Aby zapewnić prawidłowe działanie strony oraz żeby hajs się zgadzał używamy ciasteczek.
Szczegółowe informacje

hip-hop.pl »

Polski nielegal

Polski nielegal

Autor: Krl

Nielegal - jest to obok "lamus" i "oldschool" najczęściej używane przez polskiego blokersa słowo. Warto by było przyjrzeć się temu zjawisku bliżej. W końcu muzyka Hip-Hop zaczęła się właśnie od takich "produkcji na własną rękę" nazywanych teraz nielegalami.

Nielegalem jest nazywany ogół produkcji muzycznych (również hip-hop'owych), które zostały wyprodukowane i wydane własnym sumptem, tzn. ze środków własnych bez udziału komercyjnych wytwórni. Produkcja taka nie powinna być też nastawiona na zysk.

NielegaQ>

Na dzień dzisiejszy chyba nikt nie jest w stanie policzyć ile "nielegalnych" produkcji zostało wydanych do tej pory w Polsce. Jest to niemożliwe z tego względu, że (prawie) w każdym większym mieście istnieje już skład hip-hop'owy (lub uważający się za taki), który zazwyczaj przy pomocy domowego peceta zgrał już kilka track'ów, "puszczonych po ludziach" na MC lub CD; przeważnie w granicach własnego osiedla lub miasta. I tu pojawia się kolejna kwestia: jakość polskich nielegali. Wiadomo: każdy robi to jak najlepiej, jednak ograniczeniem zazwyczaj są finanse - tak jak żaden dj (prawie żaden) nie zaczyna swojej kariery od Vestaxa, tak żaden producent nie dysponuje od razu porządnym sprzętem typu sampler etc. I żaden emce nie jest wyposażony we własne profesjonalne studio nagrań w piwnicy. Dlatego też typowy nielegal jest owocem pracy na domowym komputerze klasy PC (nie słyszałem żeby ktoś robił muzę na Macintosh'u, ale jeśli tak to proszę mnie sprostować) przy pomocy programów typu Fruity Loops, Acid itp., a emce'es mają do dyspozycji 8-bitowy mikrofon podłączony do rzeczonego komputera. Co się z tym wiąże jakość materiału nie uderza profesjonalizmem (oczywiście nie podważam tutaj niczyjego talentu). W ostatnim czasie nastąpił wysyp produkcji typu "kompletne podziemie": tylko w moim mieście (Zamość), gdzie jest niecałe 75 tys. mieszkańców w ostatnich sześciu miesiącach wyszły już 2 nielegale na większą skalę. Dodatkowo zjawisko to jest "napędzane" przez internet. Do tej pory żeby udostępnić coś szerszej publice trzeba było dysponować bądź dobrą nagrywarką CD, bądź też przynajmniej jakimś dobrym deck'iem (czytaj: magnetofonem, najlepiej dwukastetowym), żeby przegrać swoją produkcję na nośnik i rozprowadzić. Dziś wystarczy nagrać muzykę, dograć do niej tekst i wysłać to na odpowiedni serwer tematyczny - sprawa załatwiona.

Moda na "nielegal" przyszła w większym stopniu wraz z modą na Hip-Hop. Idąc ulicą co chwile widzi się kolesia który swoim wyglądem przypomina (wyświechtany już) obraz hip-hop'owca. (Swoją drogą ciekawe ile z tych osób ma jakieś pojęcie o hip-hop'ie?) Tak więc niektóre nagrania są tworzone przez ludzi mających zero pojęcia o Hip-Hop'ie (no, może przesadzam), którzy chcą być zauważeni. Tutaj nasuwa mi się cytat Rica ("Rap Propaganda") z wywiadu zamieszczonego w 14 numerze gazety Hip-Hop.Pl:
"...i jak słyszę od niektórych ludzi, że nagrywają demówkę czy nielegal i zajmie im to dwa tygodnie, czy miesiąc to przepraszam bardzo, ale ja nie chcę słuchać tej produkcji." I ja też dziękuję.

Jednym słowem nielegal jest dobry dla tych, którzy naprawdę jarają się tą kulturą, a nie tylko chcą zabłysnąć (niekoniecznie pozytywnie) w kręgu swoich "ziomków z kwadratu". Bo tu nie o to chodzi.

Podejmując dalej temat chciałbym się skupić właśnie na "Rap Propagandzie", czyli nielegalu wydanym właśnie przez Rica. Muszę się przyznać do niekompetencji - nie słyszałem jeszcze tej produkcji, aczkolwiek opinie, które zasłyszałem są bardzo pozytywne. Płyta wyraźnie odbiega od "konkurencji" (czytaj: innych produkcji podziemnych); widać to nawet po szacie graficznej krążka. Okładka wykonana jest niewątpliwie profesjonalnie, co do zawartości płyty nie będę się wypowiadał (może to będzie temat na kolejny artykuł), ale gości na niej mnogo...

Kolejną sprawą są trendy. Nie można tu zauważyć podziału typu: w Szczecinie wychodzą demówki bardziej lightowe, a Warszawa tętni hardcorem. Chyba nie. Ja bym podzielił produkcje na te, które wnoszą ze sobą jakąś świeżość, coś nowego i te, które stylem możemy włączyć w poczet: "to my, niechciani, nielubiani" i "HWDP na zawsze". Nie ubliżam tutaj wykonawcom ze stolicy, broń Boże, w końcu oni byli prekursorami tego trendu (nie mi to oceniać czy pozytywnego). Chodzi raczej o to, że niektórzy twórcy Hip-Hop'u czerpią inspirację właśnie z Hip-Hop'u i tu zaczyna się błędne koło. Bo jak niby zrobić 15 track'ów na krążku z sampli z innego krążka hip-hop'owego. Oczywiście, że można, ale co ludzie powiedzą?

Następnym trendem w polskim środowisku "hip-hop'owców" jest wytykanie komercji. Szczególnie robią to laicy (słuchacze), którzy słuchają danego wykonawcy do momentu, gdy w telewizji nie zaczną pojawiać się jego teledyski, a w radiu zacznie udzielać wywiadów. Wtedy nie jest już on godzien nazywany być hip-hop'owcem. Dobrym przykładem będzie tu Liroy. Jego pierwsze płyty sprzedawały się świetnie... dopóki nie zaczął zarabiać na tym pieniędzy i afiszować się z tym (może właśnie to go zgubiło). Dla mnie na przykład Liroy dalej jest świetnym producentem, jego rymy nie są zachwycające, ale swój poziom mają. Podobnie może stać się z innymi twórcami: wydasz nielegal - masz szacunek, dostaniesz jakieś sianko od wytwórni - i koniec. A czy przypadkiem nielegal nie jest początkiem do przyszłej "kariery"? Nie ma przecież takiego człowieka, który nagrywa w podziemiu i nie skarży się na brak pieniędzy, a to na nowy mikrofon, a to na wytłoczenie 500 płyt. Więc o co tu tak naprawdę chodzi?

Nie zapominajmy też, że w poczet "nielegali" włączają się również produkcje DJ'i - mixtapesy. I tu sytuacja jest zupełnie inna. Podczas gdy do Hip-Hop'u jako takiego (to znaczy: rym + bit + sampel) przyzwyczailiśmy się już na tyle, że duże wytwórnie fonograficzne widzą w nim źródło potencjalnego zysku, to mixtapeśy nie weszły tak mocno w polski Hip-Hop. Dlatego też DJ'e, aby pokazać swoje umiejętności muszą radzić sobie sami. I jak widać radzą sobie całkiem nieźle. Przykładem na potwierdzenie tej tezy może być taka postać jak DJ Trakmajster (swoją drogą pozdrowienia dla niego): jako pierwszy w Polsce wydał materiał, który był przedstawieniem polskiego DJ'ingu - "Manewry ciętego dźwięku", niedawno pojawił się jego mixtape "Bitaminka". Mamy też produkcje DJ-a Twistera - "Stereofonie", DJ'a Niewidzialnej Ręki, ostatnio Dj Dobrego Chłopaka, etc. Wszystkie te produkcje są nielegalami, na które sami zainteresowani musieli zorganizować sobie fundusze. Duży pokłon w ich stronę.

Podsumowując, można powiedzieć, że w Polsce nielegal jako taki nie jest produkcją wydaną w podziemiu przez niezależnych artystów. Jest to zjawisko występujące w kulturze miejskiej (przeważnie), które jest jak najbardziej pozytywne dla polskiego Hip-Hop'u. Bo spośród kilkuset produkcji tego typu siłą rzeczy wyłaniają się nowe talenty, które cieszą nasze zbolałe skądinąd uszy tłustym wypasionym bitem, przyjemnym samplem i rymami nie o "dupie Maryni" tylko o tym co nas otacza.

P.S. Polecam wciąż wywiad z Rico (#14 Hip-Hop.pl), a wszelkie obelgi etc. Prosimy kierować pod adres redakcji. A tak "by the way" to polecam demuffki z Zamościa. Kierunek 084 i Ogur - pozdrówki. hehehe



Informacje o artykule
Data dodania:2002-10-08
Dział / Kategoria: muzyka hip-hop / felieton
Średnia ocena:nieoceniany
Oceń artykuł: Aby ocenić artykuł musisz się zalogować
Autor:
Krl   rap graffiti breakdanceKrl

anonim
Autor: sznajder   Link do posta
07:46:04, 27-03-09
Bardzo dobry artykuł

Dodaj wypowiedź

Autor: Podaj wynik dodawania: 5 + 2 =

Pozostało znaków: 1250

Uwaga:
Twój host to ec2-54-163-42-154.compute-1.amazonaws.com (54.163.42.154). Informacja ta zostanie zapisana wraz z Twoją wypowiedzią. W przypadku naruszenia czyichkolwiek dóbr osobistych informacja ta zostanie ujawniona tak aby ułatwić ściganie autora.

Hip-Hop.pl © 2000-2018 • kontakt • redakcjareklamamateriały promocyjneFAQ, pomoc i zasadyPolityka Cookies