Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Duże Pe x Hip-hop.pl - wywiad

Duże Pe x Hip-hop.pl - wywiad

Autor: Redakcja

Duże Pe - warszawski artysta, raper, freestylowiec, animator muzyczny, zaangażowany zarówno w solowe projekty jak i zespołowe (Masala, Senk Że).
Prowadzący ponad 500 audycji muzycznych dziennikarz, mocny działacz nie tylko na scenie freestyle'owej.

"Wasze forum przez wiele lat było 'piątym elementem' polskiego hip-hop'u".
Jak się skończyła porażająca gościnność Łony, Webera i Rymka? O pulach nagród na bitwach oraz jak się ma freestyle w Polsce w naszym wywiadzie z Duże Pe.

Rozpoczęły się eliminację do WBW, jak oceniasz tegoroczny poziom?
Duże Pe: Nie oceniam, bo na ten moment nie mam nic wspólnego z tegorocznym WBW. Swoją drogą to dość zabawne - dwa razy startowałem w WBW jako zawodnik, dwa razy prowadziłem tę imprezę, raz czy dwa ją sędziowałem - a na mój facebook'owy fanpage regularnie dostaję pytania o to czy wstęp na WBW jest od 18 lat, jak się zapisać na eliminacje i tak dalej. Magia... (śmiech) Tak czy owak - życzę wszystkim startującym życiowej formy i zdobycia licznych, wartościowych nagród.

Jakie jest Twoje zdanie odnośnie ostatniego zachowania Bobera?

Duże Pe: Na tyle, na ile znam Bobera - mam o nim bardzo pozytywne mniemanie. Uważam też, że wykazał się sporą odwagą poruszając bardzo istotną z punktu widzenia wolnostylowych zawodników kwestię - czyli sprawę nagród, zwrotów i tak dalej - i "biorąc na klatę" ewentualne konsekwencje. Szacun. Rozmawiałem z nim o tym przez kilka chwil na organizowanej przeze mnie Bitwie o Pitos #2, gdzie on startował a ja prowadziłem. Śmiałem się nawet, że wspólnie wywarliśmy na Tomku Biernackim (organizator WBW) presję i wymusiliśmy pojawienie się nagród na WBW. Ja organizuję konkurencyjną Bitwę o Pitos - gdzie są konkretne i wartościowe nagrody. Bober stanowi zaś głos pokolenia aktywnych zawodników, którzy domagają się szacunku i wynagrodzenia. No i w tej edycji WBW będą nagrody finansowe dla zawodników. Wprawdzie wezmą się one z wpisowego pobranego od startujących, więc to niestety trochę "obieg zamknięty". Ale na początek - dobre i to. Jednocześnie, żeby nie było cienia wątpliwości - Tomkowi, który organizuje WBW, życzę jak najlepiej. Jeśli jego impreza wyjdzie "z przytupem", nagrody skuszą jeszcze lepszych zawodników i tak dalej - będę miał idealną motywację, żeby "odpowiedzieć" jeszcze bardziej kozacką i zorganizowaną "na bogato" wolnostylową imprezą z mojej strony.

Czy nie uważasz że na przełomie ostatnich lat wolnostylowcy zostali 'niedocenieni'w kwestii puli nagród? Myślisz że zasługują na więcej?

Duże Pe: Na przestrzeni ostatnich lat? Czyli od pierwszej bitwy freestyle'owej w Polsce? (śmiech). Ja nie pamiętam, żeby freestylowcy kiedykolwiek dostawali jakiekolwiek rozsądne pieniądze za wygrane w bitwach. W największych imprezach tego typu dostawało się za miejsce na podium frotkę i 3 kupony na piwo. Trochę żenada, nieprawdaż? To raczej nie skłania, by po osiągnięciu szczytu w tej dziedzinie pomyśleć sobie "kurcze, będę w tym najlepszy jeszcze przez 10 lat, wygram 100 bitew, zostanę legendą, z tego się będę utrzymywał i tym zarobię na emeryturę". Skutkiem tego - właściwie wszyscy kozaccy fristajlowcy dali sobie spokój z bitwami po osiągnięciu kilku solidnych sukcesów. Siłą rzeczy, jak już wygrasz hipotetyczne WBW albo inny duży turniej, jeden drugi czy też trzeci raz, to myślisz "okej, jestem w tym najlepszy, teraz czas się zająć taką twórczością, która nie tylko da mi satysfakcję ale i da mi zapłacić rachunki". Jak masz 16 lat, to zgarnięcie za wygraną "fejmu i pasa" jest spoko. Ale wygląda to trochę inaczej jak masz o kilka lat więcej i Twoje ambicje wykraczają poza życie na koszt rodziców. Bycie dobrym freestyle'owcem wymaga znacznie więcej czasu i wysiłku niż bycie popularnym raperem - za to na ten moment cały czas daje niestety właściwie zerowy sos i nikłe perspektywy...

Od dłuższego czasu tworzysz historię na polskiej scenie freestylowej, jest coś co chciałbyś zmienić?

Duże Pe: Już zmieniłem! :) Zrobiłem kilkadziesiąt małych wolnostylowych bitew, przez które przewinęło się szerokie grono "talenciaków", którzy później odcisnęli swój ślad na freestyle'owej i rapowej scenie. Dla niektórych - np. Trzy Sześcia - było to pierwsze publiczne wystapienie z mikrofonem w dłoni.  Do tego dochodzą "duże" freestyle'owe wydarzenia, które zorganizowałem - 4 edycje Bitwy o Mokotów (2008 - 2011) oraz 2 edycje Bitwy o Pitos (2015, 2016). Myślę ze 6 dużych bitew, które ogarnąłem jako organizator, jest spokojnie w pierwszej 10 największych bitew w historii polskiego freestyle'u jeśli chodzi o średnią wyciągniętą z puli nagród, medialności, frekwencji, zadowolenia publiki oraz zawodników i tak dalej. Poszczególne edycje Bitwy o Mokotów łamały kolejne bariery - były pierwszą w Polsce bitwą transmitowaną przez radio, pierwszą w Polsce bitwą transmitowaną w telewizji, pierwszą w Polsce bitwą transmitowaną przez internet - a stream z czwartej edycji nadawany był na głównej stronie onet.pl. W tym roku na Bitwie o Pitos #2 zrobiliśmy chyba pierwszą w Polsce transmisję z bitwy freestyle'owej w systemie pay-per-view. Zorganizowałem też kilkanaście nie-do-końca-bitewnych wolnostylowych eventów, które pokazywały pozytywne oblicze freestyle'u w Polskim Radiu - otwierając tą szacowną instytucję na hip-hop i jego improwizowaną formę. Słowem - jako organizator pchnąłem chyba nieco polski freestyle naprzód, całkiem nieźle jak na quasi-charytatywną działalność...

Charytatywną?

Duże Pe: Nie no, nie w sensie dosłownym (śmiech) Choć akurat cały dochód z Bitwy o Pitos #2 zostanie przekazany na działania statutowe realizowane przez Fundację Siewców, więc w sumie również w tym sensie coś jest na rzeczy.

Mówiąc o "charytatywnym" działaniu z mojej strony miałem jednak na myśli to, że stosując stricte komercyjne kryteria oceny nigdy w życiu nie zdecydowałbym się na zorganizowanie imprezy o takiej skali jak przykładowa Bitwa o Pitos za pieniądze, jakie to przynosi. Naprawdę, jeżeli miałbym wycenić wkład energetyczno-czasowy jaki poświęcam na zorganizowanie takiego wydarzenia - żeby ekonomicznie robiło to sens, musiałbym z tego wyciągać "o jedno zero więcej". Prz zaangażowanie w organizację tak dużego eventu zawalam bowiem często wiele innych działań, które przynoszą mi pieniądze - bo zamiast na nich skupiam się na czymś, z czego gros przychodów idzie na zapewnienie dobrej organizacji i nagród dla zawodników a reszta kasy idzie na cele charytatywne. Tymczasem ja poświęcam temu 2 miesiące życia za równowartość budżetu, który biorę za zagranie dwóch czy trzech imprez albo koncertów.

Z drugiej strony - mam ogromną satysfakcję, że zrobienie przeze mnie wolnostylowej imprezy takiej jak Bitwa o Pitos może dać kilkunastu obecnym i przyszłym zawodnikom pozytywnego "kopa". Pokazać im, że może jednak jest sens pomyśleć o bitwewnym freestyle'owaniu "na poważnie", bo gdzieś tam są ludzie umiejący zorganizować bitwę, na której za zwycięstwo możesz wygrać równowartość miesięcznej pensji.

Jesteśmy w Szczecinie. Grałeś tu wczoraj set dj'ski na festiwalu Pyromagic 2016. Jak oceniasz szczecińską publikę i czy miałeś tu okazję dłużej zabalować? Jeśli tak - może opowiesz jakąś związaną z tym historię?

Duże Pe: Miałem okazję być i grać w Szczecinie kilka razy, chociaż ostatnio miało to miejsce bardzo dawno temu. Tym bardziej się cieszę, że miałem okazję wrócić. Właściwie zawsze było mistrzowsko, bo szczecin wie jak się bawić. Wczoraj grałem Molotov Cocktail Party - czyli międzygatunkową imprezę z taneczną acz nieoczywistą muzyką wielu gatunków z różnych stron świata, łączącą współczesne brzmienia z inspiracjami muzyką ludową. Co miesiąc gram takie imprezy w Warszawie i na Śląsku, a od przyszłego roku może dojdzie do tego np. Poznań czy Kraków. A może i Szczecin - jestem otwarty na propozycje (śmiech) Gościłem też z nimi w Szwecji, Belgii, Francji, Niemczech czy Japonii. Podobne brzmienia prezentuję jako dj również w ramach kolektywu GLOBAL DIGGERS, z którym również gram co miesiąc w Warszawie + okazyjnie w innych miastach w Polsce i poza jej granicami.

Jeśli idzie o wczorajszą imprezę - było to wydarzenie z nieodpłatnym wstępem odbywające się w plenerze, więc siłą rzeczy publika była bardzo "losowa". Nie szedłem jednak na kompromis i grałem swoje - dzięki czemu wiele osób po raz pierwszy w życiu usłyszało pewnie gatunki takie jak Cumbia, 3ball czy Baile Funk. Jednocześnie, mimo że "grałem swoje" - ludzie nie tylko nie uciekli, ale i świetnie się bawili. Usłyszałem nawet od kilkudziesięciu osób, że to był najlepszy set dj'ski w historii imprezy Pyromagic. Mi też się podobało, była świetna energia, było epicko - z chęcią wrócę w przyszłym roku.

Jeśli idzie o wcześniejsze "zabalowania" w Szczecinie - mam opór pozytywne wspomnienia. Dobrych kilkanaście lat temu "porażająca gościnność" Łony, Webbera i Rymka skończyła się tym, że bałem się wsiąść do busa na poranny samolot do Warszawy. Wyżej wymienieni wkręcili mnie bowiem do spółki ze Spoxem, że przed wejściem na pokład samolotu sprawdzają pasażerów alkomatem. Pamiętne drzemkę na parapecie jednej z zamkniętych kas biletowych na stacji Szczecin Główny w 2000 roku po koncercie Alliance Ethnik, w oczekiwaniu na pierwszy poranny pociąg do Warszawy. Trzymaliśmy na przemian wartę  i jedna czy dwie osoby z ekipy przymykały oko, a reszta pilnowała by nikt ich nie okradł. Tak hartowała się stal, tak wyrastał polski hip-hop! (śmiech) Poważnie, kiedyś na Waszym dworcu były przy kasach bardzo duże parapety - teraz wygląda on zupełnie inaczej i po przebudowie zniknęły, ale uwierz mi na słowo, że tak było! (śmiech) Pamiętam również koncert mojej grupy Senk Że na juwenaliach w Szczecinie, po którym trafiliśmy na after w City Hall. Okazał się on być na tyle epicki, że nasz perkusista w trakcie setu Twistera postanowił podogrywać mu się "na żywo" - przy czym przynoszenie perkusji z busa i rozkładanie jej na scenie trwało znacznie dłużej, niż sam występ, bo Twister akurat kończył grać (śmiech). After po szczecińskim koncercie Masala Soundsystem jeden z kolegów z tego zespołu zakończył zaś kiedyś odtańczeniem na scenie - w czasie występu kolejnych wykonawców - układu choreograficznego a'la Billy Elliot, zwieńczonego stage-divingiem w rozstępujący się tłum. Słowem - Szczecin od zawsze wie jak się bawić i potrafi zarazić imprezową atmosferą, a moje wspomnienia związane z Waszym miastem są jak najlepsze...

Dzięki za wywiad, czy chciałbyś coś jeszcze przekazać naszym czytelnikom?

Duże Pe: Cieszy mnie niezmiernie, że hip-hop.pl jeszcze istnieje - Wasze forum przez wiele lat było "piątym elementem polskiego hip-hop'u" (śmiech) Najlepszego!

Wywiad przeprowadziła: Anna Obrocka
Zdjęcia: @sylwia_ika_kowalsky



Informacje o artykule
Data dodania:2016-08-30
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / wywiad
Średnia ocena:nieoceniany
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
Redakcja, 17 lat
zespół, Szczecin

Ostatnie artykuły tego autora:
Wywiad: Praktyczna Pani x Hip-Hop.pl
TOP Hip-Hop shows vol 2.
TOP Hip-Hop shows vol. 1
Wywiad: Bronx Hip Hop Festiwal x Hip-hop.pl
Wywiad: Hip-hop.pl x Erick (Flatbush Zombies)

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
<cenzura>7ewenenent
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
22:23:11, 01-09-16
DUŻE PE PROPSY ZAWSZE

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 4 + 5 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-54-92-194-75.compute-1.amazonaws.com (54.92.194.75). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2017 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies