Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl ť

Cappadonna 10th member of Wu-Tang Clan

Cappadonna 10th member of Wu-Tang Clan

Nie ma czego ukrywać, był to bez wątpienia najlepszy koncert w Szczecinie. To nie tylko moje zdanie, tak mówili wszyscy, którzy ok. godziny 21, 10 listopada, opuszczali szczecinski klub Adrenalina. Jednak zacznijmy od początku. Plakaty wiszące chyba w każdym zakamarku miasta od dawna informowały o imprezie, co więcej - były dwa rodzaje plakatów: przygotowany przez Niemców i zrobiony specjalnie dla agencji El Paso (organizatora), także każdy mieszkaniec Szczecina wiedział o tym koncercie. Wielu z nich narzekało, że impreza potrwa jedynie 3 godziny. Mało prawda? Tym bardziej, ze te godziny zawierały się pomiędzy 18, a 21. Powstaje pytanie: jakie to były 3 godziny? Odpowiedz: niesamowite. Dlaczego? Po pierwsze na imprezie bawiła się cała masa nastawionych na świetną imprezę ludzi. Po drugie koncert jaki dali Cappadonna razem z wspomagającymi go: mc Abu - Bajar Askia, mc Paul Johnson i dj'e Freeman na długo pozostanie w pamięci każdego, z około 750 uczestników. To jak rymował Cappadonna, moim zdaniem trafnie określił mój znajomy: "On miał z dziesięć głosów". To jest prawda. Widać było jak dobrze Cappadonna czuł się na scenie, świetnie rozumiejąc się z publika, nie pozwalając jej ani na chwilę przestać się bawić. Zaczął grać z drobnym opóźnieniem. Do tego czasu publiczność bawił dj Twister, który bardzo dobrze rozgrzał obecnych w klubie gości. Cappadonna wyszedł na scenę, w swoistym "ubraniu firmowym" (duży napis na plecach pozwalał łatwo go poznać), po 19 i od razu zrobił się w sali ogromny hałas. Publika głośno skandowała "Wu-Tang", a wszędzie dookoła widać było wysoko podniesione ręce i dłonie ułożone w charakterystyczny znaczek W. Dziwne, że ludzie częściej skandowali "Wu-Tang" niż Cappadonna, choć wspomagający go MCs wiele razy zachęcali do tego widzów. Dziwna była jeszcze jedna rzecz. Młodsi goście lokalu, a takich nie brakowało, okazywali swój entuzjazm wobec Derryl'a Hill'a, w dość niekonwencjonalny sposób. Po pierwsze, próbowali zerwać z niego wszystko, co tylko się dało, łącznie z ręcznikiem, w który on wycierał pot. Po co to komu? Przecież nie po to żeby sobie powiesić nad biurkiem. Przecież po pierwszym praniu taki ręcznik straci wszystkie swoje "magiczne" właściwości i czym w tedy się chwalić? Ten, przypadek został jednak przyćmiony przez podwójną kradzież czapki Cappadonnie. Pierwsza zerwana czapka, była niewątpliwie cennym trofeum: oryginalna, czerwona czapka NY, wprost z głowy członka Wu Tang Clan'u. Wtedy Cappadonna powiedział coś w stylu, że nazywają go Cappadonna, ponieważ ma zawsze czapkę na (cap on) na głowie. Szybko z tłumu pod sceną znaleźli się chętni do oddania swojej czapki. Cappadonna wziął granatową czapkę NY, którą zresztą krótko się cieszył, znowu mu ją szybko zabrali. Brawo! Jest się czym chwalić przed kolesiami. To była bez wątpienia promocja polskiego hip-hop'u. Nie róbmy z raperów gwiazd popu, którym się rzuca się bieliznę na scenę, rozkłada się przed nimi czerwone dywany, a na koncertach się mdleje i należy się bić o wszystko czego dotkną. Wracając do koncertu warto zaznaczyć, że Cappadonna konczył go w ręczniku na głowie (patrz zdjęcia). Drugim momentem, który wzbudził szalony entuzjazm publiki był moment, kiedy Cappadonna odpalił skręta i wygłosił krótką mowę na temat ganji. Po tym wystapieniu, jak również wiele razy podczas koncertu, publiczność skandowała "Wu-Tang" i układała dłonie w znak "W". Do końca koncertu ludzie bawili się naprawdę świetnie, tym bardziej po tym jak Cappadonna zaprosił publiczność na scenę. Potem zagrał jeszcze sporo kawałków pochodzących z płyt Wu Tang Clan'u, co jeszcze bardziej ucieszyło widzów. Chyba nie było nikogo, kto by się źle bawił. Poważnie. Wszędzie były szczęśliwe twarze. Nam po koncercie zostało jeszcze przeprowadzić wywiad z Cappadonną i muszę przyznać, że była to bardzo miła rozmowa (wywiad w tym numerze). Zakonczenie imprezy o 21 to dziwne uczucie, ale na całe szczęście do rana bawiłem się świetnie w towarzystwie przyjezdnych z Kalisz i Torunia. Pozdrowienia. Powtórzę jeszcze raz to, co napisałem na początku. To był świetny koncert. Organizacyjnie bez zarzutu, dobre nagłośnienie i ogólnie pochwały dla El Paso. Po za tym ten koncert był potrzebny w Szczecinie, ponieważ pokazał, koncerty gwiazd nie muszą odbywać się tylko w Warszawie. To zaowocuje kolejnymi dużymi, imprezami w stolicy Pomorza Zachodniego. Przynajmniej mam taką nadzieję. Jeszcze dwie rzeczy. Takich kelnerek nie było na pewno na żadnej imprezie hip-hop'owej w tym kraju, a kto nie widział, niech żałuje. Po drugie: czy jeszcze rok temu pomyślelibyście, że w tym samym dniu, w Polsce, będą występować Guru i Cappadonna? Ja nie. Co będzie dalej...

Informacje o reportażu
Data dodania:2004-09-20
Kategoria:Koncert
Licznik odwiedzin:13260
Autorzy:
Brak danych

Brak danych

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 2 + 1 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-34-237-51-159.compute-1.amazonaws.com (34.237.51.159). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2019 ? kontakt ? redakcja ? reklama ? materiały promocyjne ? FAQ, pomoc i zasady ? Polityka Cookies ?