Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje
button_zwin_rozwin

hip-hop.pl »

Camron - Come Home With Me

 Camron rap graffiti breakdance video Camron, camron.hip-hop.pl
Cam'ron miał jak do tej pory całkiem ciekawe życie. W ciągu swoich 22 lat był już doskonałym koszykarzem, dealerem narkotyków w rodzinnym Harlemie, a teraz stał się jedną z najjaśniejszych, nowych gwiazd Hip-Hop'u. Sport, ciemne interesy i rapowanie ...

Camron - "Come Home With Me"

(2002, Roc-A-Fella, Album)
Muzyka rap hip-hop mp3 Camron - Come Home With Me,
Ten album nie zostaÂł jeszcze oceniony
Zaloguj siĂŞ aby oceniĂŚ album.
PosÂłuchaj utworĂłw z Camron - Come Home With Me


Jeszcze do niedawna słysząc słowo "Cam'ron" miałem przed oczami gościa z Harlemu, nieco lovelasowatego, który nagrał sobie jakieś tam kawałki. Kojarzyłem, że jego pierwszy album "Confessions of Fire" był sukcesem za oceanem, ale u nas raczej przeszedł bez echa. Potem zobaczyłem chyba na BET klip Cam'rona z jakąś laską na featuringu (najprawdopodobniej była to Charli Baltimore, ale nie dam sobie ręki obciąć za to) i już wtedy stwierdziłem, że to taki w sumie fajny, lekki rapsik. I w takim przekonaniu trwałem aż do mniej więcej sierpnia tego roku, kiedy to znalazłem w swojej skrzynce pocztowej nowy album naszego dzisiejszego zioma zatytułowany "Come Home With Me". Obceniłem okładkę i moją uwagę zwrócił znaczek wytwórni Roc-A-Fella. Przeszło mi więc przez myśl: "Fajny jest "Blueprint" Jay Z, fajny jest "The Reason" Beaniego, a to też płyty z R-A-F, więc może i tym razem będzie ok". No bo w końcu Roc-A-Fella to już konkretni potentaci, grupujący całkiem pokaźną grupę utalentowanych raperów i wspaniałych producentów nowoczesnych bitów. Słuchając tego albumu coraz bardziej przemawiał do mnie sam Cam'ron, więc postanowiłem się dowiedzieć o nim czegoś więcej. Okazało się, że ów Harlemowiec w młodości, razem z kumplami z ośki - Big L'em (r.i.p.) i miękim jak masło przy 30 stopniach Celsjusza Mase'm (ten od albumu "Harlem World", co mu się potem niby Pan Bóg ukazał i on stwierdził, że kończy z rapem) pogrywali w jednej drużynie w kosza i mieli nawet założyć supergrupę rapsową. Ale podobno największy hardkorowiec z tej trójki, Big L, o którym już niegdyś pisałem, wyłamał się i z superskładu nici.(***uwaga*** to, że w tej grupie miał być Big L nie jest w 100% sprawdzone i pewne, więc jeśli ktoś wie na ten temat coś więcej-proszę o maila.) Może to i lepiej, bo jakoś nie wyobrażam sobie słuchania w jednym utworze rymów Big L'a i zaraz potem tego lewara Mase'a. A jak już wspomniałem o L'u, to podam jeszcze jedną ciekawostkę-na utworze "Da Graveyard" z albumu "Lifestylez Ov Da Poor & Dangerouz" swoją zwrotkę ma niejaki Killa Cam, i jest to nasz dzisiejszy rokefeller we własnej osobie! Kto by pomyślał... Chociaż pewnie po opublikowaniu tej recenzji jakiś mądrala wyśle mi maila, że jestem pała, bo tego nie wiedziałem od początku, ale chuj w to wbijam szczerze powiedziawszy...

Ale się rozpisałem na tematy pokrewne, a tu jeszcze nic konkretnego o samej płytce. Nasz przystojniaka z Harlemu zebrał dobrą pakę sklejaczy bitów: etatowiec z Roca-A-Fella Just Blaze, Ty Fyffe, Precision, BPM, DR Period (tak, tak, ten z Nexx Level Clicque) i paru innych. Rzecz, która od razu rzuca się w oczy (tak jak choćby na innej produkcji z The ROC, o której jeszcze napiszę - "The Reason" Beaniego Sigela) to fakt, iż na tym albumie nowoczesne brzmienia, lekko plastikowe, łączą się z mocnym samplingiem. A sampluje się tu wiele rzeczy, czasem całkiem znanych. Praktycznie w opisie każdego kawałka jest notka skąd zostało coś tam wyjęte, czy na czym opierał się producent. Może ktoś tu sobie pomyśli, że album jest wtórny, czy coś w tym stylu, ale tak nie jest absolutnie. W moim mniemaniu jest to doskonałe połączenie tradycyjnego robienia podkładów hip-hop'owych (sampling) z nowoczesnym podejściem, typu syntezatory itp.

Od strony wokalnej prócz samego Killa Cama udzielają się inne chłopaki: Juelz Santana (w większości utworów, nie wiem czemu, bo wyraźnie odstaje poziomem od Cam'rona), Daz z Dogg Pond, Jimmy Jones, Jay Z, Beanie Singel, Memphis Bleek i paru innych. Są też gościnne występy kilku lasek, które ładnie sobie podśpiewują. No bo trzeba rzec, iż kawałki są na tym albumie bardzo zróżnicowane: lekko smutnawe (co nie znaczy, że nie warte posłuchania) jak np. "Losing Weight Pt. 2", czy Live My Life, ze śpiewającymi laskami, delikatne i miłe dla ucha, jak choćby "Daydreaming" - idealny do słuchania będąc rano na kacu pod prysznicem, zajebiście poprawia nastrój, aż po hiciory prosto od Just Blaze czy Ty Fyffe, monumentalne, samplowane - "The ROC", "Boy Boy" i kilka innych. Właśnie owo zróżnicowanie sprawia, że album jest naprawdę ciekawy i się nie nudzi. Zapuszczasz płytkę będąc w dobrym humorze - od razu numer 3 i singlowy "Oh Boy", hicior na maksa, idealny na imprę. Masz zwałkę - żaden problem. Od razu numer pięć, Tiffany pięknie pośpiewuje, a Cam przeprasza jakąś tam laskę za coś tam. Nastrój od razu się poprawia. Chcesz posłuchać typowego samplowanego stylu Roc-A-Fella? Żaden problem, znajdziesz je na tytułowym "Come Home With Me", czy "Welcome To New York City", gdzie ziomy opowiadają o swoim ukochanym mieście i dzielnicy. A jak jedziesz sobie furą, masz dobry nastrój i rozpierdala Cię energia powinieneś posłuchać "Boy Boy", "Dead Or Alive", czy "The ROC". Naprawdę, jestem mile zaskoczony jakością tego albumu. Praktycznie na każdą okazję coś tam można znaleźć, jakiś utwór, który da się idealnie dopasować do chwili. Może niektórzy powiedzą: "za dużo tej pościelówy, tych śpiewających dup". Ale jak wam się taki klimat nie podoba, są na tej płycie alternatywy i nie ma się czym przejmować. A jak ktoś uważa, że ten album jest słaby, to szczerze powiedziawszy, jak go nie kumam. Mam kumpli, którzy jeśli chodzi o rap, mają troszeczkę inne upodobania niż ja, troszkę węższe, ale każdy z nich słuchając ze mną Camrona wskazywał jeden lub parę utworów, które mu się podobały. To chyba najlepiej świadczy o jakości tej produkcji - dla każdego coś miłego. Polecam jak cholera.


Info
Puffcio Paweł Kozanecki  rap graffiti breakdancePuffcio
dodano: 2002-12-24

średnia ocena: 0.00 (0)
Aby ocenić recenzję musisz się zalogować
anonim
Autor: Danger   Link do posta
15:20:54, 10-10-04
Zajebista płytka, nie ma co - good shit :)

anonim
Autor: -trigger-   Link do posta
18:11:19, 31-12-04
Ciekawa i interesujaca recenzja. Przekonala mnie do nabycia tej plyty.

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 2 + 3 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-3-92-74-105.compute-1.amazonaws.com (3.92.74.105). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.