Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Fabryka Zespołów: Wywiad z Afro Jaxem z Afro Kolektyw

Fabryka Zespołów: Wywiad z Afro Jaxem z Afro Kolektyw

Autor: FabrykaZespolow

Dowiedz się więcej o: Afro Kolektyw.

Czy warto inwestować pieniądze w wizerunek zespołu? Co zyskuje się grając z żywymi instrumentami? Co przez 10 lat zmieniło się na polskim rynku muzycznym? Dla ilu osób Afro Kolektyw grał koncert w czasie kiedy na rynku odbywał się darmowy koncert Feel? Dlaczego nowy album nie będzie hiphopowy? Zapraszamy do przeczytania wywiadu z Afro Jaxem, wokalistą Afro Kolektywu.

Jesteście kolektywem rozpoznawalnym w całej Polsce, jednak w przeciwieństwie do większości zespołów, przy tworzeniu Waszej strony internetowej postawiliście na prostotę. Zamiast wymyślnych animacji i grafik, mamy jedynie kilka najważniejszych odnośników. Również Wasz najnowszy klip nie jest efektownie nakręcony. Czy warto inwestować (często niemałe) pieniądze w wizerunek zespołu? Może lepiej poświęcić je na sprzęt, a muzyka powinna obronić się sama?
Afro Jax: Chyba sobie sam celnie odpowiedziałeś. Wykombinowanie jakiejś tłustej strony internetowej czy wysokoemisyjnego clipu nie powinno leżeć w gestii zespołów. A że my się w to bawimy - no cóż, nie mamy pieniędzy na wynajęcie specjalistów. A nam samym czasu starcza tylko na to, żeby próbować nagrywać dobre płyty, a nie ma go już na ekstra rafinowanie oprawy. Co nie znaczy, że żałujemy swoich teledyskowych ambicji i internetowych radosnych dowcipów - kręcenie na przykład "Hymnu polskiej reprezentacji" było zajebiste. Na planie najpierw zgodnie ze scenariuszem prezentowaliśmy paraliż i koledzy występujący jako przeciwnicy - między innymi Dyzio, napastnik powołany swego czasu do kadry - młócili nas jak chcieli, ale potem zagraliśmy na serio o skrzynkę wódki i po kwadransie było 4:1 dla nas... Skończyło się na 4:5 dla nich, ale skrzynki nie kupiliśmy do tej pory, nie było okazji ;)  

W wywiadzie sprzed kilku lat powiedziałeś"nam potrzeba menadżera, a nie dopierdalania plakatów techniką śliny i plastra w wolnym czasie". Jak mógłbyś porównać czas, w którym nie mogliście korzystać z pomocy menadżera i ten, w którym z jego pomocy korzystacie?
Afro Jax: Zasadniczo od samego początku korzystamy z pomocy menadżerów - różnych, bardzo różnych. Trudno więc odpowiedzieć. W naszym przypadku to konieczność, bo ja jestem najgorszym ogarniaczem na świecie i jeśli kilka razy załatwiałem Afro Kolektywowi koncerty, to były to porażki. Ale nie każdy jest taką cipą w kwestiach organizacyjno-biznesowych jak ja i wiele zespołów może obyć się bez menadżera, szczególnie jeśli miałby on być kiepski. Ale dobry pomoże wznieść się na poziom zawodowy, żyć z grania, co jest prawie niewykonalne w tej chwili całkowicie własnym sumptem. 

Dzięki facebookowi i wstawianym na nim rymowankom przez długi czas utrzymywaliście się na liście przebojów Polskiego Radia. Czy, Waszym zdaniem, Internet jest dobrym miejscem do promocji?
Afro Jax: W tej chwili chyba najlepszym, a w każdym razie mającym dużą przewagę - jest dostępny dla każdego, w przeciwieństwie do na przykład telewizji. Jeśli masz pomysł, to masz szanse - weryfikuje go tylko audytorium, a nie dziadkersi w kolegium, producent programu i zarząd z rozdania. Gdyby tak jeszcze udało się wymyślić naprawdę nośną metodę promocji, to by było fajnie. Pokazać gołą dupę albo coś...  

Czy przez te 10 lat od czasu Waszego debiutu doszło do zauważalnych zmian na naszym rynku muzycznym?
Afro Jax: Tak, zniknęły z niego - z nielicznymi wyjątkami - duże pieniądze. Co nie ma wyłącznie złych następstw: zniknęły z niego niemal całkiem także roje cwaniaków, którzy skuszeni kasą zrezygnowali na rzecz muzyki ze swojego straganu z kartoflami.  

Jak doszło do nawiązania współpracy z Universal Music Polska? Dlaczego zdecydowaliście się podpisać kontrakt z dużą wytwórnią? Jakie są tego wady i zalety?
Afro Jax: Chcieliśmy przy czwartej płycie spróbować czegoś innego niż dotąd - i muzycznie, i lirycznie, i wydawniczo. Wady i zalety? Nie wiemy - za wcześnie. Spytaj za rok.  

Co zyskuje się grając z żywymi instrumentami? Mając gotowe podkłady można wyeliminować np. ryzyko wpadki i problemów ze zgraniem się zespołu. Czy zdarzały Wam się sytuacje, gdzie z tego powodu na koncercie nie wszystko szło po Waszej myśli?
Afro Jax: Nawet jeśli, to i tak było git, było o czym potem rozmawiać w busie. Mój najgorszy senny koszmar wygląda tak: stoję na scenie i napierdalam z półplaybacku, czyli właśnie do podkładów. Tak zwane żywe instrumenty to przyjaciele obok, bezustanna interakcja, to przedstawienie, brak możliwości przewidzenia, co się za chwilę stanie. Plus dyżurne farmazony takie jak energia, feeling i prawda. W życiu bym z tego nie zrezygnował. Monodramy i samotność długodystansowca mnie średnio pociągają. Nawet jak nagrywałem, praktycznie sam, debiut Afro, to podpisałem się na nim kilkoma różnymi ksywami pod kilkoma różnymi funkcjami, żeby stworzyć wrażenie zespołu. Nic tak nie cieszy jak to, że teraz już nie muszę. Poza tym sześciu ludzi oznacza w tym przypadku sześć razy większą kreatywność na etapie kompletowania materiału. Na nową płytę napisałem w całości ledwo jeden utwór, zresztą bonus tylko, jedną zwrotkę i refren, dwa mostki i większość linii wokalu, więcej nie zdążyłem!

Mówiłeś o rozmowach w busie. W zespole jest Was sporo, w jaki sposób podróżujecie na koncerty? Zainwestowaliście we własnego busa, wypożyczacie?
Afro Jax: Pożyczamy busy od Masali, Mitch & Mitch, TCIOF i paru innych zaprzyjaźnionych zespołów. Tudzież wynajmujemy kierowców wyspecjalizowanych w sztuce wożenia grup młodych ludzi niechętnych do noszenia sprzętu i nie znających dokładnych adresów docelowych, za to chętnych do głośnego śpiewania, demonstracji genitaliów, bezsensownych dyskusji, konsumpcji płynów oraz licznych przerw na papu/szczanie/szluga/wentylację. Myślę o nabyciu odpowiedniego samochodu, ale jeszcze mocno krótko u mnie z kasą na taki cel.  

Czy faktycznie spotkaliście się z takimi profesjonalnymi organizatorami koncertów jak ten z teledysku do "Gramy dalej"?
Afro Jax: Nie, ale parę koncertów było podobnie spektakularnych. Na przykład występ w pewną zimową niedzielę 2008 roku w Grudziądzu, w dyskotece na 500 osób, dla 5 osób. Jak to podsumował nasz ówczesny pianista, biorąc pod uwagę również osobiste pozostałości po sobotnim graniu w Toruniu i oblodzoną drogę powrotną do Warszawy: CZYŚCIEC. W tym samym czasie na rynku grał Feel za darmo. Tyle, że akurat w tym wypadku organizatorzy byli w porządku i chcieli dobrze - to my okazaliśmy się mało konkurencyjni. A ta pięcioosobowa publiczność wykazała wielką pytę, zachowywała się tak, jakby na salę nie można było wcisnąć przysłowiowej szpilki.  

Informowaliście także, że niektórzy organizatorzy koncertów mylili Was z zespołem Afromental, co spotkało się z Waszą niechęcią. Myśleliście o zmianie nazwy zespołu, porzuciliście ten pomysł?
Afro Jax: Myśleliśmy i porzuciliśmy. W końcu zaczęliśmy wcześniej. Poza tym nasza wrodzona głupota każe zakładać, że na scenie jest miejsce i dla nich, i dla nas.  

Jeden ze znanych jurorów przeglądu muzycznego powiedział o pewnym zespole: "Nie gra się metalu w koszuli w kratę". Według niego widok na scenie gryzł się z tym co było słyszalne. Czy do muzyki Afro Kolektywu pasują szlafroki?
Afro Jax: Wszystko pasuje do Afro Kolektywu! Ale serio, nie przychodzi mi do głowy nic, co by nie licowało.

Zapowiadacie, że Wasz najnowszy album nie będzie hiphopowy. Dlaczego zdecydowaliście się na zmianę stylu w porównaniu z na przykład "Czarno widzę".
Afro Jax: Nudno jest grać ciągle to samo. A kiedy jeszcze masz ochotę zagrać właśnie coś innego, to nagrywanie tego samego jest już zwyczajnie gównem. My tak strasznie chcieliśmy zacząć grać piosenki... Różne, możliwie jak najbardziej różne, rockowe, nierockowe, funkowe, niefunkowe, we wszystkich kolorach, tempach, aranżacjach, najlepsze na jakie nas stać. Ale piosenki, a nie podkłady z rymami. Dlaczego nie? To trochę jak powtórny debiut. Tym samym wychodzimy naprzeciw tym, którym marzy się nasz powrót do czasów "Płyty pilśniowej". W pewnym sensie właśnie to robimy...  

Zawsze na Waszych płytach nie było ich za wielu. Co jest tego przyczyną?
Afro Jax: Może nikt nas nie lubi? :) Na nowej płycie goście pojawiają się tylko na mikrofonie. Ponieważ miał to być album zespołowy, nagrany możliwie wspólnie i razem, w żadnym kawałku nie ma instrumentu spoza puli tych, które sami umiemy obsługiwać i obsłużyliśmy. Cały album jest do zagrania na żywo w obecnym składzie bez naddatków. Jedyni goście to dzieci śpiewające w "Wiążę sobie krawat" i Kinga Miśkiewicz z Furii Futrzaków, prywatnie moja żona, śpiewająca w "Może herbatki". Uspokajam tym samym, że nie będzie sytuacji, w której przez prawie 50 minut będzie słychać tylko mnie...  

Jak się współpracowało z żoną? Znam spokojne małżeństwo, które nagrywając płytę niemal zniszczyło kabinę w studiu nagrań?
Afro Jax: Zawsze dobrze. Moja żona to profesjonalistka, a ja intensywnie aspiruję do tego (śmiech). Poza tym nasze pola zainteresowań i działań są zbliżone, rozumiemy się odpowiednio, no i bardzo się kochamy. Nawet muzyka nie jest warta tego, by sobie paprać relacje z najbliższymi.  

Gdybyś na koniec wywiadu mógł przestrzec młodych muzyków, by unikali Twoich błędów, znalazłbyś coś takiego?
Afro Jax: Jeśli mogę coś nieśmiało polecić... Przenigdy, choćby to była nawet prawda, nie wytykajcie innym niższego poziomu, nigdy nie pouczajcie. W negocjacjach z kontrahentami - wytwórnia, organizator koncertu - nie zachowujcie się jak gwiazdy, chyba że faktycznie nimi jesteście (a może nawet wtedy nie? nigdy nie byłem). Starajcie się o to, by angażować do zespołu tylko ludzi, w których towarzystwie czujecie się dobrze. Szanujcie przyjaźnie z muzykami spoza swoich zespołów. A przy tym próbujcie być samowystarczalni, poszerzajcie wiedzę na temat inżynierii dźwięku, grajcie na instrumentach innych niż własny, wyrabiajcie sobie smak literacki. Słuchajcie jak najwięcej i jak najróżniejszej muzyki. Każdy pomysł zarejestrujcie, ale przyjrzyjcie mu się potem za miesiąc albo trzy. Zasięgajcie opinii innych i rozważajcie je. Nie wierzcie w przesądy - typu 'w domu na komputerze nie wyprodukujesz dobrze utworu'. Dziesięć razy pomyślcie przed każdą wypowiedzią dla mediów. Autoryzujcie wywiady ;)  

Dziękuję za wywiad!

Wywiad został umieszczony dzięki uprzejmości portalu www.fabrykazespolow.pl

Dowiedz się więcej o: Afro Kolektyw.


Informacje o artykule
Data dodania:2012-01-27
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / wywiad
Średnia ocena:nieoceniany
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
FabrykaZespolow   rap graffiti breakdanceFabrykaZespolow
mężczyzna, Poznań

Ostatnie artykuły tego autora:
Fabryka Zespołów: Wywiad z B.R.O.
Fabryka Zespołów: Wywiad z Pono
Fabryka Zespołów: Wywiad z Zeusem
Fabryka Zespołów: Przedpremierowy wywiad z VNM
Fabryka Zespołów: Wywiad z Sobotą

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 2 + 4 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-34-204-194-190.compute-1.amazonaws.com (34.204.194.190). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2019 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies