Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Polska publikacja

Polska publikacja

Autor: DABON

Na pomysł napisania tego tekstu wpadłem kilka dni temu i to całkiem przypadkiem. Wieczorny powrót do domu, tysiąc myśli przechodzących przez głowę i ... jest pomysł na napisanie kilku słów o... tym co u nas promuje scenę graffiti. Prac na ścianach, kolejkach... jest coraz więcej i są coraz to na lepszym poziomie, co doceniane jest nie tylko przez rodzimych twórców, ale także przez turystów odwiedzających nasz kochany kraj. A co za tym idzie ukazują się coraz to nowe publikacje, które mają na celu prezentowanie polskiej sceny, wychodzi to raz lepiej, raz gorzej...

Na początku były czarno-białe ziny, które według mnie były naprawdę zajebiste. Jako pierwszy chciałbym przedstawić COPS AIN'T SHIT. Gdańska produkcja tworzona przez ludzi, którzy naprawdę mieli i mają o tym duże pojęcie. Ukazały się trzy numery i każdy kolejny był lepszy od poprzedniego. Zajebisty materiał ... czyli naprawdę dużo zdjęć na dobrym poziomie - pozdrowienia dla ekipy. Jednak powyższa publikacja przestała się ukazywać w 98 roku - dlaczego? Odpowiedz jest prosta. Ekipa tworząca zina zabrała się do nakręcania pierwszego w Polsce filmu o tej tematyce (jak na razie jedynego - ukazał się w czerwcu 2000). Ale o samym filmie później.

Kolejnym zinem, który trafił w moje ręce kilka lat temu była warszawska LINIA. I tu z kolei także mamy styczność z dobrym materiałem. LINIA to odzwierciedlenie i przekaz warszawskiej sceny - również kawał dobrej roboty. W tym momencie trwają ostatnie przygotowania do wydania magazynu UWAGA, który będzie kontynuacją LINI. Miałem tę przyjemność zobaczyć materiał zawarty w tym magazynie i kilka złożonych już stron - full wypas. Kolejki, srebra nie tylko ze stolicy ale także z wielu innych miast Polski. Magazyn zajebiście wygląda i z pewnością będzie jedną z lepszych produkcji. Ja mam tylko mały niedosyt związany z legalną twórczością. Z tego co zobaczyłem nie będzie tam legalnych prac. Lubię obok kolejek, wielkich sreber, bąbli, tagów obejrzeć sobie duże i mniejsze legalne produkcje. Kolorowe obrazki, tworzone w spokoju podczas jakiegoś fajnego melanżu. No cóż ale taka jest specyfika tego magazynu. (pozdrowienia dla twórców).

Jeżeli chodzi o ziny to spotkałem się jeszcze z produkcjami z Koszalina i z Bielska. Jeżeli chodzi o ten pierwszy to wypuszczany był przez kolesia, który nazywa się Gym i kiedyś malował w grupie o nazwie NOA. Rozwiązania graficzne były naprawdę ciekawe i interesujące, z materiałem było trochę gorzej ale też całkiem nieźle. Było jednak sporo błędów. Co się dalej z tym stało to nie mam pojęcia. Nic o żadnych kontynuacjach nie słyszałem, a szkoda. Fakt, faktem jednak, że będąc ostatnio na imprezie w Koszalinie widziałem trochę zdjęć Gym'a i były naprawdę zajebiste - nie jeden wydawca chciałby mieć takie w swoim magazynie.

Jeżeli chodzi o publikację z Bielska to mało mogę powiedzieć mam tylko jeden egzemplarz, który trafił do mnie jakiś rok temu. Nie jest to typowy zin graffiti. Jest sporo tekstów, trochę zdjęć (mało), różnych rysunków, twórczości szablonowej... Zupełnie inna bajka.

I to by było tyle na temat zinów.

Jeżeli chodzi jeszcze o publikację prezentujące graffiti, a nie będące magazynami stricte graffiti to mamy tu do czynienia z kilkoma pozycjami. Najpopularniejszą jest chyba Ślizg. Dla mnie osobiście jest to syf! Trzeba jednak przyznać, że jeszcze kilka lat temu był to jedyny nośnik polskiej sceny graffiti. Przykro jednak, że stanęło to w miejscu. Jakość zdjęć pozostawia dużo do życzenia. Jeżeli chodzi o materiał to jest to przede wszystkim Warszawa (jeszcze kilka lat temu było inaczej). Można również było kilka lat temu poczytać co nie co o tej sztuce, były wywiady, artykuły, ciekawe listy... I to wszystko sprawia właśnie, że ta pozycja jest dla mnie odłożona na daleką półkę. A i jeszcze jedno. Mój bliski przyjaciel (Mck) również jest strasznie wkurwiony na tę publikację - na kilka, 8,9 czy 10(?) zdjęć ani jedno nie zostało podpisane. Największą lipą było nie podpisanie produkcji z Hip-Hop festiwalu 3. Pomimo, że na ścianie wyraźnie napisane było : Cejn Kaski Ponk Szejn Manson Ailoe Kryzys Loomit Loonek i Mck to oczywiście tego ostatniego zabrakło. Ale to jest tylko moje czepianie się. Dla mnie lipa i do tego jeszcze jebane kółka (rolki, deski)...

Jeżeli chodzi o magazyny, które na swoich łamach prezentują graffiti to jedyną godną uwagi pozycją (moim skromnym zdaniem) jest DOSDEDOS(patrz też www.dosdedos.net.pl - przyp. red.). Cały magazyn od strony graficznej jest zrobiony na wysokim poziomie. Środkowa wkładka graffiti też zachwyca oko. Tyle tylko, że za mało.

Są jeszcze Klan i Hip-Hop ale tam tylko jedna wielka lipa. Panowie odnajdźcie się w hodowli pieczarek. Na chuj robić coś na siłę.... szkoda gadać.

Nie będę się rozpisywał na to już dłużej przejdźmy do pozycji, które moim zdaniem cieszą oko.

Na początek chciałbym powrócić do filmu MAN IN BLACK. Pisałem o nim troszeczkę w poprzednim numerze. Od momentu ukazania się filmu (koniec czerwca 2000) moje oczy miały przyjemność oglądać go już kilkanaście razy, co bardzo mnie cieszy.

Powrócę jeszcze raz do materiału zawartego w tej produkcji. To co jest prezentowane jednych szokuje, innych zachwyca. Wrażenie jednak pozostaje jedno - niezapomniane. Nie to żebym lizał dupę twórcom filmu, ale jest to jedna z lepszych produkcji (o ile nie najlepsza) w tym roku prezentująca scenę graffiti.

Wracając do materiału jest to odzwierciedlenie rozpierdolenia systemu w Trójmieście. Akcje na żywo - wholecar'y z dworca głównego, hangary... czy też out of control, ultimate damege to coś pięknego (nie dla wszystkich) - spotkałem się z opiniami, iż jest to film instruktażowy - być może? Ja po obejrzeniu tego materiału wróciłem do domu, spakowałem Montany do plecaka i zaatakowałem szczeciński yard. Porównań nie ma, przynajmniej w Polsce. Są jeszcze produkcje z zachodu, ale nic nie cieszy oka jak się widzi dobrego kolesia, który w kominiarce rozpierdala system. Wielkie gratulacje i pozdrowienia. Czekam na kontynuacje.

W ciągu ostatnich dwóch lat powstało w Polsce kilka magazynów graffiti, które ukazują polską twórczość. Chciałbym w tym momencie napisać kilka słów o takich produkcjach jak : Coast Up, Artcore, Brain Damage i 3style.

Na początek o mojej produkcji jaką jest Coast Up. Pierwszy numer ukazał się w czerwcu 1999. Nie był on żadną rewelacją. Jakość zdjęć pozostawiała sporo do życzenia, sporo błędów i stosunkowo stary materiał (no ale taki był zamiar aby nadrobić nieobecność materiałów z wybrzeża w innych publikacjach). Sprzedawał się długo (wysoka cena) no ale jakoś się sprzedał. Praca nad drugim numerem to 7 miesięcy zbierania materiałów, składu, gromadzenia funduszy. Rezultat można oglądać już od jakiś 3 tygodni. Znowu nie ustrzegliśmy się błędów, ale jakość zdjęć, materiał zdecydowanie lepsze. Materiał przede wszystkim Polski, bądź tworzony w Polsce z małą dawką zachodnich sąsiadów. Przyjęty o wiele lepiej niż pierwszy, ale to jeszcze nie to. Będzie lepiej.

Jako drugą pozycję przedstawię gdyńską produkcję - Artcore. Jest to magazyn prezentujący twórczość z Trójmiasta. Z tego co pamiętam pierwszy numer ukazał się jakoś w czerwcu, czy lipcu 1999. Był w pełni czarno-biały, ale materiał i jakość zdjęć wynagradzały brak koloru. Dla mnie było super. Drugi numer to już moim zdaniem obniżenie lotów. Kolor już był ale wrażenie było trochę mniej interesujące niż w pierwszej prezentacji. Jedynym mankamentem obu numerów jest wielkość. Mało zdjęć i mały format - A5. A i jeszcze jedno dlaczego w magazynie rodzimej produkcji nie znajdziemy polskiego wstępu, artykułów w naszym języku - nie wszyscy to poligloci. Czekam na trójkę.

Sierpień 2000 to ukazanie się trzech magazynów. Wspomniany już Coast Up 2, Brain Damage 3 i 3style. Ten ostatni to chyba lekka pomyłka. Nie tylko moim zdaniem jest to trzecia liga. Z takimi opiniami spotkałem się np. podczas mojej ostatniej wizyty w Warszawie. Tak więc nie warto poświęcać tej produkcji więcej czasu- sorry życie to nie bajka. Może będzie lepiej? Pożyjemy zobaczymy.

Na koniec zostawiłem sobie produkcję z Warszawy - Brain Damage. Pierwszy numer ukazał się kilka lat temu i nie będę rozpisywał się na jego temat. Podobnie jak w pierwszym Coast Up'ie jakość pozostawiała dużo do życzenia. Przejdźmy jednak do numeru 2. Ukazał się on jako magazyn zima 2000. Jeżeli chodzi o jakość zdjęć i wydanie to jest to numer jeden w naszym kraju. To trzeba przyznać. Szkoda tylko, że na tym się kończy. Mam jedno pytanie. Dlaczego w magazynie rodzimej produkcji wydanym w 2000 roku mam natłok starych materiałów z krajów zachodniej europy i z za oceanu? Usłyszałem, że jest tak dlatego, że jest to magazyn "ogólny". Ok! Ale czy w naszym kraju przez np. rok 99 nie powstało tyle produkcji aby zapełnić kilka ładnych stron nowymi produkcjami? A nie zamieszczać fotki z podpisem 97, 98, czasem 99. Czy nie można promować polskiej twórczości, która jest coraz lepsza i jest jej coraz więcej. Sierpień 2000 to ukazanie się Brain Damage 3. Jakość, wydanie w dalszym ciągu stojąca na wysokim poziomie - to mi się na prawdę podoba. Jeżeli chodzi o zawartość to np. wywiad z Loomit'em też ok! Zdjęcia też są świeższe...... ale. Błędy zdarzają się każdemu! Jest ich raz więcej, raz mniej. Pozostaje tylko pytanie czy są one tylko przypadkiem, czy celowym działaniem. Może się czepiam ale taki już jestem, swojego może się nie widzi, ale cudze zawsze. Sztuką jednak jest przyznać się do nich. Ja się staram. Ale powróćmy do wątku. Chodzi mi jeszcze o te błędy. Ale krótko. Czy przypadkiem jest podpisywanie zdjęć z 98 roku jako prace zrobione w 2000, czy jest to może celowe zawyżanie materiałów? Zostawiam to redakcji BD. Czy trudno było zdobyć kilka fotek naprawdę z tego roku? Dostęp jest przecież ogromny. Zdarzają się oczywiście sytuacje, że ktoś nie chce udostępnić materiału bo..... (wiem z własnego doświadczenie). A i jeszcze jedno! Zdarzają się literówki, ale żeby podpisywać tagi SEEN'a jako B3S?

To co napisałem oparłem na własnych doświadczeniach i spostrzeżeniach. Jest to tylko moje prywatne zdanie na temat, który mnie "boli". Pozdrawiam wszystkich, którzy starają się wypromować polską scenę graffiti. Przepraszam tych, których uraziłem tym tekstem, było to raczej nie celowe.



Informacje o artykule
Data dodania:2000-09-22
Dział / Kategoria: graffiti / felieton
Średnia ocena:nieoceniany
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
DABON Wojciech Dubis  rap graffiti breakdanceDABON

Ostatnie artykuły tego autora:
Wywiad z Loomit'em
Szejn (tsk, vhs) - wywiad
Akcja - Spierdolka (czyli szybka ucieczka)
MCK - wywiad

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 1 + 3 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-54-81-45-122.compute-1.amazonaws.com (54.81.45.122). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2017 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies