Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje
button_zwin_rozwin

hip-hop.pl »

Rapowy lot przynajmniej do czterdziestki - Cfany Gapa, DJ Zły Dotyk

Rapowy lot przynajmniej do czterdziestki - Cfany Gapa, DJ Zły Dotyk

Autor: fantom.

Dowiedz się więcej o: cfany gapa.
foto: Piotr "Bizon" Dziubak

Cfany Gapa, Pyk - to ksywki ursynowskiego weterana z 10-letnim stażem, który "Płytą pożegnalną" przerywa właśnie swoje milczenie. O nowych "smakołykach" ze Smażalni, dinozaurach rapu i jego kulturze mówią sam zainteresowany oraz DJ Zły Dotyk.

Dlaczego "Płyta pożegnalna"? Z prostego faktu, że skupiasz się teraz na projekcie UGC [kolektyw ursynowskich raperów związanych ze studiem Smażalnia, celujący w południowe brzmienia - przyp. red.]?

Jest to też zamknięcie jakiegoś osobistego rozdziału? Usłyszymy innego Pyka?
CG: Jest to zapis chwili, niektóre kawałki są już nieaktualne. Miałem dylemat: zostawić je, wywalić albo nagrać nowe. Pomyślałem sobie, że jest to pamiętnik, to się zdarzyło, to było i nie będę tego wywalał. Na pewno się zmieniłem, jestem starszy (w niektórych kawałkach mówię, że mam 25 lat (śmiech)). Stylistycznie to wciąż ten sam stary, dobry Pyk. Dziś na pewno mądrzejszy, mający o wiele więcej rymów w wersie (śmiech). Jest progres, jestem lepszym raperem - stąd nowy rozdział.

Przedstaw pokrótce autorów twojego najnowszego "dziecka".
CG: Thor jest naczelnym producentem UGC, jest odpowiedzialny za większość bitów na tej płycie. Współpracuję z nim od "Ursynowskiego Slangu" [pierwszy krążek, który "wydobył się" z oparów Smażalni - przyp. red.], dużo czasu spędzamy razem, dobrze się z nim dogaduję, szanuję go. Druga ważna osoba to jest Niuniek, u niego - gdy nie mieliśmy jeszcze własnego studia - nagrałem 3-4 numery na "Płytę pożegnalną". Siłą rzeczy słuchałem jego bitów, zajarałem się nimi i zaprosiłem go do współpracy. Są chłopaki z UGC (rodzina), Kubson, Pjus. Damskie wokale należą do koleżanek - Irina związana jest ze studiem Niuńka (Moloch Music), a Pestka to dziewczyna mojego przyjaciela. Za skrecze odpowiedzialny jest w całości DJ Homer. Znamy się z podstawówki, gra z nami na koncertach, nie mogłem poprosić o to nikogo innego.

foto: Piotr "Bizon" Dziubak

Skąd ksywa Pyk? Z czasów graffiti?
CG: Tak, nie było innego podłoża, były to fajne literki, które fajnie się łączyły. Zaczynałem od malowania graffiti (jak większość ludzi tu u nas), a później zaczęto tak na mnie mówić. Zresztą ksywy wiekszości moich znajomych mają takie pochodzenie, nawet jeśli już nie malują, to one pozostały.

Opowiedz o swojej fascynacji tą gałęzią hip-hopu.
CG: Jak już mówiłem, zaczynałem od puszek i do tej pory mam na to zajawkę. Na pewno na wiosnę coś wrzucę. Tym bardziej, że Jacek i Thor z UGC dalej bombią i nakręcają mnie na jakiś wspólny dżemik. Ciąglę robię jakieś projekty, to we mnie zostało. Jestem po szkole plastycznej i generalnie zarabiam na grafice. Kiedy kończyłem podstawówkę na Ursynowie dużo kumpli już malowało. Było na pewno więcej graficiarzy niż raperów w Warszawie. Potem w liceum plastycznym poznałem konkretne postacie, które mi imponowały: Yer, od którego się sporo nauczyłem czy Forin. Malowałem też pociągi (te łatwiejsze, bo towarowe) i srebra na mieście. Nigdy nie dałem sie złapać choć pare razy było blisko. Wtedy graffitti było jakieś żywsze w Warszawie. Nie zapomnę nigdy atmosfery panującej na dżemach - to było coś w czego centrum chciałeś się znaleźć, to były emocje, to była zajawka, to był hip-hop. Dziś już nie jest tak samo choć jest kilka imion, które często widuje na murach, na mieście. Może kiedyś za dużo było ludzi, którzy malowali, bo było to po prostu modne. Mam nadzieję, że zostali najlepsi. Pozdro dla wszystkich writerów na yardach, róbcie swoje gówno.

Przygodę z rapem zaczynałeś niemal równolegle z Onarem, Pezetem i Małolatem. Czemu dziś nie stoisz obok nich?
CG: Nie wiem, wydaje mi się, że to też wynika z pewnych koneksji. Nie wystarczy tylko rapować, nagrywać, trzeba się umieć wkręcić, rozpychać łokciami, jak cię wywalą drzwiami, to wrócić oknem albo kominem. Może po prostu mam za mało żyłki biznesowej. Wydaje mi się, że w tym momencie powinienem raczej siedzieć w fotelu, liczyć hajs, pisać rymy i nagrywać, a nie załatwiać promocję tej płyty. Raperzy się tym nie powinni zajmować, jedni mają do tego żyłkę, inni - nie. Dla mnie zawsze liczyło się nagrywanie i tworzenie, pozostałe rzeczy były na boku. Może to źle? Może powinienem więcej czasu temu poświęcać? Nie wiem. Wolałem w tym czasie coś napisać i nagrać.

Nie żałujesz?
CG: Nie. Ale mimo wszystko myślę, że oni zaczęli trochę wcześniej - Onar i Pezet to czasy TJK - wtedy nie rapowałem, wówczas łatwiej było się przebić.

foto: Piotr "Bizon" Dziubak

Nie przesadzaj - zacząłeś w '99, gdy rodzima scena rapowa przekształcała się dopiero w szersze zjawisko muzyczne dostrzegane przez opinię publiczną (abstrahując: niekoniecznie przez nią rozumiane i doceniane; wtedy i dziś). Przejdźmy do twojej pierwszej grupy - ZWR. Czemu nie wydaliście zapowiadanego legala?
CG:
Mieliśmy wydać go w K-Det Records, u Miśka. Niemal cały materiał poszedł się jebać, skasował się twardy dysk, niewiele z tego zostało. Potem nagraliśmy około dziesięciu kawałków. I na tym jakoś poprzestaliśmy. To był koniec ZWR. Bojar i Cichy są o rok starsi, założyli rodziny. Bojar przestał rapować, ale wciąż robi bity, Cichemu może się zajawka wyczerpała. Każdy robi, to co lubi. Nie pokłóciliśmy się, utrzymujemy ze sobą kontakt. Bojar ma teraz swoje piętnaście minut, może dla niego dopiero wszystko się teraz zaczyna. Szykuję z nim remixy niektórych kawałków z "Płyty Pożegnalnej", wrzucimy 3-4 numery na internet. Wracając do Miśka - z całym szacunkiem do niego, jest to taka osoba, która ma straszną zajawkę na robienie i wydawanie rapu, na różne projekty z tym związane, ale ma strasznego pecha. Cały czas w niego wierzę i wiem, że mu się w końcu uda.

Jak odnajdujesz polską scenę po dziesięciu latach bytności na niej?
CG: Nie będzie to nic nowego jak powiem, że jest więcej raperów niż słuchaczy. Z jednej strony jest to dobre, bo jest dużo nowych rzeczy, z drugiej strony wychodzi dużo kiepskich płyt. Mało jest takich osób, które wiedziały kiedy powinny odejść. Nazywam ich dinozaurami, tych raperów, którzy gdyby skończyli karierę 2-3 lata temu, to prawdopodobnie byliby kojarzeni z lepszym wizerunkiem. Rozumiem jak to jest - wielu z nich pewnie zaprzepaściło szkołę, żeby nagrywać, jest to ich jedyna droga, ale uważam, że niekoniecznie trzeba nagrywać, żeby zarabiać na rapie. Można robić ubrania, wydawać młodszych artystów. Wydaje mi się, że powinni inwestować w młody narybek, a nie klepać w kółko to samo. Czasami mam już dość słuchania polskiego rapu, zresztą mało go słucham.

Liczba MC's, którym zaleciłbyś "przewietrzenie się" albo - jak nawijasz na nowej płycie - emeryturę wzrasta?
CG: Maleje. Rośnie poziom.

Czym się obecnie jarasz?
CG: Hyphy. To pochodzące z San Francisco brzmienie, które zdefiniowałbym jako połączenie west coastu z crunkiem. Strasznie dużo raperów jest związanych z tym gatunkiem m.in. stary wyjadacz E-40 czy B-Legit. Generalnie najpierw zajarałem się dirty southem, a potem zacząłem słuchać tego, bo dirty south dużo czerpie z west coastowych zajawek. Poza tym Slaughterhouse, "Cocaine" Z-Ro no i paru tegorocznych debiutantów tj. Wale, Kid CuDi, The Kid Daytona, z Polski - Chada. Z mniej hip-hopowych - nie słucham tylko rapu - EZ Rollers, "Psychedelic underground" Apteki oraz Santigold.

foto: Piotr "Bizon" Dziubak

Na kolejnej solówce chcesz iść coraz bardziej w stronę południowych brzmień czy zachowasz proporcje obecne na "Płycie pożegnalnej"?
CG: Nie, nigdy nie chcę iść w żadnym konkretnym kierunku, raczej w kilku naraz. To nie jest tak, że łapię kilka srok za ogon, ale nie lubię zamykać się w jednym klimacie. Inspiracje tego typu na pewno będą, bo w tym momencie lubię wolne bity i szybkie nawijki. Mam nagrane dwa numery na nowy krążek. Przez to, że ta płyta była tak długo w fazie produkcji (robiłem ją ponad dwa lata, najdłużej z moich dotychczasowych płyt), że musiałem się - brzydko mówiąc - użerać z gośćmi, producentami, doprowadzić to do końca (każdy kto nagrywal solo wie jak to jest), to teraz wymyśliłem, że zrobię jak najszybciej nową płytę. Będzie to najprawdopodobniej mikstejp na bitach amerykańskich albo z Soundclicka [witryna, z której można za darmo pobierać podkłady muzyczne - przyp. red.]. Zresztą chciałbym sam je w przyszłości robić, żeby być samowystarczalnym. Bo denerwują mnie opóźnienia związane z tym, że musisz ludzi zaprzęgniętych do pracy przy twoim projekcie popędzać. Wszystko wtedy rozciąga się w czasie, tym bardziej jak każdy robi to non-profit w swoich wolnych chwilach.

Planujesz solo na legalu? Dziś łatwiej o dystrybucję.
CG: Obecnie wydaję mi się, że lepiej jest robić tak jak teraz zrobie - wrzucić do ściągnięcia darmową wersję płyty w mp3, a kto będzie chciał, to kupi jej fizyczną wersję. Co do dystrybucji - nie zastanawiałem się nad tym. Nie mam ciśnienia, by zobaczyć swoją płytę na półce w sklepie, choć fajnie by było. Jak ktoś zadzwoni i powie, że chce mnie wydać, to luz.
ZD: Pytanie: co chcemy tym uzyskać? Jeśli wydać płytę i zarabiać na niej pieniądze, to owszem, tak musimy zrobić. W naszym przypadku nie jest to konieczne, mamy talenty na których zarabiamy, a to co robimy tutaj to jest tylko i wyłącznie czysta zajawka.
CG: Tylko, że są dwie strony medalu - jak możesz na tym dużo zarobić, to możesz się temu w pełni poświęcić.

Czego możemy spodziewać się po UGC?
CG: Z zasady nie podajemy dat naszych produkcji, bo uważamy, że to bez sensu podawać datę, którą się zazwyczaj przesuwa pięć razy. Mogę powiedzieć, że będzie to 1. połowa przyszłego roku. Za wszystkie bity odpowiedzialny jest Thor. Goście to Defer z ARJ, Procent, Ciech i Młodziak. Wszystko jest nagrane, teraz tylko miks i mastering. Krążek nazywa się "Uprawa, dystrybucja, konsumpcja". Zdradzę, że w tytułowym numerze nie padają słowa "blant", "joint", "jaranie"; wszystko jest tak utrzymane, by nie było wiadomo do końca czy nie chodzi przypadkiem o uprawę, dystrybucję i konsumpcję muzyki.
ZD: UGC to nie zespół - to klub, który łączy nie tylko muzyka.
CG: Są tu DJ'e, producenci, raperzy, graficy, kucharze (śmiech). Przede wszystkim musicie wziąć pod uwagę, że ten klub to plus-minus 8 osób, także klimat będzie mocno zróżnicowany. Od czasów PCP czy eSZeSZ nie było chyba płyt tak licznych ekip. Każdy z nas ma swoje zajawki, które w pewien sposób się zazębiają. Będą momenty poważne, życiowe tematy i kryminalne opowieści. Ale też duża dawka chilloutu - Ursynów Ganja Club pali tony. Założe się, że sceptycy powiedzą: "ile można słuchać o blantach?". Jednak myślę, że w środowisku rapowym jest opór amatorów siuwaxu, którzy zajarają się płytą (która wbrew pozorom nie jest tak monotematyczna). Znajdą się na niej zwrotki w języku francuskim i angielskim, co jest dużym urozmaiceniem. Muzyka Thora jest dość ciężka do sklasyfikowania, bo każdy jego bit jest zupełnie inny od poprzedniego. Ten człowiek robi bity intensywnie od połowy lat 90., więc jego łeb jest jak sklep, wielu producentów może mu, kolokwialnie mówiąc, naskoczyć. Czekajcie też na mixtape Ursynowski Slang II na "kradzionych" bitach, który wypuszczamy niedługo po UGC. Jest już nagrany i czeka w kolejce.

Kumplujecie się nadal ze starą gwardią? Planujecie wspólne numery?
CG: Z niektórymi osobami mam kontakt, z niektórymi nie. Kiedyś było tak, że się wszyscy spotykali na osiedlu, generalnie częściej się widywaliśmy, melanżowaliśmy. Teraz się pozmieniało. Prawdopodobnie to wynik tego, że wszyscy się zestarzeli (może mają swoje rodziny, narzeczone, może mają jakieś poważniejsze rzeczy do robienia niż siedzenie na ławce?). Uważam jednak, że jak ktoś identyfikuje się z tym osiedlem - i z rapem, który jest kulturą stricte uliczną - powinien mimo wszystko znaleźć czas, żeby się spotkać na ławce na jakieś piwko (jak nie piwko, to coca colę - nieważne), utrzymywać kontakt z ludźmi z tego osiedla.
ZD: Atmosfera ulicy, w ogóle, co się zmieniło, a nie: rapuje o ulicy, a nie wie co się dzieje na podwórku.
CG: Ubolewam nad tym, że kiedyś była taka zgrana ekipa z północnego Ursynowa, a teraz wszystko tak się rozpadło. Większy kontakt mam z tymi osobami przez internet niż na co dzień. Odpowiadając na drugie pytanie: zawsze byłem przeciwny lansowaniu się na tym, że się zna kogoś popularnego.
ZD: Na pewno chcemy Pezeta na skit.
CG: Prędzej coś takiego zrobimy. Albo jakiś refren.

foto: Piotr "Bizon" Dziubak

Jak mniemam, zajawka wciąż kipi w was gęsta i przynajmniej przez następne 10 lat nie dacie o sobie zapomnieć?
CG: Nie wyobrażam sobie tego bym mógł przestać rapować.
DJ: Masz jakieś emocje, które chcesz z siebie wydobyć, to stajesz przed mikrofonem. Inny będzie składał modele do 40. roku życia, a my będziemy sobie rapowali - niezależnie od tego, co się będzie działo na świecie. Nawet jak nam zniszczą budynek.

Jak reagujecie na myśl o wyprowadzce z Ursynowa?
CG: Miałem niedawno taki dylemat, bo byłem już jedną nogą w Piasecznie, ale teraz mi się pozmieniały plany życiowe. Czasem życie układa się tak, że nie masz wyjścia, musisz się przeprowadzić. Ale nie chciałbym. Jestem bardzo związany z tym miejscem, jakoś mnie inspiruje. Ci ludzie, ten klimat dobrze wpływają. Nie wiem jaki miałby wpływ np. Mokotów czy Tarchomin na moje teksty.
ZD: Nie planuję zmiany otoczenia, nigdzie indziej nie mógłbym mieszkać.

Rozmawiał Jakub Szaforski; foto: Piotr "Bizon" Dziubak

Słowo pożegnalne od Cfanego:
Jeśli spodoba wam się ten materiał i chcielibyście żeby zagościł w waszych furach, domowych wieżach i na półkach i wiecie, że nie ma nic lepszego niż oryginalne, krystalicznie czyste, nie skażone kompresją Audio. Chcecie sprawdzić jak naprawdę brzmi "Płyta Pożegnalna" zmasterowana przez naczelnego poskramiacza dźwięku studia Smażalnia ztj. Thor? Skorzystajcie z naszej AUKCJI ALLEGRO lub piszcie maile z podaną ilością zamawianych sztuk na adres info@krotkilont.com. Po otrzymaniu maila podamy wam dane i numer konta do przelewu. Koszt to 20,99 zł (w tym przesyłka). Dzięki za wsparcie. www.krotkilont.com

Dowiedz się więcej o: cfany gapa.


Informacje o artykule
Data dodania:2010-01-13
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / wywiad
Średnia ocena:1.00 (2)
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
fantom., 36 lat
mężczyzna, Warszawa

Ostatnie artykuły tego autora:
Jestem psychofanem Grzesiuka - wywiad z Proceente
The player & the poet - Mały Esz i Ciech - wywiad
W niszę idziemy - wywiad z Proceente

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Shakal
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
12:55:41, 13-01-10
CIEKAWE CZY KTOS TO PRZECZYTA

Al Dente
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
13:14:50, 13-01-10
PRZECIEZ TEGO I TAK NIKT NIE PRZECZYTA

BO TO GOWNO ZA DLUGIE I SLABE

FGHJK
Autor: FGHJK   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
13:29:13, 13-01-10

WETERANI - DINOZAURY RAPU, NO KURWA COS PIEKNEGO :D 10 LAT I ZNA ICH TYLKO, ICH RODZINA I SASIEDZI.

TEN KTO TO PRZECZYTAL JEST PEDAŁEM, TEN CO ROBI REMIXY DLA MALPISZONÓW MŁODZIAKOW ITP TEZ JEST CHLOPAKIEM PIASKA.


Winyl91
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
16:32:00, 13-01-10
Sam jesteś stary gówno. To jest wywiad albo masz go ochotę czytać albo nie i się wówczas nie udzielaj...

FGHJK
Autor: FGHJK   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
16:41:15, 13-01-10

"Sam jesteś stary gówno." ?

ZA DUZO LEKCJI POLSKIEGO W SWOJEJ PODSTAWÓWCE OPUSCILES PRZEZ CHOROBY WENERYCZNE, BO TRUDNO ZROZUMIEC TWOJĄ PONAD PROGRAMOWĄ SKŁADNIE, COS JAK RYSKIEK NA FRIKI-FRIKI STAJLU SYNEK.

 

"TO JEST WYWIAD" DLA IDIOTÓW ALBO GO CZYTASZ I JESTES CHŁOPAKIEM PIASKA ALBO TE WYPOCINY JEDZIESZ JAK JĘDKERA.


NOTE2.1
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
17:32:30, 13-01-10

DOBRY WYWIAD , DOBRY ZIOMEK CO DOBRY RAP ROBI NADAL OD TYLU LAT CAŁY CZAS


FIRMAjotPEnaSTOprocent
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
19:02:00, 13-01-10
nie czytalem, lipa, brzydkie zdjecia

Agent PE
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
19:20:29, 13-01-10
nie czytalem ale spoko

Stalowe Płuco
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
20:00:29, 13-01-10
Niech w końcu Ryszard morfuje w Charlie'go Psychola, a Jacek w Giantyczną Świnkę Morską z nosem wytaplanym w koksie. Niech zmienią ksywy na Tedzilla i Pejdorah i stoczą Pojedynek Tytanów. Wszystko na żywo w Fajt Najt w Polsacie, konferansjera Ibiszowi oddana oczywiście, Wujek Samo Zło zajął drugie miejsce. Cne sprawozdaje dla Vivy. Liroy kreci Bokserskie Porno w szatni. Przed walką grają Tono i Pokłuł kawałek " Tede Peja Walczą Coooo?! " . Jest nawet Snoop,ale dużo gali nie pooglądał, zawinęłi go za blanta. Zapowiada się ciekawa Fabuła? To dopiero początek Wiru Wydarzeń. W Wyjątkowych Okolicznościach na halę wchodzą Gimbozaurusy ( a raczej wjeżdżają gimbusem ). Kontrola dowodów i pozostają im telebimy przed halą. OSTR freestyluje przed halą dla studentów. PIH z żoną sprzedają przed halą Kwiaty Zła I Ręcznik Na Ring po okazyjnych cenach. Podjeżdża Merol pod Czarną Banderą.Wysiada On.Prowadzi na Smyczy 2 Muflony.I ma mały plecaczek z Kennym.A w nim jointy konserwy Tetmajer Bez Przerwy. Podjeżdża Ford. To Fokus.Smok.Odpala 50ciu osobom naraz papierosa i odbiera SMS-a. " Nasze porno przeciekło do internetu ! Andżela. "
"Przetrwasz..."szepnął głos Magika zza światów....... CDN?!  ..........POLISH HHISTORY XXX............ coming soon on www.myspace.com/wedrowcanocy

KONKRET!
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
11:05:11, 14-01-10
czekam na cd!

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 2 + 5 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-3-85-214-125.compute-1.amazonaws.com (3.85.214.125). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.