Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

"Wkraczam na zupełnie inną ścieżkę" - Miuosh

"Wkraczam na zupełnie inną ścieżkę" - Miuosh

Autor: Tr!ne

Dowiedz się więcej o: FandangoRecords, Miuosh.

Na obrazie polskiego hip-hopu raczej nie jest bohaterem pierwszoplanowym, ale na pewno jednym z tych nakreślonych najbardziej wyrazistymi kolorami. Przekrój jego twórczości świadczy jednak o tym, że nie jest łatwo zamknąć go w ramy. W najbliższym czasie poza nagrywaniem kolejnych numerów i koncertami zamierza zorganizować kilka dużych imprez, ale też wypromować mniej popularnych artystów ze swojej wytwórni. Album "Pogrzeb", który od kilku miesięcy promuje udowodnił, że jest nie tylko zdolny, ale przede wszystkim zdolny do wszystkiego. Sprawdźcie co słychać u Miuosha!

W 2007 roku udzieliłeś wywiadu pewnemu magazynowi po wydaniu "Projekcji". Pamiętam, że na pytanie czy fani nie powinni się obawiać, iż zła strona Miuosha zdominuje tę dobrą odpowiedziałeś, że absolutnie nie. Dwa lata później wydajesz album "Pogrzeb". Gdzie jest konsekwencja?
Miuosh: O kurwa, zaczęło się (śmiech)... Nie chodzi o to, że to jest moja zła strona. Jak mówiłem ostatnio w wywiadzie, który zresztą Ty ze mną przeprowadzałaś, dorastam i mówię o rzeczach, które mnie dotykają i dobijają. Ta płyta jest cięższa muzycznie, ale mi się wydaje, że to jest jej zajebisty plus. Wychodzę na tym lepiej i moi fani wychodzą na tym lepiej. Dużo ludzi słucha tej płyty i się nią cieszy. Jaram się tym! Nie ma na niej jakiegoś psycho-diabelnego klimatu. Są kawałki o trudnych sprawach, powiedziane w ciężki sposób, żeby dotarły do ludzi. Ja nie chcę być już takim "wesołym chłopakiem", który gada o niczym. Mam parę problemów do poruszenia, ale nie polega to na jakimś przechodzeniu na jaśniejszą lub ciemniejszą stronę. Dalej jestem facetem, który więcej się śmieje niż narzeka. Mamy zajebistą ekipę, w której przez większość czasu się  śmiejemy i zawsze tak będzie. Robię taką muzykę, bo się w niej dobrze czuję i odczuwam konieczność mówienia o tych sprawach. To jest konieczność, a nie wybór.

W jakim stopniu teksty z tej płyty są autentyczne, a w jakim powstały tylko po to,
żeby naświetlić pewne problemy?

Miuosh: A o jakie teksty Ci dokładnie chodzi?

Chodzi mi na przykład o cały kawałek "Zły".
Miuosh: Jestem kolesiem, który od jakiegoś czasu bardzo interesuje się seryjnymi mordercami, ich biografiami, etc. To są ludzie dosyć specyficzni, a kawałek "Zły" jest hołdem dla tych, którzy opisują ich życie, nie boją się zgłębić ich psychikę. Chciałem się też sprawdzić  w takiej roli i połączyć to trochę z moją biografią: jak by to było, gdybym ja zaczął robić takie rzeczy. Jak by to było za siedem lat.

Czyli po prostu wymyśliłeś sobie podmiot liryczny na potrzeby tego numeru...
Miuosh: W jakiejś części tak, bo jedna trzecia jest o robieniu muzyki.

A jak to wygląda w przypadku kawałka "Nie mów mi"?
Miuosh: "Nie mów mi" to już jest naświetlenie problemu, który widzę za każdym razem, kiedy oglądam programy noszące miano dziennikarstwa interwencyjnego - wiesz,  pukanie do drzwi z kamerą TVN'u, mówienie, że to spokojna rodzina była i dziwienie się jak mogło dojść do jakiegoś aktu przemocy. Ludzie uciekają od gówna, które ich otacza, nawet gdy mogą mu jakoś zapobiec, komuś pomóc. O tym jest ten kawałek. To jest właśnie Polska. Tu nigdy nikt nic nie widzi, nigdy nikt nic nie słyszy, bo to nie leży w jego interesie. Widzę to po własnych sąsiadach, nawet po sobie samym. Ten "syndrom Polaka". Nie mamy społeczeństwa na tyle rozwiniętego, żeby razem przeżywało jakiekolwiek problemy. Cieszy mnie to, że ludzie często myślą o tym kawałku, opowiadają sobie o nim nawzajem i dyskutują na ten temat. Każdy zna to z autopsji, każdy był w takiej sytuacji, a jak nie był, to na pewno się w niej znajdzie. Myślę, że komuś, kto słyszał ten kawałek wcześniej, może się on przypomnieć w takiej chwili. Po to został napisany. Na następnych płytach będą kolejne części tego numeru.

W odpowiedzi na interwencyjne programy nagrałeś interwencyjny numer...
Miuosh: Raczej krytykujący tę interwencję, bo niby co ona ma wnosić? Ludzie, którzy prowadzą te programy też są pewnie wkurwieni, bo zawsze słyszą to samo. Jest mało osób, które potrafią powiedzieć "kurwa, ludzie, oni są nienormalni od zawsze". Siedem lat się słyszy, że koleś bije dzieci, a później się dziwią, że dzieciak dorósł i dziabnął go nożem. Trudno jest stawić czoła samemu sobie i przyznać, że się nie zrobiło wszystkiego,
co się mogło zrobić.

Po nagraniu "Projekcji" stwierdziłeś, że nagrałeś płytę, której klęska jest oczywista. Kilka nakładów Twojej drugiej płyty sprzedało się błyskawicznie. Spodziewałeś się tego?
Miuosh: Nie. Nie ukrywam, że jest to dla mnie zaskoczenie. Płyty wyprzedają się w Empikach, trudno jest je dorwać w całej Polsce. Ludzie mi o tym piszą mejle. Na pewno będą z powrotem na półkach.

Podczas naszej ostatniej rozmowy wymieniłeś szereg państw, które zamierzałeś odwiedzić. Te zagraniczne koncerty też dojdą do skutku?
Miuosh: Tak, tak. No widzisz, przesunęło się to trochę - pojawiły się wszelkiego rodzaju problemy. Gdy już pojawiły się konkretniejsze opcje, to nie było mi na rękę wyjeżdżać w momencie, kiedy wychodziła moja płyta. Wolę z tym jeszcze poczekać.

Wiem z własnego doświadczenia, że kolejne płyty tego samego artysty budują w świadomości słuchacza siatkę nowych wymagań, przez co druga płyta nie może być gorsza od pierwszej, trzecia od drugiej i tak dalej. Na czym polega progres w Twoim wypadku, poza tym, że "Pogrzeb" jest mocniejszy i ludzie sięgają po tę płytę,
bo są ciekawi nowej odsłony Miuosha?

Miuosh: Ta płyta jest ciekawsza pod każdym względem. Nie wydaje mi się, że ludzie są ciekawi nowej odsłony Miuosha, bo w większości nie poznali poprzedniej.

Dobrze, ale zestawienie dwóch ostatnich płyt z Twoim udziałem, czyli Fandango i Twoje solo, daje ogromny kontrast i to jest, moim zdaniem, interesujące dla fanów.
Miuosh: No wiesz, Fandango było eksperymentem związanym z innymi połaciami muzycznymi. Będziemy to kontynuować, wkrótce siadamy nad nową płytą. A jeśli chodzi o progres... Ta płyta jest pod każdym względem lepsza niż moje wcześniejsze płyty. Lepsze jest to, o czym na nią napisałem i jak to z siebie wyrzuciłem przed mikrofonem. Lepsza jest muzyka, którą wybrałem i mastering. Klipy, które teraz powstają są lepsze, tak mi się wydaje, niż wcześniejsze. Mam nadzieję, że ta płyta ustawi sobą jakiś poziom, który jeszcze przeskoczę, a nie będę go już zaniżał. Jestem z niej kurewsko zadowolony. Cieszę się, że tak brzmi i że taka jest.

Czy na płycie znaleźli się wszyscy goście, którzy mieli się pojawić według planu?
Miuosh: Miała się jeszcze na niej znaleźć jedna zwrotka Bob One'a, ale podjęliśmy decyzję, że się nie pojawi.

W którym kawałku miała się pojawić?
Miuosh: W "Szczekaj". Była bardzo nietypową wersją Bob One'a. Wycofaliśmy się z tego pomysłu z kilku powodów. Miał się też pojawić Mops. Kombinowałem też nad wspólnym kawałkiem z Hemp Gru, ale obustronnie uznaliśmy, że trzeci wspólny kawałek w ciągu roku nie będzie tak dobry, jak dwa poprzednie. Odpoczniemy sobie od tego na jakiś czas.

Skoro jesteśmy przy gościach, to powiedz jak przebiegała kooperacja z Pihem i Zeusem. Spotkaliście się w studiu czy wszystko odbyło się w sieci?
Miuosh: Zeus nagrywał u nas w studiu. Spędziliśmy bardzo owocny dzień w Katowicach, w TuNaDole. Pih niestety, z braku innej możliwości, nagrywał u siebie. Miało być najpierw tak, że podczas mojego pobytu w Warszawie mieliśmy się spotkać u niego i to nagrać. Wszystko nam się poprzekładało i Pih nagrał zwrotkę pod moją nieobecność.

Często mówi się, że dokonanie to koniec wysiłku i początek rozczarowania. Przed chwilą powiedziałeś, że jesteś zadowolony z tej płyty, ale czy są jakieś niuanse, nad którymi dzisiaj byś się jeszcze raz zastanowił?
Miuosh: Naprawdę nie wiem. Wydaje mi się, że może w niektórych kawałkach coś jest za cicho, ale chyba nie zmieniłbym nic. Żałuję, że już skończyłem nagrywać, bo chciałbym jeszcze. Nie dlatego, że chcę coś poprawić, ale po to, żeby robić dalej takie numery. Mam nadzieję, że do końca życia będę tak czuł.

Rozumiem, że w przypadku pierwszej płyty to się zmieniło pod wpływem czasu?
Miuosh: Tak, "Projekcje" bym zmienił i to nawet bardzo. Jest tam parę kawałków, które w ogóle nie powinny zostać poczynione. Może jest tak, że patrzę na to przez pryzmat drugiej płyty, a nawet na pewno tak jest, ale już 2 miesiące po skończeniu "Projekcji" nie byłem do końca pewny tego materiału. "Pogrzeb" jest przemyślany od lewej do prawej. Nie ma kawałków wepchniętych tam na siłę, ani kawałków, których bym nie chciał za parę lat grać na koncertach. Będzie raczej problem z tym, co z tej płyty wybrać. Dla mnie jest, że tak powiem, nieskalana błędem.

Ile czasu potrzebowałeś na to, żeby doprowadzić ją do takiej postaci?
Miuosh: To było tak, że zaczynałem nagrywać "Pogrzeb" z innym zamierzeniem. Pierwsza wersja numeru "Pogrzeb" mówiła o czymś innym. Zacząłem nad nią pracować w zimie 2007 roku, po Śląskim Rap Festiwalu w MegaClubie. Nagrałem wtedy siedem numerów i jedynym z nich, który znalazł się na płycie jest kawałek "Barwy szczęścia", bo przetrwał próbę czasu. SherlOck już dawno zrobił do niego bit i go zaaranżował. Zmieniłem w tym numerze, przez ponad dwa lata jego "pobytu" w studiu, tylko jedno słowo. Resztę zacząłem robić na przełomie roku 2008 i 2009. W sumie zajęło to jakieś dziewięć miesięcy.

"Pogrzeb" to komplet dwóch płyt - na pierwszej znajduje się 15 traków, a na drugiej 7 remiksów. Dlaczego zdecydowałeś się na dwupłytowe wydawnictwo?
Miuosh: Moim zdaniem ogromnym plusem tej płyty jest muzyka. Chciałem na tej drugiej płycie dać pole do popisu producentom. Wiedzieli, że będą mogli zrobić coś, co mi nie do końca pasuje, ale wystarczy, że uznam to za zjadliwe. Na początku miała być jedna płyta, a remiksy wymyśliłem dopiero w połowie sierpnia.

Za chwilę odezwą się głosy, że zrobiłeś to tylko po to, żeby policzyli Ci podwójnie sprzedane egzemplarze i żebyś na przykład otrzymał złoto...
Miuosh: Ostatnio z chłopakami się śmialiśmy jaką przewałkę by tu zrobić, żeby to złoto uzyskać...

Może wydać potrójny album? (śmiech)
No właśnie, wydać potrójny albo wykupić te płyty i je rozdawać do biletów. Jeśli ktoś myśli, że ja jestem na etapie, w którym mogę jakimś albumem osiągnąć status złotej płyty, nawet podwójnym albumem, to słabo zna polską scenę hip-hopową.

Nie obawiasz się, że w czasach, kiedy ludzie sięgają po muzykę, żeby oderwać się na moment od rzeczywistości i zrelaksować, Ty dajesz im taką, która pod względem merytorycznym może po prostu przygnieść?
Miuosh: W życiu musi być zachowana jakaś równowaga, nie? Ludzie, którzy słuchają muzyki tylko po to, żeby się zrelaksować są dla mnie dziwni. Jestem człowiekiem, który słucha kontrowersyjnych tekstów, tym się jaram i moim zdaniem jest to ludziom potrzebne. Gdyby było tak jak mówisz, byłyby wydawane tylko płyty z odgłosami sowy albo dżungli.

Nie chodzi mi o muzykę relaksacyjną, tylko o optymistyczny, bardziej pozytywny przekaz.
Miuosh: Mało jest płyt hip-hopowych, które mają optymistyczny przekaz. Nawet Verba takiego nie przekazuje, ani Grupa Operacyjna, wiesz...

(śmiech) Nie wiem. Nie słucham.
Miuosh: Robię coś, co jest potrzebne ludziom. Wydaje mi się, że mam rację wybierając taką drogę. Nie wiem co miałbym dzisiaj powiedzieć w kawałku, żeby był optymistyczny.

Tytuł płyty symbolizuje pogrzebanie starych spraw, związanych z pewnymi ludźmi. Czy oznacza to, że po usankcjonowaniu tego pogrzebu poprzez wydanie albumu, wrócisz do poprzednich klimatów?
Nie, nie. Wkraczam na zupełnie inną ścieżkę - tamto już minęło, pozbyłem się tego i mam to gdzieś.

Ale masz teraz w planach drugą część Fandango Gang, w poszerzonym o Bob One'a składzie. Jaka to będzie muzyka?
Miuosh: To będzie zupełnie inne Fandango, ale będziemy musieli to wypośrodkować. Ekipę tworzą trzy różne osoby: wokalista, nawijacz reggae'owy i raper. Każdy z nas porusza w swoich kawałkach inne problemy, a do tego Bob One jest zajebiście zdolnym producentem. To będzie płyta trudna do zakwalifikowania w jakiejkolwiek kategorii.

Wróćmy na moment do kawałka "Nie mów mi...". Poruszasz w nim problem pedofilii. Jakie jest Twoje zdanie na temat głośnej afery związanej z Romanem Polańskim?
Miuosh: O kurwa, to jest delikatny temat. Jeżeli trzynastoletnia dziewczyna, w latach siedemdziesiątych znajduje się w posiadłości jednego z najbardziej rozchwytywanych, zaczynających wtedy karierę aktorów, bez mamy - to już mi to śmierdzi. Rozdmuchanie tematu to zasługa Romka i tego, że spierdolił. Dostał za swoje, ma przejebane. Karma - wszystko co dajesz, to do ciebie wraca. Jeszcze jakieś machlojki z sądem. Rodzice tej dziewczynki robili z niej dziewczynkę w momencie, gdy ona już wyglądała jak dojrzała kobieta. Mnie wtedy jeszcze na świecie nie było. On jest z tego rozliczany dopiero po trzydziestu latach, ale chyba dobrze. Gdyby każdy pedofil miał pieniądze na bilet do Francji, to też by tak zrobił. Nawet nie pedofil, tylko każdy facet, któremu się zdarzyło przespać z piętnastką. R.Kelly też dupnął dziewczynę, która miała mniej niż szesnaście lat. Wielu raperów miało coś takiego na koncie i każdy odklepał swoje. Dziwne jest to, że Polański tyle razy był w tej Szwajcarii, a zgarnęli go dopiero, kiedy miał odebrać nagrodę. Trochę nieelegancko, ale może to był rewanż za trzydzieści lat ucieczki. Jest 1:1.

Mówisz, że "jebane MTV i YouCanDance zapierdoliły nam tożsamość". Ja tu widzę dysonans - to co robią media masowe wytwarza raczej dystans między nimi
a hip-hopowcami...

Miuosh: To stwarza ogromny dystans! Kreacje związane z kulturą hip-hopową w mediach są pokazywane właśnie w taki sposób, jak w tych programach, ale mimo dystansu, który my uznajemy, różnice się zacierają. Dziewięć lat temu w Katowicach chodziłem na imprezy, gdzie leciał rap! Słyszało się takie kawałki, których się w domu nie miało. Teraz DJ'e, którzy grają na takich imprezach są zmuszeni do tego, żeby grać kawałki podobające się ludziom, którzy nie słuchają rapu.

Zgadzam się, ale nie mam za złe na przykład DJ'owi Motylowi, że gra również taką muzykę w Mega Clubie, bo jedna trzecia tego klubu to ludzie zupełnie przypadkowi.
Miuosh: O to chodzi! Ludzie przypadkowi, wszyscy poubierani w szare dresy, w czapkach i myślący, że potrafią tańczyć i tworzą tę kulturę. To jest popierdolone - tak jak ja, gdybym sobie stanął w kącie i z racji tego, że jestem ubrany jak raper, zaczął rapować. To nie jest, kurwa, rewia mody czy festiwal tańca. Tam nie ma Kingi Rusin i jurorów. Oni się dobrze bawią - spoko, ale równie dobrze bawiliby się gdzie indziej, a to miejsce, tę imprezę, mogliby zostawić dla ludzi, którzy tą kulturą żyją i chcą ją tworzyć równie mocno, jak Ci którzy są na scenie. 

Zauważyłam, że za każdym razem , kiedy ktoś próbuje Cię zaszufladkować, odbijasz w zupełnie inną stronę. Jest coś, co chciałbyś, żeby kojarzyło się z Miuoshem?
Miuosh: Moi ludzie i Śląsk! Ale wiesz, sama mnie nie szufladkujesz, a chcesz, żebym ja to zrobił...

To nie musi być kategoria muzyczna. Chodzi mi o mechanizm na zasadzie: słyszę "Miuosh" i co teraz powinno pojawić się w mojej głowie?
Miuosh: Chciałbym, żeby to działało tak, że ludzie słyszą "Miuosh" i kojarzy im się to z dobrą muzyką.

Za chwilę hałas związany z wydaniem "Pogrzebu" ucichnie. Jakie masz plany na najbliższy czas?
Miuosh: Jestem człowiekiem, który za dużo na dupie nie siedzi. Wątpię, żebym jeszcze kiedyś miał tak pracowity rok. Na pewno zaczynam grać teraz koncerty i to co weekend. To będzie mi zabierać najwięcej czasu i energii. Będziemy się skupiać na wydaniu płyty Basa. Bardzo ważne jest dla mnie zorganizowanie urodzin Fandango. Chciałbym połączyć graffiti i sport z muzyką - przypierdolić naprawdę grubą rzeczą. Do tego urodzinowy mixtape. No i chciałbym bardzo w 2010 roku zrobić ostatnią edycję Wojny o Śląsk. Może uda się też Skorupowi wydać drugą płytę - jak tylko wyrobi się z materiałem. Cały czas w studiu siedzą chłopaki z Textyl'u, pracują nad materiałem. Ja na pewno zaczynam pracę nad trzecią solówką. Już mam dwa kawałki nagrane. Zaczęliśmy robić drugi Projektor. Wszystkie bity na tę płytę wyprodukuje Zeus. Mówiąc krótko - multum roboty.

Chcesz coś powiedzieć Czytelnikom portalu?
Miuosh: Zapraszam do testowania rzeczy, które staramy się transportować wprost do Waszych uszu. Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie. Dziękuję tym, którzy kupili moją płytę i tym, którzy mają zamiar ją kupić. Dziękuję tym, którzy chodzą na koncerty i tym, którzy mają na mnie wyjebane i jawnie o tym mówią. Pozdrawiam!

Photos by Tr!ne

Dowiedz się więcej o: FandangoRecords, Miuosh.


Informacje o artykule
Data dodania:2010-05-25
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / wywiad
Średnia ocena:5.67 (6)
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
Tr!ne, 26 lat
kobieta, Bytom

Ostatnie artykuły tego autora:
Jak rozpętałem Wojnę o Wawel - wywiad
"Słuchacze też pogodzą się ze światem." - Skorup.
Hip-Hop na legalu - śmierdzący podziemiem. Karim.
Ćwierć wieku w świecie graffiti - Loomit
Szeroko pojęta czarna muzyka - DJ Motyl

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Dziwny_Maćko
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
10:20:55, 25-05-10
Zajebiście

Stasiak
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
11:24:26, 25-05-10
spoko, propsuje

kruk18
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
12:38:28, 25-05-10
Miuosh spoko, choć kolaboracji z Hemp Gru nie rozumiem.

Mburn4
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
14:09:46, 25-05-10
ja mam wyjebane na jego muzyke nie slucham tego nawet

fabio9
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
15:32:21, 25-05-10
nie słuchasz ale wywiad czytasz?! kurwa.... o tobie ta płyta

Fl0wVirrus
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
17:33:53, 25-05-10
Propsuje!

S.O.D BOSS
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
20:32:28, 25-05-10
jebac cie MBURN4

Bakłażan
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
21:08:07, 25-05-10
wszystko fajnie. Ale kiedy kurwa mać wyjdzie clip do "Pogrzebu" z Pihem?

PanMlody
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
12:58:38, 27-05-10
mega wywiad. Propsuje! Dobra robota, zarówno Miuosha jak i Pani która ten wywiad poprowadziła :)

Al Dente król glownej
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
11:16:23, 29-05-10
OGOL SIE KURWO

DLA MNIE JESTES ZEREM BO 16 KWIETNIA MIALA BYC PREMIERA KLIPU "POGRZEB" ALE SIE OBESRALES I DO DZIS GO NIE MA

Liczyhrabia
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
18:48:56, 29-05-10
Już się cieszyłem i miałem pogratulować wejścia na nową drogę i opuszczenia tej związanej z polskim rapem, niestety nie po raz pierwszy zawiodłem się. Fenomen popularności tego człowieka można chyba tylko wytłumaczyć tym, ze jest pociesznym grubaskiem z rumuńską bródką. Ot taki niegroźny prosiaczek, nawet umiejętności wokalne podobne do tych jakie prezentują tuczniki w okresie godowym radośnie pokwikując gdy zapłodnią partnerkę. Smutne jest to, że obecnie wystarczy trochę powyć i poryczeć na jakimś krzywym pseudo psycho bicie, nie chodzić do fryzjera i oszedzać na mydle i już ludzie mają Cię za awangardę i zajebistego rapera. Kolejny rapowy powód, dzięki któremu popieram Ruch Autonomii Ślaska.

SebaTRN93
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
11:47:35, 31-05-10
Uważam, że Miuosh to konkretny zawodnik. Robi swoje, przekazuje ciekawe treści w interesujący czasem hardcore'owy sposób ale w tym urok jego i jego twórczości. "Pogrzeb" to świetna płyta z dobrym udziałem gości. Propsy !

kjupnik95
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
20:07:57, 10-06-10
Miuosh jest świetny opisuje poprostu to co się dzieje do okoła nas. Są to prawdziwe choć nie przyjemne sprawy, o których się nie mówi za często i nikt nic z tym nie robi.

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 5 + 1 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-3-80-85-76.compute-1.amazonaws.com (3.80.85.76). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2018 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies