Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl ť

Rap History 1991

Rap History 1991

Autor: Rap History Warsaw

Do sprzedaży trafia drugi, mocno i niecierpliwie wyczekiwany, album grupy N.W.A. Obsceniczny i wulgarny charakter krążka sprawia, że wiele sklepów muzycznych wycofuje się z jego dystrybucji. Nie przeszkadza to zadebiutować "Efil4zaggin" (czytając wspak: "Niggaz4Life") na 2 miejscu listy dwustu najlepiej sprzedających się albumów w zestawieniu magazynu "Billboard". Po dwóch tygodniach longplay awansuje na pierwsze miejsce. Zawarte na nim treści (sprzyjające mizoginii) wzbudzają głęboki sprzeciw środowisk kobiecych i konserwatywnych.

W kampanię przeciwko N.W.A., i szerzej przeciwko całemu gatunkowi gangsta rap, angażują się m.in. Mary Elizabeth "Tipper" Gore (inicjatorka wprowadzenia słynnej naklejki "Parental Advisory", a zarazem żona przyszłego vice-prezydenta USA - Ala Gore'a) oraz zasłużona działaczka Civil Rights Movement - Cynthia Delores Tucker. Eazy, Dre, Ren oraz Yella niewiele sobie jednak robią z krucjaty obrońców moralności. Po raz kolejny atakują za to Ice Cube'a - tym razem w utworach "Alwayz Into Somethin'" oraz "Message to B.A." (Dre nie bez złośliwości przyrównuje byłego kolegę do Benedicta Arnolda, słynnego generała z okresu wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych, który zdradził na rzecz Brytyjczyków). Wkurzony złośliwymi zaczepkami Ice Cube odpowiada miażdżącym trackiem "No Vaseline", zamieszczonym na drugiej solówce: "Death Certificate". Błyskotliwe i sarkastyczne rymy przechylają szalę zwycięstwa na stronę reprezentanta Da Lench Mob.   

Buńczuczny gangsterski wizerunek N.W.A. prowokuje do lirycznego ataku nowojorczyka Tim Doga. Wychowany na Bronksie raper związany był od zawsze z ekipą Ultramagnetic MC's. Debiutancki album Doga nie powalał specjalnie na kolana ani muzyczną produkcją, ani tym bardziej szczególnie wybitnymi wokalnymi skillsami. Uwagę słuchaczy przykuły za to brawurowe bezlitosne kpiny i szyderstwa z reprezentantów Los Angeles. Singlowy utwór "Fuck Compton", wyprodukowany przez Ceda Gee, rozpętał pierwszy akt wojennej rozgrywki pomiędzy Wschodnim a Zachodnim Wybrzeżem. Oprócz N.W.A. Tim Dog zdisował na albumie "Penicillin on Wax" również: didżeja Quika, MC Hammera, Young MC oraz Michel'le (ówczesną dziewczynę Dr. Dre), oddając szacunek jedynie Ice'owi T i Ice Cube'owi. Dostało się także reprezentantom rodzimego nowojorskiego rapu. Dog zakpił m.in. z Monie Love, Kid'N Play oraz Kwamego, postponując ich przyjazny mediom wizerunek.   

Odpowiedź ze strony N.W.A. nigdy jednak nie nadeszła. Grupa rozpadła się wkrótce po wydaniu drugiej płyty, po tym jak skłócony z Eazym E Dr. Dre opuścił jej szeregi. Andre Young wziął sobie do serca słowa Ice Cube'a, którego tak zaciekle zwalczał przez ostatni rok. Jeszcze w styczniu, podczas imprezy "Bytches With Problems" w Hollywood, wściekły Dre (ztj. "damski bokser") niemalże skatował prezenterkę Fox TV - Denise "Dee" Barnes - prowadzącą na co dzień hiphopową audycję "Pump It Up". Powodem brutalnego pobicia był przeprowadzony przez Barnes wywiad z Cube'em, w którym raper miał negatywnie wypowiadać się na temat ex-kolegów z N.W.A. Ofiara wniosła pozew przeciwko Youngowi, który musiał zapłacić 2500 $ grzywny, a także odpracować społecznie 240 godzin. Spór z Eazym miał, tak jak w przypadku Ice Cube'a, podłoże finansowe. Ponieważ Eric Wright nie chciał zwolnić producenta z podpisanego kontraktu, przyzwyczajony do siłowego rozwiązywania konfliktów Dre, poprosił o pomoc lokalnego bandziora Suge'a Knighta. Ten ostatni miał już doświadczenie w "skutecznym wpływaniu" na ludzi. Pierwsze pieniądze w muzycznym show-biznesie zdobył zmuszając goszczącego w L.A. Vanillę Ice'a do zrzeczenia się części tantiem (pochodzących ze sprzedaży albumu "To The Extreme") na rzecz prowadzonej przez "przedsiębiorcę" agencji muzycznej i wydawniczej. Legenda głosi, że natychmiastowe rozwiązanie umowy Doktora z Ruthless Records nastąpiło pod perswazją przystawionego do skroni Eazy'ego E rewolweru, którego spust kontrolował nieobliczalny Marion "Suge" Knight.   

Uwagę słuchaczy przykuł też inny bratobójczy konflikt w Compton, rozpętany przez ekipę CMW. Korzenie wzajemnego antagonizmu sięgają roku 1990, kiedy to uzdolniony podziemny raper i producent - DJ Quik - zostaje obrażony przez MC Eihta i spółkę w utworze "Duck Sick". W odpowiedzi Quik wypuszcza zjadliwy undergroundowy mixtape, zrobiony na bazie pierwszego albumu Compton's Most Wanted. Oficjalny debiut fonograficzny Davida Martina Blake'a - album "Quik Is The Name" - nie zawiera już tekstów skierowanych przeciwko ziomkom z Compton. Obfituje za to w epikurejskie treści i przepełnione głębokim leniwym basem brzmienie, zapowiadające nadejście ery g-funku i bezwzględnej dominacji Zachodniego Wybrzeża w amerykańskiej rap-grze. Pionierskiej roli Quika nie doceniają jednak lokalni oponenci i ponownie atakują rapera, tym razem klimatycznym lekko-mrocznym utworem "Def Wish", pochodzącym z krążka "Straight Checkn'Em", wydanego nakładem oficyny Orpheus.   

Na Wschodnim Wybrzeżu fonograficzny debiut zalicza Peter Phillips, znany dziś wszystkim fanom hip-hopu jako Pete Rock. Młody DJ i producent łączy siły z utalentowanym kolegą ze szkolnej ławki - CL Smoothem. Para przyjaciół zakłada legendarny i klasyczny hiphopowy duet, będący dla wielu słuchaczy i krytyków wyznacznikiem najwyższej muzycznej jakości. Epka "All Souled Out" zwraca powszechną uwagę fenomenalnym brzmieniem jazzujących podkładów Pete'a Rocka oraz (adekwatnym do pseudonimu jego partnera) gładkim, pełnym ciepła i elokwentnym flow CL Smootha. Pomimo upływu prawie 20 lat od premiery tego mini-albumu, zawarte na nim utwory (np. "Good Life", "The Creator", "Go With The Flow") dalej zachwycają głębokim i przestrzennym brzmieniem bębnów, wysmakowanymi skreczami oraz idealnym dopasowaniem klimatycznych i nastrojowych sampli. Sukces pierwszego wydawnictwa nie był bynajmniej dziełem przypadku. Jak pisał Druh Sławek na łamach "Ślizgu": Pete Rock zetknął się po raz pierwszy z gramofonami w wieku 7 lat. W rozwijaniu muzycznej pasji wspomógł kuzyna raper Heavy D., zapoznając młodego Petera ze Marleyem Marlem. Sławny producent zaprosił obiecującego didżeja do swojego programu radiowego "In Control Show", gdzie począwszy od 1988 roku Phillips regularnie miksował na żywo rapowe świeżości. Szybko zdobyte przez 17-latka doświadczenie pozwoliło mu nawiązać współpracę z didżejem Eddie F. Jako kolektyw producencki "The Untouchables" panowie byli odpowiedzialni za większość beatów na płycie "Big Tyme" Heavy'ego i The Boys.   

Dobrą passę nowojorskiego beatmakingu podtrzymuje wydany miesiąc później longplay "Breaking Atoms". Założona przez dwójkę braci (didżejów K-Cuta i Sir Scratcha z Kanady) formacja Main Source jeszcze w 1989 roku przyjęła w swe szeregi 16-letniego Williama Mitchella. Niepozorny nastolatek kryje w sobie olśniewający potencjał. Large Professor okazuje się być prawdziwym geniuszem hiphopowej produkcji. Doskonale spełnia się także w roli MC, hipnotyzując słuchaczy charyzmatycznym wokalem, którym rzeźbi przeszywające na wylot teksty. Jazzowy rdzeń podkładów Main Source, wzbogacony o dynamiczny i wysublimowany scratching braci McKenzich, przyspiesza ewolucję nowojorskiego brzmienia w kierunku bardziej mrocznych i "brudniejszych" aranżacji. Mimo relatywnie krótkiej egzystencji grupa przeszła do historii także ze względu na utwór "Live At The Barbeque", w którym zadebiutowali Nasty Nas oraz Akinyele.   

Mocną pozycję na amerykańskiej scenie buduje też alternatywny hip-hop. Członkowie nowojorskiej grupy Organized Konfusion - Pharoahe Monch i Prince Poetry - po wielu miesiącach poszukiwań wytwórni płytowej, podpisują wreszcie kontrakt z labelem Hollywood Basic i wypuszczają na rynek doskonały debiutancki album. Łącząc pozytywny przekaz z undergroundowym niekomercyjnym etosem, wysublimowane teksty i inteligentne rymy z progresywnym brzmieniem muzycznych podkładów, zdobywają sobie uznanie podziemia i trwałe miejsce w hiphopowym panteonie. W podobnej stylistyce poruszali się autorzy krążka "Mr. Hood" z formacji KMD's (Kausing Much Damage). Zaprzyjaźnieni z 3rd Bass oraz Brand Nubian artyści komentowali na swoim albumie wiele niepokojących zjawisk społecznych. Obiecującą karierę formacji przerwał tragiczny w skutkach wypadek didżeja Subroca dwa lata później. Po śmierci brata Zev Love X, już jako MF Doom, rozpoczął działalność solową.   

Na szczyt wspina się konsekwentnie grupa De La Soul, prezentując kapitalny album o nieco przewrotnym tytule: "De La Soul Is Dead", będący (jeszcze większym niż debiut) ukłonem w stronę łamania konwencji, swobodnej ekspresji, a przy tym wyśmienitej zabawy w duchu wartości Native Tongues. Powszechne uznanie wzbudza też kolejny, mocno antycypowany przez fanów longplay A Tribe Called Quest. "The Low End Theory" - nagrany już bez udziału Jarobiego White'a - miał wedle założeń grupy stanowić powrót do esencji hip-hopu. Wyeksponowano więc twarde bębny, głębokie linie basowe i wokalne umiejętności raperów, marginalizując użycie sampli poprzez surowo brzmiący jazzowy feeling materiału. Na albumie Tribe'ów wystąpili gościnnie (w niezapomnianym utworze "Scenario") Leaders Of The New School, w osobach Dinca D oraz Busty Rhymesa.

Odwrotna koncepcja muzyczna przyświecała kuzynowi Ice Cube'a - Terenowi Jonesowi z Oakland. Artysta, operujący pseudonimem Del Tha Funkee Homosapien, wykorzystał muzyczne wsparcie krewniaka przy produkcji funkowo-rapowych sztosów, otwierających bogaty dorobek dyskograficzny lidera The Hieroglyphics. Pulsujący p-funkową energią longplay "I Wish My Brother George Was Here" udowodnił, że twórczość Zachodniego Wybrzeża nie musi się sprowadzać wyłącznie do gloryfikowania przestępczego życia, przemocy i przedmiotowego traktowania kobiet. Błyskotliwy Del przedstawiał słodko-gorzkie obserwacje z życia w L.A., dowcipny storytelling, a nawet rozpoczął prowokacyjną dyskusję na temat wyższości przedstawicielek płci pięknej o ciemnym kolorze skóry od blond-włosych i niebieskookich bogiń. Wszystko to podlane zostało sporą dozą kpiny i cierpkiego poczucia humoru. Del nie omieszkał także poświęcić kilku słów karierowiczom i kiepskim raperom, do których odczuwał szczerą niechęć. Wszystko treści zarapowane były z dystansem i kalifornijskim luzem, co zdobyło artyście uznanie w oczach słuchaczy. Z podobnie alternatywnym przekazem objawili się członkowie Freestyle Fellowship, którzy wypuścili na rynek materiał "To Whom It May Concern". Symboliczny nakład tego wydawnictwa jedynie podkreślił unikalny i podziemny status formacji, operującej abstrakcyjnymi rymami i wysmakowanymi jazzującymi brzmieniami.   

Ale Los Angeles i Stany Zjednoczone żyły wtedy czymś zupełnie innym. Telewizja ujawniła szokujące nagranie, zarejestrowane amatorską kamerą video, na którym widać było jak grupa białych policjantów okłada pałkami leżącego na ziemi czarnoskórego kierowcę. Wedle tłumaczeń policji z L.A. Rodney King (bo tak właśnie nazywał się ów nieszczęśnik) miał się nie stosować do poleceń policji i zachowywać w sposób nieobliczalny. Tłumaczenia stróżów prawa nie przekonały jednak amerykańskiego społeczeństwa, wzburzyły za to szczególnie jego afro-amerykańską część. Okazało się, że twarda uliczna rzeczywistość, opisywana w tekstach gangsta-rapowych artystów, nie jest wymysłem chorej wyobraźni i nie zawsze podlega procesowi "koloryzacji" przez żądnych sławy reprezentantów biednych kalifornijskich przedmieść. Ameryka przypomniała sobie nagle o wciąż nierozwiązanym problemie wielkomiejskich gett, gdzie służby porządkowe często nie zaprzątały sobie głowy walką z narkotykami czy bronią palną, albo też nie potrafiąc rozwiązać narosłych problemów wymierzały ciosy na oślep, terroryzując czarnoskórą młodzież, uważaną za narybek wszechobecnych gangów. Obraz ten podkreśliła jeszcze kinowa premiera niezwykle dosadnego i przejmującego filmu Johna Singletona, w którym brutalne realia egzystencji czarnoskórej młodzieży napotykały na mur obojętności ze strony władz i decydentów. Film ukazał także zgubny wpływ wzajemnej przemocy pomiędzy nastolatkami, pochodzącymi najczęściej z niekompletnych, pozbawionych ojców rodzin. Brak odpowiednich wzorców i modeli zachowań sprawia, że młodzi ludzie nie potrafią odnaleźć się w społeczeństwie i kultywują bezproduktywny "uliczny żywot" starszych kolegów. W jednej z głównych ról dramatu występuje Ice Cube, którego naturalność i charyzma w kreowaniu roli lokalnego watażki, zyskują wielkie uznanie w oczach widzów i filmowych krytyków.   

Na Zachodnim Wybrzeżu mają też miejsce dwa niezwykle ważne debiuty. Na krótkometrażowym materiale "This Is An EP Release" formacji Digital Underground debiutuje dotychczasowy tancerz i hypeman grupy, 20-letni Tupac Shakur. Ta ikona muzyki rap, której legendę zbudowała głównie tragiczna i spektakularna śmierć, przyszła na świat w Nowym Jorku. Lesane Parrish Crooks był dzieckiem Alice Faye Williams (znanej też jako Afeni Shakur) - radykalnej działaczki "Czarnych Panter". Tata przyszłego rapera również należał do tej skrajnej organizacji, a jej legendarny działacz - Geronimo Pratt - stał się ojcem chrzestnym maleńkiego Tupaca. Cała najbliższa rodzina młodego Crooksa, uważana przez sądy i prokuraturę za terrorystów i wywrotowców, spędziła więc wiele lat w amerykańskich zakładach karnych. Skazany na wieloletnie więzienie ojciec artysty zmarł dzień po opuszczeniu jego murów. Ojczym rapera dostał zaś 60-letni wyrok za zorganizowanie napadu rabunkowego na rzecz "Panter". Nawet będąca w zaawansowanej ciąży matka trafiła na kilka miesięcy do celi, osadzona za próbę wysadzenia w powietrze nowojorskiego ogrodu botanicznego. Jak więc widać młody Tupac Shakur nie miał łatwego dzieciństwa, ale za to rozwijał w sobie zainteresowania artystyczne. Jako 12-latek zainteresował się aktorstwem i pasję tą pogłębiał także po przeprowadzce do Baltimore. Wkrótce jednak razem z matką przeprowadził się do Oakland. Debiutancki album artysty "2Pacalypse Now" objawił społeczną wrażliwość przyszłego bożyszcza czarnej Ameryki (m.in. za sprawą popularnego utworu "Brenda's Got A Baby", dotykającego bolesnego problemu niechcianych ciąż u czarnoskórych nastolatek). Krewki i porywczy charakter rapera, gangsterski styl życia oraz liczne zatargi z prawem miały się dopiero objawić w pełnej krasie w następnych latach.   

Na wielkie dni chwały musiał także poczekać latynoski zespół Cypress Hill. DJ Muggs, B-Real i Sen Dog wystąpili, co prawda w audycji didżeja Stretcha Armstronga, ale początkowo nie zdobyli uznania słuchaczy. Dopiero po kilku miesiącach od premiery debiutanckiego longplaya grupa zdobywa zasłużoną popularność (głównie za sprawą fenomenalnego singla "How I Could Just Kill A Man"). Początkowo do kolektywu, istniejącego pod enigmatyczną nazwą DVX (Devasting Vocal Excellence), należał też Mellow Man Ace, ale wkrótce zdecydował się on rozpocząć karierę solową. Pozostała trójka przyjęła więc nazwę Cypress Hill, co było czytelnym nawiązaniem do Cypress Avenue, jednej z głównych arterii, przecinających dzielnicę South Central w L.A. Dziś formacja to prawdziwy symbol latynoskiego hip-hopu i duma hiszpańskojęzycznej społeczności w USA i Ameryce Łacińskiej. Skalą popularności i wielkością swych dokonań przebili wielu czarnoskórych artystów, także tych z Zachodniego Wybrzeża. Znani są także z wyjątkowego zamiłowania do marihuany, której to sympatii wielokrotnie dawali wyraz w swojej bogatej twórczości.   

Bolesny cios zadaje hiphopowym producentom Gilbert O'Sullivan. Soulowy gwiazdor pozywa Biza Markiego za nieautoryzowane użycie sampla z utworu "Alone Again (Naturally)", wchodzącego w skład repertuaru muzyka. Sąd nakazuje dystrybutorowi albumu - wytwórni Warner Music - wycofać ze sprzedaży album rapera "I Need A Haircut", gdzie została wykorzystana feralna próbka dźwiękowa, a także wypłacić gigantyczne odszkodowanie finansowe "pokrzywdzonemu" piosenkarzowi ze względu na utracone przezeń tantiemy. Wyrok sądowy doprowadza wytwórnię Cold Chillin' na skraj bankructwa, bowiem Biz był w owym czasie jednym z jej flagowych artystów. W rezultacie hiphopowi twórcy odchodzą od ekstensywnego samplingu na rzecz wykorzystywania krótszych, nierzadko odpowiednio "przybrudzonych" fragmentów cudzych aranżacji lub syntezatorów, popularnych szczególnie na Zachodnim Wybrzeżu.   

Ważne zmiany zachodzą w świecie hiphopowej radiofonii. Dedykowana rapowym brzmieniom radiostacja K-Day z Los Angeles zmienia właściciela i traci swój unikatowy format. Za to w Nowym Jorku powołana zostaje do życia audycja "Wake Up Show" Swaya i King Techa, na której falach można było podziwiać wolnostylowe skillsy wielu podziemnych reprezentantów "Wielkiego Jabłka". Nie wolno też zapominać o całej rzeszy doskonałych albumów, które ujrzały światło dzienne w opisywanym roku. MC Lyte powróciła na scenę z doskonałym trzecim albumem "Act Like You Know". Mocno niedoceniona produkcja może być przykładem niezwykle solidnego i spójnego materiału muzycznego, a liryczne umiejętności Lany Michele Moorer pozwoliły nadać całemu wydawnictwu unikalny klimat. Jest to jeden z tych longplayów, które zasłużyły na szczególną rekomendację. Udane połączenie chropowatego wokalu artystki z otwartą na wpływy popowych nurtów muzycznych warstwą dźwiękową. Public Enemy uderza z "Apocalypse 91 - The Enemy Strikes Black". Z tej płyty szczególnie zapadł w pamięć najmocniej politycznie zaangażowany utwór wszechczasów - "Shut'em Down" - do którego zrealizowano też fenomenalny czarno-biały teledysk. Oficjalny fonograficzny debiut zaliczają też protegowani Queen Latifah - grupa Naughty By Nature - zapamiętana dzięki nieśmiertelnemu hitowi O.P.P. (Other People's Property), a także późniejsi założyciele Wu-Tang Clanu - Prince Rakeem ("We Love You Rakeem" LP) - który już jako RZA zasłynął niebywale kreatywnym i niebanalnym podejściem do beatmakingu; oraz jego kuzyn Genius ("A Word From The Genius" LP) - znany później jako GZA lub GZA The Genius. W magazynie "The Source" pojawia się zaś przychylna recenzja demówki "Unsigned Hype" nieznanego wtedy jeszcze szerzej Notoriousa B.I.G.   

Do Polski dociera hip-hop, głównie za sprawą telewizji satelitarnej i sprzedawanych na potęgę pirackich kaset zza oceanu. Młodzi ludzie chłoną nową muzykę za pośrednictwem Yo! MTV Raps, rejestrując kolejne odcinki na kasetach VHS. Zainspirowany czarnym brzmieniem Kazik Staszewski - lider punk-rockowej/nowo-falowej grupy "Kult" - wydaje solowy album, wyprodukowany przy użyciu automatu perkusyjnego i z wykorzystaniem techniki samplingu. Kultowy krążek "Spalam się" zawiera pierwsze proto-rapowe nagrania w formie melodeklamacji, przypominającej dokonania artystów zza "wielkiej wody". Szczególnie warte wzmianki są utwory: "Dziewczyny", "Jeszcze Polska" oraz "Spalam się". Choć sam Kazik wielokrotnie odcinał się od prób uczynienia z niego pioniera polskiego rapu, nie ma raczej wątpliwości, że amerykańskie inspiracje wywarły na niego w owym czasie znaczący wpływ. Powstaje też pierwsza stołeczna stricte-rapowa kapela. J.Tiger i DJ Platoon B - reprezentanci warszawskiej Ochoty -  łączą siły pod szyldem Trials X. 



Informacje o artykule
Data dodania:2010-10-05
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / felieton
Średnia ocena:10.00 (3)
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
Rap History ..., 36 lat
mężczyzna, Warszawa

Ostatnie artykuły tego autora:
Hip-hopowe teledyski w pięciu smakach
Rap History 1981
Rap History 1980
Rap History 70's
Rap History 1982

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
MOKOTÓW
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
18:56:14, 05-10-10

W 1991 BYŁY LEPSZE ALBUMY


Księciunio
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
18:59:56, 05-10-10
właściwie to ja terz zaczynałem jakoś tak na poczontku lat 90'
wraz z Toudim rejestrowałem wokalne popisy na Akai 3040
będąc pod silnym działaniem soku z gumijagud

herk aka outsider
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
23:37:06, 05-10-10
Jeśli wspomniałeś o problemach afro-amerykańskiego społeczeństwa ukazanych w filmach, takich jak "Boyz n the hood" to pisząc o 1995 roku nie zapomnij o filmie tego samego reżysera "Higher learning" (polskie tłumaczenie "Studenci"), niesamowitym dramacie ukazującym problemy studiujących Afro-Amerykanów, bądź też "Menace II Society" przerażającym filmie, który powinien być przestrogą dla każdego społeczeństwa.
Ciekawy materiał, jak dotąd najciekawszy. Mam tylko jedno "ale" - wspominając o polskim hip hopie dopiero w artykule opisującym rok 1991 to moim wielki nietakt. W 1991 roku w Polsce była rozbudowana scena b-boyingu oraz rozwijająca się scena graffiti. Tak więc ten hip hop już tu był. Ale to tylko taka mała dygresja. Tak czy inaczej propsy za artykuł. Szukanie, zbieranie, dopasowywanie i w efekcie pisanie o afro-amerykańskim hip hopie to mnóstwo pracy, wiem to z własnego doświadczenia. 

Rap History Warsaw
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
14:07:36, 06-10-10
Imprezy Rap History Warsaw jak sama nazwa wskazuje skupiają się tylko na muzyce. Jeżeli piszemy o innych elementach kultury hh to tylko w nawiązaniu do muzyki rap. Stąd brak informacji o bboyingu i graffiti.  Jeśli natomiast posiadasz informacje na temat rozbudowanej sceny graffiti w Polsce do roku 1991 to prosimy o przesłanie źródeł na raphistorywarsaw@gmail.com, jako że jesteśmy zainteresowani poza tematem samych imprez. Jeśli jesteś zainteresowany współpracą z RHW także pisz na powyższego maila.
5

herk aka outsider
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
14:23:53, 06-10-10
Co do rapu, a może raczej zjawiska rapowania to możemy się go doszukać już w latach osiemdziesiątych. Piotr Fronczewski, Kazik Staszewski już coś zaczęli działać i robić w latach osiemdziesiątych. Jeśli wierzyć w to co pisze Liroy na swoich stronach, to również można uznać, że ten rap był nieco wcześniej. Jednak nie rap, lecz nazwałbym to zjawiskiem rapowania.

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 3 + 1 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-18-208-187-169.compute-1.amazonaws.com (18.208.187.169). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2019 ? kontakt ? redakcja ? reklama ? materiały promocyjne ? FAQ, pomoc i zasady ? Polityka Cookies ?