Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Podsumowanie 2011 by Karim cz. 1/4

Podsumowanie 2011 by Karim cz. 1/4

Autor: Underground Renoma Records

Na ostatniej, a w jakimś sensie to już chyba przed ostatniej płycie Jay-Z nawija następujący tekst: "And as for the critics, tell me I don't get it. Everybody can tell you how to do it, they never did it". Na polskiej scenie ten wers niestety nie znajduje dla siebie zastosowania, jako że niewiele się nie zmienia w kontekście hip-hopowego dialogu. Niezależni dziennikarze muzyczni nakierowani na hip-hop to kropla w morzu potrzeb szczególnie na rynku, gdzie rocznie ukazuje się 50 - 100 tytułów, z czego 70% bez względu na gusta to całkiem niezła robota.

Hip-Hop w Polsce przeniósł się całkowicie do internetu. To tutaj znajduje się dziś epicentrum wiadomości na temat ukazujących się albumów. Mamy wgląd w pioniera tej działki, czyli hip-hop.pl, mamy prężnie działający ostatnimi czasy popkiller oraz codzienną gazetę muzyczną. Może to i nie najgorzej, nie mniej myślę, że rynek jest wręcz pusty, jeśli chodzi o osoby piszące na temat kultury hip-hop w tym kraju.

Wielu z was powie "nie mi to oceniać, niech to robią inni", ja jednak uważam że liczba 10 portali, 10 konkretnych podsumowań roku z głów 10 różnych osób z różnych miast pozwala zburzyć pewien układ nazwijmy to promocyjno-koleżeński i wyłonić wspólny mianownik a propos najlepszych płyt roku. Standardowo chciałbym was zachęcić do zakładania stron internetowych traktujących o hip-hopie, do wbijania w studenckie stacje radiowe i tworzenia tam własnych programów, do zakładania blogów, pisania recenzji i pokazania całemu rynkowi medialnemu, że hip-hop ma się całkiem nieźle bez niego. Tymczasem sprawdźcie moje bądź, co bądź subiektywne, a zarazem mam nadzieje wyczerpujące podsumowanie polskiej sceny hip-hop w 2011 roku. Parafrazując jeszcze wersy Hovy "I won't tell you how to do it, but I did it".

Zacznijmy standardowo już od północno-zachodniego skraju kraju. Szczecińska scena, bo o niej mowa obdarowała nas w tym roku przynajmniej czterema albumami godnymi uwagi. Nowe płyty wypuścili Łona, Sobota, PMM oraz (i tutaj pewnie, dla co po niektórych nowa nazwa) Bonson & Matek. Zacznijmy jednak, od  kierowcy Helmuta, który to wydał album wyprodukowany jak mogliśmy się wszyscy spodziewać przez Webbera. Płyta Łona/Webber "Cztery i pół" z bardzo ciekawą oprawą graficzną bez wątpienia zajmie wysokie miejsce w niejednym hip-hopowym rankingu tego roku.. Mnie osobiście okładka nasuwa nieodparte skojarzenie do remakeu poligrafii zespołu Kraftwerk z płyty"Autobahn" wydanej w 2009, chociaż może to tylko przez kolory. Niezależnie od okładki Łona i Webber serwują nam po raz kolejny niebanalny zestaw, wzbogacony gdzieniegdzie skeczami by Dj Twister. Płytę jak do tej pory promowały dwa klipy do utworów "Nie pytaj nas" oraz "To nic nie znaczy". Proponuję jeszcze sprawdzić mojego osobistego faworyta z albumu w postaci utworu "Jesteśmy w kontakcie", zaglądnąć na stronę www.dobrzewiesz.net i delektowanie się tym zestawem. Warto również wspomnieć, iż jest to pierwszy album Łony wydany niezależnie w DobrzeWiesz, a nie jak to miało miejsce dotychczas w Asfalt Records. Komu i jakie zmiany to posunięcie przyniesie? Ano, jeśli chodzi o Asfalt Records po odłączeniu Łony oraz Fisza od wytwórni została ona w tej chwili postawiona przed pewnym wyzwaniem. Otóż nie było nigdy tajemnicą, że prosperowała od zawsze dobrze w dużej mierze dzięki olbrzymiej wręcz popularności Ostrego w branży hip-hopowej oraz niewiele mniejszym prestiżu braci Waglewskich. Bracia swoją tegoroczną płytę podobnie jak Łona wydali pod innym szyldem. Asfalt posiada w swoich szeregach w dalszym ciągu Ostrego, jednocześnie rozpoczynając nową ofensywę w postaci choćby Medium. Myślę, że najbliższe lata będą dla wytwórni dużym sprawdzianem pokazującym jak sobie radzi z promocją nowych twarzy w czasach, kiedy wypromować kogokolwiek już nie tak łatwo.

Firma Stoprocent uraczyła nas drugim albumem Soboty "Gorączka sobotniej nocy". Za oprawę muzyczną albumu odpowiada Matheo, który dodatkowo udziela się wokalnie w utworze "Mój czas". Płytę wyskreczował Dj Feel-X oraz Dj Decks. Znajdziemy na niej również wielu ciekawych gości i co może być nieco zaskakujące, pojawia się tu zarówno Peja jak i Tede. Pierwszy teledysk do płyty został nakręcony do utworu "Jesteś już mój, jesteś już moja". Teledysk jak i utwór bardzo... bym to określił "polski", tym razem jednak w dobrym tego słowa znaczeniu. Numer kojarzy się z naszymi słowiańskimi korzeniami i chyba nie przesadzę, jeśli napiszę, że refren zahacza lekko o klimaty folklorystyczne. Utwór z pewnością zasługuję na uwagę w kategorii "powiewu świeżości" na scenie, a jeśli jesteśmy już przy nowych rzeczach należy też wspomnieć o szalonej zwrotce Rufijoka w numerze "Ucieczka". To wszystko powinno wam nakreślić szkic tego albumu i zachęcić do sprawdzenia. Nie słuchajcie w sobotę - można dostać gorączki.

PMM to ekipa, której szczerze kibicuje od początku ich działalności. Skład powstały na zgliszczach Projektantów Stylu rzuca na blat swój trzeci krążek, tym razem wyprodukowany w całości przez O.S.T.R. Daje nam to konkretny zarówno muzycznie jak i lirycznie materiał. Płyta promowana jak do tej pory dwoma klipami. Tytułowym "Poza horyzont" oraz "Wstawaj"  z gościnnym udziałem Grubsona i Ostrego. Moim osobistym faworytem albumu jest trak pod tytułem "Historia kontrabandy". PMM wydane w wytwórni Prosto zaznacza Szczecin na hip-hopowej mapie Polski już jako trzeci zespół w tym roku, a ja mam spory problem z wyborem najlepszej płyty w dyskografii tego składu. Z jednej strony mam duży sentyment do pierwszego albumu, ponieważ słuchałem go największą ilość razy ze wszystkich. Z drugiej strony słychać, że nowa płyta stoi na najwyższym poziomie, a jeszcze jakby tego było mało moim ulubionym kawałkiem jest "Daj mi bit" z płyty drugiej. Za który album byś nie chwycił sprawdź PMM!

Czwartym i ostatnim już w tym roku albumem, jaki dotarł do moich uszu z SZN jest nielegal Bonson i Matek "Historia po pewnej historii". Jeśli postawiłbym ten album na równi z poprzednimi trzema, o których pisałem byłoby to lekkim nadużyciem. Niemniej, jak na młodsze pokolenie płyta owa potrafi rozbudzić apetyt. Jako przystawkę proponuję klip tego duetu raper/producent do utworu "Mów mi Bonson".

Ze Szczecina przenieśmy się do Bydgoszczy. Przyznam się, że nie znam tamtejszej sceny niemal wcale i zespół BOK jako pierwszy przedstawia mi hip-hop made in BDG. Skład postawiony w dość ciekawej sytuacji, ze względu choćby na to, że wydawcą albumu została wytwórnia MyMusic, czyli nic innego twór powstały na gruzach UMC. Wytwórnia, która do stricte hp-hopowych na pewno nie należy. Wręcz przeciwnie, rozrzut artystów pod jej skrzydłami jest ogromny, zaczynając od Meza z Doniem poprzez Kalwi&Remi i Roberta M, aż do Eldoki i BOK. Zdziwienie moje było nie małe, kiedy usłyszałem, że Eldo zaistnieje pod szyldem labelu i nie do końca wiedziałem, co o tym myśleć. Kiedy ostatnio polecono mi do przesłuchania płytę BOK "W stronę zmiany" wydaną przez ten sam konglomerat muzyczny doszedłem do wniosku, iż może oto właśnie przyszła pora, żeby zacząć wymazywać stary stereotyp. Płyta BOK to niewątpliwie jedna z ciekawszych nowości tego roku, a zarazem poważny pretendent do tytułu debiutu 2011. Zespół składający się z trzech indywidualności: Bisz (MC) Oer (producent), Kay (instrumentalista) daje nam mocną dawkę wysoko instrumentalnego hip-hopu. Na płycie usłyszymy sporo żywych instrumentów oplecionych nie przeciętnymi lirykami Bisza. Teledyski nakręcone do numerów "Daj to głośniej", "Nie poddawaj się" oraz "W błędnym kole" pomogą nakreślić kształty tej płyty. Czas trwania 76minut. Jak na debiut trochę przydługo ale skoro idą w stronę zmiany to droga ta ani łatwa, a już na pewno nie krótka.

Wracając ponownie na północ Polski, a konkretnie do Gdańska chciałbym nadmienić o dwóch płytach, które ujrzały tam światło dzienne w tym roku. Ciekawym jest, choć może w sumie smutnym, iż obie ukazały się przy wsparciu wytwórni całkiem odległych od morza. Pierwszą z nich jest płyta Dwa Zera "Płyta z czarnych płyt", której drogę można zilustrować w następujący sposób: Dwa Zera -> HiFi Banda -> Prosto. Tym sposobem materiał został wydany w Warszawie. Płytę można uznać za konkretny, solidny hip-hop. Nie sprawiła ona, żebym stracił buty przy odsłuchu, a równocześnie nie łatwo doszukać się w niej usterek. Wręcz przeciwnie w produkcji tej płyty, znajduję jeden bardzo istotny plus. Słuchając materiału jesteśmy w stanie dostrzec, iż był on produkowany przy pomocy aparatu perkusyjnego, samplera, gramofonu i winyli jak zresztą sama nazwa wskazuje. W momencie, kiedy w Polsce 50% jak nie więcej bitów jest produkowana na programach typu Fruity Loops nawijanie pod bity z Akai to rarytas. Nie znaczy to wcale, że na Frucie nie mają prawa powstać klasyki niemniej brzmienie Akai to brzmienie Akai. Sprawdź teledysk do utworu "Widzę gwiazdy". "Płyta z czarnych płyt" bez fajerwerków, ale też bez lipy.

Na drugą płytę z Gdańska trafiłem (o ironio) z kreskówki. Dokładnie chodzi o "bajkę" "37", jaką obejrzałem na kanale youtube.com/maxflorectv. Głównym bohaterem rysowanki w stylu South Parku, czy też Władcy Much jest Buka. Buka jest nie tylko postacią z kreskówki, ale również realnym raperem z Gdańska, którego album Buka "Pokój 003" został wypuszczony na rynek przez śląską wytwórnie. Buka jedzie przekozackim flow i robi rzecz, która nie jest łatwym, a co za tym idzie powszechnym zabiegiem na naszej scenie. Chodzi mi o modulacje własnego głosu i częstą zmianę jego barwy podczas rapowania. Po obejrzeniu teledysku do kawałka "Achtung" oraz prześledzenia zawartości tekstowej mogę pokusić się o stwierdzenie, iż Buka jest pod mocnym wpływem Eminema. Byłoby to może grzechem gdyby nie to, że po pierwsze dobra inspiracja nie jest zła oraz po drugie przetworzenie i wykonanie jest wręcz genialne. Bukę również można całkiem na serio wziąć pod uwagę myśląc o debiucie tego roku. "Pokój 003" to płyta warta zawieszenia na niej ucha, a jako ulubiony numer z niej wskaże "Walkman".

Przejeżdżając bardziej do centrum Polski, a konkretnie do Łodzi trafiamy na przynajmniej dwie płyty godne uwagi. Zacznijmy od już jedenastego albumu studyjnego O.S.T.R. "Jazz, dwa, trzy". Na temat twórczości Adama Ostrowskiego jestem w stanie wypisać mniej więcej tyle samo rzeczy, które mi się podobają, jak i tych, które uważam może nie tyle za słabe, ile myślę, że było go stać na więcej. Ale skupmy się na "Jazz, dwa, trzy", gdzie po raz kolejny O.S.T.R. pokazuje najwyższą klasę, jeśli chodzi o produkcje. Bity ponownie wciskają w fotel i naprawdę mam ogromną nadzieję usłyszeć w przyszłości płytę producentką tego artysty. Wyobraźcie sobie album wyprodukowany w całości przez O.S.T.R.a zrobiony na zasadzie niegdyś Stylu Reprezentacji Pierwszej Ligi, której traklista klarowałaby się przykładowo: Jot, W.E.N.A., Ry23, Green, Łysonżi, Małpa, Peerzet, Jimson, VNM, Lilu, Bu, Rufijok, Bisz, Zeus, Majkel i dajmy na to Tetris. Redefinicja sceny gwarantowana. Nagle okazałoby się, że polski hip-hop odżył na nowo i nie trzeba było daleko szukać. Nie mniej na "Jazz, dwa, trzy" pojawia się też kwestia przesytu. Przesytu w nadmiarze utworów na krążku. Wyjdę tu ponownie na adoratora, krótkich płyt, ale niech i tak będzie.

Od dawna słuchając płyt Ostrego dochodzę do wniosku, że wracałbym do nich częściej gdyby były zredukowane o połowę, numery były bardziej wyselekcjonowane, a treść tekstowa może nieco bardziej dopracowana. Porcja, jaką dostaję na "Jazz, dwa, trzy" powoduje, iż po przesłuchaniu niemal dwu godzinnego materiału jestem w stanie przypomnieć sobie, a tym samym zakodować cztery numery z całości. Będą to "Introstan", "Szpiedzy tacy jak my", druga część utworu "Jeśli nie masz" oraz "ŁDZ skit". Sytuacja z Ostrym wygląda jak z wybitnym uczniem w słabej klasie. Uczeń taki może się za przeproszeniem opierdalać, a i tak w konsekwencji wychodzi ponad przeciętnie lub nawet wybitnie w stosunku do reszty. Wiem co mówię z autopsji;) Jeśli nauczyciel nie przyciśnie ucznia, uczeń ten geniuszem się nie stanie. Analogicznie uczniem takim na polskiej scenie rap jest O.S.T.R., a wy publiko jesteście nauczycielem. Osobiście znając, może nie od deski do deski, ale dość dobrze twórczość made in O.S.T.R. wiem, że jest w niej naprawdę moc świetnego hip-hopu, który niestety zlewa się często z drugą częścią całkiem przeciętnych numerów. Życzyłbym sobie otrzymywać od ostrego 12-trakowy album raz na 3 lata z samymi perełkami, zamiast jednego rocznie z 40 numerami, z których zapamiętam trzy. Gra zawarta na płycie byłaby również o wiele bardziej ciekawsza gdyby dotyczyła całej sceny hip-hop w tym kraju, a nie tylko rzeczy wydanych przez Asfalt. Podsumowując, ja tu mogę uskuteczniać swoje "gadu gadu", a "Jazz, dwa, trzy" już złotą płytą jest i pomijając moje subiektywne wnioski jest złotą bez wątpienia zasłużenie. Zdaje sobie też doskonale sprawę, że dla wielu osób będzie to album roku. Pytanie tylko czy dlatego, że to płyta roku czy może, dlatego, że to O.S.T.R?

Drugim albumem, który dotarł do nas z Łodzi jest wręcz oburzony krążek Zeusa "Zeus, jak mogłeś?". Łódzki władca błyskawic wprowadza na scenę ponownie nieco zamieszania. Co ciekawe, jest ono spowodowane nie tyle samym albumem, co nowym outfitem Zeusa. Na zachodzie taki zabieg przeszedłby bez echa, co więcej byłby raczej uznany za powielenie schematu ala Kanye West, Kid Cudi czy choćby Lil Wayne, jednym słowem przemieszanie stylu hip-hopowego z emo. W Polsce natomiast... w Polsce Panie to się porobiło. Skomentuje to wyciągając fragment tekstu z tegoż albumu: "matka uczyła mnie widzieć dobro w człowieku, a ja pytam się: po co mi to w średniowieczu?!". "Zeus, jak mogłeś?!" rozpoczyna się intrem, które przywołuje obrazy niczym z filmów "The Others" lub też "The Sixth Sense".

Teledysk promujący płytę do utworu "Supełek z pętelką" również nie napawa optymizmem, ale wystarczy już o oprawie graficzno-wizualnej, ponieważ nie ta tutaj jest najważniejsza. Płyta jest zajebista, a przede wszystkim, łamiąca stereotypy. Wbijam w to, jakie Zeus ma włosy, bo chociaż sam bym musiał się dobrze schlać, żeby posadzić taką fryzurę na swojej głowie to nic mnie to wszystko nie interesuje, kiedy płyta zawiera tak bogaty materiał jak ten. "Zeus, jak mogłeś?!" udowadnia nam, że wygranie przez tego rapera konkursu Wudoo pare lat temu nie było przypadkowe. Udowadnia, że Zeus nie jest ani przypadkowy ani schematyczny w tym, co robi. Na płycie znajdziemy sporo odbiegających od klasycznego hip-hopu numerów, jak choćby "Jesteśmy źli", co czyni tą płytę jeszcze ciekawszą. Polecam też jeden z moich ulubionych utworów "Uchylone drzwi" z Anną Paszewską w refrenie, jak również zamykający płytę, klimatyczny "List od wyimaginowanego przyjaciela". Zeus wydał w mojej ocenie jedną z ciekawszych płyt na rynku w 2011, a na pewno najlepszą w swoim dotychczasowym dorobku. Pozwolę sobie z pełną świadomością napisać, że "Zeus, jak mogłeś?!" to album, który wypuszcza ludzi z konserwy niczym okładka "Hello nasty".

Napisałem "przynajmniej dwie płyty", ponieważ będąc przy Łodzi warto rzucić uchem na krótkie EP Jana Wygi (reprezentanta Łodzi, członka takich ekip jak Afront czy Bakflip) oraz beatboxową płytę Art Of Beatbox. Niemniej, jeśli chodzi o płyty beatboxowe w moim mniemaniu są bardziej realne i budzące podziw, jeśli wszelkie dźwięki w danym kawałku są nagrywane za jednym razem. Dogrywanie jednego wokalu pod drugi nie ukazuje mi się jako sztuka zasługująca na szczególną uwagę. Dlatego jeśli płyta beatboxowa to nie Art Of Beatbox, nie L.U.C. ale przede wszystkim ZGAS i jego tegoroczny album "Human Beatbox" do ściągnięcia z www.zgas.pl.



Informacje o artykule
Data dodania:2012-01-12
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / felieton
Średnia ocena:3.29 (7)
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
Underground ..., 19 lat
mężczyzna, Bielsko Biała

Ostatnie artykuły tego autora:
Podsumowanie 2012 by Karim cz. 2/2
Podsumowanie 2012 by Karim cz. 1/2
4 Takty - wywiad z Młodym (Meridialu)
Podsumowanie światowej sceny Hip-Hop 2011 by Karim cz. 3/3
Podsumowanie światowej sceny Hip-Hop 2011 by Karim cz. 2/3

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
[SLU] Rooney'Z'Klanu
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
10:49:29, 12-01-12
Nie rozumiem tego czemu każdy kto pisze recenzje podsumowanie , wypisuje jakiś wacków z prosto typu dwazera itp 

PŁYTY ROKU 

SLU REEDUKACJA 
SOKÓŁ I MARYSIA CZYSTA BRUDNA PRAWDA 
TETRIS LOT 2011 
PIH DOWÓD RZECZOWY NR 1 
PALUCH SYNTETYCZNA MAFIA 
GURAL ZAKLINACZ DESZCZU 
SOBOTA GORĄCZKA SOBOTNIEJ NOCY 
HEMP GRU HEDNOŚĆ , LOJALNOŚĆ 
MIŁOSZ PIĄTA STRONA ŚWIATA 
^
NAJLEPSZE PŁYTY

Dionizos_
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
12:45:06, 12-01-12
Zeus płyta roku

JayQil
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
12:59:07, 12-01-12
Zeus płyta roku

onomatoCWEJA
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
15:23:17, 12-01-12
NAJLEPSZE PŁYTY ROKU:

SOKÓŁ I MARYSIA - CZYSTA BRUDNA PRAWDA
WARSZAFSKI DESZCZ - PRAWDĘPOWIEDZIAFSZY
PARIAS - PARIAS
GURAL - ZAKLINACZ DESZCZU
ZEUS - ZEUS JAK MOGŁEŚ?
ŁONA I WEBBER - CZTERY I PÓŁ

NAJWIĘKSZE ROZCZAROWANIE ROKU:
SLU - REEDUKACJA

jar
Autor: jar   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
15:58:33, 12-01-12
2 012 tez zapowiada sie dobrze ma byc BORIXON TABASKO PEZET MORWA KODEX 4 FOKUS POKAHONTAZ WYGA WOJTAS ENDEFIS ASCETOHOLIX FAMILIA HP KARWAN LAIKIKE HIFI BANDA ZIP SKLAD 300 MIL PROJEKT PONO RY23 no imoze doczekamy sie cos od ERO OWAL DEEP

BEZNICK
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
17:21:09, 12-01-12
PROPSY TURBO ZA WRZUT

mexyk
Autor: mexyk   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
23:17:25, 12-01-12
świetny art!

MUSIC
Autor: MUSIC   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
22:50:52, 02-02-12
ZEUS - ZEUS JAK MOGŁEŚ?

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 3 + 5 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-54-80-140-29.compute-1.amazonaws.com (54.80.140.29). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2018 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies