Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl ť

Przegląd Zagranicznych Videoclipów odc. 09 seria:3

Przegląd Zagranicznych Videoclipów odc. 09 seria:3

Autor: flaco666

Dowiedz się więcej o: Common, John Legend, T-Pain.

Patrząc na poziom ostatnio wydawanych na światło dzienne clip'ów przyznam, że mam mieszane uczucia. Z jednej strony pojawiają się bardzo dobre produkcje, jak chociażby "Beautiful" Eminem'a, z drugiej natomiast na listach przebojów coraz więcej zupełnych beztalenci i oszustów, chcących nas przekonać, że robią dobrą muzykę.

W dziewiątym odcinku "Przeglądu Zagranicznych Videoclipów" na tapetę zostaną rzuceni: Common z Lilly Allen w "Drivin' Me Wild", później John Legend z "So High", aIţ

CLIP 1: Common feat. Lilly Allen - "Drivin' Me Wild"

Dzięki występowi w duecie wielu artystów chce podnieść swoje morale i nieco polepszyć swoje stosunki z fanami. Jedni chcą w ten sposób zyskać sobie nowych słuchaczy, inni wzbudzić kontrowersje w tych już zaskarbionych sobie wcześniej. Przyznam, że do wielu interesujących duetów można z pewnością zaliczyć występ Common'a i Lilly Allen w "Drivin' Me Wild".

Clip zaczyna się od standardowego klapsa, jaki możemy spotkać przy początkach scen w filmowych produkcjach. Dalej kamera zmierza od góry z szerokokątnym ujęciem pośród wielu wysokich na trzy piętra budynków. Dzielnica, w której obecnie się znajdujemy nie należy do najbogatszych. W końcu w słonecznych promieniach, na pierwszy plan z dala widać stojącą na środku ulicy Lilly Allen. Dziewczyna jest samotna. Ubrana w zwiewną, zieloną sukienkę, która spokojnie nadaje się do amatorskich sesji fotograficznych w stylu 'goth'. Kamera powoli zbliża się do niej, co sprawia wrażenie, jakby operator podchodził na nogach, a nie podjeżdżał razem ze statywem.

Pośród bardzo małej początkowej liczby ujęć, mamy przybliżenie na twarde i czarne glany Lilly, w których stoi na gorącym asfalcie. Dziewczyna ma styl, który odbiega i to sporo od ubioru np. Paris Hilton czy Nicole Richie. Laska zaczyna śpiewać spoglądając wokół siebie, a także na nas. Wodzi wzrokiem w sposób uświadamiający nam, że chce coś przekazać odbiorcy. Ma z nim cały czas kontakt.

Common w teledysku pojawia się po około trzydziestu sekundach. Chłopak siedzi w swoim Bentley'u jako pasażer. Ubrany jest bardzo elegancko, co daje fajny kontrast pomiędzy nim a piosenkarką. Pomiędzy nawijkami artystów, na ekranie możemy oglądać innych ludzi np. kobietę biegającą na bieżni, która dzięki temu dba o swoją kondycję fizyczną. Innym razem tą samą pannę spotykamy na rogu ulicy, jakby na coś czekała. W rękach ma pełno toreb z zakupami, a operator zamieszcza na ekranie jej skąpy ubiór, składający się z szortów i luźnej bluzki. Przez kilka sekund przewija nam się korytarz klubu oświetlony niebieskim światłem, rodzina stojąca pośrodku dużych wieżowców oraz przemawiający do nas kosmonauta na dachu budynku na tle plakatów z czołgiem. Jak się po chwili dowiadujemy, to Lilly Allen, która przez swój ubiór chce być oryginalna. Kobieta jak widać potrafi zaskoczyć nie tylko swoim zachowaniem. Common w kolejnych ujęciach dobrze się bawi na imprezie z szampanem i mnóstwem dziewczyn. Następna scena zasługuje na miano hollywoodzkiej dzięki efektom specjalnym. Akcja dzieje się pomiędzy Lilly a raperem. Kamera umieszczona została jakby pomiędzy nimi. Ona biegnie z jednej strony ulicy ku niemu, on z kolei wysiada ze swojego samochodu i zmierza w jej stronę wolnym krokiem. Nie byłoby w tym nic specjalnego, gdyby nie ogromny wybuch auta Common'a za jego plecami. Scena jest widowiskowa i zasługuje na uznanie. Dalej na ekranie mamy bardzo szybką zmianę między dwoma ujęciami na Allen, która w jednym biegnie, w innym natomiast stoi gdzieś w oddali. Kiedy przystaje, niebo nad budynkami zmienia barwę na czerwoną i następuje przekierowanie na całkowicie inne otoczenie wokół nawijającego Common'a. Gość przemawia do nas na tle plakatów swojej płyty, a Lilly w tym czasie zabawia się różnymi sztucznymi głowami kobiety i mężczyzny. Bardzo fajny efekt zastosowano w momencie, kiedy maniurka biegająca na bieżni, znajduje się profilem do nas i w ekspresowym tempie rośnie jej brzuch. Teledysk ma niesamowite zakończenie. Ujęcie skierowane zostaje na odchodzącego od samochodu, Common'a. Wybuchający pojazd za nim nagle 'zbiera się do kupy', a raper nadal zmierza w naszą stronę.

Technicznie obraz wypada nieźle. Poza widowiskowym efektem wybuchu samochodu, nie ma w nim innych zachwycających efektów specjalnych. Realizatorzy natomiast zabawili się oświetleniem w clip'ie, które w poszczególnych scenach jest różne. W klubie barwa światła jest ciemno niebieska pochłonięta przez panujący mały mrok w pomieszczeniu, z kolei w sytuacji na ulicy za źródło światła wykorzystano promienie słoneczne. Ujęcia w teledysku są zmienne - raz szybkie, raz wolne. Jeżeli chodzi o grę aktorską Lilly Allen i Common'a, to zdecydowanie lepiej wypada dziewczyna, która po wielu skandalach ma już mały bagaż doświadczenia. Raper mimo kilku ról w filmach wydaje się być mało naturalny.
Ogólnie pod każdym względem clip zasługuje na ocenę trzy. Dobrze się go ogląda, i przede wszystkim nie ma się wrażenia, że artyści są gdzieś obok odbiorcy, gdyż oni cały czas nawiązują z nim kontakt. Polecam!

CLIP 2: John Legend - "So High"

John Legend należy raczej do artystów preferujących spokojną i zrównoważoną nutę. W swoich teledyskach nie ma żadnego przepychu czy chwalenia się swoim życiowym dorobkiem. Arysta jest naturalny, co potwierdza w "So High".

Clip zaczyna się od ujęcia profilu lewej strony twarzy piosenkarza na tle chmur, by po chwili obrócił głowę o 180 stopni i już po lewej stronie ekranu widzimy jego prawy profil, a na samym środku wędruje napis "John Legend in So High". Akcja produkcji dzieje się w przestworzach, dlatego jest tak znamienity tytuł utworu "So high". Gwiazdor leci sobie prywatnym samolotem, wygodnie siedziąc i rozmyślając. Jemu oczom nie uchodzi piękna kobieta znajdująca się tuż przed nim w mundurku stewardessy. Od tego momentu artysta ma na jej punkcie obsesję i przez resztę clip'u zaczyna miewać fantazję na jej temat. Dziewczyna zostaje przedstawiona podobnie jak John w pierwszych sekundach tzn. widzimy jej twarz z profilu i en face, a za nią chmury i reszta akcji np. lecący samolot. Motywem, który przejawia się przez większość obrazu, jest moment, gdy kobieta leży na skrzydle lecącej maszyny. Jednym z mankamentów podczas tego ujęcia jest normalne tempo clip'u przy bardzo wolnym obracaniu się łopat silnika. Po chwili dołącza do niej Legend i razem przeżywają ekstazę. Mimo ubrań, jakie mają bohaterowie na sobie, jest między nimi gorąco. Widać, że pragną się nawzajem, aż strach pomyśleć, co działo się za kulisami produkcji. "So high" kończy się zwrotem na tył lecącego samolotu z oddali ku słońcu nad budynkami miasta, a na jego skrzydle możemy dojrzeć dwie postacie - artysty i jego sympatii.

"So High" nie jest teledyskiem, w którym znajdziemy mnóstwo pościgów, kozaczenia i skąpo ubranych 'pustych' panienek. Produkcja należy do miłosnych opowieści w skromnym, aczkolwiek wymyślonym 'z głową' otoczeniu. Wartym podkreślenia efektem jest motyw zespołu grającego na 'żywych' instrumentach. Panowie, ubrani w mundury, co widać po nakryciach głowy, dają swój występ na tle chmur, będąc jednocześnie okryci głębokim cieniem, co daje fajny element wyostrzenia kontur postaci. Co potrafi zaskoczyć w clip'ie, to na pewno zmiana scen, która odbywa się poprzez płynne przejście głowy piosenkarza od lewej do prawej, niosąc za sobą zupełnie nowy wątek. Ujęcia w "So High" nie zwracają dużej uwagi, raczej postawiono na skromność. Podobać się może zwrot na leżącą parę na skrzydle od góry, dzięki temu oglądamy nie tylko John'a i dziewczynę, ale również to, co znajduje się pod nimi kilka kilometrów na ziemi.
Drogi czytelniku "Przeglądu Zagranicznych Videoclipów" jeżeli jesteś osobą, która lubi mieć na ekranie zrównoważone i atrakcyjne pod każdym względem produkcje, to zapraszam do obejrzenia "So High" John'a Legend'a. Ocena końcowa, to cztery.

CLIP 3: Maino feat. T. Pain - "All the Above"

Niemalże na każdej płycie już uznanego wśród publiczności amerykańskiego rapera możemy znaleźć przynajmniej jedną piosenkę wykonaną wspólnie z jakimś ziomkiem lub przyjaciółką. Takie gościnne featuring'i są korzystne dla obu stron. Artysta nagrywający płytę może w ten sposób przypodobać się fanom osoby, z którą tworzy. Z kolei postać pojawiająca się na featuring'u po pierwsze może zyskać uznanie wśród wielbicieli głównego bohatera, a po drugie jej reputacja może ulec poważnej zmianie. Wszystko zależy od tego kto? z kim? i dlaczego? W dzisiejszym odcinku "Przeglądu Zagranicznych Videoclipów" zaprezentuje "All of the Above" Maino, który podpierał się gościnnym występem T-Pain'a.

Clip zaczyna się od krótkiego wywiadu młodej, czarnoskórej, pięknej dziennikarki z podchodzącym do niej Maino. Chłopak ubrany jest na biało. Ma podkoszulek odsłaniający część dziary na jego klatce. Nie wypowiada się zbyt długo, a wywiad kończy zaproszeniem odbiorców na prawdziwą historię jego życia. Bardzo fajny efekt w kolejnej scenie zastosowali realizatorzy. Na ekranie pojawiają się bardzo krótkie ujęcia, małe, w formie fotografii, na których widnieją miejsca, pewnie bliskie sercu samego artysty, pośród nich znajdują się np. nazwy ulic. Po kilku zwrotach na Maino i kolegów, cały ekran zajmuje nawijający T-Pain. Raper ubrany w białe okulary przeciwsłoneczne, przemawia do nas na czarnym tle. Z czasem ponownie pokazują się fotografie, które sprawiają wrażenie bardzo słabego filmu, w sensie ilości klatek na sekundę. Tempo wygląda trochę jak obraz kręcony aparatem kompaktowym sprzed ośmiu-dziesięciu lat. "All of the Above" mocno przyśpiesza, kiedy zaczyna się pogoń policji za Maino i jego ziomkami. W końcu dorywają ich. Niestety nie możemy zobaczyć efektownej gleby rapera. Po krótkiej chwili pokazuje nam się bandyta na czarnym tle, trzymający tabliczkę z napisem: "NYS DOCS, 141 92 8365 J. Coleman", podobną, jakie wykorzystuje się przy więziennych fotografiach skazanych. Nawijka oby dwóch panów odbywa się już po pierwszej minucie clip'u, na tle miasta - mostu, wieżowców, rzeki i chmur. Widz może trochę się pośmiać w momencie odsiadki Maino w areszcie. Chłopak nie zwracając uwagi na groźnych klawiszy, pyskuje do nich zza krat, pisze teksty na kartce i robi pompki, aby utrzymać formę. W odosobnienu nadchodzi czas na kilkanaście sekund refleksji. Gdy Maino wychodzi za bramę aresztu, na jego twarzy rodzi się ponownie pewność siebie i przede wszystkim szczęście, że wreszcie może 'zarzyć' powietrza wolności. Od momentu wyjścia, na naszym telewizorze pojawiają się zbliżenia na "żywe instrumenty" trzymane w delikatnych dłoniach, pewnie pięknych skrzypaczek. Historii w formie fotografii ciąg dalszy. Maino po opuszczeniu 'swojej' ostoi spokoju, trafia do studia, gdzie rozpoczyna pracę nad utworem, a być może nawet nad nową płytą. Clip kończy się ujęciem na Maino będącego na zielonym tle, z miną godną prawdziwego rapera-kozaka.

"All of the Above" nie zaskakuje pod względem treści. Jeżeli chodzi o technikę wykonania też nie wypada rewelacyjnie. Bardzo podoba mi się płynne połączenie przedstawienia historii w formie fotografii z normalnie dziejącą się akcją obrazu. Na uwagę zasługują różne ujęcia, od wspomnianych zwrotów na skrzypce i delikatne ręce dziewczyn, poprzez zobrazowanie studia, aż do motywu części twarzy, policzka Maino tuż za kratą z małą głębią ostrości w tle. Kolorystyka teledysku jest mieszana, można zaryzykować stwierdzenie, że realizatorzy lekko powariowali stosując wybujałą barwę poszczególnych scen - od mocno zielonej aż do czarno-białych ujęć. Do przyjęcia natomiast jest gra światła i cienia, zauważalna w sytuacji odsiadki w celi, kiedy większość pomieszczenia pozostaje w półmroku, a na pierwszy plan wysuwa się nieco niedoświetlony Maino. Ogólnie rzecz biorąc produkcja jest nijaka, aczkolwiek widać, że włożono w nią sporo pracy, i właśnie za nią zasługuje na mocną trójkę.

Dowiedz się więcej o: Common, John Legend, T-Pain.


Informacje o artykule
Data dodania:2009-09-23
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / felieton
Średnia ocena:nieoceniany
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
flaco666, 30 lat
mężczyzna, Kraków

Ostatnie artykuły tego autora:
Przegląd Zagranicznych Videoclipów odc. 09 seria:3
Przegląd Zagranicznych Videoclipów odc. 10 seria:3
Przegląd Polskich Teledysków odc. 09 seria:3
Przegląd Polskich Teledysków odc. 10 seria:3
Przegląd Polskich Teledysków odc. 11 seria:3

Zobacz wszystkie artykuły tego autora
Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 5 + 1 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-35-173-234-140.compute-1.amazonaws.com (35.173.234.140). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2019 ? kontakt ? redakcja ? reklama ? materiały promocyjne ? FAQ, pomoc i zasady ? Polityka Cookies ?