Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Wywiad z Soundkail

Wywiad z Soundkail

Autor: Bongos

Dowiedz się więcej o: Soundkail.

Soundkail to paryska grupa grająca ragga Hip-Hop, która powstała w 1996 roku. Szerokie uznanie i popularność przyniósł im ich pierwszy album oraz występ w konkursie Eurowizji. Co więcej jest to jedyna grupa ragga, która uprawia szybkie rymowanie, coś czego nie było od czasu Raggasonic. Mają perfekcyjną kontrolę nad płynnym i super szybkim flow, co naprawdę robi wrażenie. Spotkaliśmy się więc u mnie i po małym chillout'cie i obejrzeniu paru teledysków warszawskich grup hip-hop'owych przystąpiliśmy do wywiadu.

Możecie się przedstawić polskiej publiczności, która raczej was jeszcze nie zna?
Dragon Davy:
OK, ja nazywam się Dragon Davy, to jest Mehdi Mesrine, razem tworzymy Soundkail, grupę ragga Hip-Hop istniejącą od 96 roku. Od tamtego czasu pojawiliśmy się na kilku składankach, takich jak "Sachons dire non", "L'Universe des lascars", "Mission suicide"... A jeśli chodzi o produkcję to od początku pracujemy razem z Doltzadoom i Reego.

Co was skłoniło do tego, żeby zacząć toastować?
DD:
Zaczynaliśmy od zwykłego rapu. Później zaczęliśmy pracować nad melodyką tekstów i coraz bardziej skłanialiśmy się w kierunku ragga. Tak więc na początku byliśmy bardziej hip-hop'owi ale również słuchaliśmy ragga. Poza tym toastowanie było dobrym sposobem na odróżnienie się od innych grup.

Mieliście problemy jak zaczynaliście?
DD:
Raczej, nawet dzisiaj mamy problemy, głównie z promocją naszej muzyki. Wciąż jest to coś nowego dla szerokiej publiki. Ludzie nie są przyzwyczajeni do tego typu dźwięków, reggae nie może odnaleźć swego miejsca we Francji i wciąż musimy walczyć o swoje.

Jeśli mowa o promocji - wydanie waszej płyty wywołało jednak sporo zamieszania we Francji. Często okładka waszej płyty w czasopismach komentowana była w dosyć stereotypowej pozie: charakterny wygląd, okulary i podpis: racaille sound system (czyli: chuligański sound system - przyp. Thor)...
DD:
No tak, w zasadzie jak wydawaliśmy tą płytę mieliśmy bardzo mało doświadczenia. Nagraliśmy wspólnie album, zrobiliśmy okładkę w takim stylu bez zwracania uwagi na to co działo się wokół nas. Ale oczywiście teraz trzeba patrzeć z pewnym dystansem na tamte czasy, teraz już nabraliśmy doświadczenia.

Ej, to nie była krytyka. Osobiście, kiedy pierwszy raz zobaczyłem okładkę to spodobała mi się: opierała się na wyświechtanym motywie, a jednak wasza muzyka wybijała się ponad przeciętność...
DD:
My nie żałujemy niczego... Rozwijamy się spokojnie, płytę też nagraliśmy na relaksie... Dwóch gości wybrało sobie na tytuł "Racaille sound system"... proste, że ojciec rodziny zastanowi się poważnie nad zakupem takiej płyty, ale co tam. Teraz ludzie mnie pytają dlaczego okładka jest taka agresywna, podczas gdy zawartość płyty jest taka zajebista...
Mehdi Mesrine: To samo jest z produkcją: mieliśmy tą samą ekipę na co najmniej 10 numerach, a w przyszłości chcielibyśmy zróżnicować stronę muzyczną.

Opowiedzcie trochę o festiwalu Eurowizji. Jest to bądź co bądź dosyć niecodzienne doświadczenie dla grupy grającej ragga!
DD:
To w zasadzie dużo małych spraw. Byliśmy na Eurowizji, w konkursie BMG. To było tak, że wysłaliśmy swoje zgłoszenie tak jak wielu innych ludzi. Przypadek sprawił, że zostaliśmy wzięci do Eurowizji i nie zlekceważyliśmy tego. Poszliśmy tam i skończyliśmy na czwartej pozycji.

Jednak jest to dosyć dziwne, żeby być czwartym w tego typu konkursie kiedy gra się ragga! Większość ludzi, którzy reprezentowali Francję w Eurowizji to wykonawcy popowi w stylu Patricka Fiori i jego kawałka "Mama Corsica"!
DD:
(śmiech) W dodatku Patrick był wtedy w jury!
MM: Nawet on uważał ten festiwal za trochę skostniały. Dlatego organizatorzy wymyślili, że jeśli wystąpią młodzi, raperzy albo toasterzy jak my, to przyciągnie to młodszą publikę, bo zazwyczaj Eurowizję oglądają ludzie koło pięćdziesiątki.

Na waszej płycie znalazło się na niej wiele znanych gości. Jak wybieraliście featuringi na płytę?
MM:
Przede wszystkim są to znajomi, których muzykę lubimy... Można powiedzieć że wszystko zostało w rodzinie, wszyscy tworzymy tą samą scenę, tą samą muzykę... Chcieliśmy się jakoś zjednoczyć, bo w przeciwieństwie do sceny rapowej, francuski dancehall nie jest zbyt rozwinięty. Dlatego chcieliśmy zrobić coś ze wszystkimi.
DD: W przypadku francuskiego rapu co miesiąc wydawanych jest kilkanaście nowych płyt, natomiast z ragga jest tak, że średnia to dwie płyty rocznie. Wszystko rozwija się wolno, ale zdecydowanie. Czujemy to i to naprawdę widać, jednak wciąż jest dużo do zrobienia. Jeśli chodzi o gości na płycie to masz takich ludzi jak Big Red, Tairo czy Jimi Sissoko, których znamy od dawna, więc było rzeczą naturalną, że ich zaprosiliśmy. Z Lordem Kossity było tak, że spotkaliśmy go w sklepie obuwniczym i okazało się, że Soundkail bardzo mu się podobało. Oprócz tego są typy z Maison Alfort, którzy niedługo mają wydać coś swojego - Dynam i 9M4, są najmłodsi z wszystkich gości na płycie, co nie oznacza wcale że najsłabsi!

Czy między francuskimi toasterami istnieje jakaś rywalizacja? Z jednej strony mamy koneksję Kossity - Nuttea - Daddy Mory, z drugiej Big Reda, który działa solo... Można odnieść wrażenie, że każdy zamyka się w swoim koncie...
DD:
Nie, wcale tak nie jest, widzisz Kossity - Nuttea - Mory to ekipa antylijska, koneksja kulturowa. To prawda, że Raggasonic się rozpadło, ale Big Red i Mory robią dalej, tyle że osobno, płyta Big Reda wychodzi wkrótce. Jednakże wiadomo, że każdy woli robić własne rzeczy samemu. Ludzie nie mają zaufania i często są zbuntowani, krytykują firmy płytowe... Jednak bez tych firm nie da się zdziałać zbyt wiele, żeby wygrać musisz mieć w nich oparcie, nawet jeśli biorą swój procent. Jeśli jesteś sam i masz pieniądze to tym lepiej dla ciebie, masz nad wszystkim kontrolę, ale jeśli nie masz floty to musisz się wiązać z jakąś firmą żeby ci się udało. My współpracujemy z EMI, ale jeśli chodzi o muzykę wszystko robimy sami i jesteśmy niezależni.

We Francji teksty mają prawdziwe przesłanie w przeciwieństwie do wielu toasterów z Jamajki, którzy nierzadko powtarzają jedno zdanie bez przerwy. Co myślicie o francuskim dancehall w porównaniu do tego z Jamajki?
DD:
Jamajka jest jak fabryka. We Francji wciąż musimy walczyć o podkłady, o muzykę, podczas gdy tam nie brakuje toasterów czy producentów, ta muzyka jest ich kulturą, wszystko dzieje się tam bardzo szybko.
MM: Tam toasterzy siedzą pod studiem i jak pojawia się tam producent z nowym podkładem to wybiera sobie dwóch, trzech, którzy zaraz nagrywają, bez powtórzeń, potknięć i zaraz dostają za to kaskę. A jak się coś spieprzysz... to nara!
DD: Oni tłoczą winyle w momencie nagrania i nie masz prawa do pomyłki!

A czy francuskie ragga jest znane na Jamajce?
DD:
Nie, chyba nie. Wiem, że Kossity coś tam nagrywał, ale to wszystko. To oni pozostają punktem odniesienia. Jednak mamy u nich sporo respektu, bo Francja jest drugim krajem po Jamajce w sprzedaży płyt reggae, co jest niesamowite, bo jak spojrzysz na Wielką Brytanię, która ma mnóstwo toasterów, to wydaje się że oni są drudzy... A jednak nie, druga jest Francja!

Czy nie denerwuje was kiedy widzicie, że pseudo- reggae'owe grupy francuskie osiągają duże sukcesy?
DD:
W stylu Perpoljak albo Baobab?
MM: Nie, wcale. Oni robią bardziej zrelaksowane rzeczy...
DD: Taaa, to reggae inne od naszego... Jest wielu ludzi, którzy odnajdują się w różnych stylach muzycznych i dobrze im to wychodzi. Tym lepiej dla nich, my lubimy zróżnicowanie, to po prostu reggae, tyle że grane w inny sposób, a tak czy inaczej powoduje to progresję tego stylu.

Jak się mają sprawy z waszymi koncertami?
DD:
No trochę ostatnio zwolniliśmy tempa, ale i tak sporo zrobiliśmy w tym roku (2001 - przyp. Thor). Otwieraliśmy festiwal reggae w Bercy, graliśmy też tournee z Jacky i Ben-J z Neg' Marrons.
MM: Graliśmy też z Mr Vegas.

I jak było?
DD:
Spoko. Ale wiesz, mimo że większość koncertów gramy z dj'ami to chcielibyśmy też współpracować z żywymi muzykami podczas koncertów. Wciąż jednak są problemy, które powodują, że nigdy nie możesz robić tego na co na prawdę masz ochotę. My robimy ragga Hip-Hop, dlatego staramy się zadowolić tak fanów ragga jak i Hip-Hop'u. Jednak nie mamy tyle kasy, żeby opłacać żywych muzyków dlatego działamy z didżejem, przez co mamy wrażenie, że nasza ragga publika czuje się trochę tym zawiedziona. To ciągły problem, ale zawsze staramy się grać koncerty najlepiej jak potrafimy...

Jaki rodzaj sali koncertowej najbardziej wam pasuje?
DD:
Ja najbardziej lubię małe, ciemne salki...
MM: Tak, w Bercy było ciężko z powodu dużego echa i pogłosów...
DD: Podczas tournee Neg' Marrons graliśmy w salach, które na początku wydawały się malutkie, ale jak już zapełniły się ludźmi to było zajebiście. To znaczy wiadomo, że Neg' mają dosyć młodą publikę, a nasze teksty są dosyć hardcorowe, bezpośrednie... ale i tak bardzo nam się podobało to tournee.

Zmiana tematu. Co powiecie o tych, którzy niedawno wydali we Francji swoje nowe płyty, takich jak Rohff, Kery James, Sniper czy Saian Supa Crew?
DD:
Rohff to nasz dobry ziomek, widzimy się prawie co tydzień. Poza tym kiedy Rohff usłyszał to co Paul (Dardouri - przyp. Dhafer) zrobił na naszym albumie to nieźle się zajarał i dlatego teraz możemy usłyszeć cztery numery na nowej płycie Rohffa wyprodukowane przez Paul'a. Taa, Rohff to nasz dobry ziomek.

Sniper...
DD:
Z nimi jest to samo, to znaczy nie do końca tak jak z Rohffem, ale... Nagraliśmy z nimi numer po ich występie w Elysee Montmartre. Świetnie się z nimi rozumiemy, są nawet w naszym teledysku, to dobre chłopaki!

Kery James...
DD:
To też nasz przyjaciel, ale ostatnio rzadziej się widujemy.
MM: Nie ma o czym mówić.
DD: On się trochę teraz zdystansował, zajmuje się innymi rzeczami (Kery przeszedł na Islam i czynnie udziela się w muzułmańskiej organizacji charytatywnej). Nie przesiaduje już w studiu, ma różne obiekcje względem muzyki, ale cały czas jest gościem, z którym lubimy rozmawiać kiedy się spotykamy.

Saian Supa Crew...
DD:
Ich znamy trochę mniej; ja znam Leeroya, ale pod względem artystycznym bardziej kręci mnie styl Sir Samuela... Oni mają dobre kawałki.

Macie jakieś francuskie inspiracje?
MM:
Nie za bardzo.
DD: Bardziej siedzimy w dźwiękach angielskich albo jamajskich.
MM: Ja się interesuje też muzyką z Maroka.
DD: W rapie amerykańskim interesuje nas budowa kawałków, ich ewolucja, ale jeśli chodzi o flow, to nie. My Francuzi, jesteśmy bardziej melodyjni.
MM: A zazwyczaj jak jakiś kawałek amerykański nam się podoba to głownie dzięki zaproszonym gościom.

Czy to co się teraz dzieje na świecie będzie miało wpływ na wasz nowy album?
MM:
Jak zaczniesz mówić to co naprawdę myślisz to może ci to przysporzyć różnych problemów. Jak spojrzysz na politykę zagraniczną Stanów Zjednoczonych, to można było przewidzieć taką straszną tragedię.

Wiadomo, że to Ameryka finansowała Talibów, a jak spojrzymy w przeszłość - Wietnam, Korea czy eksterminacja ludności indiańskiej - to są wymowne fakty...
DD:
To prawda - ale najważniejsze jest to że jeśli czcimy minutą ciszy tragedię w Ameryce, to róbmy to też dla innych dramatów - zabijanie dzieci w Palestynie, ludzi w Afryce Południowej; miliony ludzi zmarłych na AIDS.
MM: Kiedy miliony ludzi umierają w biednych krajach to pokazują to w telewizji, ale na drugi dzień każdy o wszystkim zapomina i już się o tym nie mówi... no ale tutaj zginęli Amerykanie...

A teraz wszyscy wskazują palcem na Islam...
MM:
Zawsze oskarża się tych samych. Tutaj to samo - ludzie widzą to co chcą widzieć, są ignorantami i niewiele wiedzą o tej religii... Ale pomówmy o czymś innym.

Interesuje was produkowanie kawałków?
DD:
Na razie nie, ale w przyszłości... czemu nie? Jest tyle rzeczy, które interesują nas w muzyce, a to że tyle ludzi pracuje wokół nas jest bardzo inspirujące i ma na nas wpływ. W dodatku ciężko jest we Francji o podkłady reggae. Chyba trzeba będzie się w końcu tym zająć.

Zawsze bierzecie udział w sound systemach?
DD:
Proste, zawsze. Często jesteśmy zapraszani i zawsze z przyjemnością bierzemy udział.
MM: Czasami dźwięki w Paryżu są dosyć osłuchane, ale tak już jest. W Warszawie są jakieś sound systemy?

Chyba jakiś jest ale bardziej w punkowy w klimacie, przechodzą tam od reggae do dub'u, od drum 'n' bassu do punku... Takie dziwne połączenia... Wasze plany na przyszłość?
DD:
Pracujemy nad drugą płytą i żyjemy sobie z koncertów... Mamy nadziej że ta druga płyta będzie miała wsparcie promocyjne w radiu, np. Skyrock, którzy puszczał już nasze kawałki, ale tylko późno w nocy. My wciąż jesteśmy i trzymamy się dobrze. A któregoś dnia, kto wie... może wbijemy się na scenę w Warszawie, żeby pokazać Wam co potrafimy...

Dzięki za wywiad.
Soundkail:
Dzięki i do zobaczenia!

Wywiad przeprowadził: Dhafer
Tłumaczenie: Thor

Wywiad pochodzi ze strony www.rapfrancuski.com

Dowiedz się więcej o: Soundkail.


Informacje o artykule
Data dodania:2002-09-20
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / wywiad
Średnia ocena:nieoceniany
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
Bongos Marek Zioło  rap graffiti breakdanceBongos

Ostatnie artykuły tego autora:
Gangstarr
Onyx - biografia
The Mixologists - informacje
Killa Kela - informacje
Biografia Apani-B

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
anonim
Autor: PPJ   Link do posta
22:41:00, 06-02-06
SoundKail pozdrofki chłopaki , robcie dalej dora muze elo !

mC_sLeDz
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
23:10:41, 09-01-08
Jesteśmy z Wami !! Nie poddawajcie sie ! Nigdy ! Robicie wspaniała muzyke i róbcie to dalej, niezaleznie od komentarzy innych !!!!

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 4 + 2 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-35-172-100-232.compute-1.amazonaws.com (35.172.100.232). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2019 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies