Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Litwini na Circle Sensation, czyli nie ma rzeczy niemożliwych 2

Litwini na Circle Sensation, czyli nie ma rzeczy niemożliwych 2

Autor: BananaFish

Na łamach czasopisma miałem już okazję przedstawić czytelnikowi historię i rozwój litewskiej sceny breakdance. Za powód do napisania kolejnego artykułu związanego bezpośrednio z życiem tejże sceny posłużył mi udział Litwinów w międzynarodowym turnieju "Circle Sensation", jaki 19 kwietnia bieżącego roku odbył się na scenie kopenhaskiej Cyrkusbygningen. Z całą pewnością można stwierdzić, że wyjazd do Danii i udział we wspomnianej imprezie były dla litewskich b-boys pierwszą poważną  

Redakcja: Opowiedzcie, proszę, o tym, jak doszło do wyjazdu do na "Circle Sensation"?

Rokas: Wiesz, cała sprawa rozbija się o jeden z programów unijnych skierowanych przede wszystkim na rozwój kontaktów pomiędzy młodzieżą europejską. Od dawna nosiłem się z zamiarem złożenia odpowiedniego wniosku. Chciało mi się wykorzystać oferowane przez Unię środki na propagowanie kultury hip-hop'owej, ze szczególnym uwzględnieniem breakdance. W poszukiwaniu potencjalnych współuczestników całego projektu, zostawiłem wszystkie informacje na jego temat na różnych paginach hip-hop'owych. Jakież było moje zdziwienie, gdy pewnego dnia w swej skrzynce mailowej znalazłem list od jednego z członków studia "2 Da Beat" zajmującego się w Danii, m. in. organizowaniem imprez breakdance (chodzi o menadżera duńskiej grupy breakdance "Freestyle Phanatics", ta grupa reprezentowała Danie na BOTY 2002 - przyp. autora). Zaproponował on, byśmy na równi z ludźmi z innych krajów europejskich wzięli udział w organizowanym przez siebie turnieju "Circle Sensation", który był swego rodzaju dopełnieniem całego projektu. Oprócz nas, czyli zjednoczonych sił Litwy - grupy "United NSR Republic", wzięli w nim udział także Anglicy z drużyny "Monkey Basket", Niemcy z "Killa Beez" oraz "Second Flood" oraz Duńczycy z "Rumble Pack" i "The Nox". Celowo nie wymieniam tu ani członków "Vagabond" (2 miejsce na BOTY 2002 - przyp. red.), ani "Havikoro", ponieważ chłopaki przyjechali dopiero na sam turniej i nie brali żadnego udziału w pracach nad całym projektem.

Wspomnieliście już, że trzon grupy "United NSR Republic", która reprezentowała Litwę na "Circle Sensation" stanowiły siły zjednoczone rodzimej sceny breakdance. O członków jakich grupy więc chodzi?

Rokas: "United NSR Republic", powołaną do życia na czas pobytu w Danii, tworzyli członkowie trzech grup, mianowicie wileńskich "Invisible Soul" i nieistniejącej już "New School Rockers" oraz drużyny z Możejek - "MA Breakers", ogółem osiem osób.

Nieraz się słyszy, że im dalej na Zachód, tym większa niewiedza na temat Litwy i jej mieszkańców, o rodzimej scenie hip-hop'owej nie mówiąc. Ciekaw jestem, jakie spostrzeżenia na ten temat przywieźliście akurat z Danii?

Rokas: Nie da się chyba ukryć, że nasz udział w "Circle Sensation" spotkał się z wielkim zainteresowaniem ze strony pozostałych jego uczestników. Większość z nich nawet nie wyobrażała sobie, gdzie na dobrą sprawę znajduje się Litwa. Trochę lepiej było z Duńczykami (wiadomo, sąsiedzi - przyp. autora), ale nawet oni nie mieli, np. zielonego pojęcia o tym, co w tej chwili dzieje się na litewskiej scenie breakdance.

Widziałem w sieci fotki, na których prezentujecie się wraz z ludźmi z "Havikoro" czy "Vagabonds"? Jak wam się obcowało z takimi gwiazdami?

Karolis: Członkowie obu drużyn są naprawdę fantastycznymi ludźmi. Mimo, że dzieliły nas zarówno różnica wieku, jak i bagaż doświadczeń, obcowaliśmy jak równi z równymi. Bardzo fajni ludzie... Sporo dobrych słów pod swym adresem usłyszeliśmy także od Duńczyków, członków grupy "Rumble Pack". Osobiście uważam, że to właśnie oni są w tej chwili najlepsi w Danii.

Rokas: Podzielam zdanie kolegi. Bardzo mi zaimponowało ich podejście do tego, co robią. Wiesz, widać było, że kolesie są oddani sprawie na maxa, tańczą breakdance od całego serca... Jeśli już mówić o pozostałych uczestnikach turnieju, to wszyscy byli w stosunku do nas bardzo serdeczni i mili. Jednak szczególne wrażenie wywarli na mnie chłopaki z "Havikoro". Wiesz, goście byli maksymalnie wyluzowani, wydaje mi się nawet, że wyszli na scenę w tych samych ubraniach, w jakich przyjechali. Spoko...

Z tego co wiem, oprócz "Circle Sensation" wzięliście też udział w kilku innych imprezach w Danii, czy to prawda?

Karolis: To by się zgadzało. Wspomniany na początku naszej rozmowy projekt przewidywał ogółem aż trzy imprezy breakdance, z których "Circle Sensation" była ostatnią i największą. Dzięki uprzejmości organizatorów turnieju zawędrowaliśmy nawet do Szwecji, gdzie wzięliśmy udział w walkach 2X2 z członkami grup z Mälmo oraz Götteborga.

Rokas: Powiedz jeszcze, że jeden z członków każdej grupy biorącej udział w turnieju uczestniczył też w pracach jury. Tak się złożyło, że Litwę reprezentowałem akurat ja... he he. Mówię ci, przeżyłem tak kapitalne chwile, że nie da się tego opowiedzieć w kilku zdaniach. Nie ma co, organizatorzy odwalili kawał dobrej roboty... szkoda, że nie mamy podobnych imprez tu, na Litwie.

No właśnie... Słuchajcie, a co w ogóle myślicie na temat rodzimej sceny breakdance? Jakimi spostrzeżeniami moglibyście się podzielić z innymi czytelnikami Hip-Hop.pl?

Karolis: Nie chcę o tym za wiele mówić, gdyż jest mi po prostu bardzo smutno. To wszystko, co się dzieje w tej chwili na Litwie jest chore i nie zasługuję na uwagę. Nie wiem jak jest, np. w Polsce, ale u nas panuje zazdrość, wrogość... nie ma żadnej jedności (najlepszym przykładem tego jest wojna pomiędzy grupami z Wilna i Szawel - przyp. autora). Wiesz, wszyscy się nawzajem obsmarowują, nie zastanawiając się nad tym, że wyrządzają dużą krzywdę nie tylko dla rodzimej sceny breakdance, ale też dla siebie...

Rokas: Właśnie... tu należy mówić nie o samym breakdance, ale o ludziach go propagujących. Poziom myślenia co niektórych tańcerzy w ogóle woła o pomstę do nieba. W Danii zobaczyłem, że może być inaczej... że breaka tańczy się nie dlatego, że to jest modne czy coś, ale dlatego, że ten taniec, ta muzyka jest najbliższa twemu sercu. Kurde, stary, oni robią to z takim oddaniem...

Karolis: Dokładnie... będąc w Danii zrozumiałem jedno - miłość do breakdance musi wypływać z głębi twego serca, a swą fascynację i natchnienie tym tańcem musisz przekazywać dalej. Tylko tam możemy się zatroszczyć o przyszłość prawdziwego breakdance...

Na zakończenie rozmowy macie możliwośc przekazania kilku słów dla b-boys i b-girls z Polski. Co byście chcieli im powiedzieć?

Rokas: Przede wszystkim cieszę się, że mamy możliwość zaistnienia na łamach Hip-Hop.pl. A tak w ogóle to chciałbym przekazać dla braci i sióstr z Polski słowa szacunku i na pewno życzyć im wytrwałości w tym, co robią. Peace!

Karolis: Wytrwałości i zdrowia...

Dzięki za rozmowę.

P.S. Wszystkich spragnionych informacji na temat litewskiej sceny breakdance zachęcam do odwiedzenia w miarę przyzwoitej strony internetowej www.vilniusbreakers.tk prowadzonej przez Daniela/ABC. Tylko tu znajdziecie najświeższe info, w dodatku po polsku...



Informacje o artykule
Data dodania:2003-11-26
Dział / Kategoria: taniec / felieton
Średnia ocena:nieoceniany
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
BananaFish Dariusz Malinowski  rap graffiti breakdanceBananaFish

Ostatnie artykuły tego autora:
Mor W.A. w Wilnie, czyli nie ma rzeczy niemożliwych
Być albo nie być Hip Hopowcem na Białorusi
Rozwój beatbox'u na Litwie w ujęciu Def One
Breakdance na Litwie: na nowo pisana historia
KASTA - bierzemy to na ulicach

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 1 + 3 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-54-224-50-28.compute-1.amazonaws.com (54.224.50.28). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2017 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies