Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

10 płyt do gry w kosza.

10 płyt do gry w kosza.

Autor: Puffcio

Witam wszystkich zajawkowiczów i hejterów.
W zeszłym numerze było coś pod imprezkę popałkową. Ale przecież nie samymi melanżami człowiek żyje.
Być może nie każdy, ale jestem pewien, że większość czytelników para się w czasie wolnym od wszelkich mniej lub bardziej przyjemnych zajęć jakąś aktywnością fizyczną. Nie mówię tu o podnoszeniu ciężarów (najczęściej w kategorii 50g, choć bywają i tacy "tafgaje", którym i 100g nie jest straszne), ale o grze kolektywnej, przynoszącej satysfakcję, wyłaÉb

1. M.O.P. "Firing Squad"
Na pierwszy ogień idą panowie Billy Danze i Lil' Fame, czyli pluton egzekucyjny prosto z Brownsville, Brooklyn. Ich trzeci album przynosi to, co przyniósł drugi, pierwszy i praktycznie każdy następny, czyli sutą dawkę mocnych bitów (produkcja przede wszystkim DJ Premier i Big Jaz) i twarde, proste rymy. W dzisiejszym rankingu to, co nas przyciąga do owego wydawnictwa jest energia, jaką ze sobą niesie. Raz bywa tu wolniej ("Firing Squad", "Born 2 Kill", "Downtown Swinga"), raz szybciej (chociażby wspaniały "Stick To Ya Gunz" z udziałem Kool G Rap), ale zawsze jest motywująco. Zawsze zwykłem nazywać twórczość M.O.P. rapem "militarnym", bo czasem chłopaki brzmią tak, jakby grali koncert w koszarach US Marines przed wyjściem na pole walki. Ale widać nadaje się ta muzyczka nie tylko na zmagania z bronią, ale i z piłką w ręku. Trzeba jednak uważać: jak za bardzo wkręcimy się w hardkorowy klimat Brooklynczyków, pod koszem może stać się skrajnie niebezpiecznie z powodu niewidzialnych łokci, jakie będą się raz po raz wbijać w żebra oponentów.

2. Screwball "Y2K The Album"
Kolejni nowojorczycy na tapecie, tym razem z rewirów Queens. Muzyka przepełniona ulicznym klimatem, ale bez zbędnej zamułki i rozkminek egzystencjalnych. Po raz kolejny wspaniałe bity nowojorskiej elity, a w kwestii rymów sprawa wygląda podobnie, jak u M.O.P. twardziele, klamki, rabunki, pogarda dla frajerów, niekiedy pojawiają się watki bardziej wyszukane, jak chociażby w "Somebody's Gotta Do It". Na majku wspomagają oczywiście prawdziwe thugi z queens i nie tylko - Capone, Prodigy, Godfather Don, Big Noyd, jest nawet legendarny MC Shan. Muzyka twarda, prawdziwa i bez półśrodków. Szczególnie poleciłbym na mecz z jakimiś koleżkami z innej osady, chcącymi wprowadzić swoją supremację na naszym boisku. Żeby do tego nie doprowadzić, poza złojeniem im tyłków na palcu gry, potraktujcie ich na wstępie paroma numerami z "Y2K The Album". Na początek poleciłbym "F.A.Y.B.A.N." (czyli akronim od Fuck All Ya Bitch Ass Niggas, pasuje do sytuacji jak ulał, nieprawdaż?;), następnie "Seen It All" (tekst tak samo ważny jak i bit Preemo), a na okrasę "No Exceptions". Wygrana na polu fizycznym i psychicznym murowana.

3. Cali Agents "How The West Was One"
Tym razem przeniesiemy się na Zachodnie Wybrzeże, w świat nowej fail undergoundowego rapu. Cali Agents, czyli Rasco i Planet Asia, uznawani przez wielu za jednych z najlepszych MC w rapgrze, w 2000 r. uderzyli ze wspólnym projektem. Warstwa liryczna typowa dla tego kręgu artystów, czyli przede wszystkim bragga, niektórych nużące już w takim rozmiarze, bo w końcu ile można. Ale kunsztu i umiejętności odmówić chłopakom na pewno nie sposób. A i przydatność boiskowa owego krążka bardzo znacząca. Radzę zwrócić nadzwyczajną uwagę na numer cztery, "Crash The Boards", który wykorzystuje nawet momentami stylistykę koszykówki (to nie jedyny taki przypadek w dzisiejszym zestawieniu, ale wszystko w swoim czasie). Instrumentale wspaniale pasują do zmagań w celu umieszczenia pomarańczowej gały w obręczy kosza.

4. Mykill Myers "It's Been A Long Time Coming"
Jeszcze na chwilkę pozostańmy na tym samym podwórku. Mykill Myers to cudowne dziecko nowej fali rapu z Zachodu o twarzy konkretnego zakapiora i umiejętnościach, jakich nie powstydziliby się najlepsi w tym biznesie. Jego debiutancki album utrzymany jest w podobnym klimacie jak poprzednia pozycja w dzisiejszym rankingu, a więc nie trzeba się szczególnie rozpisywać. 19 numerów w bragga-klimacie, w szybkim tempie, na najwyższym poziomie. Już trzecia pozycja na krążku utwierdza w przekonaniu, że oglądanie koszykarskich zmagań, lub uczestnictwo w nich, przy akompaniamencie tej produkcji to po prostu piękna sprawa. A im dalej się posuniemy, aż trudno w to uwierzyć, jest jeszcze bardziej walecznie i dopingująco się robi. Zapuśćcie "Cut Throat", czy "Don't Test" a zajarzycie w lot o czym mówię.

5. Gangstarr "Hard To Earn"
Znów jesteśmy na nowojorskim Brooklynie. Guru i Preemo na swoim czwartym z kolei LP dali jak zwykle popis sztuki rymowania i klejenia bitów na najwyższym poziomie. A że muzyka jest bardzo żywa i dynamiczna, oczywiście nie mogła nie znaleźć się w mojej liście koszykarskich szlagierów. Nawet, gdybym bardzo nie chciał jej tu wymieniać, musiałbym to zrobić. Dlaczego? Bo sam Guru, zajarany z pewnością koszykówką (mimo iście karłowatego wzrostu pięciu stóp i ośmiu cali, czyli ok. 166cm), nagrał kawałek "Now You're Mine", który jest metaforycznym ujęciem rapgry pod przykrywką ulicznego basketu.

6. KRS One "Return Of The Boom Bap"
Z dotychczasowej zawartości dzisiejszego rankingu nietrudno się domyśleć, że płytami o największej przydatności "basketowej" są produkcje w klimacie twardego, klasycznego boom bapu. Jak więc mogłoby zabraknąć tu wydawnictwa Blastmastera. Cały album utrzymany w stylu prawdziwego, klasycznego nowojorskiego "wajbu", o mocnej stopie i tłuściutkim basie. Czego chcieć więcej mijając błyskawicznym piwotem swojego przeciwnika, niż dochodzących z głośnika dźwięków "Mad Crew", "Outta Here", czy "P Is Still Free". Klasyczna muzyka, wspaniała na boisko. Nic dodać, nic ująć.

7. NTM "Paris Sous Les Bombes"
Teraz czas na małą podróż na drugą stronę pacyfiku. Konkretniej do paryskiego Saint Denise, skąd pochodzą panowie współtworzący formację NTM. Przytoczony przeze mnie krążek cechuje się sporym nasyceniem nowojorską stylistyką. Zawartość jest twarda niczym asfaltowe boisko, po którym poruszają się zawodnicy, bardzo dynamiczna i pełna agresji, która jest najlepszym środkiem dopingującym w osiedlowych meczykach. Nie pomyślcie sobie, że album ten jest kalką trendów obecnych w nowojorskim rapie połowy lat dziewięćdziesiątych. Owszem, czuć wyraźnie jego wpływy, ale każdy wyłapie tutaj specyficzny klimat, który znaleźć da radę tylko na francuskich produkcjach.

8. Cypress Hill "Cypress Hill"
Czas sięgnąć troszkę głębiej w klasykę Zachodniego Wybrzeża. Klasykę znaną i jakże lubianą. Debiut Cypress Hill to muzyka wprost wspaniała do tego, by zagrzewać do walki na koszykarskim parkiecie czy boisku. Dynamika, jaka z niej bije nie pozwala ustać człowiekowi w miejscu. Przypomnijcie sobie chociażby "How I Could Just Kill A Man", a w lot powinniście zrozumieć, o co mi chodzi.

9. Snoop Doggy Dogg "Doggystyle"
Pewnie się dziwicie, czemu umieszczam w tym miejscu akurat ten krążek. Żeby zapchać dziurę, bo brak mi pomysłu? Bynajmniej. Chciałem po prostu w ten sposób podkreślić wielkość owej produkcji i po raz n-ty pochwalić Snoopsztala i Dre za wykonany majstersztyk. G-funk na każda okazję, nic dodać, nic ująć. W końcu nie zawsze trzeba grac bardzo agresywnie, nie zawsze przeciwnik jest wymagający, nie przy każdej podkoszowej akcji trzeba nieprzepisowo odpychać łokciem. Poza tym niekiedy człowiekowi zachce się grać w stanie wskazującym na parę szybkich buchów, a wtedy szczególnie polecam zapuścić sobie coś słonecznego słonecznego łagodnego. Czyli Snoop jak znalazł.

10. O.S.T. "Above The Rim"
Na koniec coś oczywistego i trywialnego. Jeden z bardziej kultowych filmów o ulicznym baskecie, z Tupakiem w jednej z głównych ról, nie mógł nie dostać dobrej, rapowej ścieżki dźwiękowej. Co do przydatności na boisku nie musze się chyba zbytnio rozwodzić. Prócz znanego wszystkim "Regulate" Warrena i Nate'a, uwagę zwraca genialny "Pour out a little liquor" 2 Paca i thug Life. Piękna rzecz.



Informacje o artykule
Data dodania:2004-01-27
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / recenzja
Średnia ocena:nieoceniany
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
Puffcio Paweł Kozanecki  rap graffiti breakdancePuffcio

Ostatnie artykuły tego autora:
Hity nie potrzebne - wywiad z Afrontem
Pięciu podejrzanych o związki z rapem, czyli kilka zdań o Usual Suspects
10 przereklamowanych
Letnia dycha - 10 najlepszych LP na letnie wypady w teren
Skit Top Ten - czyli najlepsze gadki pomiędzy numerami

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
anonim
Autor: EsQen   Link do posta
05:12:19, 25-01-05
a gdzie mixtape'y AND1??????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????????? lol

anonim
Autor: AND1 esquBar   Link do posta
19:54:24, 18-05-05
KURDE DOBRE TO!!!!!

Bartian
Wyślij prywatną wiadomoś do użytkownika
14:54:26, 28-09-06
\"Style\" Dj 600V są też dobre na kosza ;-)

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 2 + 1 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-18-206-16-123.compute-1.amazonaws.com (18.206.16.123). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2019 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies