Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Hip-Hop vs. Futbol - wywiad Proceente

Hip-Hop vs. Futbol - wywiad Proceente

Autor: Jakub Olkiewicz

Dowiedz się więcej o: Aloha Ent..

Proceenta długo nikomu przedstawiać nie trzeba. Legenda polskiego freestyle'u, członek kultowego składu Szybki Szmal, mający w dorobku trzy hitowe solówki, w tym najnowszą Dziennik 2010, połowa duetu EP z absolutnie klasyczną już Jedynaczką... Długa lista osiągnięć uzupełniana jest każdego dnia. Tym razem z Michałem Kosiorowskim rozmawiamy nie tylko o rapie, a przede wszystkim o piłce nożnej. Zapraszamy na wywiad zrealizowany przez portal zpierwszejpilki.pl

Jakub Olkiewicz: W obiegowej opinii rap i piłka nie mają ze sobą zbyt wielu stycznych, zdecydowanie popularniejszy jest pogląd, iż sportem raperów jest koszykówka. W praktyce jest chyba inaczej?
Michał "Proceente" Kosiorowski: Faktycznie rap i futbol na pozór są od siebie odległe, ale to przede wszystkim dlatego, że hip-hop przywędrował do Polski ze Stanów Zjednoczonych. Tam piłka nożna, czyli soccer nie cieszy się taką popularnością jak w Europie. Wystarczy jednak spojrzeć choćby na Francję, gdzie hip-hop ma bardzo mocne korzenie piłkarskie, a dobrym dowodem na to jest na przykład Olympique Marsylia, w którego szatni piłkarze przed meczami motywują się rapowymi utworami. W Polsce obie sprawy są niemalże nierozłączne. Prosty przykład to choćby ksywka Pelsona, członka warszawskiej Molesty Ewenement, która jednoznacznie wskazuje na obszar zainteresowania polskich hip-hopowców. Środowisko twórców tej muzyki uczestniczyło także w kilku pokazowych meczach, na przykład dość głośnej rywalizacji z drużyną złożoną z księży.

Zainteresowanie futbolem rzadko jest jednak okazywane szerszej publiczności - nie ma raczej także mowy o deklaracjach miłości do konkretnego klubu?
Proceente: Hip-hopowcy nie afiszują się zbyt mocno ze swoimi sympatiami klubowymi, wręcz unikają jednoznacznych deklaracji, ponieważ mogłoby to mieć bardzo negatywne skutki. Nasza praca polega na tym, że jeździmy po Polsce i gramy koncerty w różnych miastach. Zbyt silne akcentowanie swojej przynależności do konkretnej grupy kibiców - biorąc pod uwagę lokalny szowinizm, a nawet nienawiść między zwaśnionymi klubami - mogłoby się zakończyć zepsuciem występu lub zwyczajną rozróbą. Podobne deklaracje więc, szczególnie poza swoim rodzinnym miastem, raczej nie mają miejsca. Wyjątek stanowią kibice Manchesteru United, czy też FC Barcelony, ale w tym wypadku wychodzimy już poza nasze lokalne konflikty. Ja zresztą muszę przyznać, że też miałem okres takiego lokalnego zapatrzenia w swój klub, a także wrogości wobec obcych, z którego wyleczył mnie dopiero rap.

Ciągłe podróże, wiele przyjaźni w całej Polsce, granie dla publiczności z każdego jej zakątka - rap łączy ponad lokalnymi sporami i podziałami?

Proceente: Dokładnie tak, długie kilometry w trasie z ludźmi z różnych końców Polski, wspólne imprezy, koncerty - to wszystko niesamowicie scala i jest skutecznym antidotum na wrogość wobec mieszkańców innych miast, wrogość której przyczyny odszukać możemy między innymi na stadionie.

Wracając do futbolu - piłka nożna jest z nami wszystkimi od najmłodszych lat, temat ten nie omija więc także hip-hopowców - ciężko oczekiwać, by najbardziej popularny w naszym kraju sport nie pozostał bez wpływu na raperów ...
Proceente: Ja się od zawsze"jaram" piłką nożną, to mój zdecydowanie ulubiony sport, choć Bóg pozbawił mnie talentu Brazylijczyka i nie mam techniki Iniesty. Już od podstawówki, od przedszkola wręcz, bardzo lubiłem grać w piłkę, oglądać mecze - doskonale zapamiętałem jedenastkę Ajaxu Amsterdam, "Latającego Holendra", ekipę z Ruudem Gullitem, Marco van Bastenem, wszystkie większe i mniejsze talenty lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych...

A pierwsze mistrzostwa jakie oglądałeś?
Proceente: To był mundial we Włoszech w roku 1990, z których najlepiej zapamiętałem bramkę jaką wpuścił golkiper kolumbijski, gdzieś z połowy boiska. Innym wesołym wspomnieniem jest także dość problematyczna kwestia oglądania finału - moja mama uparcie walczyła o możliwość obejrzenia bardzo popularnego wówczas serialu "Dynastia".

Nie próbowałeś swoich sił po drugiej stronie ekranu, na profesjonalnych boiskach? Dla wielu dzieciaków futbol to nie tylko największe marzenie, ale i jedyna droga by wybić się ponad podwórkową przeciętność.
Proceente: Jeśli ktoś ma talent to na pewno jest to szansa, ja jednak nie miałem tutaj takiego wyboru jak "rap albo piłka", bowiem jak już wspomniałem moje umiejętność piłkarskie raczej nie zasługiwały na uwagę jakiegokolwiek trenera. W meczach międzyszkolnych odgrywałem raczej rolę rezerwowego, czasem w nagrodę za ambicję i upór, jakie nieprzerwanie wykazywałem, udawało mi się zagrać przez parę minut. Osobiście nigdy nie traktowałem piłki jako potencjalnego źródła zarobku w przyszłości, choć nie oznacza to, że nie lubię grać - mieliśmy nawet taką drużynę Spoko Dzieciak w ramach fundacji Numer Raza. Pablopavo w ataku, Stasiak w pomocy, Emazet jako defensywny pomocnik, Muflon, Puoć...

Kontynuując temat rapu i piłki - ludzie żyjący w tych zawodach mają chyba podobny styl życia - ze swojego hobby, z czegoś co uwielbiają robić, uczynili sposób na zarabianie pieniędzy.
Proceente: Jeśli chodzi o piłkę to jestem absolutnie świadomy, że nie jest to łatwa praca, wbrew temu jak to może się postronnym obserwatorom wydawać. Na pewno jest to spory stres, choćby ze względu na ryzyko kontuzji, z powodu której w pewnym momencie wszystko trzeba zaczynać od zera, albo co gorsza w ogóle rozstać się z piłką. Co zaś stylu życia - nie da się ukryć, że ja jako raper do pewnego momentu prowadziłem się podobnie jak polscy piłkarze. Oni tego zachodniego profesjonalizmu dopiero się uczą, często osiadają na laurach i korzystają z uroków życia osoby rozpoznawalnej.

Obraz piłkarza nie stroniącego od uciech raczej niewskazanych dla profesjonalisty wciąż jest chyba dość częsty i niestety prawdziwy?

Proceente: Paul Gascoigne, George Best - prawdziwe ikony sportowców - melanżowników, a gdzie indziej mogły się takie gwiazdy narodzić jeśli nie w patologicznym środowisku Wielkiej Brytanii. W miejscu, gdzie kocha się futbol równie mocno jak dobrą muzykę. "Gazza" - piłkarz obok którego nie można przejść obojętnie. Był kapitanem reprezentacji Anglii, miał wielką charyzmę, spore umiejętności - mi najbardziej utkwiła w pamięci bramka strzelona Szkocji w 1996 roku, gdy przyjął piłkę na pełnym biegu, przełożył sobie ją na drugą nogę i sieknął woleja nie do obrony... Z drugiej strony jego życie było prawdziwym dramatem - niejednokrotnie zatrzymywany "za kółkiem" pod wpływem alkoholu, skandale z jego udziałem w zasadzie nie miały końca... Piłkarz - hip-hopowiec, taki Kurt Cobain piłki nożnej. W Polsce podobną rolę odgrywa na przykład Igor Sypniewski.

Skandal może pomóc w futbolu?
Proceente: Nic co ludzkie nie jest nam obce, więc jeśli taki idol pokazuje swoją prawdziwą twarz to czasem może mieć to dla niego nawet pozytywny efekt. Clinton po aferze z Lewinsky zyskał parę punktów procentowych w sondażach, a ŚP. Lech Kaczyński po "małpie w czerwonym" i "spieprzaj dziadu" wygrał wybory. Mój profesor od reportażu mawiał "im gorzej tym lepiej". Swoista gra w rosyjską ruletkę.

Podobnie jak z alkoholem i melanżowym trybem życia?
Proceente: Tak jest, szczególnie jeśli uprawia się ten sport profesjonalnie, wyczynowo, na wysokim poziomie. Żyjąc pod taką presją i przede wszystkim w takim tempie, bardzo łatwo o podwinięcie się nogi...

Wspominałeś o tym nawet w swoich utworach.
Proceente: To było już kilka lat temu i ten epizod w moim życiu jest już zamknięty, ale nie ma co się oszukiwać, że tego etapu nie było. Nauczki z niego płynące są jednak bezcenne - mądry Polak po szkodzie. Osobiście nie wyobrażam sobie, bym teraz mógł przystąpić do występu czy prowadzenia imprezy nieprzygotowany czy też po prostu najebany. To samo się tyczy zresztą sportowców - im starszy człowiek, tym jego organizm wykazuje mniejszą zdolność do regeneracji. Kace stają się coraz bardziej męczące, różne używki w młodości zupełnie nieszkodliwe zaczynają stawać się zabójcze. Wiadomo, że młody, zdrowy organizm da sobie radę nawet z trzydniowym piciem bez jakiegoś wielkiego odbicia na formie psychofizycznej, ale im bardziej wyeksploatowany tym częściej się buntuje. Mówi po prostu: "ogarnij się, albo ja wysiadam."

"Arsenal i Everton rozgrywają mecz". Często oglądasz piłkę?
Proceente: Jasne i po pierwsze propsuję Canal+! Jak dla mnie przekaz tej telewizji, styl podawania futbolu w tej stacji to jest prawdziwe mistrzostwo. Jestem wielkim fanem Andrzeja Twarowskiego, który jest dla mnie właśnie takim freestyle'owcem, wtrąca dużo zabawnych związków frazeologicznych i nawija czystymi "punchline'ami". Podziwiam także Tomasza Zimocha i jego niesamowicie barwne, pełne sugestywnych porównań, epitetów i innych bajerów stylistycznych opisy. To jest człowiek, który potrafi niezwykle plastycznie przedstawiać obrazy, a to dla mnie jest bardzo ważne, także w narracji hip-hopowej. Kreowanie wizji za pomocą słów to najłatwiejsza forma kształtowania wyobraźni odbiorcy, a to przecież bardzo ważne, przede wszystkim w muzyce.

A co sądzisz o nadchodzącym Euro 2012?
Proceente: Cóż, zbliża się wielkimi krokami. Stadion za oknem doskonale widać, powstaje każdego dnia na moich oczach. Szczerze powiedziawszy mam mocno ambiwalentne odczucia, gdyż zawsze na stadion jeździłem na moje ukochane zupki wietnamskie, które zdecydowanie były kulinarnym majstersztykiem. Zdarzało mi się jeździć na te zupy nawet 3-4 razy w tygodniu no a teraz niestety Wietnamczycy musieli się już wynieść z miejscówki.

Pod względem piłkarskim możemy wypaść jednak nie tak okazale jak stadiony...
Proceente: Nie lubię bawić się w typowanie, nie wiem jak to wyjdzie z tą reprezentacją, ale ważne żebyśmy się po prostu za nich nie wstydzili. Mamy bardzo dobrych bramkarzy, mamy całkiem niezłego napastnika czyli Lewandowskiego, mamy kilku młodych zawodników, którzy już grają w Bundeslidze. To jednak chyba trochę za mało. Bardzo ciężko będzie nam wyjść z grupy, a sądzę że to taki cel - minimum.

Przyczyną niepowodzeń reprezentacji jest chyba również lenistwo?
Proceente: Myślę, że tu akurat sprawa ma dość głębokie korzenie - system socjalistyczny zepsuł fizycznie wszystkich Polaków. Przekazywane z pokolenia na pokolenie złe nawyki, powtarzane błędy - wódka, niewłaściwe odżywianie, brak pozytywnych kompleksów sportowych... To wszystko razem sprawiło że moje pokolenie, nawet ja sam czuję się zwyczajnie słaby. Jestem chorowitkiem, mam kamień nerkowy, jestem podatny na różnego rodzaju kontuzje. Pokolenie obecnych piłkarzy, którzy powinni być teraz w najlepszym okresie ma po prostu gorszy potencjał, niż ich rówieśnicy wychowywani na Zachodzie. Musimy te braki cywilizacyjnie nadrobić jako całe społeczeństwo.

Do tego dochodzi także socjalistyczna mentalność mówiąca jasno, że ciężka praca to może być przydatna, ale nie jest koniecznością by otrzymywać korzyści, Legendarne czy się stoi, czy się leży...

Proceente: Eksperci przecież bezustannie narzekają, że polscy piłkarze zarabiają zdecydowanie za dużo, zupełnie nieadekwatnie do poziomu ich umiejętności oraz przede wszystkim ich zapału do pracy. Kluby psują tych polskich piłkarzy i potem efekt jest taki, że nikt ich nie chce kupować.

A jak zapatrujesz się na przyszłość w Polsce - niby powstają Orliki, mamy Euro 2012, nowe stadiony - klimat na rozwój piłki jak najbardziej jest, ale z drugiej strony - czy nie jest tak, że to młode pokolenie niemal kompletnie odchodzi od sportu, ba, od wszelkiej aktywności fizycznej?
Proceente: Faktycznie, ja bym polecił tutaj kawałek Vienia i Hadesa "Nowe Bloki". Nagranie jest pełne właśnie takiej tęsknoty starego pokolenia za dzieciństwem oraz frustrację postronnego obserwatora, który widzi to co dzieje się obecnie. Myślę, że będzie tak jak w Europie - już tak jest właściwie - coraz mniej w piłce takich naturszczyków, wyrosłych gdzieś z podwórka Brazylii, a coraz większa w tym całym interesie rola rodziców, którzy od najmłodszych lat, jeżeli syn przejawia jakiś talent, ma niezłą koordynację, lubi biegać, zapisują go do szkółki piłkarskiej, która dba o to, by ten talent nie przepadł.

Krótkie podsumowanie?

Proceente: Cóż... Piłka nożna to jedyny sport którymi się kompletnie nie nudzi. Nie chce mi się biegać, nie chce mi się jeździć na rowerze, pływać lubię, ale to też mnie nudzi... Za to pograć na osiedlu z kolegami w piłkę - to jest właśnie największa frajda, jaka może człowieka spotkać. Ja tu zresztą miałem dosyć patologiczne środowisko, koledzy uważali mnie za odłam inteligencki, bo skończyłem liceum, studia, potem studia podyplomowe, jestem może nawet wyjątkiem jeśli chodzi o sposób wychowania na Czerniakowie i ta piłka nożna jest pewnego rodzaju okazją żeby spotkać się, pogadać ze sobą... Nie siedzę na ławce, nie piję browarów przez cały dzień, nie mam czasu wyjść do nich i trwonić czasu, jeśli już piję piwo to raczej z kolegami hip-hopowcami przy okazji obgadywania jakichś interesów,  czy z dziewczyną w domu grając w scrabble, a ta piłka w niesamowity sposób zbliża ludzi. Piłka osiedlowa to jedna z najlepszych rzeczy jaka w ogóle może się człowiekowi mieszkającemu w mieście przytrafić. 

Wywiad w całości dostępny w serwisie zpierwszejpilki.pl

Dowiedz się więcej o: Aloha Ent..


Informacje o artykule
Data dodania:2011-03-31
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / wywiad
Średnia ocena:4.00 (3)
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
Jakub Olkiewicz   rap graffiti breakdanceJakub Olkiewicz

WJEBANEwIDIOTOW!
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
18:56:20, 31-03-11
spoko wywiad ;) propsy.

Majster Rapu
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
09:09:31, 02-04-11
zgadzam sie w 100%

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 4 + 1 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-18-207-252-123.compute-1.amazonaws.com (18.207.252.123). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2019 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies