Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje
button_zwin_rozwin

Autor: ljzr96

Niby każdy to wiedział, większość mówiła o tym głośno, jednak się łudziła, bowiem ludzie lubią być zaskakiwani. Nie tym razem. Koro potwierdził, że ten rok freestyle'owo należał do niego, a pas WBW jest nagrodą za cały 2019 rok.



W ostatnią sobotę, w warszawskim klubie Proxima odbyła się kolejna, bo XVII już edycja legendarnej Wielkiej Bitwy Warszawskiej. W tym roku mieliśmy powrót do starej formuły siedmiu eliminacji, gdzie ich zwycięzca awansował automatycznie do wielkiego finału, a nie jak w dwóch poprzednich latach były zbierane punkty, które wyłoniły 16-stu najlepszych wolnostylowców w kraju, którzy byli podzieleni następnie na dwa półfinały.



W finale w tym roku mieliśmy przyjemność usłyszeć: Kora, Konrada, Oseta, Spartiaka, Kuriana, Quesha, Toczka i Wuena, który awans uzyskał poprzez "dziką kartę". Finał imprezy poprowadził - jak i cały cykl WBW 2019 - Murzyn. Na gramofonach zasiadł DJ Avens, natomiast finał posędziowali dwukrotny mistrz WBW z 2016 i 2017 roku - Bober, ponadto w jury zasiadł Mikser, a także... DJ Grubaz. Bilety były już wyprzedane na kilka dni przed finałem imprezy i na pewno nie lada gratką dla wszystkich fanów, którzy tego dnia nie mogli zjawić się w klubie był darmowy stream przygotowany przez WBW za pośrednictwem platformy Youtube na ich kanale. Jednak to nie wszystkie atrakcje na jakie mogliśmy liczyć ze strony organizatów. Na prawdziwą bombę zasłużyła wiadomość w dniu finału, która to mówiła o tym, że wywiady podczas imprezy z zawodnikami i jurorami będzie przeprowadzał Mateusz Kaniowski, dziennikarz mma.pl, który swoją popularność zyskał poprzez współpracę z Fame MMA.


Przechodząc już do samego finału, to dużo dramaturgii było w grupie A, gdzie po dwóch rundach każdy z freestylowców miał po jednej wygranie. Najpierw Spartiak musiał uznać wyższość Quesha, Wueno pogodzić się z porażką z Toczkiem. Ale już w kolejnej rundzie wszystko się zbilansowało. Wueno okazał się lepszy od zwycięzcy eliminacji z Poznania, natomiast reprezentant Wrocławia pewnie pokonał Toczka. Trzecia runda w tej grupie zapowiadała się naprawdę elektryzująco i tak było! Bowiem o tym, kto wyjdzie z tej grupy zadecydowały dogrywki. W pierwszej walce trzeciej rundy Queshu okazał się lepszy od zwycięzcy ostatnich eliminacji, przypieczętowując wyjście z grupy. Prawdziwą niespodzianką - śmiem zaryzykować stwierdzenie, że było to porównywalne do wicemistrzostwa dla Milana sprzed roku - okazało się pożegnanie z kwitkiem Spartiaka przez Wueno i awans dalej tego drugiego, gdzie werdykt w tej walce (przed dogrywką) budził mieszane uczucia wśród ludzi zebranych w klubie. Niemniej dla Spartiaka był to trzeci finał i trzeci raz swój udział musiał zakończyć na fazie grupowej. Dla Toczka z kolei był to drugi finał (mógł mieć tyle finałów co Spartiak, ale w 2017 roku oddał swoje miejsce Murzynowi) który również został zakończony na fazie grupowej. Historia zatoczyło koło, ponieważ w 2016 roku Toczek i Spartiak byli wtedy także w jednej grupie ulegając Rybie i Milowi, a w tym roku w grupie byli za debiutantami wielkiego finału. Grupę wygrał Wueno poprzez pokonanie Quehsa w bezpośrednim pojedynku.


Grupa B natomiast to była prawdziwa zemsta za 2019 rok przez Kora. Rzeszowianin bowiem - sam fakt - w tym tym roku przegrał mało, ale jednak uległ z trójką swoich grupowych rywali. Z Konradem w Rzeszowie, Osetem w Szczecinie i Kurianem w Ciechanowie. Walka z Osetem w grupie była kapitalna, śmiało mogę stwierdzić, że najlepsza walka tej bitwy. Sytuacja przed swoją ostatną walką w tej rundzie nie wyglądała komfortowo dla Kora, ponieważ najbardziej doświadczony finalista WBW wygrał swoją walkę z Kurianem i miał na swoim koncie tyle samo zwycięstw co Kornel. Konrad więc musiał pokonać 'maszynę 2019 roku', aby doprowadzić do dogrywki trzech rywali. Charyzma jednak to za mało przeciwko Korowi i powrót na WBW po ośmiu latach dla niego zakończył się z bilansem jednej wygranej z Kurianem, który to przegrał wszystkie walki... Z tej grupy wyszli z pierwszego miejsca Koro, a z drugiego Oset (dla którego był to trzeci półfinał wielkiego finału).



W półfinale Wueno nie odkuł się Osetowi za porażkę z finału Bitwy o Hype z tego roku okazując się słabszym od 5-krotnego finalisty WBW. Tym samym dla Łodzianina był to pierwszy wielki finał w karierze. W drugim półfinale Quesh natomiast drugi raz w tym roku musiał uznać wyższość Kora (przegrał z nim również na Bitwie o Kostrzyn) 'pozdrawiając' przy okazji pewnego twitterowicza na sam koniec walki, przyznając przy okazji, że był wyraźnie słabszy w tym starciu. Przed finałem był showcase, w którym to swoje umiejętności pokazali: Bober, Mikser (prawdziwy król tego przedsięwzięcia) oraz Edzio. W finale drugi raz tego wieczoru Oset przegrał z Korem, tym samym Ryba przekazał pas, który na najbliższy rok wędruje do Rzeszowa. Na jam-ie nie mogło obyć się bez follow upów Kora do Peusa o kupnie pasa przez jego ojca, który to był rzucony w finale WBW rok temu. Na scenie pojawił się także Bonez.


Koro swoją formą przez cały 2019 rok potwierdził, że pas trafił do niego zasłużenie. Pytanie czy jeśli utrzyma ją przez kolejne dwanaście miesięcy, to ktoś zdoła go powstrzymać?




Gratulujemy!










Informacje o artykule
Data dodania:2019-12-04
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / felieton
Średnia ocena:nieoceniany
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
ljzr96, 23 lata
mężczyzna, Szczecin
Gwiazda Hip-Hop.pl

Ostatnie artykuły tego autora:
Relacja: WBW - Bitwa Dwójek, Poznań 2019
Finał WBW 2018 - relacja

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 1 + 5 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-3-234-143-26.compute-1.amazonaws.com (3.234.143.26). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.