Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje
button_zwin_rozwin

hip-hop.pl »

Bakstajdżówy

Bakstajdżówy

Autor: CEND

Bakstage [bekstejdż] - określenie pochodzi od angielskich słów back - tył oraz stage - scena. W połączeniu w żargonie muzycznym oznacza miejsce niedostępne widzom, w którym przygotowują się, odpoczywają lub np. udzielają wywiadów wykonawcy, muzycy itd. Jest to bardzo popularny zwrot. Od słowa tego pochodzi także nazwa paska wieszanego na szyi razem z identyfikatorem zwanego backstage'em. Nazwa ta pochodzi od tego, że pozwala na wejście właśnie na backstage.

To już stało się klasyką... One są na każdym koncercie..yţ

Pozwoliłem sobie tutaj na drobny neologizm słowotwórczy i dla tych, którzy nie znają jeszcze określenia "bakstejdżówa" przygotowałem prawie słownikowe wytłumaczenie:

Bakstejdżówa (z ang. Groupies) - osoba, wyłącznie płci pięknej, dokonująca aktu zaczepienia wykonawcy / producenta / dj'a / dźwiękowca(?) / reportera w celu czysto towarzysko - matrymonialnym, często prowadzącym do stosunku płciowego. Nie wiadomo po co i dlaczego. Po kontakcie (często dochodzącym tylko z powódek szpanerskich) następuje zerwanie znajomości, zostaje nie dopięta bluzeczka i rozczochrane włosy.

Z moich dotychczasowych spostrzeżeń bystrego jak woda w klozecie reportera wywnioskowałem, że na każdej imprezie, na której pojawia się jakiś wykonawca (wykonawcy), pojawiają się także namolne i upierdliwe "fanki", które dadzą się wydymać w zamian za autograf (często to dymanko staje się autografem...). Z góry wiem, że ten artykuł będzie budził kontrowersyjne uczucia, dlatego w przeprowadzonych rozmowach z anonimowymi producentami, wykonawcami , dj'ami etc. poprosiłem o wypowiedzenie się także osób płci pięknej.

Na pomysł żeby napisać cosik na ten temat wpadłem na koncercie Cappadonny w Szczecinie, tam oto po raz pierwszy zjawisko bekstejdżingu chwyciło mnie za serce (a następnie za żołądek). Przeprowadzamy wywiad z Cappa... Rozglądam się po garderobie - kilka dziewczyn w wieku od 14 do 18 lat z identyfikatorami wykonawców oblega Cappę i jego kompanów. Wszystkie starają się wtrącić jakiś głodny kawałek... (np. o ODB...). Po chwili jeden z nich zaczyna przytulać taką gimnazjalistkę i wiadomo, co dalej, bo poszedł z nią na bekstejdż.

- Dziewczyny te zachowywały się jak naćpane kurwy. Patrzą się na ciebie jak na obrazek, czaisz? Powiesz coś durnego, a one, kurwa, się śmieją... to jest fajne za pierwszym i drugim razem, ale po 19 koncertach i takich samych opcjach jak ta... - to chuj! I robi się niedobrze!

Wczoraj to uśmiałem się jak norka, bo na koncercie Tedego i Peji, na bekstejdż wpakowały się dwie dziewczyny, które "znam" z koncertu Cappy. Jak je zauważyłem, to już wiedziałem, co się święci. Nie pomyliłem się! Dwie, ubrane w czerwone bluzki, lolitki ruszyły w stronę zaplecza, gdzie "miało się stać"... Niestety "nie stało się" - tym razem znudzenie artystów wzięło górę nad męskim instynktem, aczkolwiek nie do końca, bo jeden z panów został przyłapany z innymi paniami. Postali przy barze, kupili drinki... po czym zniknęli w oparach słodkiej Marii Jot. Po paru minutach pojawili się znowu. On spocony i zadowolony, one rozczochrane jak cholera i zdyszane.

- Wiesz, to jest słodkie! Te laski same się o to proszą, to czemu miałbym im tego nie dawać? Lubią moją muzykę i lubią mnie... Skoro mnie lubią, to chyba mogę im dać do dzioba, co? ...albo tego lepiej nie pisz, bo aż taki szczery to chyba nie powinienem być...

Inaczej jest z lokalnymi dziewczynami. Jeśli taka cię zna z widzenia, to za chuja nie podejdzie do ciebie, ale jeśli jesteś z innego miasta, to co ona ma do stracenia? Reputacji jej nie zniszczysz, a ona może się chwalić koleżankom, że przespała się z "RAPASUPERSTAREM". Jesteś osobą publiczną? Jesteś narażony na atak "namiętności"!

Muszę przyznać, że z kolegami z redakcji mamy niezłą polewkę z takich akcji. Inaczej na to patrzy nasza koleżanka po fachu... - Mmmm... Mmmm.. krótko.. Jest mi wstyd za nie, bo też jestem kobietą, lubię Hip-Hop, a niestety opinia o takich panienkach rzutuje na inne, normalne dziewczyny i niekiedy utrudnia mi pracę...

Kiedy? Jakiego rodzaju sytuacje?

- No, np. robię wywiad, a taka laska patrzy na mnie jakby chciała mnie zabić, bo uniemożliwiam jej dostęp do "obiektu jej westchnień", albo stadko fanek próbuje się za mną dostać za kulisy... i o mało mnie nie tratuje... żałosne.

Mimo, iż jestem facetem, to właściwie mogę się podpisać pod ostatnim fragmentem powyższej wypowiedzi - faktycznie żałosne. Reporterzy wcale nie mają lepiej! Też nas zaczepiają. Przytoczę pewną sytuację...

Koncert ZIPERY. Przed przeprowadzeniem wywiadu z Pono, Fu i Koro do jednego z nas podchodzi pewna "niewiasta" i zadaje pytania:
- występowałeś?
- nie
- jesteś z prasy?
- tak...
- a skąd jesteś?
- z tąd
- Łe?! (i dochodzi w kierunku chłopaków z Warszawy...)"

Zabawne, ale z tą reputacją to chyba nie takie przekłamane. Nie mogę rozgryźć na czym to polega i jaki jest cel działania tych "upośledzonych" dziewczyn. Przypomina mi to psychozę maniakalno - depresyjną w stylu manówek z IRC'a, które mają po "naście" lat i podrywają facetów. Nieziemsko przykre.

Najśmieszniejsze jest to, że nie są to dziewczyny obdarzone przez Boga niesamowicie anielską urodą - choć bywa i tak. To typ dziewczyny przeciętnej urody, przeciętnej inteligencji - generalnie przeciętnie przeciętne okazy. Niektórych to nawet obesranym kaloszem bym nie dotknął, niektóre zabijają wzrokiem jak Bazyliszek, a inne zamieniają w kamień, ale są też oczywiście "modelki" - szkoda tylko, że wieszaki. Powstaje pytanie: czy można zniszczyć bekstejdżing?

Odpowiedź:
- Zniszczyć?! Stary! A po co? Wszyscy gadają, że to kurwy tańsze od tirówek, a ruchają aż wióry lecą! Takie jest życie! Tak jest w każdym mieście - nie tylko w Warszawie! (coś o tym wiemy) Żaden samiec nie przepuści, no chyba, że jakaś zołza się trafi, ale co tam? Czy tu chodzi o bycie samcem? No, polemizował bym. Każdy ma swoje zasady.

Kolejny problem jest bardziej ogólny. Mianowicie rozchodzi się o etyczny i moralny aspekt bekstejdżingu. Czy istnieje morale w tym przypadku? Jeśli tak lub nie, to z której strony? Kto jest za to odpowiedzialny? "Bezbronne panienki" czy też może zmanierowani raperzy?

- One chcą... Ja nie chcę. Mam kobietę, którą szanuję i kocham. Jeśli chcę się pieprzyć, to robię to z nią, bo zabieram ją na wszystkie koncerty...
- Wszystkie koncerty?
...no prawie! Ale jak nie możemy być razem, to przed wyjazdem robimy sobie maraton sexualny, czaisz, później nie mam na nic ochoty, nawet grać mi się nie chce, bo jestem wtedy maksymalnie zmęczony...

Zdania są zatem podzielone.

Osobiście nie byłbym w stanie "zaświrować" z gimnazjalistką, czy wczesną licealistką... mnie to nie rajcuje - to pedofilia (ale to już inny temat, którego nie będziemy poruszać w tym artykule...).

- Bakstejdżówy... to "Calineczki" ...wstyd przynoszą płci pięknej
- Calineczki?
- a jak? One żyją po drugiej stronie lustra... Nawet nie wiesz jakie one rzeczy robią! To jest ohydne! Rzygam tym..

I ja tym wszystkim rzygam. W gruncie rzeczy uważam, że jest to całkiem zabawne, bo robienie entego z kolei wywiadu i brak jakiejkolwiek akcji na zapleczu, to katorga, a tak przynajmniej jest z czego się pośmiać.



Informacje o artykule
Data dodania:2002-12-13
Dział / Kategoria: kultura hip-hop / felieton
Średnia ocena:nieoceniany
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
CEND Maciej Wunsch  rap graffiti breakdanceCEND

Ostatnie artykuły tego autora:
Wydrapane - przejebane!
Zwiodłem/łam się cz.2
Zwiodłem/łam się cz.1
KC Da Rookee - wywiad
Wywiad z The Metabolics

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
mateo
Autor: mateo   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
00:17:33, 08-09-04
Kurwa.. na jednym koncercie zabrakło plakietek "media" i dostałem Pan Duże Pe... jedna taki cizia wzieła mnie za niego :].. hehe to była akcja nie do wyjebania, zaraz zleciały się następne i nawijają.. jak bym chciał to byśmy mogli zrobić se tam orgie zbiorowe... żałosne

MeWho
Autor: MeWho   Link do posta
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
00:29:40, 25-07-07
To jeszcze nic. Miałem kiedyś z kumplami plakietkę z jakiejś w ogóle nie znanej gazetki (wpisaliśmy się tam tylko po to, żeby dostawać wejściówki -  proste:). Człowieku nawet sobie nie wyobrażasz, jakim cieszyliśmy się tam wzięciem. To było bodajże na reeboku Obserwowały nas jak szalone (no fakt, że przystojniachy i w ogóle, ale bez przesady). Podejrzewam, że byłoby tak samo nawet, gdybym nosił plakietkę śmieciarza.
 Jajca jak berety.

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 4 + 2 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-34-204-176-125.compute-1.amazonaws.com (34.204.176.125). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.