Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Koncert PMD i Hit Squad we Wrocławiu

Koncert PMD i Hit Squad we Wrocławiu

Autor: EMS

Wrocław, godzina 20:00. Pod klubem muzycznym "WZ" zatrzymuje się autokar oklejony koncertowymi plakatami. Po około 20 minutach wysiadają z niego ludzie, którzy dla fanatyków prawdziwego rapu są wyznacznikiem doskonałości tej muzyki, kultury i wszystkiego tego, co wiąże się terminem Hip-Hop'u. Do klubu wchodzi Parrish "PMD" Smith, człowiek, którego zazwyczaj witają tłumy, szalone nastolatki, fani dobrej czarnej muzyki. Tymczasem we Wrocławiu, gdzie co drugi koleś nosi szerokie spodnie, a co trzecia dziewczynka "spódniczkę na spodniach" i wielkie kolczyki, ekipę Hit Squad'u i samego PMD przywitało całe gorące grono 15 osób! Brawo Wrocław! Wiecie co to dobry rap! Zaczęła się straszna nerwówka, którą gorączkowo przeżywali wszyscy zebrani. Organizatorzy opuścili cenę biletów do 20 PLN'ów, co nie jest chyba zbyt wygórowaną ceną za koncert, nie da się ukryć, gwiazd! Minimum, jakie musiało być spełnione, aby impreza mogłaby się odbyć, to 100 osób. I chyba ludzi, którzy znają się na dobrej muzie Allach ma w swej opiece, bo jakimś cudem około 150 osób w tym klubie się znalazło. Co tutaj zawiniło? Nie wydaje mi się, aby promocja. Fakt faktem, pierwsze plakaty na mieście pojawiły się w poniedziałek, ale trasa koncertowa Hit Squad'u z tego co mi wiadomo, nagminnie reklamowana jest w polskich stacjach muzycznych, oraz w internecie, a nie da się ukryć, że te gałęzie mediów mają największą popularność. Tak więc apeluję do wszystkich - Hip-Hop to nie przesiadywanie na forach internetowych, ale coś więcej. I niech nikt nie mówi mi tu o kosztach, bo wystarczyłoby przez tydzień codziennie odkładać po 5 zeta i zajebista impreza murowana! Support przed konkretnym show zapewnić miała ekipa Kasty. Na scenie pojawili się Wall-E, Gural, Broadway z Verte, oraz Kut-O za gramofonami. Cóż, nie da się ukryć, że to nie było to co zawsze. Jak sami stwierdzili lepiej grało im się za czasów szkolnych, bo pod sceną stała wtedy może z setka osób, podczas gdy tego dnia ledwie z dwadzieścia. Teksty Wall-E'go wygłaszane ze sceny były jednak trochę nie na miejscu, bo nie da się ukryć, że Wrocław dał dupy, ale nie byli to ludzie, którzy stali w klubie, a z jego wypowiedzi czasami tak wynikało. Chłopaki grali kawałki z nowej płyty i wiadomo już, że wielkimi krokami nadchodzi mega kozak. Gural sypał panczami jak opętany i jemu raczej nie można nic zarzucić. Przebywający na scenie w roli hypeman'a Broadway, był raczej tego dnia niedysponowany. Po około czterdziestu minutach stękania i przeskakiwania z nogi na nogę, zgromadzeni w klubie fani rapu doczekali się konkretnej gwizdy. Na scenę wszedł Dj Honda, który odpowiadał za całą oprawę muzyczną występu Hit Squad'u. PMD wyglądał tak jakby zupełnie nie przejmował się tym, że pod sceną było dość... lipnie. Chłopaki jednak dokonali cudu i sprawdzili się w swoim fachu. Bo ta garstka około 100 osób nie zapomni nigdy tego dnia. Naprawdę, wszyscy skakaliśmy tam pod sam sufit, jak na przykład przy pierwszych dźwiękach bitu Erick'a Sermon'a do "Right Now". Genialne Def Squad'owe brzmienia rozsadzały membranę. Absolutnym kozakiem był K-Solo, który rzucał wersami na lewo i prawo grając taki rap, że cała Polska niech się schowa. Upust swojego scenicznego profesjonalizmu dał w "Back To Work" zarapowanym gościnnie u Parrish'a. Absolutnie koncertowy podkład autorstwa samego PMD bujał głową niesamowicie. Pomiędzy kolejnymi numerami swoje skills'y prezentował Dj Honda. Bezapelacyjna światowa czołówka pod względem grania na adapterach. Apogeum szaleństwa publika osiągnęła przy "Da Joint". Kosmiczne wykonanie. Kiedy ekipa Hit Squad'u opuściła scenę, publika oczywiście domagała się bisu! I stało się to na czekałem od zawsze. Zajebiste "Rugged'N'Raw" nagrane wspólnie z Das EFX zostało zagrane na żywo i to w moim mieście! Bezapelacyjnie jeden z najlepszych rapowych kawałków w historii tego gówna. Kto zna ten numer wie o czym mówię. Osobiście po ich zejściu ze sceny, nasunął mi się tylko jeden wniosek. Oni na pewno mogliby i chcieliby zagrać więcej (tyczy się to na pewno K-Solo), ale po prostu dla tak małej publiki (genialnie jednak rozkręconej) nie miało to sensu. Po koncercie można było zakupić sobie płyty PMD i Hondy, oraz czapeczki, koszulki i bluzy z logiem owego dj'a. Chłopaki podpisywali plakaty, ulotki, wszystko. Można było z nimi zamienić spokojnie klika słów, lub jak było to w moim przypadku zrobić sobie pamiątkowe foto (trochę mniejszym fejmem mógł poszczycić się Liroy, który również przebywał w klubie). Całościowo impreza wypadła bardzo średnio. Mała ilość osób była największą bolączką. Wszyscy jednak wywiązali się ze swoich obowiązków. PMD rzucił wersem ze sceny, że kocha Polskę i że jeszcze tu wpadnie. Mam jednak nadzieję, że nie był to po prostu tekst grzecznościowy.

Informacje o reportażu
Data dodania:2004-09-22
Kategoria:Koncert
Licznik odwiedzin:10959
Autor:
EMS   rap graffiti breakdanceEMS

Street Education
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
21:07:05, 03-02-08
Szkoda że tak było...

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 5 + 1 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-54-225-3-207.compute-1.amazonaws.com (54.225.3.207). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2017 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies