Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Nie nagrałem albumu łatwego w odbiorze - wywiad z Miuoshem

Nie nagrałem albumu łatwego w odbiorze - wywiad z Miuoshem

Autor: Michał Tomaszewski

Dowiedz się więcej o: Miuosh.
Każda osoba, która podchodzi do mnie i potrafi mi opowiedzieć o tym jak moja muzyka na nią działa, jest dla mnie obecnie jedyną rzeczywistą formą komentarza jaką znam.

Po dwóch latach od ostatniego solowego wydawnictwa i "Nowym świetle" nagranym wraz z Onarem, katowicki raper - Miuosh - powraca z kolejną produkcją zatytułowaną - Pan z Katowic. Jak mówi sam autor: "to najdojrzalszy, najbardziej dopracowany i najlepiej napisany album w moim dorobku." Nam udało się porozmawiać z Miuoshem tuż po udanej (zarówno w odbiorze jak i w sprzedaży) premierze. Zapraszamy na wywiad.

Na początek przyjmij nasze gratulacje z okazji debiutu na szczycie Olisu. Co nie udało się z "Prosto przed siebie" (tu znakomite 2 miejsce), udało się z "Panem z Katowic". Czy punkt widzenia artysty różni się od punktu widzenia wydawcy w tej kwestii? Tzn. #1 łechce ego artysty, natomiast dla wydawcy ważniejsze jest, aby płyta utrzymała się jak najdłużej na liście sprzedaży, a czy to 1,2 czy 5 miejsce to już sprawa drugorzędna...?
Miuosh: Dziękuje serdecznie.... I jako artysta i jako wydawca jestem zadowolony z każdego dobrego notowania uwzględniającego płyty z Fandango. Jednak mimo wszystko Olis to kwestia drugorzędna. Żadna pozycja nie da Ci takiej satysfakcji jak całościowy odbiór albumu, to jak działa na ludzi, to jak gra się po jego premierze koncerty. To cała reszta jest ważniejsza, chociaż zapewne będąc tylko wydawcą mówiłbym, że jest na odwrót.

Album miał ukazać się 13 września na urodziny Katowic. Nie udało to się. Była jakaś obsuwa, czy po prostu nie chciałeś tego łączyć?
Miuosh: Tak wyszło. Nie było szans wyrobić się z tłoczeniem na ten dzień, a wydaje mi się też, że ten ostatni tydzień września to, dla naszej wytwórni, swego rodzaju talizman. W 2012 w tych dniach wydaliśmy album Bisza, w 2013 album Mam Na Imię Aleksander, który ostatecznie przerósł moje oczekiwania wobec niego jako do stuprocentowego debiutu fonograficznego, a 2014 będziemy pamiętać jak premierę "Pana z Katowic" - 4 dni podpisywania i wysyłania zamówień preorderowych, olisowską jedynkę etc.

Zamach na katowicki Spodek - przykuwająca oko okładka. Skąd wziął się pomysł na taki przód poligrafii? Możemy doszukiwać się tu drugiego dna?
Miuosh: Nawet należy... Już w paru wywiadach o tym mówię, wydaję mi się, że specjalnie ciężkie do rozszyfrowania to nie jest - zostawiam pole do popisu słuchaczom.

Czy uważasz, że "Pan z Katowic" to milowy krok w Twojej karierze, taki jakim była chociażby "Piąta Strona Świata", czy też jest to po prostu kolejna pozycja w dyskografii?
Miuosh: To zdecydowanie, biorąc pod uwagę stricte muzyczne aspekty, mój najważniejszy album. Oczywiste jest, że "Prosto przed siebie" zawsze chyba będzie największym sprzedażowym i komercyjnym sukcesem jeśli chodzi o moją osobę, ale "Pan z Katowic" to najdojrzalszy, najbardziej dopracowany i najlepiej napisany album w moim dorobku.

Jesteś zadowolony z odbioru najnowszego wydawnictwa? "Prosto Przed Siebie" pokryło się złotem w półtora miesiąca, jak będzie tym razem?

Miuosh: Czas pokaże... Mam już za sobą lata, w których chciałem rywalizować w liczbach z każdym raperem w Polsce. Ten krążek daje mi tyle satysfakcji, że oczekiwanie na jakiekolwiek wyróżnienia praktycznie nie przechodzi mi nawet przez głowę na ten moment.

Patrząc na Twoją dyskografię odnoszę wrażenie, że nie cierpisz stać w miejscu, a każdy kolejny album to jakby krok w przód. Lubisz eksperymentować muzycznie? Jak myślisz, do jakiego punktu Cię to doprowadzi?

Miuosh: Jakbym wiedział, to już bym chyba tego nie robił. Lubię pracować z ludźmi, którzy mają świeże podejście do muzyki i nim na mnie wpływają przy kolejnych albumach - kimś takim przy "Prosto przed siebie" i "Piątej stronie świata" był Emdeka, a przy "Panu z Katowic" jest Fleczer. Ja sam staram się nie zamykać na cokolwiek, co może mnie spotkać... Jako słuchacz nie zamykam się na nic, dlatego jako wykonawca też nie chcę tego robić.

Słuchając Twojego najświeższego albumu  wydawało mi się, że jest on gorzki i zawiera sporo żalu, złości. Nie jest to jednak ten rodzaj gniewu co na "Pogrzebie". Co wpłynęło na kształt i tematykę numerów zawartych na tym krążku?
Miuosh: Wszystko co działo się w moim życiu po premierze "Prosto przed siebie". Ostatnie dwa lata to moment przekroczenia pewnej granicy, po której raperzy w Polsce często mają dość wszystkiego związanego z tą muzyką, ich udziałem w niej. W 3 lata od kolesia, który może "wreszcie rozpierdoli układ, który ustawia polską scenę" stałem się jednym z tego "układu" (to oczywiście metafora i niedosłowne cytowanie głosu internetu), tylko dlatego, że sprzedałem w chuj płyt i zagrałem dwukrotnie więcej koncertów niż mamy wolnych dni w roku. I mimo iż zauważasz, że wszelkie negatywne opinie, których nagle pojawia się bardzo dużo, mają się nijak do rzeczywistości i Twojego faktycznego miejsca w tym wszystkim, to jednak jakoś zaczynasz to mielić. Dodając do tego wszystkie dni poza domem, uciekające lata, coraz częściej pojawiający się wstyd za to co odpierdalają i jak zachowują się niektórzy "reprezentanci" tej kultury, uzyskuje się właśnie taki album... Chciałem napisać o tym, bo wydaje mi się, że próby ustawienia się jako narratora w innej roli niż ta własna, moim zdaniem bardzo rzadka, nie będą ani udane ani autentyczne.

Czy sądzisz, że sytuacja opisana przez Ciebie w kawałku pod tytułem "Pan z Katowic" kiedyś ulegnie zmianie?
Miuosh: Nie... Krótko, ale na temat. Nie widzę szans na zmianę tej sytuacji, nie tylko ze względu na sytuacje w kraju, ale na naszą mentalność - jesteśmy pokoleniem ułomnym, niestety...

W dzisiejszych czasach muzyka zmieniła swoje przeznaczenie i nie jest już jedynie podkładem do weekendowych potańcówek. Dla wielu to oparcie i zastrzyk motywacji. Raper dla niektórych jest kimś więcej niż tylko muzykiem. Sam zauważyłeś to w numerze "Rio". Czy w zalewie hejterstwa i innych "śmieci" Internetu tego typu ludzie dają motywacje i chęci do działania? Czy może to hejterzy motywują Cię do dalszej pracy w studio?
Miuosh: Od paru miesięcy jestem mocno odcięty od jakichkolwiek dyskusji na tematy związane z moją muzyką - uznałem, że gdy zaczynałem jej słuchać a po paru latach nagrywać, muzyki albo się słuchało albo nie. Nie było sytuacji, w której każdy dzieciak z facebookiem poczuwa się za osobę równą raperowi, bo paru wykonawców odpowiedziało na jego zaczepki w ramach programu "zmniejszanie dystansu". Efekty swojej pracy widzisz po sprzedaży płyt i ilości ludzi na swoich koncertach, a to ni chuj nie idzie w parze z lajkami, łapkami czy wszelakim innym gównem na monitorze. Każda osoba, która podchodzi do mnie i potrafi mi opowiedzieć o tym jak moja muzyka na nią działa, jest dla mnie obecnie jedyną rzeczywistą formą komentarza jaką znam.

Uważasz, że swego rodzaju sukces sprzedażowy w jakiś sposób potrafi zmienić fanów w hejterów? Chodzi mi o sytuacje, gdy wszyscy Cię kochają, gdy sprzedajesz 3 tysiące płyt, ale gdy zdobywasz platynę to nagle Cię nienawidzą i piszą "miąsz łak".
Miuosh: Zmienić - nie. Ale przyciąga tych drugich. To jest Polska - tutaj tak się traktuje tych, którym się powodzi i udaje, dla zasady. Tak jak wspominałem wcześniej - konfrontacja świata Internetu z rzeczywistością wskazuje na to jak jest naprawdę.

Co sądzisz o kolaboracjach obcojęzycznych jak chociażby Peja - AZ? Chciałbyś kiedyś zrobić numer z graczem ze Stanów? Jeśli tak, to z kim?
Miuosh: Niespecjalnie mnie to jara i interesuje na chwilę obecną - i jako słuchacza i jako rapera. Tym bardziej, że z całym szacunkiem, goście z zza oceanu, nagrywający featy na polskie produkcje, najlepsze lata mają za sobą. O wiele ciekawiej wyglądają kolaboracje w granicach Europy, są bardziej "na czasie".

Czy planujesz już jakieś następne wydawnictwo? Jeżeli tak, to może uchylisz rąbka tajemnicy? Kolejna solówka, czy może kolejny duet?
Miuosh: Może nawet to i to... Na razie o tym nie myślę na tyle, aby podawać konkrety kolejnych produkcji... Nie chcę się śpieszyć - nie ma po co.

Jakie są plany wydawnicze Fandango Records?
Miuosh: Na pewno chcemy zrobić coś wspólnie, "stadnie" i zaczynamy powoli nad tym pracować. To taka ekipa, która przy wsparciu paru producentów w momencie kiedy się rozkręci, jest w stanie zgrać taki "mixtapeowy" materiał w miesiąc. Mocno będę naciskać na nas, żeby to zrobić.

Współpracowałeś wielokrotnie z Pawbeatsem. "Dzień Polarny" z Twoją zwrotką to jeden z najlepszych kawałów na płycie. W ogóle cała płyta jest znakomita. Niebawem ukaże się także nowa płyta Onara i Bisza z B.O.K.. A już za dwa i pół miesiąca wszyscy staniecie w szranki we wszelkiego rodzaju rankingach i podsumowaniach. Interesujesz się tym, czy nie ma to dla Ciebie większego znaczenia?
Miuosh: Obecnie nie ma w ogóle. Tak jak jakakolwiek recenzja. To co mówiłem wcześniej jest dla mnie jedynym istotnym czynnikiem, który recenzuje moje działanie, jeśli chodzi o czynniki pochodzące od obcych. No i oczywiście sprzedaż. Ludzie nie biorą tego w ogóle pod uwagę momentami w swoich "kowbojskich felietonach", że te ich jednostkowe zdanie, często podsycane jakąś ułomnością nieradzenia sobie z własnymi problemami, jest chuja warte, bo czemu miałoby mnie cokolwiek obchodzić, skoro zdanie 15stu czy 20stu tysięcy ludzi, którzy poświecili swój czas i pieniądze na mój jeden czy drugi album, jest inne. Już w życiu byłem uznawany przez portale, facebooki i wszelkiego rodzaju inne "istotne" instytucje za "artystę" roku. Oprócz jednego, międzynarodowego wyróżnienia "Prosto przed siebie", które naprawdę mnie ucieszyło, reszty nie uważam za nic istotnego i nawet nie pamiętam zbyt dobrze co, gdzie i kiedy... Wydaje mi się, że to dobrze dla mojej głowy i mojej muzyki, więc ostatecznie największe korzyści z takiego podejścia mają słuchacze.

A przy okazji jak oceniasz "Utopię" i czego spodziewasz się po "Labiryncie Babel" i "Autodestrukcji"?
Miuosh: Nie wiem... Nie spodziewam się niczego, bo też niczego nie oczekuje nigdy jako słuchacz - biorę przed siebie to co daje mi autor i dopiero to konfrontuje z tym co akurat mam w głowie. W "Utopi" mocno słychać wszystko co Pawbeats od zawsze zawierał w swoich produkcjach, jest dobrym albumem, ale wydaje mi się, że to jego drugi krążek dopiero w pełni pokaże jego możliwości, kiedy będzie musiał złamać "pawbeatsową konwencje".

W ubiegły weekend w MegaClubie odbył się premierowy koncert "Pana Z Katowic". Jak wrażenia? Czy taki koncert funduje specjalną tremę?

Miuosh: W ciągu roku zdarzają mi się jakieś 2-3 koncerty, przed którymi się tremuję - mamy zajebistą drużynę koncertową, której jestem pewny w każdym momencie i na każdym gruncie, więc to głównie dlatego tak komfortowo do tego podchodzę. Ten październikowy koncert, tak jak dwa lata temu po premierze PPS, jest jednak wyjątkowy i zawsze jestem poważnie zestresowany tym wszystkim. W tym roku byłem szczególnie, bo nie nagrałem moim zdaniem albumu ani łatwego w odbiorze, ani "koncertowego". Obawiałem się, że ta impreza jako sama w sobie ściągnie nie tak dużo osób. To trochę chore, bo gdy o tym rozmawiałam ze znajomymi raperami i mówiłem rzeczy w stylu "nie wiem jak będzie, do imprezy jest jeszcze dwa tygodnie a sprzedało się tylko 500 biletów" to się ze mnie śmiali. Ale cała otoczka tego koncertu, premiery, fakt, że gramy w domu, że przyjeżdżają goście, będzie tam masa naszych znajomych - to wszystko stresuje. Ale udało się, nawet lepiej niż myślałem.

Dziękuję za rozmowę.

Dowiedz się więcej o: Miuosh.


Informacje o artykule
Data dodania:2014-10-24
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / wywiad
Średnia ocena:5.50 (2)
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
Michał Tomaszewski  Rapzprzeslaniem  rap graffiti breakdanceMichał Tomas...
mężczyzna, Chełm

Ostatnie artykuły tego autora:
Włożyłem w płytę całe serce - wywiad ze Słoniem po premierze albumu Brain Dead Familia
Kocham cały Hip-Hop - wywiad z RPS po premierze albumu - Książę aka. Slumilioner

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
anonim
Autor: Masakratorex   Link do posta
13:51:38, 24-10-14
ALBUM GIMBOSZA ŁATWY W ODBIORZE DLA GIMBÓW

anonim
Autor: TakiTam1   Link do posta
15:10:00, 24-10-14
Nie rozumiesz go, więc mówisz ze jest dla gimbów. Dodatkowo sam jesteś gimbem, gdyż widać to po twojej składni zadania oraz wypowiedzi, która niczego nie wnosi. Świadczy tylko o twojej głupocie. Nie pozdrawiam.

anonim
Autor: radek777   Link do posta
16:57:17, 24-10-14
Propsy Miuosh, twoja muzyka zmienila moje zycie

anonim
Autor: Załuchana   Link do posta
17:20:31, 24-10-14
Hej :) Co do płyty to jak najbardziej Miuosh się rozwinął i to mi się podoba :) Co prawda odkryłam jego muzykę około 2 lata temu, ale uwielbiam jego głos i co najwazniejsze przekaz. Pierwszym przesłuchanym utworkiem, na który trafiłam przypadkiem były 'Róże z betonu' bardzo mi się spodobały i stopniowo zaczęłam zagłębiać jego w twórczość tego oto PANA z KATOWIC. Na początku album 'Prosto przed siebie', potem 'Piąta strona świata' i tak dalej...

anonim
Autor: Zasłuchana cd.2   Link do posta
17:22:05, 24-10-14
Co prawda nie jestem zwolenniczką albumu 'Nowe światło', ale to tylko ze względu na to, że nie cierpię głosu Onara. To najważniejszy powód, a tak to płytka jak najbardziej na graty :) Kawał dobrej roboty ! 'Pan z Katowic' co prawda jeszcze do mnie nie doszedł, ale po przesłuchaniu kilku utworów na YT stwierdzam, że jest duża zmiana w Miuoshu i to mi się podoba, bo każdy powinien się rozwijać i przede wszystkim nie być jednostrzałowcem :)
Zasłuchana 'pseudo' fanka *:P
Ps. Jeszcze co do tych gimbów, to podziwiam inteligencję. Jeśli się Wam nie podoba, to nie słuchajcie idźcie sobie posłuchać Czadomana, czy jak mu tak i zamknijcie mordy, bo jak nie śledzicie rozwoju artysty to nic nie wiecie.
Pozdrwawiam.

anonim
Autor: Pan ze Slaska   Link do posta
13:32:59, 25-10-14
kazda plyta Miuosha to zajebista sprawa. jaram się. dzieki za to co robisz

anonim
Autor: znawca of rap   Link do posta
14:17:28, 25-10-14
po powyzszych komentarzach pietnastolatkow widac ze nikt powazny i dorosly nie slucha tej choragiewki ktora nagrywa tylko to co jest obecnie modne. przeciez na poczatku xerowal pokahontaz potem robil rege a teraz znowu wrocil do hiphopu. nie odpowiedzial na disy oxona i pato bo sie wystraszyl a jakos pare lat temu odpowiedzial aesowi. ten typ jest zalosnym hipokryta ktorego target to nastolatkowie wyjatkowo naiwni.

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 2 + 4 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-35-172-100-232.compute-1.amazonaws.com (35.172.100.232). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2019 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies