Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Przybył, zobaczył i zdobył Warszawę - Wyclef Jean

Przybył, zobaczył i zdobył Warszawę - Wyclef Jean

Autor: eS A Be A

Hip-Hop, Funk , Reagee, tłum dziewczyn, popisy b-boys, bębny i latające części garderoby - to wszystko było na scenie podczas niesamowitego, trwającego 3 godziny, koncertu Wyclef Jean'a, który odbył się 06.09.2008 w Warszawie. Ale od początku...

W sobotę, 06.09.2008 roku, na Placu Defilad pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie miał miejsce Warsaw Orange Festival. Impreza odbyła się w ramach promocji miasta przygotowanej w celu zdobycia miana Stolicy Kultury w 2016 roku. Na dwóch scenach można było usłyszeć polskie gwiazdy takie jak Jan Borysewicz, Mika Urbaniak, Maria Sadowska oraz znakomitych gości zza granicy czyli Apollo 440, The Teddybears, Kelly Rowland oraz Wyclef Jean. Każdy kto miał okazję być pod Pałacem nie ma wątpliwości kto był prawdziwą gwiazdą tego wieczoru.

Chwilę po godzinie 23 z głównej sceny popłynęły dobrze znane publiczności słowa "Ready or Not" i na scenie pojawił się Wyclef Jean, który przypomniał wszystkim zebranym jeden z największych przebojów grupy The Fugees, której jest współzałożycielem. Po tym wstępie zaczął się prawdziwy przegląd hitów muzycznych ostatnich lat. Jak się okazuje Wyclef miał w nich spory udział, dlatego też zagrał takie przeboje jak np. "Maria , Maria", który nagrał wspólnie z Carlosem Santaną. Nie zabrakło oczywiście świetnych pozycji z jego solowych płyt jak " Gone till November" oraz "911". Zgromadzony tłum żywiołowo reagował na wszystkie polecenia, które artysta wydawał ze sceny. Po około godzinie Wyclef pożegnał się z publicznością i wśród braw zszedł ze sceny. Wszyscy, którzy myśleli wtedy, że koncert dobiegł właśnie końca, grubo się mylili. To był dopiero początek prawdziwej imprezy pod gołym niebem, którą zafundował nam piosenkarz.

Wyclef, okrzykami wywołany ponownie na scenę, chwycił za gitarę i zagrał swoją wersję przeboju Boba Marleya " No women, No cry". Właściwe Wyclef tylko grał, a rolę wokalisty przejęła publiczność, która doskonale znała tekst. Wykonawca ma świetny kontakt z publiką i genialnie potrafi dyrygować tłumem. Widać też, że nie boi się bezpośredniego kontaktu z nim, gdyż w pewnym momencie na ramionach swojego ochroniarza znalazł się dosłownie wśród publiki zebranej pod sceną. Niezwykła, pozytywna energia, którą emanował przeniosła się w pełni na setki ludzi zabrane w centrum Warszawy. Nawet przypadkowi gapie stojący na ulicy i przechodzący obok placu nie mogli pozostać obojętni na komendy Wyclefa. I takim sposobem całe centrum stolicy klaskało, wymachiwało koszulkami oraz unosiło w górę zapalniczki i telefony komórkowe. Publiczność żywiołowo reagowała na apele artysty o zakończenie zarówno wojny w Iraku jak i w Gruzji. Poparcie tłumu znalazł również w swojej politycznej manifestacji wyrażającej się w słowach "Fuck Bush ,Obama for president".

Wyclef pokazał, że jest multiinstrumentalistą i równie dobrze radzi sobie z gitarą, perkusją jak i bongosami. Chętnie dzielił się także sceną z publicznością, zapraszając na nią pojedyncze osoby z tłumu. I takim sposobem na scenie znalazł się chłopak, który przejął na chwilę mikrofon i odśpiewał refren jednego utworu. Następnie Wyclef urządził małą bitwę breakdance. Na scenie znalazł się także chłopak grający na bongosach, który zaczął odważnie rywalizować z Wyclef'em. Na koniec występu wymienił się z artystą bluzami. W pewnym momencie koncertu w tłum poleciały ubrania Wyclef'a, który w samych slipkach zszedł za kulisy, żeby za chwilę powrócić już ubrany i zaserwować zgromadzonym kolejną potężną dawkę świetnej muzyki.

Po dwóch godzinach nieustającej zabawy artysta zapytał czy publiczność ma ochotę na prawdziwą imprezę, na co tłum odpowiedział mu oklaskami i wrzaskami. W odpowiedzi Wyclef stanął za konsoletą obok DJ, i wspólnie z nim urządzili zgromadzonym dyskotekę w centrum miasta w rymtach reagee. O godzinie 2 w nocy piosenkarz musiał niestety pożegnać się z nami i przy dźwiękach przeboju grupy A-ha "Take on me" , wśród braw i wrzasków zszedł triumfalnie ze sceny.

Bez wątpienia koncert Wyclef Jean'a można uznać za jeden z lepszych w tym roku, zarówno w Warszawie, jak i w całym kraju. Piosenkarz udowodnił, że jest prawdziwym profesjonalistą w swoim fachu i w pełni zasługuje na sławę jaką się cieszy. Dodatkowe dwie godziny występu pokazały, że szanuje publiczność i jego misją jest zapewnienie jej jak najlepszej zabawy, a nie tylko "taśmowe" odegranie swoich największych przebojów, zainkasowanie gaży i szybki powrót do hotelu. Widać było, że Wyclef czerpie wielką radość z muzyki i występów na żywo, bo sam autentycznie dobrze się bawił. Artysta na ten jeden wieczór zapanował całkowicie nad Warszawą i jej mieszkańcami. Na koniec powiem tylko tyle... kto nie był, niech żałuje, bo ja zapamiętam ten koncert do końca życia.

Dowiedz się więcej o: Wyclef Jean.
Informacje o reportażu
Data dodania:2008-09-10
Kategoria:Muzyka
Licznik odwiedzin:9929
Autor:
eS A Be A, 29 lat
mężczyzna, Starachowice

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 1 + 5 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-54-144-21-195.compute-1.amazonaws.com (54.144.21.195). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2017 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies