Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Weekend w Sonarze

Weekend w Sonarze

Autor: Dawid

Dla chłopaków z Pomorza gruba loża Piątek 15 lutego 2002. Wieczór, na ulicach Szczecina, echh, zimno, wieje, ale w jednym klubie w tą noc zapowiadał się bardzo gorący klimat. Zacząłem taki akcentem, gdyż ta impreza zrobiła na mnie duże wrażenie, a teraz spróbuję Wam wszystko w szczegółach opisać. Tak więc na imprezie grali SOBiSEB (eSeNUZet, Szczecin) i Deluks (Gdańsk). Koncert się odbył w nowym klubie "Sonar" i ten klub miał przyjemność pierwszy raz gościć imprezę hip-hop'ową na swojej scenie. O 21, kiedy tam przyszliśmy lokal był już otwarty (wjazd 15 zeta), przyszło sporo hip-hop'owców głodnych dobrego rapu. Na początku na scenie zaczęli wrzucać Sobota i Seba, którym na gramofonach grał dj Sempone. Robili to bardzo dobrze, co można było zobaczyć po mojej minie i zajebiście wsłuchanej i bujającej się publice, która chciała non stop przybijać Sebie i Sobocie "piątki". Chłopaki zagrali m. in. kawałki z płyt Snuz'a, w tym te najbardziej znane (jak np. "Styl nad style", "Towar to sprawdzony maxymalnie czysty") oraz swoje nowe produkcje. Gdy szczecińska kapela zeszłą ze sceny zrobiło się przez moment troszkę spokojniej, ale nie źle, czemu? Znany mi dj Sempone miał chwilę aby dzięki swoim zdolnością porwać trochę lasek na parkiet. Wyszło to dobrze i udało mu się. Za laskami poszedłem między innymi ja i znajomi. Więc trochę potańczyłem z taką piękną dziweczą, ale dobra, bo mi serce pęknie. Po przerwie wykorzystanej przez dj Sempone'a na scenę wszedł skład Deluks. Nie znającym tej grupy przypomnę, że wydali nielegal, są członkami grup DSC i EWC, nagrali rewelacyjny kawałek "Graffiti" na producendcki album Waco. Wywiad z ekipa znajdziecie na Hip-Hop.pl. Kiedy Deluks na scenie zaczęli grać swoje kawałki, najbliżej sceny ustawili się prawie wszyscy szczecińscy malarze graffiti (z UC, DMI, EWC, WT). W sumie Szczecin też ma chłopaków, którzy należą do EWC i na pewno oni trzymają się razem. Takie brygady jak UC, czy DMI spotkać razem na imprezie w pełnym składzie (lub prawie pełnym...) już nie jest tak łatwo jak kiedyś - a do tego prawie każdy z plecakiem... ale prawda jest taka, że Szczecin jeżeli chodzi o graffiti staje się powoli czym? (sami odpowiedzcie na to pytanie). Dobra, wracając do koncertu to Gdańsk grał, a na parkiecie było coraz tłoczniej, szczególnie przy samej scenie. Grali zajebiście, a to wszystko było jeszcze połączone z projekcją filmu "Men i Black 2", a więc ci, którzy nie oglądali tego filmu wcześniej to na tej imprezie mieli do tego okazję. Po koncercie Deluks, na winylach zaczął szaleć członek grupy, dj Cent. To co słyszałem było dla mnie czymś nowym. Grał dobrze technicznie i przy okazji potrafił kołysać laskami na parkiecie. Jeżeli w tym momencie imprezy popatrzylibyście na lokal, to na tej hulance było dosyć sporo osób i większość, w wieku na, który nikt nie narzeka - jeśli wiecie o co chodzi. Co do wystroju lokalu to panuje tam bardzo przyjemny klimat. Gościom bardzo podobał się kominek znajdujący się zaraz przy wejściu i koleś, który co chwila dorzucał opał. Na wprost kominka - loża: wypoczynek, fotele i pufki - coś pięknego. Niestety, obyło się bez breakdance'u, chociaż byli goście z Broken Steps, ale parkiet to zwykły beton i trudno coś zrobić w takich warunkach. W późniejszych godzinach wszyscy, którzy nie tupali nóżką na parkiecie, pouwalani na miłych wypoczynkach (skórzanych) z browarem w łapie i dziewczyną przy boku (browar dobra cena - 5 pln, pepsi - bez lodu...). Impreza skończyła się późno w nocy, każdy wychodził z lokalu (prawie każdy...) i uśmiechałsię do księżyca. To chyba dobry znak, że się podobało. Zapraszam tam już 8 marca - do zobaczenia.

Dawid Jeżeli dziś sobota, to mamy drum'n'base Nie wyspałem się po piątku. Wróciłem późno w nocy lub raczej wcześnie rano, śmiejąc się do księżyca. Co tu dużo ukrywać, impreza się udała. W sobotę miała być następna. Pewnie interesuje Was, czemu zamierzam opisywać imprezę, na której grano d'n'b. Z dwóch powodów. Pierwszym jest rosnąca popularność tej muzyki, nawet wśród hip-hop'owców. W Szczecinie jest to szczególnie zauważalne po wydaniu płyty przez Electric Rudeboyz, kto nie słyszał "Nie ma lekko"? Po drugie na tej imprezie sratch'ował dj Krime. Sobotni powrót do lokalu rozpoczęliśmy od zajęcia strategicznego miejsca przy kominku. To chyba powinien być obowiązkowy element wystroju każdego lokalu. Niesamowita faza. Siadasz z piwkiem, w gronie znajomych, w tle muzyka, kominek i komplet wypoczynkowy. Do tego ktoś za Ciebie dorzuca do ognia. Pierwsze parę godzin to w zasadzie pusty lokal. Na tych imprezach ludzie mają jednak zupełnie inne fazy. O ile imprezy hip-hop'owe oblegane są zaraz po otwarciu klubu, tu ludzie przychodzą ok. 22 - 23. Wtedy też zaczyna się prawdziwa impreza. Na początku to co dla mnie, osoby zajmującej się hip-hop'em, najważniejsze na tej imprezie - scratch'e dj Krime'a. Kawałki przechodziły przez sampler, a do Krime'a należało urozmaicanie ich dźwiękami z winylowych płyt. Robił to niesamowicie. Pokazał jak łatwo przychodzi mu wczucie się w kawałki, dobranie scratch'y i zapewnienie ludziom dobrej zabawy. W tym czasie w lokalu było całkiem sporo ludzi związanych z hip-hop'em. Mi ten rodzaj muzyki pasuje tak sobie. Nie jest to coś czego unikam jak ognia, ale też nie szaleję za tym. Choć, muszę obiektywnie przyznać, że bawić się można przy tym całkiem nieźle. Najwięcej osób czekało na koncert Elecktric Rudeboyz. Szczecińska ekipa, została bardzo ciepło przyjęta przez publikę. Oreu to prawdziwy showman. Cały czas rzucał hasłami "więcej basu", "chodźcie bliżej", a publika się go słuchała. Grali bardzo długo i bardzo długo trzymali publiczność "w napięciu". Miałem tylko jedną refleksję - ci ludzie bawią się zupełnie inaczej. Jakie oni maja jazdy na parkiecie... coś kompletnie innego od bujającej się publiki hip-hop'owej. Z ciekawych rzeczy usłyszanych na imprezie można przytoczyć "Rozmowę" Łony w wersji drum'n'base'owej, czyli przepuszczona przez sampler z dodatkiem scratch'y Krime'a. Po tym w tej samej konwencji można było się pobawić do Christiny Aguilera (coś tam o ginie w butelce) oraz Missy Elliot (ale chwilę zajęło mi zanim zidentyfikowałem ten kawałek). Koniec imprezy do długie gadki przy kominku. Choć brzmi to jak relacja z brydża w kole emerytów, to tak naprawdę było. Myślę, że tak nas to cieszyło, ponieważ była to swojego rodzaju odmiana od standardowego wystroju lokali. Szkoda, że ten klimatyczny klub pod koniec nocy nie uniknął drobnych sprzeczek i przepychanek, ale to były tylko incydenty. To był rewelacyjny weekend w Sonarze.

Seba

Informacje o reportażu
Data dodania:2004-09-20
Kategoria:Koncert
Licznik odwiedzin:8489
Autorzy:
Dawid Kuba Kudzia  rap graffiti breakdanceDawid

Brak danych

Brak danych

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 3 + 2 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-54-81-59-211.compute-1.amazonaws.com (54.81.59.211). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2017 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies