Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Open'er Festival 2005

Open\'er Festival 2005

Autor: Glanc

Koncert Calvina Cordozara Broadusa, lepiej znanego jako Snoop Dogg, był bez wątpienia największym hip-hop'owym wydarzeniem minionego roku w Polsce. Powątpiewanie pojawiłoby się być może, gdyby doszedł do skutku koncert innego wielkiego rapera z przeciwnego wybrzeża, ale jak wiemy Nas, z nie do końca wyjaśnionych przyczyn, odwołał swój występ w Warszawie. Pierwszy i jedyny koncert Snoopa miał miejsce 8 lipca 2005 r. w Gdyni na Skwerze Kościuszki, w ramach trzeciego już Open'er Festivalu, i był najlepszym występem spośród plejady siedmiu tegorocznych gwiazd. Jak już wspominałem przy okazji ostatniego reportażu, Gdynia jest idealnym miejscem na organizację tego typu wydarzeń. Oprócz festiwalu sponsorowanego przez Heineken Music odbywają się tam również: Pilsner Urquell Jazz Festival, Astigmatic, Beach Party, Bałtycki Festiwal Piosenki Morskiej i wiele innych. Po prostu klimat tego miejsca i bliskość morza robią swoje. Od samego rana na dworcu można było dostrzec luźno ubraną młodzież ("yo homies!"), podśpiewującą sobie refren "What's my name", a także pozytywnie nastawionych "long haired freaky people", z których min oraz kodu ubioru można było wyczytać, że z niecierpliwością oczekują wieczoru, a do Polski Północnej przyjechali w wiadomym celu. Na ławce w centrum miasta mogłeś spotkać Borixona z ekipą LWWL, a pod pomnikiem z rybami na plaży, pośród wielu ludzi chillujących z bronkami, mogłeś się natknąć na znanych z forumowiczów z Hip-Hop.pl, m.in. Mellosa i Barona. Jedynym supportem Snoopa na main stage'u był O.S.T.R., z nierozłącznym Kochanem, który parę dni wcześniej na innym koncercie w Trójmieście pokazał kto ma ogień na scenie i potrafi rozgrzać tłum. Jednak ten występ znacząco się różnił, głównie dzięki towarzyszącym mu "żywym instrumentom". Na gorszą atmosferę wpłynęły również londyńskie ataki terrorystyczne z poprzedniego dnia (wtedy poszła fama, że Snoop Dogg nie pojawi się w Gdyni, co było bzdurą, bo jego Embraer EMB-145LR zdążył już wylądować). Ostrowski nawiązywał do zamachów między utworami, w swoich mini-przemówieniach, które poświęcił również sprawom legalizacji marihuany, sąsiadom (których pojechał) i gdyńskiej drużynie rugby (którą spropsował). Tymczasem z drugiej strony skweru toczył się bój o opaski, na które trzeba było wymienić bilety, i organizatorzy, ku uciesze jednych i desperacji drugich, opóźnili, planowany na 20.45, występ Snoopa. Jego wyjście na scenę poprzedził, wyświetlony na trzech wielkich telebimach, siedmiominutowy, przesycony erotyzmem film "Corleone's Revenge", zawierający, elementy gangsterki i sceny przemocy. Tumult publiczności towarzyszył pojawieniu się na scenie Doggfathera w otoczeniu jego świty, między innymi: Uncle June Bugg'a, przez niektórych wziętego za Bill'a Cosby, Soopafly'a w roli hypemana, Bishop Don'a, który kręcił się już od dłuższego czasu na tarasie Oceanarium, DJ'a Jam'a, Uncle Reo oraz The Snoopadelics, czyli tzw. backing band. Kiedy 34-letni raper rozpoczął swój show ponadczasowym kawałkiem "Murder was the case", rozentuzjazmowana publika została wciągnięta w trans, a smętny nastrój i zniecierpliwienie odeszły w niepamięć. Potem było już tylko lepiej. Snoop nawinął, do swego inkrustowanego brylantami majka, kawałki ze wszystkich solowych płyt (a mowa o siedmiu legalnie wydanych). Mimo, że miał to być jeden z koncertów trasy promującej "R&G: The Masterpiece", dominowały nieśmiertelne klasyki z "Doggystyle". Nie zabrakło zwrotek z featuringów, takich jak "P.I.M.P" czy wcześniejszych numerów z Dre, natomiast "2 of Amerikaz most wanted" był hołdem ku czci 2Paca ("We love you! We miss you! We need you!"). Podczas "Beautiful" podobiznę Tupac'a Shakur'a zastąpiła brazylijska flaga, a skąpo ubrane tancerki sprawiły, że w pogrążonej już w ciemnościach Gdyni zapanował klimat słonecznego Rio. Wiele utworów podkręcało publiczność do granic możliwości: "Gin & juice" (kiedy Da Bo$$ wyszedł ze szklanką "Syracuse orange juice and gin" w ręce), "Snoops' upside ya head", "Woof!", "Ups & downs", ale kulminacyjne były ostatnie single: "Drop it like it's hot", "Signs" oraz, co nie powinno dziwić, energetyczny przebój pozostawiony na koniec: "Who am I (What's my name)". A wszystko to pojechane bez żadnych zająknięć, z pełną klasą, niczym na kompaktach. Dużą część show stanowiło "crowd participation", dla niektórych nawet zbyt dużą. Mimo, że nikt nie ma takiego kontaktu z publicznością jak on, powtarzanie po raz n-ty tych samych haseł mogło się dłużyć, z chęcią usłyszałbym w tym samym czasie np. zwrotki Snoopa z 213. Słowna zabawa, czyli "doggie talking", polegała na dialogu z publiką w stylu: - Make some noiiiise! Wanna hear some shit from Bigg Snoop Dogg? - Yeaaah! - Say "Hell yeah"! - Hell yeaaah! - Say "Hell muthafuckin' yeah"! - HELL MUTHAFUCKIN' YEAH!!! - I love you Gidinia Połlend! - We love you Snoop Dogg! Charakter pożegnania oddało maksymalne wykorzystanie basu i przy starym "Na na hey hey (Kiss him goodbye)" zmienionym na "Na na, na na na na, hey hey hey, Snoop-Dogg" (niektórzy pewnie kojarzą z Live 8) "król i książę Rapu i Hip-Hop'u" zszedł ze sceny, po raz kolejny ściągany przez obsługę, bo wydłużył swój występ o jakieś pół godziny. Koncert przebiegł bez żadnych spięć, typu pobicie fana, który wyskoczył na scenę, a o afterparty krążą legendy. Podobno po zakończeniu, konwojowana przez policję ekipa w dwóch mercach transporterach pojechała do wynajętego klubu razem z laskami wyhaczonymi z tłumu, którym uprzednio sprawdzono dowody. Drugiego, ostatniego dnia festiwalu Open'er miał miejsce koncert divy soulu, członkini legendarnej grupy The Fugees, Lauryn Hill. W Gdyni odbył się czwarty z planowanych trzynastu występów podczas długo oczekiwanej europejskiej trasy. Lauryn zjawiła się na scenie punktualnie, tzn. mieliśmy więcej szczęścia niż londyńczycy, którzy w Colisseum, cztery dni później, musieli czekać na nią trzy godziny, bo kobieta nie wiedziała w co ma się ubrać. Oczywiście trochę czasu zajęło rozstawienie się towarzyszącego jej zespołu. Instrumentalistów było niemało, naliczyłem szesnaście osób: perkusistów, klawiszowców, gitarzystów, chórek, składający się z trzech pań. Koncert znacznie się różnił od wcześniejszego, sygnowanego pseudonimem ikony g-funku, czemu trudno się dziwić. Był bardziej nastawiony na wywołanie lirycznych uniesień, niż na przekazanie ładunku energii. Miałem szczęście, że znalazłem się pośród grupy wiernych fanów Lauryn Hill, którzy znali na pamięć prawie każdy text i z cierpliwością znosili długie przerwy między utworami, w czasie których inni głośno wyrażali swoją dezaprobatę. Myślę, że nie tylko mnie przechodziły ciarki, jak słyszałem niesamowity głos czarnoskórej artystki, ale trudno się dziwić osobom przysypiającym podczas smętnych solowych kawałków, takich jak "Mr. Intentional" i "Oh Jerusalem" (tylko Lauryn i jej gitara), przeciągających się do kilkunastu minut. Podczas niektórych nowszych utworów dawało się we znaki, że zespół nie był jeszcze do końca zgrany, parę z nich przećwiczyli jedynie na próbie. Oczywiście było parę momentów, kiedy publika reagowała bardzo żywiołowo, mowa tu o utworach niedawno reaktywowanego The Fugees: "Ready or not" i "Fu-gee-la". Trudno więc się dziwić, że Wyclef Jean, Praz i Lauryn Hill powracają do korzeni i po siedmiu latach przerwy wznawiają działalność swego zespołu. Podczas koncertu zabrakło "Killing Me Softly", utworu, na który czekała większość zgromadzonych osób (analogiczną sytuację pamiętam z Cypress Hill, kiedy nie było oczekiwanego "What's your numer"). W zamian otrzymaliśmy parę kawałków z "The Miseducation of Lauryn Hill", m.in.: "Doo Wop (That Thing)" i "Everything is everything" oraz cover "Iron Lion Zion" (prywatnie Lauryn jest żoną jednego z synów Boba Marleya - Rohana). Zakończenie występu było mało efektowne (zwłaszcza w porównaniu do Snoop Dogga i Fatboy Slima, który idealnie zsynchronizował swoją muzykę z pokazem fajerwerków), wokalistka po prostu zeszła ze sceny i już nie wróciła. Na koniec chciałbym przekazać słowa uznania dla organizatorów, w końcu udało im się ściągnąć gwiazdy światowej klasy i to nie tylko z gatunku czarnej muzyki, a na koncertach uzbierali około 30 tysięcy ludzi. Mógłbym ponarzekać na irytującą ochronę, gigantyczne kolejki po piwo, zakaz wnoszenia profesjonalnych aparatów fotograficznych i własnych napojów, drogie karnety. Ale czy było warto? Was it worth it? Fa shizzle, nephew! Do zobaczenia na Open'er Festival 2006!

kliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdance
kliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdance
kliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdance
kliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdance
kliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdance
kliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdance
kliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdance
kliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdance
kliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdance
kliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdancekliknij Open\'er Festival 2005 rap graffiti breakdance
Informacje o reportażu
Data dodania:2006-01-04
Kategorie:Muzyka, Koncert
Licznik odwiedzin:11272
Autor:
Glanc Wacław Adam Galewski rap graffiti breakdanceGlanc
mężczyzna, Tczew

mello_s
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
15:58:51, 04-01-06
Props ziomie, do zobaczenia na 2006 :) Wtedy najba :)

Jazzmanka
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
23:07:45, 04-01-06
oh ah:D

mab3
Autor: mab3   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
21:52:37, 06-01-06
propsy!

anonim
Autor: Fresh Beatz   Link do posta
11:57:19, 11-01-06
Było mistrzowsko, podobnie jak rok wcześniej. Czekam na fifciaka w tym roku:)

kstrap
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
15:02:58, 13-01-06
Ja tego niezapomnę do końca życia!!!Dojebka snoopa i lauryn...................

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 1 + 5 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-54-162-181-75.compute-1.amazonaws.com (54.162.181.75). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2017 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies