raz z bliska, raz z daleka. Najazdy, jakie można spotkać w clip'ie, to głównie góra-dół, jedynie przy scenie za kratkami pojawiają się od prawej do lewej. Jednak najbardziej denerwujące bywają wspomniane wcześniej światła. Będące zazwyczaj za plecami Emcedwa, potrafią razić oczy odbiorcy, aż odechciewa się dalszego oglądania. Zawodnik oprócz prezentowania całej swojej sylwetki, w kadrze występują też jego części ubrania - logo na podkoszulku czy czapka, w ujęciu, w którym Owal raczej z lekką nieśmiałością podchodzi do realizacji.

"Jestem w grze" poddaje w wątpliwość czy Owal rzeczywiście w niej jest? Raper z Wielkopolski nie radzi sobie podczas tak prostego clip'u. Nie ma w nim nic przekonywującego odbiorcę do siebie. Teledysk nie można nawet porównać do najgorszych polskich hip-hop'owych tworzyw Nowatora czy Lerka.

Clip 2: Doniu - "Przestrzeń"

Doniu w "Przestrzeni" pełni rolę narratora, pozostając gdzieś z boku dziejących się rzeczy, za jego plecami. Jego nawijkę i scenografię można podzielić na cztery etapy. W pierwszym raper znajduje się na dachu budynku, w dole widzimy samochody i tramwaje poruszające się po ulicy. Jest noc, pada rzęsisty deszcz, a po ruchach i zachowaniu zawodnika możemy się domyśleć, że jest bardzo zimno. Twórca "Przestrzeni" ma założony kaptur, a cała postać z początku przedstawiona jest w kilku ujęciach. Jeszcze przed rozpoczęciem nawijki, kamera obejmuje Donia na tle kościoła, stoi samotnie i przygotowuje się mentalnie do rozpoczęcia zwrotek. Zmiana ujęć następuje przez krótki błysk, niczym od lampy w aparacie fotograficznym.

Drugim etapem jest nawijka Donia w garażu. Na początku jego postać jest w głębi, by dzięki krótkim migawkom, pojawiać się coraz bliżej nas. Kamera mało się porusza, raczej pozostaje prawie cały czas na statywie w bezruchu. Natomiast za głównym bohaterem rozgrywa się akcja, jak z filmu. Młodzieniec rozbija szybę w samochodzie, wchodzi do niego i odjeżdża "na bezczelnego". Mamy małe zbliżenie na oponę wprawianą w ruch, na rozbitym szkle.

Trzecia część, to nawijka Donia na tle srebrnych krat, przypominających przyrządy ogrodnicze do podtrzymywania pnączy. Pojawiają się ujęcia bardzo bliskie, w których raper pozostaje niewyraźny. Mała ostrość przy padającym deszczu robi swoje, i wychodzi na plus dla obrazu. Podczas nawijki za Doniem kilku chłopaków gra w koszykówkę. Nie jest to może Massey, ale jakoś sobie radzą. I ponownie mamy bliskie zbliżenie, tym razem na piłkę wpadającą do kosza. Akcja nie jest wartka, a to za sprawą małego spowolnienia tempa teledysku. O zimnie, jakie panuje obecnie na polu (na dworze), świadczy para z ust grających ziomków. Donia możemy obserwować jadącego na tylnich siedzeniach przez miasto czy siedzącego na ławeczce z Liberem i Decks'em.

Czwarty etap chyba jest najsmutniejszy. Pośród pustej sali, Doniu stoi na scenie, mając za sobą instrumenty i trzymając w ręku mikrofon. Cały czas nawija, jednak zdaje sobie sprawę, że nikt go nie usłyszy. To pewna metafora życia, gdy potrzebujemy pomocy, nie ma nikogo, kto mógłby jej nam udzielić; lub, gdy chcemy się wyżalić, brakuje nam bliskich osób. W sali nie ma zaświeconego światła, jednak pada przez okna. Właśnie dzięki niemu widać, że w powietrzu unosi się kurz. Ponownie zastosowano tutaj wspominane już rozwiązanie nieostrości obrazu czy zmian ujęć przez błyski i migawki. Przy zdaniu "(...) miej swoją przestrzeń." Kamera obrazuje mikrofon mocno trzymany w dłoniach rapera. Odbiorca może się domyślać, że to właśnie jego "przestrzeń". A czy wy macie "swoją przestrzeń"?

Clip 3: Firma - "Słowo na ulicy"

"Słowo na ulicy" jest drugim opisywanym clip'em Firmy w "Przeglądzie Polskich Teledysków". Obraz można zaliczyć do udanych. Jest swego rodzaju wizytówką chłopaków i miasta, w którym mieszkają.

Na teledysk składa się kilka światów. Pierwszy, to ulicy i nawijki na niej, drugim są fragmenty z koncertów, a trzeci, to przedstawienie miejscówek zawodników. Do tego pierwszego zalicza się również pokazanie rapujących chłopaków w więzieniu. Każdy z nich chwali się i szczyci swoją kryminalną przeszłością. Są nawet ujęcia z AŚ Monte Lupich w Krakowie. Nawijka odbywa się także przy przejeżdżającym na wiadukcie pociągu. Taka sytuacja miała również miejsce w teledysku "Graffiti" Deluksa. Najbardziej efektowną częścią nawijania jest moment w jadącym tramwaju pełnym ludzi. Reakcja postronnych osób, to wielkie zdziwienie i zaskoczenie na widok łysych, wydziaranych chłopów, rapujących do kamery. Ulica obrazuje również słynną walkę kibiców z policją na krakowskich plantach. Fragmenty z koncertów to 1/3 materiału. Widać na nich, że tłum uwielbia Firmę i bawi się przy niej. Teksty zespołu łatwo potrafią dotrzeć do publiczności, gdyż są proste i opowiadają o prawdziwym życiu raperów. Miejscówki pokazane w clip'ie nie mają oryginalnej scenografii. Ławka w parku czy klatka schodowa, to typowe miejsca spotkań małolatów. "Słowo na ulicy" jest również manifestem przeciwko policji. Świadczą o tym nadruki na koszulkach, a także zwrot stróżów prawa lejących pałami kibiców. W teledysku Firmy nie mogło zabraknąć skrętów, ale pojawiają się sporadycznie, co wychodzi chłopakom na plus.

Na początku clip'u pokazuje nam się na kilka sekund napis "Firma". Również w późniejszych etapach będą wyrazowe wstawki wytwórni "Zooteka" czy nazw miast zaprzyjaźnionych ze składem "Legnica, Katowice, Świnoujście". Podczas oglądania teledysku możemy podziwiać dziary chłopaków oraz ich wykonanie. Ujęcia kamery dają dobry efekt. Klimat amatorszczyzny pomieszanej z profesjonalizmem wywołuje pozytywne uczucia. Kopia teledysku nie jest typowa dla polskich produkcji. Czasami ma się wrażenie oglądania filmu sprzed 20 lat. Światło zawodzi, ale tylko czasami. Najczęściej jest go za mało. Nie widać dokładnie twarzy i sylwetek bohaterów. Te sytuacje zdarzają się przede wszystkim na fragmentach koncertów, co akurat nie przeszkadza w spoglądaniu na scenę i kręcenia clip'u, za światło robią wyłącznie klubowe czy dyskotekowe lampy i reflektory.

Teledysk do utworu "Brat" był totalnym niewypałem. Patrząc na ich kolejną produkcję, zauważam przepaść pomiędzy tymi dwoma clip'ami. "Słowo na ulicy" jest bardzo klimatycznym i pozytywnym videoclip'em. Spokojnie można go uznać za najlepszy spośród wszystkich krakowskich teledysków hip-hop'owych.

Clip 4: Tewu - "Z nimi ruszaj" 

Teledysk do utworu "Z nimi ruszaj" Tewu opowiada o dziewczynach. Sceny w clip'ie są bardzo różnorodne i wartościowe. Ten obraz zasługuje na szczególną uwagę.

Zaczyna się od pokazania białego znaku wytwórni teledysku, na tle przyciemnionych postaci i niebieskiej barwy światła. Dalej pojawia się napis składu "Tewu". Ujęcia w "Z nimi ruszaj" są szybkie. Zastosowano migającą formę zmieniania scen, co wygląda jak pstryknięcie aparatem. Dalsze techniczne momenty opiszę przy przedstawieniu poszczególnych scen.

Podczas refrenu mamy obraz na basen i dużą ilość panienek na pierwszym planie, ubranych w samą bieliznę. Chłopacy, kąpiący się, specjalnie pluskają wodą na laski. Zdecydowanie lepiej wyglądają w kroplach wody na ciele, które dodają im erotyzmu. Cały czas widać, że zza kamery robione są zdjęcia, świadczą o tym błyski i flesze. Światło zostaje skierowane na tańczące maniurki z pierwszego planu. Ciekawa jest scena nawijki. Kamera została usadowiona na szynie, aby mogła się poruszać. Na środku ekranu widzimy nawijającego rapera, który jedzie powoli do tyłu. Po jego prawej i lewej stronie mija swoich ziomków. Mamy również okazję śledzić jednego z zawodników podczas zabawy z dziewczyną. Szkoda, że ten moment trwa tylko kilka sekund. Podobać się może scena na tle pięknego parku. Chłopaki wybierają się do niego, aby poderwać jakieś laski. Akurat trafiają na dziewuszki na rolkach. Te, przejeżdżając obok nich, strącają im czapki z głów, i jadą dalej. Przy pierwszym ujęciu na jedną z nich, kamera obejmuje ją od dołu w okolicach kolana, aż do samej góry. Dzięki temu możemy podziwiać jej wdzięki. Samo życie mamy w kolejnej scenie. Zawodnicy podchodzą pod osiedlowy sklepik "ABC". Gdy jeden z nich wchodzi do środka, pozostali stoją na czatach. Prosi ekspedientkę o towar z górnej półki, by wychylić się za ladę, wziąć pieniądze i szybko uciec z pomieszczenia. Moment zostaje uchwycony i pokazany z przemysłowej kamery, umieszczonej w rogu sklepu.

Prostotą autorzy teledysku posłużyli się, kiedy jeden z raperów dobija się do samochodu. Z pojazdu wychodzi mnóstwo dymu. Nie widać, kto jest w środku. Po chwili wysuwają się dwie ręce, gdzie z jednej chłopak odbiera skręta. Pozostała jeszcze para wartościowych scen. Pierwszą jest wyjście Tewu ze śląskiej kamienicy, gdzie z kilku okien uśmiechają się do nich piękne laski. W celu pokazania, że dziewczyny są sexy, zastosowano zbliżenia na twarz, talię i biust. Dobrze kamera ujęła wychodzącą z budynku pannę. Obiektyw umieszczony zostaje w połowie za murem, i obserwuje idącą osobę z ukrycia. Wygląda to, jakby ktoś śledził ją. Gdy dziewczyna kieruje się w stronę chłopaków, oko kamery podąża za nią, a dokładniej za jej tyłkiem. Po drodze ma wiele adoratorów, przed którymi ucieka.

Ostatnią sceną jest grupowa nawijka. Wszyscy stoją na dachu budynku. Wokół sypie się mnóstwo pierza, a kamera obejmuje wszystkich z dołu. Końcówka należy do dj'a znajdującego się na pierwszym planie. Jadąc na szynie w przód i tył, mija swoich ziomków.

A w kolejnym odcinku "Przeglądu Polskich Teledysków" następne cztery videoclipy. Pośród nich na pewno nie zabraknie Medi Top'a z Glonem i chłopaków z Ascetoholix.

Dowiedz się więcej o: Owal / Emcedwa, Firma, TeWu, Doniu.


Informacje o artykule
Data dodania:2009-07-31
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / felieton
Średnia ocena:2.00 (1)
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
flaco666, 30 lat
mężczyzna, Kraków

Ostatnie artykuły tego autora:
Przegląd Zagranicznych Videoclipów odc. 09 seria:3
Przegląd Zagranicznych Videoclipów odc. 09 seria:3
Przegląd Zagranicznych Videoclipów odc. 10 seria:3
Przegląd Polskich Teledysków odc. 09 seria:3
Przegląd Polskich Teledysków odc. 10 seria:3

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
..LagunA..
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
23:05:43, 01-08-09
zal

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 3 + 5 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-34-226-234-20.compute-1.amazonaws.com (34.226.234.20). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2019 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies