Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje
button_zwin_rozwin

hip-hop.pl »

wizytówka - Deobe/Dena

 Deobe/Dena rap graffiti breakdance video Deobe/Dena, deobedena.hip-hop.pl
"Kilka wersów na początek" Od początku do końca internetowo. To w sieci rozpoczęła się i na niej opierała współpraca Deobe i Deny, do niej też nawiązuje tytuł płyty "deobedena.com". "Internet przede wszystkim ułatwia kontakt, Daniel dotarł do mnie p...
FOTO_3 Rap graffiti grafiti grafitti breakdance Hip-Hop  
FOTO_1 Rap graffiti grafiti grafitti breakdance Hip-Hop  
"Kilka wersów na początek" Od początku do końca internetowo. To w sieci rozpoczęła się i na niej opierała współpraca Deobe i Deny, do niej też nawiązuje tytuł płyty "deobedena.com". "Internet przede wszystkim ułatwia kontakt, Daniel dotarł do mnie przez Internet, pokazał swoje pierwsze kawałki. Przy dalszej współpracy korzystanie z sieci oszczędza czas i pieniądze. Zrobiony bit mogę w 5 sekund pokazać Danielowi, a on dogra coś testowo w domu i może mi zaraz odesłać. Tak powstawał szkic kawałków. Potem spotykaliśmy się w studio nagrywaliśmy wokale i ja już w domu tuningowałem taki numer i znowu wysyłałem do akceptacji" - Dena zaczyna wędrówkę po arkanach powstawania materiału. Taki system także ułatwiał proces twórczy: "nie byłem zmuszony do jazdy z jednego końca miasta na drugi żeby wziąć bity i dać Denie wstępne wersje rapów. Wszystko to śmigało światłowodami z Grochowa do Piastowa i spowrotem. W sumie to znak czasu. Teraz w każdej dziedzinie życia Internet jest nieodzowny" - mówi Deobe. "Sekunda po sekundzie" Zanim jednak ich wspólne pomysły zjednoczył krążek, każdy zajmował się muzyką na swój sposób. Dena w podstawówce jako młody klawiszowiec dostał się do szkolnej grupy muzycznej. "Występowałem na apelach, w kościele z kolędami, itp" - mówi. Wkrótce z syntezatora przesiadł się na Amigę, by na niej początkowo oddawać się "techno muzyczkom do gierkowych demek", a potem przy pomocy samplera miksować numery Hause of Pain, Cypress Hill, Beastie Boys i Funkdoobiest. To właśnie pierwsza klasa liceum była okresem, w którym przyszedł czas na poznawanie rapu. Pośrednio przyczynił się do tego znajomy z osiedla, który wcześniej przywiózł z Londynu winyle. Jeden z nich do dzisiaj wzbudza sentyment - Das EFX "Dead Serious". "Jako, że płyty słuchaliśmy u kolegi SCTego to wyszedł pomysł zrobienia nagrywki i tak powstal LMR w swojej pierwszej postaci. Nagraliśmy numer pt. "Mikrofon Czeka" z parafrazowanym refrenem. Nieszczęśnicy mieli okazję usłyszeć to w Radiostacji". Początkowo działał jako raper, przeżył też epizod z graffiti, zdążył namieszać na bitwie freestylowej, by w końcu zająć się produkcją. Jak wspomina "Dawniej to była młodzieńcza zajawka, szukałem swojego miejsca w całym tym fascynującym Hip-Hop'ie. Próbowałem też graffiti. Nie dość, że były to niezłe bohomazy to jeszcze daliśmy się aresztować. Nie odnalazłem się w tym, nie odnalazłem się w rapowaniu, odnalazłem się w produkcji... Jaram się tym do teraz, więc automatycznie się na tym skupiłem (...) Mogłem się tak bawić godzinami. Potem to już tylko ewoluowało. Zmieniłem sprzęt na PC i nagrywaliśmy pierwsze nieudolne kawałki na magnetofon jamnik. Miałem taki oldscholowy patent, że nagrywałem na taśmę 100 razy słowo "Dena", potem ją ciąłem i jeździłem nią po głowicy żeby wyszedł skrecz. Później to już undergroundowe LMRWK i potem Nadszedł Świt Elemera...". Jeszcze w tym samym roku powstała podziemna produkcja z Peude i Parkerem, Echo "Po prostu Echo...", wydana potem przez Blend Records. 2001 rok obrodził wyprodukowanymi przez Denę płytami: Elemer "Poszło w biznes" oraz Eldo "Opowieść o tym, co tu dzieje się naprawdę". Okres ten wpłynął też znacząco na jego podejście do wydawania albumów, przez co na jakiś czas zaszył się gdzieś i tworzył muzykę dla siebie i dla przyjemności. Dopiero poznanie Deobe rozbudziło na nowo chęć pokazania swojej twórczości szerszemu gronu. Kto by trzy lata temu przypuszczał, że przelewanie swoich myśli na papier stanie się tak uzależniające i satysfakcjonujące jak w przypadku Deobe? Kiedy w swoim otoczeniu nie znalazł nikogo, kto wspomógłby go od strony muzycznej, udało mu się przez sieć poznać producenta z Rybnika. To Jotbe dostarczył mu pierwszą porcję podkładów: "Wspominam z sentymentem te podróże pociągami przez pół Polski. Taka nieskażona niczym fascynacja" - podkreśla. Ten muzyczny zastrzyk w znacznym stopniu przyspieszył pojawienie się nielegala "Piastowskich bloków pejzaż", który jednak nie zawojował undergroundowej sceny. W chwilach gdy nie pisał tekstów, obmyślał swoją rolę w magazynie "Blek", który miał współtworzyć wraz z Dobrym Piotrkiem. "Mieliśmy z Piotrkiem bardzo ambitne plany dotyczące tego wydawnictwa, jednak rzeczywistość okazała się trochę mniej łaskawa niż się spodziewaliśmy. Tak naprawdę, gdy wychodził pierwszy numer Bleka ja już nie byłem w żaden sposób zaangażowany w prace nad nim. Wcześniej ze względu na brak czasu spowodowany pracą, którą wykonuje na co dzień scedowałem swoje udziały na Piotrka. Okazało się, że dzięki tej decyzji nie straciłem finansowo, co niestety spotkało Piotrka. Nam młodym chłopakom wydawało się, że będziemy w stanie ogarnąć cały ten biznes, ale okazało się, ze rynek prasowy w Polsce to naprawdę ciężki kawałek chleba". Współpraca z DePe nie ograniczyła się jedynie do prasy. Szerszej publiczności raper zaprezentował się na debiutanckim krążku Afirmacji, później także na trzeciej części Junoumi. Internetowe środowisko lepiej poznało go zaś za sprawą okolicznościowych kawałków urodzinowych, które nagrywał wraz z ekipą All Star Teamu. Kiedy zaczęli tworzyć razem z Deną, zdecydował, że czas na kolejny ruch - krok w kierunku legalnej płyty. "Nie było łatwo" Zanim album ujrzał światło dzienne, było dużo pomysłów na jego wydanie. W jednym z nich chłopaki planowali zrobić to samemu... "Obawialiśmy się, że nie będziemy mieli takiego przebicia, jak wytwórnie, które działają na rynku od dłuższego czasu. Tak naprawdę byłaby to operacja na żywym organizmie, bo nie mieliśmy z Łukaszem pojęcia jak działa cała ta machina wydawnicza. Mogłoby się skończyć tak jak z Blekiem, a nie chciałem wpakować się w tarapaty finansowe. Pewnie gdybyśmy nie znaleźli wydawcy zastanowilibyśmy się poważnie czy nie zaryzykować, ale kontrakt z UMC rozwiązał sprawę" - tłumaczy Deobe. "Dla mnie ważniejsze od jakieś mody na przyczepianie etykietek liczyły się oferowane warunki i możliwości" - twierdzi Dena. "UMC z miejsca spełniło nasze wszystkie wymagania, których w tym momencie nie spełniłaby żadna wytwórnia w Polsce. Do tego jeszcze zaryzykowała sporo pieniędzy" - dodaje. Duet padł jednak ofiarą tych, którzy utożsamiają wytwórnię z wizerunkiem i muzyką innych jej artystów: "UMC wydaje muzykę, ale za nią odpowiadamy my - artyści. Nasza płyta się sama broni, bo to porządny Hip-Hop" - zdaje się niczym nie przejmować Dena. "Głosy tych, którzy twierdzą, ze mój rap to hiphopolo nie robią na mnie wrażenia. Zrozumiem, że komuś ta płyta może nie przypaść do gustu, zrozumiem konstruktywną krytykę, ale taka etykietka jest dla mnie śmieszna" - dodaje Deobe. Jednocześnie przyznaje, że ma czego żałować w związku z debiutanckim krążkiem: "Brakuje mi dwóch gości, których chciałem mieć na tej płycie czyli Tetrisa i Pierrota. Pierwszy nie chciał pojawić się na materiale wydawanym przez UMC, a z drugim nie mogliśmy się jakoś zebrać i dogadać szczegółów". Kiedy jednak przychodzi do ogólnego rozrachunku obaj się ożywiają: "Z Danielem przy tej płycie pracowało mi się bardzo fajnie odżyłem tak hip-hop'owo trochę. Wszystko było spontaniczne, tworzyliśmy, wymyślaliśmy nie mieliśmy żadnych terminów ani nakazów. Gościnnie zaprosiliśmy znajomych, którzy też się tym zajarali, nie było mowy o jakiś pieniądzach za zwrotki, wszystko koleżeńsko. Teraz w zamian pomagam Manufakturze, każdy z gości wybrał sobie ode mnie bit i w każdej chwili może mnie poprosić o jakąś muzyczną pomoc. Totalny spontan tak właśnie powinno to wyglądać" - obserwator może na zwykle enigmatycznej twarzy producenta wychwycić namiastki uśmiechu. "To właśnie rap" Muzyka - "Drobne korzyści finansowe, ogromną dawkę satysfakcji i motywacji" - definiuje Dena. "Poczucie, że umiem coś nietypowego zrobić". Deobe nie zamierza precyzować konwencji w jakiej tworzy swój rap "Nie chcę się zamykać w żadnych ramach. Mam ochotę opowiedzieć uliczną historię to tak zrobię, ale następnego dnia mogę już rapować w stricte imprezowym stylu. Takie jest moje życie, z dnia na dzień wszystko się zmienia. Z rapem jest podobnie. Przez to niektórzy twierdzą, że płyta nie jest zbyt spójna, ale akurat dla mnie to nie jest żadna wada. Taka właśnie miała być". Kada
Redakcja, 19 lat
zespół, Szczecin