Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Parle Franse

Parle Franse

Autor: CEND

Jeśli chodzi o mnie, to w ogóle nie mam zielonego pojęcia o języku francuskim, ale, ale... Wiem co nieco o winie, serach, miłości no i oczywiście francuskim hip-hopie.

W tym artykule chciałbym się skoncentrować raczej na stylu, a nie na wykonawcach.

Francuska scena hip-hop jest bardzo bogata i "płodna". O stylu żabojdzkich MC's można powiedzieć tyle, że jest on naprawę na wysokim poziomie. Muzyka jest raczej o charakterze hulaszczo-tanecznym (mnóstwo lightowych kawałków).

Francuski bit, to dobry bit. Osobiście nie przepadam za komercyjnym brzmieniem, ale francuski hh (bynajmniej w Polsce) jest dość nieznanym egzotykiem. Kto jeszcze nie słyszał hh made in France (tym razem nie made in Japan), niech natychmiast nadrobi i leci do najbliższego straganu z piratami i niech kupi MENELIK'A (czyt. Menelika).

Wszyscy niemal kojarzą Francję ze ślimakami i żabkami na obiadowym półmisku. No cóż... Niektóre kawałki też przypominają średnio wypieczonego winniczka ogrodowego... Ciężkostrawne tematy o tym, jak to jest chujowo na tym świecie, ale tego nie może zabraknąć w hip-hopie, bo to przecież o życiu traktuje. Jak najlepiej poczuć francois flava? Pakujcie manatki i instalujcie się we Francji. Polecam dwa przecudowne, najbardziej odjebane miasta w kraju Asterixa i Obelixa (we Francji - przyp. autor). Pierwszym jest PARIS.

Nigdy tam nie byłem, ale ponoć jest kul. No... i tam znajduje się wytwórnia (jedna z wielu) WU-TANG, która jest kierowana przez samego RZA. Jakby nie patrzeć jest to także stolica.

Duże miasto, dużo imprez, dużo hip-hopu, dużo czadu...

Drugim miastem jest Marsylia (tu byłem i tu pełna recenzja).

Zajebiste widoki... Góry kończą się morzem (uwaga, na drogach rzadko znajdziecie barierki; no, chyba że rozwalone przez jakiś samochód który spadł do morza....). Klimat jest już na przedmieściach. Jest raczej tak jak w Stanach - wszędzie pełno kolesi w szerokich spodniach (pomimo 30 stopniowego upału). Siedzą na schodach do swych posiadłości lub na krawężnikach, piją jakiegoś drina z butelki w papierowej torebeczce (podobne dają w samolotach na wypadek, gdyby czyjś żołądek chciał imprezować...). Obok magnetofon... Leci sobie jakiś konkretny bicik i kolesie rymują... ot tak, dla samego klimatu. Szkoda, że u nas menel(ik)e nie zapodają (brutal return 2 Poland...).

Z powrotem we Francji... Marsylia jest dość niebezpiecznym miastem. Podobnie jak w Hiszpanii, życie zaczyna się po 22. Spacerowałem sobie któregoś wieczora po ulicach hip-hopowej Marsylii... no i impreza! Na ulicach francois hip-hop (i tu zadziwił mnie niesamowity patriotyzm lokalny, którego przejawem było to, że nie słyszałem zagranicznej muzyki, tylko francuski hh). To jest chyba najbardziej wyjebane miejsce we Francji... Cudowna mieszanka genialnej muzyki o nieprzeciętnym brzmieniu i klimacie w zajebistej szacie ujaranych rymów w niezwykle melodyjnym wykonaniu. Ogólnie: wypas. Imprezy prowadzą zajebiści didżeje. Miałem okazję uczestniczyć w jednej, którą prowadził sam Dj Cool (to chyba jeden z beściaków)... no i faktycznie było cool(czyt. kul).

No i jeszcze jeden plusik. Wszelkie używki są (były) tam TANIE I DOBRE (to nie jest reklama margaryny Delma - przyp. aut.).

Życie w Marsylii płynie szybko i słodko...

Co do Francji... Ogólnie jest inaczej niż w pozostałych krajach Europy - bardziej wesoło i bezpośrednio. Łatwo można nawiązać nowe kontakty z interesującymi ludzikami.

Bardzo dobrze jest też rozwinięty skateboarding... no i oczywiście snowboarding. Francuskie Alpy są bardzo ciekawym miejscem dla snowboarderów (polecam Les2Alpes - miasteczko w górach - liczne atrakcje, nie tylko towarzyskie...). Wypadałoby też wspomnieć o zajebiście hardcorowym graffiti. Tu mamy do czynienia z maxymalną zajawką, bo nielegal rozwinął się tu do tego stopnia, że wrzuty na dachach, balkonach i innych extremalnych miejscach stały się chlebem (a raczej francuską bagietką...) powszednim.

Tak więc general view wygląda tak: Francja jest melanż (czyt. melaaaaż - to zabrzmiało francusko...) od gór po morze... Styl całej (sub)kultury jest maxymalnie ujarany. Ziomale są oka, panienki sexy... Cóż tu więcej dodać? SPRAWDŹ TO DZIECIAK, SPRAWDŹ TOOOO!

(No i jak?... już kupiliście MENELIK'a? Nie BYK'a, tylko MENELIK'a!!!)

A tak ogólnie, to w ogóle nie czaję Francuzików, bo są prawie tak pierdolnięci jak ich rodzimy język. VIVA LA FRANCE!!! Idę na byka, bo już mam Menelik'a... Wasze zdrówo i zdrówko ślimaczków w szarawarach....



Informacje o artykule
Data dodania:2010-11-17
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / felieton
Średnia ocena:nieoceniany
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
CEND Maciej Wunsch  rap graffiti breakdanceCEND

Ostatnie artykuły tego autora:
Bakstajdżówy
Wydrapane - przejebane!
Zwiodłem/łam się cz.2
Zwiodłem/łam się cz.1
KC Da Rookee - wywiad

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 1 + 2 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-18-206-16-123.compute-1.amazonaws.com (18.206.16.123). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2019 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies