Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Staram nie oglądać się za siebie - wywiad z Szymsem

Staram nie oglądać się za siebie - wywiad z Szymsem

Autor: S LABEL

Dowiedz się więcej o: S LABEL.

"Moi rodzice są artystami. Mój ojciec przez lata związany był z Teatrem Pantomimy za czasów Henryka Tomaszewskiego. Teraz rozkręca swoją szkołę aktorską "Mimodrom". Moja matka jest profesorem na Akademii Sztuk Pięknych. Ja z kolei byłem bardzo trudnym człowiekiem. (...) Zamiast siedzieć w domu, spędzałem dnie i noce na podwórkach. (...) Pewnego dnia koleżka puścił mi pierwsze kawałki Wu Tangu, zabujała mi się do nich głowa i poszło mi w taką, a nie inną stronę." Zapraszamy na szczery wywiad Szymsem (ex Fatum Crew, ex Jaraj Label, założycielem Szyms Promotion).

Zacznę od gratulacji związanych z Twoim rozwinięciem się w biznesie muzyczno-odzieżowym. Pamiętam jak debiutowałeś na dużej scenie podczas imprezy "My Wojownicy", czyli Gali KSW, która w marcu 2008 roku odbyła się w Hali Stulecia. Co od tego czasu wydarzyło się w Twoim zawodowym życiu?
SZYMS: Hmmmm. Zadałeś trudne pytanie na wstępie (śmiech). Faktycznie od tamtego czasu trochę się zmieniło, ale nie jestem pewien, czy są to aż tak radykalne zmiany jak myślą niektórzy. Od tamtego czasu zagrałem wiele imprez, założyłem markę odzieżową wraz ze znajomym, wydaliśmy płytę, jestem w trakcie nagrywania albumu solowego, poza muzyką lukę w moim życiu wypełniła branża gastronomiczna, no i co chyba ważne ostatnimi czasy przestałem być jedną z najczęściej pojawiających się i okupujących kluby postacią w mieście (śmiech). Jeśli chodzi o sytuacje materialną musiałbym zestawić ze sobą sumę inwestycji z przychodami, wtedy mógłbym coś na ten temat więcej powiedzieć. Dzisiaj jestem zadowolony, mimo iż wydarzyło się po drodze wiele bardzo trudnych momentów, "przejechałem się" na paru jak się później okazało fałszywych przyjaźniach, ale generalnie jest okej. Staram nie oglądać się za siebie.

No właśnie, doszły mnie słuchy o rozpadzie Fatum Crew oraz o tym, iż popadłeś w konflikt z ludźmi z założonego przez Ciebie labelu. Co się stało?
SZYMS: Jeśli chodzi o Fatum Crew zawiesiliśmy działalność do odwołania i skupiliśmy się na projektach solowych. W sprawach labelu powiem tyle, że wciąż wierzę, iż uda nam się zakończyć spór w dorosły sposób i znajdziemy nić porozumienia. Nie chcę roztrząsać sprawy tutaj, bo uważam to za niezdrową metodę załatwiania tego typu niuansów.

Wspomniałeś o działaniu w branży gastronomicznej. Co to znaczy?
SZYMS: Owszem, znalazłem w życiu nową pasję, którą jest sztuka kucharska, zgłębiam swoją wiedzę praktyczną i teoretyczną w tej dziedzinie. Docelowo myślę o otwarciu swojej małej, klimatycznej restauracji. Co z tego wszystkiego będzie, czas pokaże.

Jesteś producentem kawałka będącego hymnem wspomnianej Gali KSW w 2008 roku. Pojawiasz się tam również jako jeden z wykonawców utworu, skąd Twoje zamiłowanie do sztuk walki?
SZYMS: Od małolata miałem do czynienia ze sportem. Na początku było to pływanie do czwartej klasy podstawówki. Jako, że chodziłem do szkoły sportowej 85, która współpracowała z szermierczym klubem "Kolejarz",w czwartej klasie przechodziliśmy testy, po których dostałem się do klasy sportowej. Jako szermierz na początku nie rokowałem wielkich nadziei, później jednak miałem na koncie parę sukcesów godnie rywalizując z najlepszymi w swojej kategorii wiekowej. Po ukończeniu szkoły musiałem wyprowadzić się niestety z "Trójkąta Bermudzkiego", gdzie dorastałem, wychowywałem się, w tamtej okolicy znajdował się też mój klub i szkoła podstawowa. Nie będę ukrywał, że był to też okres mojego młodzieńczego buntu wymierzonego naprzeciw otaczającemu mnie systemowi, a jak się później okazało, też przeciwko sobie. To był przełom w mojej karierze szermierza, jako nastoletni chłopiec wybrałem na moment imprezę zamiast sportu, dlatego jestem tym kim jestem teraz, czyli artystą z moralizatorskim przesłaniem... a nie sportowcem.

Przez całą podstawówkę grałem codziennie w koszykówkę, z doskoku w piłkę nożną. Po podstawówce też, ale mniej już. W wieku 23 lat zapisałem się do jednej z sekcji wrocławskiego klubu "Dragon", trenowałem Muai-thai, czyli tajski boks. Trwało to jakieś półtora roku, też nie dało się tego wtedy pogodzić z duszą zmelanżowanego hip-hopowca. W pewnym momencie mój znajomy Tycjan Bernadt pracował jako grafik w firmie Maximus, która współorganizowała wymienioną w pytaniu Galę Sztuk Walki. Za jego pośrednictwem znalazłem się w całej akcji, później dostałem propozycję nagrania hymnu. Zaczynaliśmy działać wtedy z Blaskiem nad płytą, mieszkałem LA/WHITE HOUSE, On zrobił bit, my napisaliśmy zwrotki, spotkaliśmy po drodze do studia Ras Lutę, pojechaliśmy razem do Tower Studio i oto cała tajemnica. Życie czasami to splot zrządzeń losu. Cieszę się, że kawałek jest jeszcze słuchany i doceniany.

Pochodzisz z tak zwanego dobrego domu, skąd więc opinia na Twój temat jako "typa z ulicy" i skąd taki a nie inny kierunek artystyczny?
SZYMS: Owszem, pochodzę z normalnej rodziny a może i nie do końca, bo moi rodzice są artystami. Mój ojciec przez lata związany był z Teatrem Pantomimy za czasów Henryka Tomaszewskiego. Teraz rozkręca swoją szkołę aktorską "Mimodrom". Moja matka jest profesorem na Akademii Sztuk Pięknych. Ja z kolei byłem bardzo trudnym człowiekiem. W pewnym momencie odbiła mi przysłowiowa palma. Zamiast siedzieć w domu, spędzałem dnie i noce na podwórkach naszego pięknego miasta (śmiech). Stąd wzięła się opinia na mój temat. Pewnego dnia koleżka puścił mi pierwsze kawałki Wu Tangu, zabujała mi się do nich głowa i poszło mi w taką, a nie inną stronę.

Wiem, że planowałeś kiedyś duży festiwal sztuki, czy zamierzasz kiedyś do tego jeszcze wrócić?
SZYMS: Nie mam pojęcia, skąd masz te informacje i jestem trochę zaskoczony, ale owszem, miało się kiedyś odbyć coś takiego. Na zadane pytanie odpowiem tak - wrócę do tego na pewno w momencie, kiedy będę mógł się zająć tylko i wyłącznie realizacją takiego festiwalu, gdyż z całą pewnością nie będę mógł tego pogodzić z innymi przedsięwzięciami, które teraz robię. Jak dojrzeję do tej myśli, zajmę się tym na pewno.

Od zawsze jesteś związany z Wrocławiem. Co sądzisz o lokalnym patriotyźmie manifestowanym często przez naszych raperów?
SZYMS: Moment moich narodzin zbiegł się z przeprowadzką moich rodziców z ich rodzinnego miasta Sosnowca do Wrocławia. Urodziłem się w tamtejszym szpitalu ,ale po okresie, który moja matka i ja musieliśmy tam spędzić, wprowadziliśmy się bezpośrednio do Wrocławia, który traktuję jako miasto rodzinne. Dorastałem jako biegający małolat po podwórku na ulicy Prądzyńskiego. Mieszkałem w bramie 37, gdzie do dziś lubię czasem zaglądać. Od tamtej pory mieszkałem chyba na wszystkich "parafiach" Wrocławia, a także w podwrocławskich Marcinkowicach. Tak, wiem, trochę jak Cygan (śmiech). Jeśli chodzi o drugą część pytania, cenię sobie w ludziach lokalny patriotyzm i przywiązanie do korzeni.

Co dalej z Twoją karierą? Czego możemy się spodziewać od Szymsa solo?
SZYMS: Moje solo to będzie opowieść o życiu fikcyjnego bohatera, a raczej zbiór krótkich opowiadań wyjętych z jego życia, łączący się w jedną, mam nadzieję logiczną całość. Precyzyjne informacje już niebawem.

Jeszcze jedno, ostatnie pytanie. Skoro byłeś taki zbuntowany, to pewnie wagarowałeś i nie uczęszczałeś zbyt często na lekcje języka polskiego. Skąd więc taka łatwość w pisaniu?
SZYMS: (śmiech) Owszem wagarowałem... ale lekcje Języka Polskiego i Wfu były tymi, na które uczęszczałem najczęściej. Zamiłowanie do słowa pisanego i literatury wszczepiła mi moja nauczycielka w podstawówce, pamiętam nawet imię i nazwisko, to pani Barbara Wasilewska, którą serdecznie pozdrawiam, jak i zresztą cała resztę nauczycieli z SP 85 oraz trenerów z ówczesnego Kolejarza. Ślę też pozdrowienia dla trenera i chłopaków z sekcji w klubie Dragon.

Rozmawiał Daniel Groszewski (Dzielnice Wrocławia)

Dowiedz się więcej o: S LABEL.


Informacje o artykule
Data dodania:2012-11-07
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / wywiad
Średnia ocena:nieoceniany
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
S LABEL, 37 lat
mężczyzna, Wrocław

anonim
Autor: cccc   Link do posta
18:57:33, 11-11-12
sztuka kulinarna jak już durniu...kucharska to jest książka

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 1 + 4 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-18-206-16-123.compute-1.amazonaws.com (18.206.16.123). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2019 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies